rozwińzwiń

Czas zabijania

Okładka książki Czas zabijania autorstwa John Grisham
Okładka książki Czas zabijania autorstwa John Grisham
John Grisham Wydawnictwo: Amber Cykl: Jake Brigance (tom 1) Ekranizacje: Czas zabijania (1996) Seria: Srebrna Seria kryminał, sensacja, thriller
437 str. 7 godz. 17 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Jake Brigance (tom 1)
Seria:
Srebrna Seria
Tytuł oryginału:
A time to kill
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
437
Czas czytania
7 godz. 17 min.
Język:
polski
ISBN:
8372457573
Ekranizacje:
Czas zabijania (1996)
Senne miasteczko na południu Stanów Zjednoczonych staje się widownią dramatycznych wydarzeń podczas procesu ojca zgwałconej dziewczynki, który sam wymierzył sprawiedliwość bandytom. Młody adwokat rozpoczyna bezkompromisową walkę o życie klienta i... swoje własne.
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czas zabijania w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Czas zabijania



3445 220

Oceny książki Czas zabijania

Średnia ocen
7,4 / 10
1236 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Czas zabijania

avatar
556
220

Na półkach:

Bardzo ciekawa powieść sądowa interesująco rozgrywająca kwestie rasowe na południu Stanów. Mentalny następca Zabić drozda, pół wieku później, ale pewne rzeczy nie zmieniają się tak szybko choć pozory zdają się świadczyć iż jest lepiej.

Bardzo ciekawa powieść sądowa interesująco rozgrywająca kwestie rasowe na południu Stanów. Mentalny następca Zabić drozda, pół wieku później, ale pewne rzeczy nie zmieniają się tak szybko choć pozory zdają się świadczyć iż jest lepiej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1246
626

Na półkach: , ,

Trzeba przyznać, że Grisham umie w słowa. I sam się zastanawiam czy nie przebija w gadulstwie Stephena Kinga? Powieść zawiera według mnie zbyt wiele wątków i momentami jest przegadana. Być może zamiarem Grishama było wierne oddanie ducha tamtych czasów, atmosfery miasteczka i sali sądowej? W pewien sposób się to udało, jednak w moim przekonaniu, autor użył do tego zbyt wielu słów.

Nie zmienia to jednak faktu, że to dobra powieść, można wysłuchać jej z zainteresowaniem i zaangażowaniem. Lektor - Filip Kosior - robi doskonałą robotę.

Trzeba przyznać, że Grisham umie w słowa. I sam się zastanawiam czy nie przebija w gadulstwie Stephena Kinga? Powieść zawiera według mnie zbyt wiele wątków i momentami jest przegadana. Być może zamiarem Grishama było wierne oddanie ducha tamtych czasów, atmosfery miasteczka i sali sądowej? W pewien sposób się to udało, jednak w moim przekonaniu, autor użył do tego zbyt...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
7672
7649

Na półkach:

Nie wciągnęła mnie.

Nie wciągnęła mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

5952 użytkowników ma tytuł Czas zabijania na półkach głównych
  • 3 904
  • 1 994
  • 54
1156 użytkowników ma tytuł Czas zabijania na półkach dodatkowych
  • 908
  • 134
  • 42
  • 25
  • 17
  • 15
  • 15

Tagi i tematy do książki Czas zabijania

Inne książki autora

John Grisham
John Grisham
Współczesny amerykański pisarz, autor 37 powieści (w tym 6 dla młodzieży),fabularyzowanego reportażu oraz zbioru opowiadań. Jego książki ukazują się w 50 językach, a ich łączny nakład przekroczył 300 milionów egzemplarzy. W 2011 roku otrzymał prestiżową nagrodę literacką Harper Lee. Po twórczość Grishama chętnie sięgają filmowcy takiej miary jak Sydney Pollack, Francis Ford Coppola, Robert Altman czy Alan J. Pakula, a ekranizacje jego powieści, m.in. Raport Pelikana z Julią Roberts i Denzelem Washingtonem, Firma z Tomem Cruise’em, Czas zabijania z Matthew McConaugheyem, Sandrą Bullock i Kevinem Spacey czy Zaklinacz deszczu z Mattem Damonem, stały się megahitami.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Człowiek firmy Joseph Finder
Człowiek firmy
Joseph Finder
Joseph Finder to ekspert od thrillera „korporacyjnego”, opisującego sposób funkcjonowania wielkich firm. Fabuła dzieli się na dwie drogi: kryminalną i firmową. Pierwsza przeprowadza nas przez interesujące wątki, a druga to takie trochę lanie wody. Przez tą drugą książka jest sztucznie wydłużona i spokojnie mogłaby być dużo krótsza. W “Instynkcie zabójcy” wątki firmowe były ściśle powiązane z fabułą, a tutaj mogłyby zejść na dalszy plan i nie być tak bardzo eksponowane. Za to pierwsza droga trochę przypomina motyw ze “Zbrodni i kary” Dostojewskiego. Nick jako główny bohater zachowuje się nijako. Nie jest panikarzem, ani też zbyt pewny siebie jeżeli chodzi o sytuację stresowe. Lepiej wychodzi to Eddiemu Rinaldiemu, który trzyma rękę na pulsie. Początkująca śledcza Audrey ma wiele do zaoferowania, ale cały czas jest pomijana w męskim świecie policji. Gdy dostaje sprawę zabójstwa może w końcu pokazać swoje umiejętności. Historia ma jeden wielki zwrot akcji zawarty w zakończeniu. Według mnie trochę zbyt przekombinowany, ale nie zmienia to faktu, że samo zakończenie jest oryginalne. Reasumując książka byłaby lepsza gdyby nie pewne wątki, które wydają się tu być zbędne. Nick to dyrektor finansowy wielkiej firmy, który jest nękany przez włamywacza wandalistę. Zbiega się to z redukcją zatrudnienia w jego firmie. Policja jednak lekceważy incydenty w jego domu. Dlatego Nick postanawia wziąć sprawy we własne ręce, przez co doprowadza do tragedi. Ten problem zmieni całkowicie jego życie.
Hendoslaw - awatar Hendoslaw
ocenił na62 lata temu
Adwokat diabła Nelson DeMille
Adwokat diabła
Nelson DeMille
Bardzo dobra kontynuacja "Złotego wybrzeża". Przede wszystkim tej powieści nie można mylić z książką Neidermana, która jest znana z głośnej ekranizacji (przeczytam ją w swoim czasie, film oczywiście znam). Minęło dziesięć lat od wydarzeń z poprzedniej części i zabójstwa przez Susan Sutter przywódcy mafii Franka Belarossy. W tym czasie główny bohater John rozwiódł się z żoną, odbył trzyletni rejs jachtem dookoła świata, a także wyprowadził do Londynu i tam układał sobie życie. Z żoną nie utrzymywał stosunków, odciął się od przeszłości, ale nigdy o niej nie zapomniał. Jednak spodziewana śmierć służącej domu skłoniła go do ponownego przylotu do Stanów i odświeżenia wspomnień. Okazało się, że dawne uczucia nie wygasły, jego byli teściowie dalej go nienawidzą, a obecnymi realiami był niedawny zamach terrorystyczny 11 września. Co gorsza syn zmarłego mafiosa przejął stery, a w jego fachu nie zapomina się o zemście. Jak potoczą się losy bohaterów czytelnicy sami się dowiedzą podczas lektury. Pisarzowi udało się utrzymać ten sam styl co w pierwszej części. Johnowi ani trochę nie stępił się dowcip i nie stracił ciętego języka i sarkastycznego poczucia humoru. Sporo było elementów obyczajowych, a fabuła wciągała. W zasadzie to można mówić o tylko niewielkiej wtórności. Jeśli komuś podobało się "Złote wybrzeże" nie powinien się zastanawiać czy sięgnąć po kontynuację.
Bitel - awatar Bitel
ocenił na73 lata temu
Tożsamość Bourne’a Robert Ludlum
Tożsamość Bourne’a
Robert Ludlum
„Tożsamość Bourne’a” Roberta Ludluma była dla mnie niespodzianką, gdyż bardzo długo wzbraniałam się przed sensacją zarówno w filmach, jak i książkach. Uważałam, że to gatunek nie dla mnie, a ta książka stanowczo mi nie podejdzie. Nie mogłam się bardziej pomylić. Chciałabym, żeby każde moje pierwsze zetknięcie się z danym gatunkiem zaczynało się od tak dobrych lektur jak ta. Bardzo szybko wciągnęła mnie swoją fabułą, nabierającą co chwila rozpędu akcją, napięciem i pogłębiającą się intrygą, grą z tożsamością głównego bohatera oraz bardzo dobrze wykreowanymi postaciami. Naprawdę przyjemnie spędziłam czas przy tej lekturze i bardzo chciałabym o niej zapomnieć, żeby znów móc przeczytać ją po raz pierwszy. Fabuła była naprawdę wciągająca, dobrze przemyślana i zaplanowana od pierwszej strony aż do ostatniej. Początek był nieco spokojny, ale szybko zdałam sobie sprawę, że to tylko cisza przed burzą. Gdy Bourne trafił do Szwajcarii, akcja bardzo przyspieszyła i od tego momentu niemal nie pozwalała mi oderwać się od książki. Każdy moment na przerwanie lektury był zły. Choć zdarzały się spokojniejsze i wolniejsze rozdziały, to było ich niewiele i traktowałam je raczej jako chwile na wytchnienie, zwłaszcza że po nich tempo historii znów bardzo szybko rosło. Czasem też pojawiały się humorystyczne sceny, które bawiły, skutecznie rozładowywały napięcie i mam poczucie, że również wpasowywały się w całą historię. Dzięki nim historia zachowywała równowagę i ani przez moment nie przytłaczała mnie samą akcją. Ponadto Ludlum jak dla mnie mistrzowsko sobie poradził z dialogami oraz opisami. Gdy pochylał się nad wyglądem miejsc, choćby Paryża, to miałam wrażenie, jakbym tam była i obserwowała to, co wskazuje mi autor. Mogłam się w tym bardzo łatwo zatracić. Ludlum często też zwracał uwagę detale, jak np. co działo się w tle, jak zachowywali się przechodnie, przez co miałam poczucie, że pierwszy, drugi i dalsze plany były bardzo żywe. Z kolei dialogi między postaciami zdawały się bardzo naturalne, nieprzegadane i to właśnie za ich sprawą przekazywano istotne informacje. Dzięki nim czułam, że napięcie w scenach nie opadało, a relacje między postaciami wydawały się autentyczne. Wielokrotnie miałam poczucie, jakbym podczas lektury oglądała film we własnej wyobraźni. Postacie w „Tożsamości Bourne’a” zasługują na szczególne wyróżnienie. Każda z nich była dla mnie złożona, wyraźnie zarysowana i miała swoje miejsce w historii. Nie miałam poczucia, by ktokolwiek pojawił się przypadkowo, każdy miał jakiś cel. W całej książce nawet epizodyczne postacie, np. z pozoru zwykły taksówkarz, były częścią tej historii i przyczyniały się do rozwoju zdarzeń. Szczególnie spodobała mi się postać Marie, wobec której początkowo miałam spore obawy. Bałam się, że jej rola ograniczy się do stania i bycia ładnym dodatkiem dla głównego bohatera. Szybko jednak okazała się jedną z najlepiej napisanych postaci. Niezachwianie towarzyszyła Bourne'owi w jego wyprawach, wspierała go w odzyskiwaniu pamięci, pomagała mu i wdrażała w dobrze sobie znany świat finansów. Czułam, że z Bournem byli sobie równi. Choć na początku dostrzegałam w jej zachowaniu rysy książkowego syndromu sztokholmskiego, nie wpłynęło to negatywnie na mój odbiór postaci i z czasem przestałam zwracać na to uwagę. Moją uwagę przykuł również Bourne, którego kreacja była według mnie fenomenalna. Bardzo podobał mi się ten zabieg, że wraz z nim odkrywałam kim tak właściwie jest i że nawet do końca książki nie było to takie pewne. Informacje na jego temat były według mnie idealnie rozmieszczone w czasie. Dzięki temu nie miałam poczucia przytłoczenia nadmiarem faktów oraz mogłam zrozumieć sytuację, w jakiej się znalazł. Szczególnie ciekawił mnie dysonans między Bournem „teraz” a „kiedyś”. Jego zagubienie i niepewność kontrastowały z wyuczonymi umiejętnościami, którym w niebezpiecznych sytuacjach ufał bez wahania, choć sam ich do końca nie rozumiał. Najbardziej jednak empatyzowałam z nim w momentach, gdy na głos analizował swoją przeszłość, wpadał w potok myśli i próbował uporządkować chaos w swojej głowie. Miałam wrażenie, jakbym była tuż obok i wyczuwała narastające w nim napięcie, z ciekawością śledziłam jego próby poskładania siebie od nowa. Muszę jednak przyznać, że niektóre momenty wymagały ode mnie większego skupienia. Dotyczyło to rozdziałów, w których naradzali się wysoko postawieni urzędnicy, CIA oraz rząd. Szczególnie zapadły mi w pamięć rozdziały 19 i 20, w których sporo kwestii się wyjaśniło, dużo się działo, ale jednocześnie pojawiło się stanowczo za dużo dla mnie postaci naraz. Dodatkowo autor naprzemiennie żonglował ich imionami, nazwiskami i pseudonimami, przez co szybko zaczęło mi się wszystko mieszać. Gdy już kończyłam 20. rozdział, żałowałam, że wcześniej nie wpadłam na pomysł stworzenia sobie listy postaci, która pomogłaby mi uporządkować wszystkie informacje. Konieczny okazał się powrót do początku 19. Nie spodziewałam się, że aż tak w tej książce przepadnę. Z ogromną przyjemnością zagłębiałam się w jej fabułę, dałam się wciągnąć akcji oraz chętnie poznawałam kolejne, świetnie rozwinięte postacie. Według mnie Ludlum zrobił kawał dobrej roboty, książka z pewnością zostanie w mojej głowie na dłużej. Z przyjemnością sięgnę po dwie kolejne tomy serii o Jasonie Bournie.
Liskowa_nora - awatar Liskowa_nora
oceniła na82 miesiące temu
Czarna niedziela Thomas Harris
Czarna niedziela
Thomas Harris
Ostatnia akcja Nazwisko Thomasa Harissa, jako autora książek sensacyjnych, znane jest w świecie od dawna. Wydawałoby się, iż napisał niezliczone ilości opowieści, jak jego rówieśnicy, którzy tworzyli cały nurt literatury zwanej potocznie thrillerem. Wszyscy szturmem wdarli się do księgarń i na biblioteczne półki. Pisali, pisali, pisali, co jeden utwór to lepszy. Ale z Harissem tak nie było… Jeśli jeszcze nie wiecie, to informuje, iż jest on autorem zaledwie sześciu książek…. Ale wśród nich jest TA, jedyna, najważniejsza, która ukształtowała literaturę sensacyjna i nadał jej kształt. Zupełnie tak samo jak z piosenką „The Sound of Silence” duetu Simon & Garfunkel. Śpiewali jeszcze wiele, ale „Sound …” to utwór, który uczynił ich nieśmiertelnymi. W przypadku Harissa jest to „Milczenie owiec”. Nie o tej książce będę jednak mówić. Po raz drugi w życiu przeczytałam bowiem „Czarną niedzielę”, pierwszą powieść pisarza. Zatem parę słów o niej. Wydana został w 1975 roku, trzy lata po ataku terrorystycznym na wioskę olimpijską w Monachium. Do tamtej chwili mieszkańcom globu wydawało się, że terroryzm jest daleko od nich i dotyczy tylko garstki szaleńców. Atak organizacji Czarny Wrzesień wraz z nieudaną akcją odbicia zakładników uświadomiła, iż terroryzm stanowi jedno z największych zagrożeń współczesnego świata. Wkroczył również do literatury. „Czarna niedziela” jest właśnie ponurą opowieścią o przygotowaniu zamachu w imię ponurej ideologii i zemsty. Praktycznie wiemy wszystko od samego początku, kto dokona zbrodni, kto mu w tym pomoże, jak zostanie wykonana i kto zajmuje się poszukiwaniem przyszłych zamachowców. W trakcie czytania poznajemy życiorysy poszczególnych postaci i metody działania służb zwanych ogólnie specjalnymi. Oczywiście w znacznie okrojonej formie, bo to jeszcze nie czasy, kiedy dzielono się faktami z dziennikarzami czy pisarzami. Atak na wypełniony po brzegi stadion w czasie rozgrywek Super Bowl za pomocą sterowca musi być starannie przygotowany. Czy zostanie udaremniony? Część recenzentów książki popełnia delikatny błąd oceniając jej wartość. Porównuje do „Milczenia owiec” i krytykuje, że to nie to. Zapomina jednak, iż jest to pierwsza książka Harissa, być może jedna z pierwszych popularnych opowieści o terroryźmie. Rzeczywiście, chwilami może nużyć, ale nie usypia. Intryga prosta, ale trzyma w napięciu. Zamiast pytanie „kto kogo złapie”, zadajemy inne „kiedy go (ich) złapią”. Zakończenie – raczej zaskakujące, ale dość prawdopodobne. Hariss swą powieścią wpisał się w tematykę aktualną swoim czasom. Ostrzegł, że terroryści mogą być wszędzie, mogą być jednymi z nas. Akcje zamachowe to już nie garstka szaleńców rzucających się bez ładu i składu na cele daleko od naszych granic. To zaplanowane działania mające na celu unicestwienie niewinnych. Gdybym w 1975 roku przeczytała tę książkę, zapewne tak wyglądałaby moja interpretacja. Dziś potraktowałam ją jak inne opowieści sprzed lat. I … jak to zwykłam powtarzać przy takich okazjach… niech tak zostanie.
gks - awatar gks
ocenił na710 miesięcy temu
Krucjata Bourne’a Robert Ludlum
Krucjata Bourne’a
Robert Ludlum
Ocena całej powieści. Kontynuacja jednej z najsłynniejszych powieści szpiegowskich, która zrewolucjonizowała gatunek i nadała mu miano global conspiracy thriller to brawurowy pokaz wspaniałej historii, która w całości odbiega od poprzednika i zachowuje przy tym swoją własną tożsamość doskonale eksplorującą mroczny świat tajnych agencji wywiadowczych. David Webb zostaje ponownie wplątany w spisek międzynarodowy i zmuszony do przyjęcia odrzuconej osobowości z przeszłości Jasona Bourne’a, by ocalić świat przed groźbą wojny atomowej, a przede wszystkim by odnaleźć swoją ukochaną Marie. Wmówiono mu iż gdzieś w Chińskiej Republice Ludowej znajduje się zamożny taipan szukający zemsty za śmierć swojej ukochanej, i obwinia o to samego Jasona, tak naprawdę jego brytyjskiego naśladowcę i nowego wybitnego mordercę na zlecenie podszywającego się pod Bourne’a. Prawda jednak zahacza tutaj o przewrót na najwyższych szczeblach krajowych przez nacjonalistycznego maniakalnego generała pragnącego zjednoczenia Chin i zagarnięcia Hongkongu, krótko przed wygaśnięciem umowy handlowej z Wielką Brytanią, i symulacje porwania żony na zlecenie amerykańskiego rządu. Bourne nie cofnie się przed niczym, by odzyskać ukochaną i odkryć prawdziwy spisek władz amerykańskich z czołowymi magnatami polityki na czele próbującymi zapobiec rozlewowi krwi w dalekiej Azji. Powieść, chociaż często wydaje się nazbyt rozległa i wydłużona, to wspaniały pokaz brutalnych i pomysłowych scen akcji, a także dwutorowej fabuły, bowiem śledzimy losy nie tylko Webba, ale także perypetie Marie i jej próby ucieczki po całym Makau przed agentami wojskowymi. Oboje stanowią tutaj równe stanowisko w historii na zmianę dopowiadając poszczególne fakty czytelnikowi, a wszystkie postacie drugoplanowe jak powracający Alexander Conklin, eks-agent Meduzy D’Anjau czy nowe osoby – psychiatra doktor Panov, kanadyjska ambasador Catherine Staples i politycy rządowi Havilland i McCallister, odgrywają znaczące role w wizji Ludluma wprowadzając ogromną dawkę polityki, krasomówstwa i głębi w powieści. Bourne, wraz z D’Anjau, podróżuje po Chinach poszukując swojego psychopatycznego impostora, który trzykrotnie unika złapania stosując przy tym metody naśladujące swojego idola, a my siedzimy na krawędzi fotela próbując zrozumieć do czego zmierza owa zabawa w kotka i myszkę. Rzeźnia na politycznych pionkach w parku narodowym, zasadzka w mauzoleum Mao Tse-Tzunga czy atak terrorystyczny na ambasadorów narodów na lotnisku Pekinu? Ludlum doskonale bawi się z czytelnikiem odwlekając starcie między zawodowymi mordercami, by na końcu zaserwować nam krwawą potyczkę w siedzibie CIA i w chińskiej dżungli ze zwolennikami generała Shenga. Krucjata to znakomita kobyła literacka, która nie wymaga od czytelnika znajomości wcześniejszej Tożsamości, a jej historia to znakomity samograj, który został zaprzepaszczony w pseudo-ekranizacji filmowej, z której wyciągnięto tylko nazwisko głównego bohatera. Szkoda, bo mamy tu do czynienia z wzorowym przykładem historii pełniącej funkcję komentarza społecznego, aktualnego nawet dzisiaj po 30-stu latach w tamtym zakątku świata, a cała reszta rozrywki to już czysta przyjemność dla fanów teorii spiskowych i spadkobierców Fleminga i Forsythe’a.
antyseba - awatar antyseba
oceniła na92 miesiące temu
Polowanie na Czerwony Październik Tom Clancy
Polowanie na Czerwony Październik
Tom Clancy
Tom Clancy, kiedyś jednym z najpoczytniejszych pisarzy na świecie, dziś jego gwiazda jest już raczej przebrzmiała. Obok Michaela Crichtona (tego od Parku Jurajskiego),jest on ojcem podgatunku literatury zwanego technothrillerem, w jego współczesnej inkarnacji. Niezaprzeczalnym faktem jest, że odcisnął on swe piętno nie tylko na rynku powieściowym, ale i gamingowym. A to za sprawą jednego z trzech filarów utrzymujących jeszcze przy życiu Ubisoft: serii Tom Clancy’s Rainbow Six. Pierwszą książką Clancy’ego, która zapewniła mu międzynarodowy sukces, była wydana w 1984 r., przez prestiżowe wydawnictwo Naval Institute Press, Polowanie na "Czerwony Październik". Ktoś mógłby spytać po co w takim razie brać się za taką starą książkę? Otóż uwielbiam jej filmową ekranizację z 1990 roku, jeszcze w czasie prowadzenia zajęć dla studentów w IH UJ polecałem go studentom na zajęciach z popkultury zimnej wojny. Film ten dosłownie zdążył na koniec tego konfliktu, pokazując nam rywalizację dwóch wielkich mocarstw i decyzję jednego człowieka, która może diametralnie zmienić losy świata. Film wyrasta z książki i… jest od niej lepszy. Zasadniczy motyw fabularny i bohaterowie są ci sami. Kinematografia ma jednak swoje własne prawa a naczelnym z nich jest ilość czasu ekranowego. „Polowanie…” trwa przeszło 134 minut, ponad dwie godziny. Jest to długi film, powolny, ale i tak można go określić jako dynamiczny w porównaniu do książkowego oryginału. Zostało z niego wycięte całe mnóstwo szczegółów, żargonu technicznego i miniaturowych wątków spowalniających akcję, którymi książka jest dosłownie nabita. Pisząc obrazowo za dużo w niej technicznych rodzynków, podczas gdy film to perfekcyjny czysty sernik. Historia opowiedziana przez Clancy’ego w filmie nadal jest powolna, przegadana, ale i tak szybsza i bardziej skondensowana na głównym wątku. Pozwala to nam go docenić, przyjrzeć się i skupić na głównych bohaterach. Podczas gdy w książce zdarzało mi się zapominać, że jej głównym bohaterem jest tytułowy okręt i dowodzący nim kapitan Marco Ramius. Wraz ze słynnym Jackiem Ryan’em ginęli oni w rwącym, górskim potoku kolejnych bohaterów, sprzętu, systemów i technicznego żargonu. Bardzo często pojawiającego się tylko raz lub w tak dużym odstępie, że w trakcie lektury nie pamiętałem już kim byli i do czego służyli autorowi służyli. W sumie może właśnie taki był ich cel? Ukazanie, jak bardzo skomplikowaną, wielostopniową maszyną jest współczesne wojsko. Zarządzanie różnymi rodzajami wojsk by zatrzymać jednego zdeterminowanego człowieka, który nie ma nic do stracenia. W efekcie książka Clancy’ego jest trudniej przyswajalna niż film, przydałby się jej wręcz krótki skorowidz postaci i słowniczek terminów/technikaliów na końcu. Kolejnym problemem z mojego punktu widzenia stał się podwójny finał. W filmie ostatnie starcie ucznia z mistrzem, Ramiusa z kapitanem Tupolewem, jest finałem podsumowującym całą produkcję, po którym zwycięscy bohaterowie wpływają do Ameryki. Tymczasem w książce najpierw wpływają do Ameryki, by z niej wypłynąć i wskutek szeregu błędów i zlekceważenia wroga nadziać się na oczekującego na nich Tupolewa i jego „Alfę”, torpedowy okręt podwodny. Tupolewa napędzała rządza chwały, pycha, potrzeba udowodnienia swej wartości i złość za zdradę mistrza. Pojedynek Ramiusa i Tupolewa przypomina wręcz „Gwiezdno Wojenny” pojedynek Obi Wana i Anakina, którego efekt jest dosyć podobny. Służący imperium zła uczeń po katastrofalnym pojedynku zostaje sprowadzony na dno. Dopiero po nim bohaterowie ponownie wpływają do bezpiecznego portu. Tym, co w filmie tylko zarysowano, jest wątek społeczny. Przez wszystkie strony książki Clancy stara się ukazać zalety życia w USA i kapitalizmie na tle katastrofalnych warunków egzystencji w ZSRR. Mając w pamięci nasze własne, polskie doświadczenia, należy uznać, że Clancy przesadził tylko trochę w swoich porównaniach życia mieszkańców krajów realnego socjalizmu do ówczesnej Ameryki. Gorzej brzmi przy tym, że obecna Ameryka jawi się już jako dużo mniej sprzyjający kraj niż tamta z lat Zimnej Wojny. Stąd można się zastanawiać czy w dzisiejszych czasach kapitan Ramius i jego oficerowie nadal chcieliby uciec do Ameryki?
Kurt13Cidaris - awatar Kurt13Cidaris
ocenił na73 miesiące temu

Cytaty z książki Czas zabijania

Więcej

Jest dobrą sekretarką, która więcej zapomniała, niż ty kiedykolwiek umiałeś.

Jest dobrą sekretarką, która więcej zapomniała, niż ty kiedykolwiek umiałeś.

John Grisham Czas zabijania Zobacz więcej

Głowa Nesbita do połowy wystawała przez okno, ślina spływała wzdłuż lewego policzka, a następnie w dół drzwiczek, tworząc małą kałużę nad literą "o" w słowie "Ford" na boku wozu policyjnego. Resztki piwa wylewające się z puszki zmoczyły mu spodnie w kroku. Po dwóch tygodniach sprawowania obowiązków ochroniarza adwokata tego czarnucha przyzwyczaił się do spania w aucie i nie zwracał już uwagi na komary.

Głowa Nesbita do połowy wystawała przez okno, ślina spływała wzdłuż lewego policzka, a następnie w dół drzwiczek, tworząc małą kałużę nad li...

Rozwiń
John Grisham Czas zabijania Zobacz więcej

Mam dosyć broni, by dokonać inwazji na Kubę.

Mam dosyć broni, by dokonać inwazji na Kubę.

John Grisham Czas zabijania Zobacz więcej
Więcej