Persona non grata

662 str. 11 godz. 2 min.
- Kategoria:
- kryminał, sensacja, thriller
- Format:
- papier
- Seria:
- ABC
- Data wydania:
- 2015-10-24
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-10-24
- Liczba stron:
- 662
- Czas czytania
- 11 godz. 2 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788364307546
Rodzice Bożydara Szczocarza zostali zamordowani przez nieznanego sprawcę. Zrozpaczony mężczyzna wyjeżdża przed Niedzielą Palmową do Kłobuczki koło Dukli, gdzie ściąga go list nieznanej ciotki Wichrzysławy, będącej w tej chwili jego jedyną krewną. Jego przyjazd zbiega się z lokalną aferą – morderstwem popełnionym na miejscowej prostytutce Marynie Hurman.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Persona non grata w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Persona non grata
Poznaj innych czytelników
148 użytkowników ma tytuł Persona non grata na półkach głównych- Chcę przeczytać 76
- Przeczytane 70
- Teraz czytam 2
- Posiadam 18
- Powieść obyczajowa 1
- 2025 1
- ♥♥ Priorytety ♥♥ 1
- Przeczytane - 2021 rok 1
- *** LITERATURA POLSKA 1
- Niedoczytane 1





























OPINIE i DYSKUSJE o książce Persona non grata
To thriller, który powoli, ale skutecznie wciąga. Klimat małej miejscowości, stare tajemnice i poczucie, że „tu nic nie jest takie, jak się wydaje”, robią swoje. Fabuła rozwija się spokojnie, ale napięcie narasta z każdym rozdziałem. Dobra propozycja na długie słuchanie – mroczna, nieoczywista i zostająca w głowie po zakończeniu. 🎧
To thriller, który powoli, ale skutecznie wciąga. Klimat małej miejscowości, stare tajemnice i poczucie, że „tu nic nie jest takie, jak się wydaje”, robią swoje. Fabuła rozwija się spokojnie, ale napięcie narasta z każdym rozdziałem. Dobra propozycja na długie słuchanie – mroczna, nieoczywista i zostająca w głowie po zakończeniu. 🎧
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Umiem wszystko, co się na "U" zaczyna, z wyjątkiem umierania, tego jeszcze nie opanowałam, ale wszystko przede mną"
Piotr Liana, drugi po Arnoldzie R. Płaczku vel Thomasie Arnoldzie, znany mi farmaceuta z wykształcenia, który postanowił, jak widać po ocenach, z powodzeniem, spróbować swoich sił w pisarstwie. Obaj panowie, co ciekawe, urodzili się nawet tego samego roku. Jednak o ile pan Arnold dorobił się już u mnie swojej własnej wirtualnej półki, o tyle pana Piotr, dopiero debiutuje w moim czytelniczym życiu i właśnie miałam okazję skończyć pierwszą z jego powieści, pt. "Persona non grata"
"O ja się zastrzelę" 😉, jak mawiała ciotunia Wichrzysława, jedna z głównych bohaterek omawianej książki. Mniemam sobie, że owym tytułowym intruzem i osobą zupełnie niepożądaną w Kłobuczce stał się Bożydar Szczocarz, który przyjechał do tej wioski na zaproszenie ciotuni wprawdzie, jednak okazał się być bardzo niewygodnym przybyszem. Nie dla samej krewnej, rzecz jasna, bo ta bardzo rada była z odwiedzin, lecz dla reszty mieszkańców Kłobuczki. Takie wioski, nie lubią obcych, wszyscy tam mają swoje mniejsze lub większe tajemnice, a ten "przyjezdny" zbyt obcesowo wtyka nos w nie swoje sprawy i wyrasta zupełnie tam, gdzie go nie posiali.
Autor z niezłym zacięciem i pazurem, nakreślił swoje postacie. Wszystkie są bardzo charakterystyczne, chociaż każda na swój subiektywny sposób. Jednak ja nie chciałabym z żadną z nich mieć do czynienia. Każda z nich, to osobny kosmos, jednak razem tworzą wieś niczym z piekła rodem.
Książkę zakwalifikowano jako kryminał, sensacja, thriller, cóż, kryminał tak, wszak mamy morderstwo córy Koryntu, wokół którego osnuta jest cała opowieść o Kłobuczce i jej mieszkańcach. Sensacja, też, ale thrillerem bym tej książki nie nazwała. Chyba że uznałabym dreszcz wywołany obrzydzeniem, w pewnym momencie książki za thrillerowe emocje.
Podoba mi się sposób, w jaki pan Piotr tworzy ten fikcyjny świat i jego postacie oraz sytuacje, że przejaskrawione? Być może, ale czy aż tak bardzo? Podoba mi się nawet ten specyficzny humor, czasem gorzki, czasem czarny, a miejscami, nawet rubaszny. Jednak to, co umieścił autor w lodówce Faustyny Abramek, nie podoba mi się absolutnie. Ja rozumiem, że to debiut, że trzeba mocno i z przytupem, by być czytanym i zapamiętanym przez czytelników. Zwłaszcza że co i raz "objawia się", nowy "pisarz". Trudno więc się wybić. Jednak nie w ten sposób, panie Liana. Tym to sposobem z siedmiu gwiazdek, które zamierzałam wystawić, jako ocenę tej książki, dostanie pan ode mnie ledwie cztery i raczej nie pokuszę się o inne książki, które wyszły spod pana klawiatury.
"Umiem wszystko, co się na "U" zaczyna, z wyjątkiem umierania, tego jeszcze nie opanowałam, ale wszystko przede mną"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiotr Liana, drugi po Arnoldzie R. Płaczku vel Thomasie Arnoldzie, znany mi farmaceuta z wykształcenia, który postanowił, jak widać po ocenach, z powodzeniem, spróbować swoich sił w pisarstwie. Obaj panowie, co ciekawe, urodzili się nawet tego samego roku....
Strasznie męcząca, nieposkładana, momentami idiotyczna opowieść.
Słabe. Nieprawdopodobne goni niemożliwe, a to jest poganiane absurdalnym.
Strasznie męcząca, nieposkładana, momentami idiotyczna opowieść.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSłabe. Nieprawdopodobne goni niemożliwe, a to jest poganiane absurdalnym.
W kilku słowach: bardzo dobra książka, w której nic nie jest do końca oczywiste. Autor stworzył uniwersum na potrzeby powieści i znakomicie opisuje wady, bolączki, śmieszności i tragedie, które możemy zaobserwować w świecie realnym. Fikcyjna Kłobuczka jest, niekiedy krzywym, zwierciadłem rzeczywistości. Bardzo dobrze opisane nietuzinkowe postacie, wciągająca fabuła. Świetne pióro. Ostrzeżenie: "Personę" dobrze jest czytać bez nastawienia, że jest to jednodniowa lektura.
W kilku słowach: bardzo dobra książka, w której nic nie jest do końca oczywiste. Autor stworzył uniwersum na potrzeby powieści i znakomicie opisuje wady, bolączki, śmieszności i tragedie, które możemy zaobserwować w świecie realnym. Fikcyjna Kłobuczka jest, niekiedy krzywym, zwierciadłem rzeczywistości. Bardzo dobrze opisane nietuzinkowe postacie, wciągająca fabuła. Świetne...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStrasznie słabe. Ani śmieszne ani intrygujące. Język archaiczno-infantylny. Szkoda czasu.
Strasznie słabe. Ani śmieszne ani intrygujące. Język archaiczno-infantylny. Szkoda czasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZabawnie i z poczuciem humoru napisana książka obyczajowa albo lekki kryminał, ale ja lepsza jest analiza i opis mieszkańców Kłobucka. Wioska i jej mieszkańcy są nie tylko zagubieni w przestrzeni, oddaleni od miasta, ale są chyba również zagubieni w rzeczywistości i czasie. Faustyne i jej poglądy, postępowanie i wypowiedzi, to chyba średniowiecze. Cudowna jest ciotunia Wichsysława. Polecam, tylko nie wiem czy na długie jesienno-zimowe wieczory, czy jako, że jest zabawna i lekko się czyta - na lato, czyli na cały rok.
Zabawnie i z poczuciem humoru napisana książka obyczajowa albo lekki kryminał, ale ja lepsza jest analiza i opis mieszkańców Kłobucka. Wioska i jej mieszkańcy są nie tylko zagubieni w przestrzeni, oddaleni od miasta, ale są chyba również zagubieni w rzeczywistości i czasie. Faustyne i jej poglądy, postępowanie i wypowiedzi, to chyba średniowiecze. Cudowna jest ciotunia...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKryminał z dodatkiem (czarnego) humoru? Tu tego nie ma. Jest jakiś wątek kryminalny, ale niknie w nawale wiejskiego plotkarstwa. Humoru nie ma w ogóle. Autor zamiast zamiast pisać różne rzeczy, które nic nie wnosiły do książki, mógł skupić się na fabule, wyszłoby mu pewnie wtedy do 300 stron, ale z sensem i na poziomie.
Kryminał z dodatkiem (czarnego) humoru? Tu tego nie ma. Jest jakiś wątek kryminalny, ale niknie w nawale wiejskiego plotkarstwa. Humoru nie ma w ogóle. Autor zamiast zamiast pisać różne rzeczy, które nic nie wnosiły do książki, mógł skupić się na fabule, wyszłoby mu pewnie wtedy do 300 stron, ale z sensem i na poziomie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Człowiek to dziwne stworzenie. Zawsze dąży do prawdy, lecz ciągle żyje fałszem. Kłamstwo nazywa półprawdą, a zły wybór – alternatywą".
Napisanie dobrego kryminału nie jest łatwym przedsięwzięciem. Napisanie dobrego kryminału będącego jednocześnie czarną komedią to jeszcze trudniejsze wyzwanie, gdyż trzeba wiedzieć, ile komediowego absurdu dodać do warstwy kryminalnej, by wszystko idealnie ze sobą współgrało. Okazuje się, że można to zrobić będąc nawet dopiero co raczkującym w literackim świecie, debiutantem.
Piotr Liana to farmaceuta z Gorlic, uwielbiający Beskidy, zapomniane miasteczka i wsie. Jest niepoprawnym optymistą oraz entuzjastą eleganckiej, salonowej prozy, jak i brutalnego naturalizmu. Autora bawią ironia i czarny humor, lubi zmagać się z trudnymi tematami.
Bożydar Szczocarz próbuje otrząsnąć się po wielkiej tragedii, jaką było morderstwo jego rodziców. Bohater w tym celu postanawia wyjechać do małej miejscowości Kłobuczki zlokalizowanej na Podkarpaciu, skąd otrzymał list od swojej nieznanej dotychczas ciotki Wichrzysławy. Będąc na miejscu zostaje wplątany w śledztwo dotyczące zabójstwa lokalnej prostytutki – Maryny Hurman.
"Persona non grata" to dość obszerna, bo licząca ponad sześćset stron powieść w głównej mierze kryminalna, z której gdyby wyciąć wszelakie wątki humorystyczne, groteskowe i absurdalne, jej objętość zostałaby skrócona o połowę. Wątkiem przewodnim tej książki jest bowiem zbrodnia, ale cała otoczka wokół niej nosi już znamiona czarnej komedii, co początkowo mnie szczerze zdziwiło, gdyż czytając opis na okładce, nie spodziewałam się właśnie takiej konwencji i takiej hybrydy gatunkowej. Hybrydy, która udała się autorowi nadzwyczaj dobrze, pomimo faktu, że niektóre składowe fabuły pod postacią zbyt rozwlekłych opisów czy też nie wnoszących niczego nowego niektórych dialogów, mogłyby zostać usunięte bez szkody dla całej książki. Nie da się także ukryć, że debiut Piotra Liany czyta się w ekspresowym tempie, ale jednocześnie lektura ta bardzo absorbuje, wymuszając konieczność chwilowych przerw pomiędzy jednym a drugim rozdziałem.
Farmaceuta z Gorlic zupełnie odwrócił archetyp wiejskiej, sielskiej wsi, pokazując to, co w lokalnych społecznościach najgorsze – zaściankowość, hipokryzję, obłudę i nienawiść. W Kłobuczce chyba nigdy nie chciałabym zamieszkać, gdyż poczet bohaterów jakich wykreował autor, pomimo ich groteskowego wydźwięku, zwyczajnie mnie przeraził. Nie chciałabym mieć do czynienia ze zdewociałą i obłudną Faustyną Abramek – gospodynią parafialną, której zawartość lodówki do tej pory wywołuje moje mdłości. Nie chciałabym także, aby w mojej miejscowości swoje obowiązki służbowe policjanta wykonywał Szymon Podlaski – biurokrata z krwi i kości, nie potrafiący logicznie myśleć. Długo by tak wymieniać listę postaci wśród których promienieje jedna, czyli ciotka Bożydara ze swoim kultowym już powiedzeniem: "O ja się zastrzelę!", które wielokrotnie wywoływało na mojej twarzy uśmiech. Nie mogę więc odmówić autorowi rewelacyjnej konstrukcji tak barwnych charakterów bohaterów jego debiutu, które ze swoją groteskowością, zapadają w pamięci czytelnika.
Na temat samej intrygi kryminalnej mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że Piotr Liana potrafił mnie zwodzić, podsuwając co chwilę nowe tropy i zapędzając mnie w ślepy zaułek. Zakończenie, a tym samym poznanie sprawcy morderstwa i okoliczności jakie towarzyszyły zbrodni, zupełnie mnie zaskoczyły. Wielkie brawa za tę tak skutecznie poprowadzoną kryminalną płaszczyznę.
"Persona non grata" to debiut dobry, a nawet bardzo dobry. Trzeba jednak przed jego lekturą wiedzieć, że nie jest to jedynie pełnokrwisty kryminał, ale także satyra na współcześnie panujące stosunki między ludźmi. Tak czy inaczej, polecam.
http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
"Człowiek to dziwne stworzenie. Zawsze dąży do prawdy, lecz ciągle żyje fałszem. Kłamstwo nazywa półprawdą, a zły wybór – alternatywą".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNapisanie dobrego kryminału nie jest łatwym przedsięwzięciem. Napisanie dobrego kryminału będącego jednocześnie czarną komedią to jeszcze trudniejsze wyzwanie, gdyż trzeba wiedzieć, ile komediowego absurdu dodać do warstwy kryminalnej, by...
Opowiadanie dobrych historii to jedna z najważniejszych, choć niezwykle trudnych, umiejętności we współczesnym świecie. Wydawać by się mogło, że w dobie kultury audiowizualnej słowo pisane straciło swoją moc. Piotr Liana, autor książki "Persona non grata" przeczy temu przypuszczeniu, i robi to rewelacyjnie.
Rozpoczynając lekturę powieści "Persona non grata" nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Krótki opis wydawniczy wskazywał, że czeka mnie historia kryminalna osadzona w wiejskim klimacie. Oto bowiem rodzice głównego bohatera zostali zamordowani przez nieznanego sprawcę. W poszukiwaniu odpowiedzi na wiele pytań związanych z rodzinną przeszłością, Bożydar Szczocarz wyrusza do Kłobuczki koło Dukli, gdzie mieszka jego jedyna, choć nieznana, krewna Wichrzysława. Jego przyjazd na Podkarpacie zbiega się z tajemniczą śmiercią miejscowej prostytutki Maryny Hurmanównej.
To tyle, jeśli chodzi o zapowiedź tego, co czeka czytelnika, który zdecyduje się sięgnąć po blisko kilkusetstronicową powieść Piotra Liany. Prawie siedemset stron poświęconych rozwiązywaniu zagadki kryminalnej? Nie do końca. "Persona non grata" to niezwykła gratka dla osób, które lubią skomplikowaną i niejednoznaczną intrygę, naszpikowaną zagadkami, kalamburami i unikatową atmosferą. To opowieść gawędziarza, który opowiadanie historii opanował do perfekcji. Usiadł przy ognisku, a może pod żyrandolem, i zaserwował nam opowieść o kłobuczkowej aferze, która wstrząsnęła posadami nie tylko tej małej miejscowości, ale również mocno zarysowała renesansową wizję "wsi spokojnej, wsi wesołej". Bliżej jej do Reymontowskich Lipiec, wsi zwyczajnej, ale zarazem niezwykłej, bo pełnej sprzeczności, gdzie niebagatelną rolę odgrywał Kościół i karczma vel knajpa - burdel. Gdzie ulubioną rozrywką mieszkańców były plotki, oszczerstwa i zaglądanie sąsiadom do okien. Kłobuczanie świetnie radzili sobie bez telewizora, telefonu i internetu, tego ostatniego nie umiejąc nawet nazwać prawidłowo.
"Pogodę wróżyli z chmur, jaskółek i rwy kulszowej, najciekawsze opery mydlane toczyły się za płotem, a apetyt na wiadomości zaspokajała dostarczana raz w tygodniu prasa".
Obraz wsi, jej mieszkańców oraz ich codziennej rutyny autor powieści doskonale wzbogacił niewybrednym humorem. Można by rzec, że "Persona non grata" to skarbnica ludowych porzekadeł, zabawnych dykteryjek i dygresji pełnych wdzięku, które od pierwszych stron powieści serwuje nam twórca - gawędziarz. Ot, choćby:
"Lepsza bieda przy cnocie niż sromota przy złocie"
Język utworu, cięty i giętki zasługuje na najwyższą pochwałę. Mnogość łamigłówek do rozwiązania i skupienie w powieści większości bolączek współczesnego społeczeństwa polskiego to bez wątpienia największe atuty literackiego debiutu pisarza i farmaceuty z Gorlic.
Co jeszcze urzekło mnie w powieści Piotra Liany? Na pewno plejada postaci, którymi autor zaludnił swoją książkę. I, co ciekawe, każda z nich jest niepowtarzalna, łatwo też zapamiętać je z imienia i nazwiska, co przy tak rozbudowanym dziele nie jest wcale tak jednoznaczne. Poza głównym bohaterem, Bożkiem poszukującym swych korzeni i uwikłanym w domorosłe śledztwo, na uwagę zasługuje ciotunia Wichrzysława, pieszczotliwie zwana Wisiunią, nieco szalona wiejska kucharka, która zachwyca potoczystą mową, charakterystycznym "Ja się zastrzelę!" i aromatem pieczystego. Zaraz po niej warto wspomnieć o bogobojnej i "babrającej się w szambie grzechu" Faustynie Abramek, a także o uwspółcześnionej wersji Pani Dulskiej w postaci nowobogackiej Orłowskiej czy wreszcie o Agnieszce Sothe - "prezbijce" z nieco hedonistycznym nastawieniem do życia. Postaci, barwnych i oryginalnych jest w powieści wiele. Każda z nich ma coś wspólnego z wiejską aferą, może dorzucić coś od siebie, by rzucić światło na misternie utkaną intrygę. Najczęściej jednak ich opinie zwodzą nas na manowce. Światełko w tunelu pojawia się dopiero pod koniec powieści. Następuje rozwiązanie kryminalnej zagadki i z pewnością skłania do niejednej refleksji, choćby tej związanej z kondycją współczesnego kleru.
"Persona non grata" to bardzo dobra powieść, którą czyta się jeszcze lepiej. Dostarcza rozrywki w najlepszym wydaniu, bawi, pozwala rozruszać "szare komórki", uwodzi czarnym humorem i ironią. Pozwala odkrywać, warstwa po warstwie, historię pełną pasji i różnorodnych społecznych tematów.
Ta książka jest debiutanckim utworem Piotra Liany. Chciałabym móc zawsze czytać tylko tak świetne debiuty. Rekomenduję wszystkim, którzy cenią sobie niepospolitą rozrywkę w zupełnie pospolitej scenerii.
Opowiadanie dobrych historii to jedna z najważniejszych, choć niezwykle trudnych, umiejętności we współczesnym świecie. Wydawać by się mogło, że w dobie kultury audiowizualnej słowo pisane straciło swoją moc. Piotr Liana, autor książki "Persona non grata" przeczy temu przypuszczeniu, i robi to rewelacyjnie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozpoczynając lekturę powieści "Persona non grata" nie wiedziałam,...
"Persona non grata" jest debiutancką powieścią Piotra Liany. Debiut to zadziwiający, ponieważ tak interesującej i dopracowanej historii już dawno nie czytałam, aczkolwiek moją pierwszą reakcją, zaraz po rozpoczęciu lektury, było stwierdzenie, że w tej powieści wszystkiego jest za dużo - za dużo zdarzeń, tajemnic, postaci, i rozmów, ale wraz z rozwojem wydarzeń przekonałam się, że opowieść wyśmienicie smakuje, a każdy jej element jest dopieszczony.
Praca Piotra Liany to prawie 700 stron przeprawy z Bożydarem Szczocarzem, który po dramatycznej śmierci rodziców, na zaproszenie nieznanej cioteczki Wichrzysławy - słynnej z wyśmienitej kuchni i lekkiej mowy - przyjeżdża do rodzinnej Kłobuczki koło Dukli na Podkarpaciu. Cóż za wyobraźnia w tworzeniu nazwy miejsc i nazwisk. Prawdziwe łamańce językowe. Bożydar zaryzykował z wyjazdem w nieznane, ale morderstwo jego rodziców i intrygujący list ciotki zmusiły go do działania. Już w drodze do Kłobuczki domyślił się, że jedzie w miejsce specyficzne. W mentalność wsi co nieco wprowadziła go pewna wyzwolona "dama", przedstawiając ją bardzo sugestywnie.
"Wariaty latają na wolności, chłop siekierą skraca żonkę o głowę, umarli wstają z grobów, koty zdychają bez powodów, a jakieś kretynki trzepią dywany piątek, świątek czy niedziela" [str.34]
W Kłobuczce wrze jak w ulu za sprawą prostytutki Maryny Hurmanowej, która - prosto z ambony - posądziła proboszcza o niecne czyny, a dokładniej o dziecioróbstwo. Mieszkańcy, których ulubioną rozrywką są plotki i złośliwości, w tempie błyskawicznym przekazują sobie najnowszą wiadomość. Emocje znacznie wzrastają, gdy dochodzi do zbrodni. Jak w tym wszystkim odnajdzie się Bożydar, który nie tylko ma zamiar rozwiązać zagadkę lokalnego morderstwa, ale też wśród licznych niedomówień będzie próbował odkryć tajemnicę swojego pochodzenia?
Piotr Liana to miłośnik zapomnianych miasteczek i wsi. Jego sympatię do takich miejsc wyraźnie widać w tej historii. Kłobuczka jest wyjątkowa w swej charakterystyce, choć z drugiej strony, można się dopatrzeć typowym elementów dla wsi zabitej dechami, w której "Mało kto posiadał telewizor, jeszcze mniej osób mogło pochwalić się telefonem, a internet... cóż, kłobuczanie nie potrafili nawet wymówić tej nazwy"[str.186]. W takim miejscu nie dziwi zaangażowanie mieszkańców w funkcjonowanie parafii i dbanie o moralny kręgosłup sąsiadów, zwłaszcza tych, którzy za nic mają dekalog, a trzeba mieć na uwadze, że w Kłobuczce ile bezbożników i innowierców tyle też fanatyków religijnych.
Mnie karykaturalny obraz podkarpackiej wsi bardzo się podobał, włącznie z ciekawą kreacją bohaterów, których jest co nie miara. Na dodatek każda z postaci jest unikatowa. Począwszy od Bożydara rudowłosego chudzielca, który w Kłobuczce nie tylko przechodzi odwyk od psychotropów i kofeiny, ale też przefiltrowuje potok słów ciociuni, żeby wyłapać najistotniejsze informacje dotyczącego swego pochodzenia. Wichrzysławy wielkiej, ale żwawej kobiety z sercem na dłoni i z soczystą polędwiczką w piecu. Aż po nawiedzoną Faustynę, pierwszą chętną do stawiania stosów dla heretyków, miejscowego głupka, policjanta z kompleksem Edypa, wyemancypowanej lesbijki i wielu, wielu innych oryginałów. Każdy z tych bohaterów dorzuca swoje trzy grosze do tajemniczej i zawiłej opowieści, obfitującej w liczne wątki, podkarpacką gwarę, czarny humor i ironię. Wielkie brawa dla autora za nietuzinkową powieść, w której poważne zagadnienia ukryto w niekonwencjonalnej i zagadkowej historii, gdzie rządzi dosadność i prowokacyjny, prześmiewczy ton. Jeśli szukacie opowieści z kapitalną intrygą w gawędziarskim stylu, która doskonale pobudza wyobraźnię, to bardzo polecam powieść Piotra Liany.
"Persona non grata" jest debiutancką powieścią Piotra Liany. Debiut to zadziwiający, ponieważ tak interesującej i dopracowanej historii już dawno nie czytałam, aczkolwiek moją pierwszą reakcją, zaraz po rozpoczęciu lektury, było stwierdzenie, że w tej powieści wszystkiego jest za dużo - za dużo zdarzeń, tajemnic, postaci, i rozmów, ale wraz z rozwojem wydarzeń przekonałam...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to