Persona non grata

Okładka książki Persona non grata
Piotr Liana Wydawnictwo: Oficynka Seria: ABC kryminał, sensacja, thriller
662 str. 11 godz. 2 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Seria:
ABC
Wydawnictwo:
Oficynka
Data wydania:
2015-10-24
Data 1. wyd. pol.:
2015-10-24
Liczba stron:
662
Czas czytania
11 godz. 2 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364307546
Tagi:
kryminał obyczajowa

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1119
1120

Na półkach: ,

"Umiem wszystko, co się na "U" zaczyna, z wyjątkiem umierania, tego jeszcze nie opanowałam, ale wszystko przede mną"

Piotr Liana, drugi po Arnoldzie R. Płaczku vel Thomasie Arnoldzie, znany mi farmaceuta z wykształcenia, który postanowił, jak widać po ocenach, z powodzeniem, spróbować swoich sił w pisarstwie. Obaj panowie, co ciekawe, urodzili się nawet tego samego roku. Jednak o ile pan Arnold dorobił się już u mnie swojej własnej wirtualnej półki, o tyle pana Piotr, dopiero debiutuje w moim czytelniczym życiu i właśnie miałam okazję skończyć pierwszą z jego powieści, pt. "Persona non grata"


"O ja się zastrzelę" 😉, jak mawiała ciotunia Wichrzysława, jedna z głównych bohaterek omawianej książki. Mniemam sobie, że owym tytułowym intruzem i osobą zupełnie niepożądaną w Kłobuczce stał się Bożydar Szczocarz, który przyjechał do tej wioski na zaproszenie ciotuni wprawdzie, jednak okazał się być bardzo niewygodnym przybyszem. Nie dla samej krewnej, rzecz jasna, bo ta bardzo rada była z odwiedzin, lecz dla reszty mieszkańców Kłobuczki. Takie wioski, nie lubią obcych, wszyscy tam mają swoje mniejsze lub większe tajemnice, a ten "przyjezdny" zbyt obcesowo wtyka nos w nie swoje sprawy i wyrasta zupełnie tam, gdzie go nie posiali.

Autor z niezłym zacięciem i pazurem, nakreślił swoje postacie. Wszystkie są bardzo charakterystyczne, chociaż każda na swój subiektywny sposób. Jednak ja nie chciałabym z żadną z nich mieć do czynienia. Każda z nich, to osobny kosmos, jednak razem tworzą wieś niczym z piekła rodem.

Książkę zakwalifikowano jako kryminał, sensacja, thriller, cóż, kryminał tak, wszak mamy morderstwo córy Koryntu, wokół którego osnuta jest cała opowieść o Kłobuczce i jej mieszkańcach. Sensacja, też, ale thrillerem bym tej książki nie nazwała. Chyba że uznałabym dreszcz wywołany obrzydzeniem, w pewnym momencie książki za thrillerowe emocje.

Podoba mi się sposób, w jaki pan Piotr tworzy ten fikcyjny świat i jego postacie oraz sytuacje, że przejaskrawione? Być może, ale czy aż tak bardzo? Podoba mi się nawet ten specyficzny humor, czasem gorzki, czasem czarny, a miejscami, nawet rubaszny. Jednak to, co umieścił autor w lodówce Faustyny Abramek, nie podoba mi się absolutnie. Ja rozumiem, że to debiut, że trzeba mocno i z przytupem, by być czytanym i zapamiętanym przez czytelników. Zwłaszcza że co i raz "objawia się", nowy "pisarz". Trudno więc się wybić. Jednak nie w ten sposób, panie Liana. Tym to sposobem z siedmiu gwiazdek, które zamierzałam wystawić, jako ocenę tej książki, dostanie pan ode mnie ledwie cztery i raczej nie pokuszę się o inne książki, które wyszły spod pana klawiatury.

"Umiem wszystko, co się na "U" zaczyna, z wyjątkiem umierania, tego jeszcze nie opanowałam, ale wszystko przede mną"

Piotr Liana, drugi po Arnoldzie R. Płaczku vel Thomasie Arnoldzie, znany mi farmaceuta z wykształcenia, który postanowił, jak widać po ocenach, z powodzeniem, spróbować swoich sił w pisarstwie. Obaj panowie, co ciekawe, urodzili się nawet tego samego roku....

więcej Pokaż mimo to

avatar
122
15

Na półkach:

W kilku słowach: bardzo dobra książka, w której nic nie jest do końca oczywiste. Autor stworzył uniwersum na potrzeby powieści i znakomicie opisuje wady, bolączki, śmieszności i tragedie, które możemy zaobserwować w świecie realnym. Fikcyjna Kłobuczka jest, niekiedy krzywym, zwierciadłem rzeczywistości. Bardzo dobrze opisane nietuzinkowe postacie, wciągająca fabuła. Świetne pióro. Ostrzeżenie: "Personę" dobrze jest czytać bez nastawienia, że jest to jednodniowa lektura.

W kilku słowach: bardzo dobra książka, w której nic nie jest do końca oczywiste. Autor stworzył uniwersum na potrzeby powieści i znakomicie opisuje wady, bolączki, śmieszności i tragedie, które możemy zaobserwować w świecie realnym. Fikcyjna Kłobuczka jest, niekiedy krzywym, zwierciadłem rzeczywistości. Bardzo dobrze opisane nietuzinkowe postacie, wciągająca fabuła. Świetne...

więcej Pokaż mimo to

avatar
57
55

Na półkach:

Zabawnie i z poczuciem humoru napisana książka obyczajowa albo lekki kryminał, ale ja lepsza jest analiza i opis mieszkańców Kłobucka. Wioska i jej mieszkańcy są nie tylko zagubieni w przestrzeni, oddaleni od miasta, ale są chyba również zagubieni w rzeczywistości i czasie. Faustyne i jej poglądy, postępowanie i wypowiedzi, to chyba średniowiecze. Cudowna jest ciotunia Wichsysława. Polecam, tylko nie wiem czy na długie jesienno-zimowe wieczory, czy jako, że jest zabawna i lekko się czyta - na lato, czyli na cały rok.

Zabawnie i z poczuciem humoru napisana książka obyczajowa albo lekki kryminał, ale ja lepsza jest analiza i opis mieszkańców Kłobucka. Wioska i jej mieszkańcy są nie tylko zagubieni w przestrzeni, oddaleni od miasta, ale są chyba również zagubieni w rzeczywistości i czasie. Faustyne i jej poglądy, postępowanie i wypowiedzi, to chyba średniowiecze. Cudowna jest ciotunia...

więcej Pokaż mimo to

avatar
447
341

Na półkach:

Kryminał z dodatkiem (czarnego) humoru? Tu tego nie ma. Jest jakiś wątek kryminalny, ale niknie w nawale wiejskiego plotkarstwa. Humoru nie ma w ogóle. Autor zamiast zamiast pisać różne rzeczy, które nic nie wnosiły do książki, mógł skupić się na fabule, wyszłoby mu pewnie wtedy do 300 stron, ale z sensem i na poziomie.

Kryminał z dodatkiem (czarnego) humoru? Tu tego nie ma. Jest jakiś wątek kryminalny, ale niknie w nawale wiejskiego plotkarstwa. Humoru nie ma w ogóle. Autor zamiast zamiast pisać różne rzeczy, które nic nie wnosiły do książki, mógł skupić się na fabule, wyszłoby mu pewnie wtedy do 300 stron, ale z sensem i na poziomie.

Pokaż mimo to

avatar
1619
1605

Na półkach: ,

"Człowiek to dziwne stworzenie. Zawsze dąży do prawdy, lecz ciągle żyje fałszem. Kłamstwo nazywa półprawdą, a zły wybór – alternatywą".


Napisanie dobrego kryminału nie jest łatwym przedsięwzięciem. Napisanie dobrego kryminału będącego jednocześnie czarną komedią to jeszcze trudniejsze wyzwanie, gdyż trzeba wiedzieć, ile komediowego absurdu dodać do warstwy kryminalnej, by wszystko idealnie ze sobą współgrało. Okazuje się, że można to zrobić będąc nawet dopiero co raczkującym w literackim świecie, debiutantem.

Piotr Liana to farmaceuta z Gorlic, uwielbiający Beskidy, zapomniane miasteczka i wsie. Jest niepoprawnym optymistą oraz entuzjastą eleganckiej, salonowej prozy, jak i brutalnego naturalizmu. Autora bawią ironia i czarny humor, lubi zmagać się z trudnymi tematami.

Bożydar Szczocarz próbuje otrząsnąć się po wielkiej tragedii, jaką było morderstwo jego rodziców. Bohater w tym celu postanawia wyjechać do małej miejscowości Kłobuczki zlokalizowanej na Podkarpaciu, skąd otrzymał list od swojej nieznanej dotychczas ciotki Wichrzysławy. Będąc na miejscu zostaje wplątany w śledztwo dotyczące zabójstwa lokalnej prostytutki – Maryny Hurman.

"Persona non grata" to dość obszerna, bo licząca ponad sześćset stron powieść w głównej mierze kryminalna, z której gdyby wyciąć wszelakie wątki humorystyczne, groteskowe i absurdalne, jej objętość zostałaby skrócona o połowę. Wątkiem przewodnim tej książki jest bowiem zbrodnia, ale cała otoczka wokół niej nosi już znamiona czarnej komedii, co początkowo mnie szczerze zdziwiło, gdyż czytając opis na okładce, nie spodziewałam się właśnie takiej konwencji i takiej hybrydy gatunkowej. Hybrydy, która udała się autorowi nadzwyczaj dobrze, pomimo faktu, że niektóre składowe fabuły pod postacią zbyt rozwlekłych opisów czy też nie wnoszących niczego nowego niektórych dialogów, mogłyby zostać usunięte bez szkody dla całej książki. Nie da się także ukryć, że debiut Piotra Liany czyta się w ekspresowym tempie, ale jednocześnie lektura ta bardzo absorbuje, wymuszając konieczność chwilowych przerw pomiędzy jednym a drugim rozdziałem.

Farmaceuta z Gorlic zupełnie odwrócił archetyp wiejskiej, sielskiej wsi, pokazując to, co w lokalnych społecznościach najgorsze – zaściankowość, hipokryzję, obłudę i nienawiść. W Kłobuczce chyba nigdy nie chciałabym zamieszkać, gdyż poczet bohaterów jakich wykreował autor, pomimo ich groteskowego wydźwięku, zwyczajnie mnie przeraził. Nie chciałabym mieć do czynienia ze zdewociałą i obłudną Faustyną Abramek – gospodynią parafialną, której zawartość lodówki do tej pory wywołuje moje mdłości. Nie chciałabym także, aby w mojej miejscowości swoje obowiązki służbowe policjanta wykonywał Szymon Podlaski – biurokrata z krwi i kości, nie potrafiący logicznie myśleć. Długo by tak wymieniać listę postaci wśród których promienieje jedna, czyli ciotka Bożydara ze swoim kultowym już powiedzeniem: "O ja się zastrzelę!", które wielokrotnie wywoływało na mojej twarzy uśmiech. Nie mogę więc odmówić autorowi rewelacyjnej konstrukcji tak barwnych charakterów bohaterów jego debiutu, które ze swoją groteskowością, zapadają w pamięci czytelnika.

Na temat samej intrygi kryminalnej mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że Piotr Liana potrafił mnie zwodzić, podsuwając co chwilę nowe tropy i zapędzając mnie w ślepy zaułek. Zakończenie, a tym samym poznanie sprawcy morderstwa i okoliczności jakie towarzyszyły zbrodni, zupełnie mnie zaskoczyły. Wielkie brawa za tę tak skutecznie poprowadzoną kryminalną płaszczyznę.

"Persona non grata" to debiut dobry, a nawet bardzo dobry. Trzeba jednak przed jego lekturą wiedzieć, że nie jest to jedynie pełnokrwisty kryminał, ale także satyra na współcześnie panujące stosunki między ludźmi. Tak czy inaczej, polecam.

http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

"Człowiek to dziwne stworzenie. Zawsze dąży do prawdy, lecz ciągle żyje fałszem. Kłamstwo nazywa półprawdą, a zły wybór – alternatywą".


Napisanie dobrego kryminału nie jest łatwym przedsięwzięciem. Napisanie dobrego kryminału będącego jednocześnie czarną komedią to jeszcze trudniejsze wyzwanie, gdyż trzeba wiedzieć, ile komediowego absurdu dodać do warstwy kryminalnej, by...

więcej Pokaż mimo to

avatar
450
346

Na półkach:

Opowiadanie dobrych historii to jedna z najważniejszych, choć niezwykle trudnych, umiejętności we współczesnym świecie. Wydawać by się mogło, że w dobie kultury audiowizualnej słowo pisane straciło swoją moc. Piotr Liana, autor książki "Persona non grata" przeczy temu przypuszczeniu, i robi to rewelacyjnie.

Rozpoczynając lekturę powieści "Persona non grata" nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Krótki opis wydawniczy wskazywał, że czeka mnie historia kryminalna osadzona w wiejskim klimacie. Oto bowiem rodzice głównego bohatera zostali zamordowani przez nieznanego sprawcę. W poszukiwaniu odpowiedzi na wiele pytań związanych z rodzinną przeszłością, Bożydar Szczocarz wyrusza do Kłobuczki koło Dukli, gdzie mieszka jego jedyna, choć nieznana, krewna Wichrzysława. Jego przyjazd na Podkarpacie zbiega się z tajemniczą śmiercią miejscowej prostytutki Maryny Hurmanównej.
To tyle, jeśli chodzi o zapowiedź tego, co czeka czytelnika, który zdecyduje się sięgnąć po blisko kilkusetstronicową powieść Piotra Liany. Prawie siedemset stron poświęconych rozwiązywaniu zagadki kryminalnej? Nie do końca. "Persona non grata" to niezwykła gratka dla osób, które lubią skomplikowaną i niejednoznaczną intrygę, naszpikowaną zagadkami, kalamburami i unikatową atmosferą. To opowieść gawędziarza, który opowiadanie historii opanował do perfekcji. Usiadł przy ognisku, a może pod żyrandolem, i zaserwował nam opowieść o kłobuczkowej aferze, która wstrząsnęła posadami nie tylko tej małej miejscowości, ale również mocno zarysowała renesansową wizję "wsi spokojnej, wsi wesołej". Bliżej jej do Reymontowskich Lipiec, wsi zwyczajnej, ale zarazem niezwykłej, bo pełnej sprzeczności, gdzie niebagatelną rolę odgrywał Kościół i karczma vel knajpa - burdel. Gdzie ulubioną rozrywką mieszkańców były plotki, oszczerstwa i zaglądanie sąsiadom do okien. Kłobuczanie świetnie radzili sobie bez telewizora, telefonu i internetu, tego ostatniego nie umiejąc nawet nazwać prawidłowo.

"Pogodę wróżyli z chmur, jaskółek i rwy kulszowej, najciekawsze opery mydlane toczyły się za płotem, a apetyt na wiadomości zaspokajała dostarczana raz w tygodniu prasa".

Obraz wsi, jej mieszkańców oraz ich codziennej rutyny autor powieści doskonale wzbogacił niewybrednym humorem. Można by rzec, że "Persona non grata" to skarbnica ludowych porzekadeł, zabawnych dykteryjek i dygresji pełnych wdzięku, które od pierwszych stron powieści serwuje nam twórca - gawędziarz. Ot, choćby:

"Lepsza bieda przy cnocie niż sromota przy złocie"
Język utworu, cięty i giętki zasługuje na najwyższą pochwałę. Mnogość łamigłówek do rozwiązania i skupienie w powieści większości bolączek współczesnego społeczeństwa polskiego to bez wątpienia największe atuty literackiego debiutu pisarza i farmaceuty z Gorlic.


Co jeszcze urzekło mnie w powieści Piotra Liany? Na pewno plejada postaci, którymi autor zaludnił swoją książkę. I, co ciekawe, każda z nich jest niepowtarzalna, łatwo też zapamiętać je z imienia i nazwiska, co przy tak rozbudowanym dziele nie jest wcale tak jednoznaczne. Poza głównym bohaterem, Bożkiem poszukującym swych korzeni i uwikłanym w domorosłe śledztwo, na uwagę zasługuje ciotunia Wichrzysława, pieszczotliwie zwana Wisiunią, nieco szalona wiejska kucharka, która zachwyca potoczystą mową, charakterystycznym "Ja się zastrzelę!" i aromatem pieczystego. Zaraz po niej warto wspomnieć o bogobojnej i "babrającej się w szambie grzechu" Faustynie Abramek, a także o uwspółcześnionej wersji Pani Dulskiej w postaci nowobogackiej Orłowskiej czy wreszcie o Agnieszce Sothe - "prezbijce" z nieco hedonistycznym nastawieniem do życia. Postaci, barwnych i oryginalnych jest w powieści wiele. Każda z nich ma coś wspólnego z wiejską aferą, może dorzucić coś od siebie, by rzucić światło na misternie utkaną intrygę. Najczęściej jednak ich opinie zwodzą nas na manowce. Światełko w tunelu pojawia się dopiero pod koniec powieści. Następuje rozwiązanie kryminalnej zagadki i z pewnością skłania do niejednej refleksji, choćby tej związanej z kondycją współczesnego kleru.


"Persona non grata" to bardzo dobra powieść, którą czyta się jeszcze lepiej. Dostarcza rozrywki w najlepszym wydaniu, bawi, pozwala rozruszać "szare komórki", uwodzi czarnym humorem i ironią. Pozwala odkrywać, warstwa po warstwie, historię pełną pasji i różnorodnych społecznych tematów.
Ta książka jest debiutanckim utworem Piotra Liany. Chciałabym móc zawsze czytać tylko tak świetne debiuty. Rekomenduję wszystkim, którzy cenią sobie niepospolitą rozrywkę w zupełnie pospolitej scenerii.

Opowiadanie dobrych historii to jedna z najważniejszych, choć niezwykle trudnych, umiejętności we współczesnym świecie. Wydawać by się mogło, że w dobie kultury audiowizualnej słowo pisane straciło swoją moc. Piotr Liana, autor książki "Persona non grata" przeczy temu przypuszczeniu, i robi to rewelacyjnie.

Rozpoczynając lekturę powieści "Persona non grata" nie wiedziałam,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
797
372

Na półkach: , , ,

"Persona non grata" jest debiutancką powieścią Piotra Liany. Debiut to zadziwiający, ponieważ tak interesującej i dopracowanej historii już dawno nie czytałam, aczkolwiek moją pierwszą reakcją, zaraz po rozpoczęciu lektury, było stwierdzenie, że w tej powieści wszystkiego jest za dużo - za dużo zdarzeń, tajemnic, postaci, i rozmów, ale wraz z rozwojem wydarzeń przekonałam się, że opowieść wyśmienicie smakuje, a każdy jej element jest dopieszczony.

Praca Piotra Liany to prawie 700 stron przeprawy z Bożydarem Szczocarzem, który po dramatycznej śmierci rodziców, na zaproszenie nieznanej cioteczki Wichrzysławy - słynnej z wyśmienitej kuchni i lekkiej mowy - przyjeżdża do rodzinnej Kłobuczki koło Dukli na Podkarpaciu. Cóż za wyobraźnia w tworzeniu nazwy miejsc i nazwisk. Prawdziwe łamańce językowe. Bożydar zaryzykował z wyjazdem w nieznane, ale morderstwo jego rodziców i intrygujący list ciotki zmusiły go do działania. Już w drodze do Kłobuczki domyślił się, że jedzie w miejsce specyficzne. W mentalność wsi co nieco wprowadziła go pewna wyzwolona "dama", przedstawiając ją bardzo sugestywnie.

"Wariaty latają na wolności, chłop siekierą skraca żonkę o głowę, umarli wstają z grobów, koty zdychają bez powodów, a jakieś kretynki trzepią dywany piątek, świątek czy niedziela" [str.34]

W Kłobuczce wrze jak w ulu za sprawą prostytutki Maryny Hurmanowej, która - prosto z ambony - posądziła proboszcza o niecne czyny, a dokładniej o dziecioróbstwo. Mieszkańcy, których ulubioną rozrywką są plotki i złośliwości, w tempie błyskawicznym przekazują sobie najnowszą wiadomość. Emocje znacznie wzrastają, gdy dochodzi do zbrodni. Jak w tym wszystkim odnajdzie się Bożydar, który nie tylko ma zamiar rozwiązać zagadkę lokalnego morderstwa, ale też wśród licznych niedomówień będzie próbował odkryć tajemnicę swojego pochodzenia?

Piotr Liana to miłośnik zapomnianych miasteczek i wsi. Jego sympatię do takich miejsc wyraźnie widać w tej historii. Kłobuczka jest wyjątkowa w swej charakterystyce, choć z drugiej strony, można się dopatrzeć typowym elementów dla wsi zabitej dechami, w której "Mało kto posiadał telewizor, jeszcze mniej osób mogło pochwalić się telefonem, a internet... cóż, kłobuczanie nie potrafili nawet wymówić tej nazwy"[str.186]. W takim miejscu nie dziwi zaangażowanie mieszkańców w funkcjonowanie parafii i dbanie o moralny kręgosłup sąsiadów, zwłaszcza tych, którzy za nic mają dekalog, a trzeba mieć na uwadze, że w Kłobuczce ile bezbożników i innowierców tyle też fanatyków religijnych.

Mnie karykaturalny obraz podkarpackiej wsi bardzo się podobał, włącznie z ciekawą kreacją bohaterów, których jest co nie miara. Na dodatek każda z postaci jest unikatowa. Począwszy od Bożydara rudowłosego chudzielca, który w Kłobuczce nie tylko przechodzi odwyk od psychotropów i kofeiny, ale też przefiltrowuje potok słów ciociuni, żeby wyłapać najistotniejsze informacje dotyczącego swego pochodzenia. Wichrzysławy wielkiej, ale żwawej kobiety z sercem na dłoni i z soczystą polędwiczką w piecu. Aż po nawiedzoną Faustynę, pierwszą chętną do stawiania stosów dla heretyków, miejscowego głupka, policjanta z kompleksem Edypa, wyemancypowanej lesbijki i wielu, wielu innych oryginałów. Każdy z tych bohaterów dorzuca swoje trzy grosze do tajemniczej i zawiłej opowieści, obfitującej w liczne wątki, podkarpacką gwarę, czarny humor i ironię. Wielkie brawa dla autora za nietuzinkową powieść, w której poważne zagadnienia ukryto w niekonwencjonalnej i zagadkowej historii, gdzie rządzi dosadność i prowokacyjny, prześmiewczy ton. Jeśli szukacie opowieści z kapitalną intrygą w gawędziarskim stylu, która doskonale pobudza wyobraźnię, to bardzo polecam powieść Piotra Liany.

"Persona non grata" jest debiutancką powieścią Piotra Liany. Debiut to zadziwiający, ponieważ tak interesującej i dopracowanej historii już dawno nie czytałam, aczkolwiek moją pierwszą reakcją, zaraz po rozpoczęciu lektury, było stwierdzenie, że w tej powieści wszystkiego jest za dużo - za dużo zdarzeń, tajemnic, postaci, i rozmów, ale wraz z rozwojem wydarzeń przekonałam...

więcej Pokaż mimo to

avatar
600
307

Na półkach: , , , , ,

„Jedno zwierzę drugiemu nie jest w stanie zadać więcej bólu niż człowiek zadaje człowiekowi”.

„Persona non grata” Piotra Liany dla wielu czytelników może stanowić nietuzinkowe wyzwanie, ta książka jest niczym słynny szczyt Mont Everest, trzeba wspiąć się na jej wyżyny z wielką pokorą, niezłomnością i oddaniem. „Persona non grata” rozpościera się przed oczami odbiorcy, wywołując swoisty niepokój, tym samym rodząc pełne wątpliwości pytania, czy książka tak obszernych rozmiarów może stanowić pełnowartościową i satysfakcjonującą lekturę? Czy nie zostanie przegadana w mało zajmujący sposób? Według mnie tak się nie stało, chociaż w pierwszej połowie bywały momenty, w których owa publikacja zaczynała mnie odrobinę niepokoić — mnogość opisów wyzwalała wrażenie osobliwego strachu, czy podałam lekturze tej obszernej, ale jakże nietuzinkowej powieści? Jednakże nie obawiajcie się Drodzy Czytelnicy bowiem całość, wyzwala uczucie absolutnie dobrze spędzonego czasu.

„Wiejskie życie kręciło się wokół ludzkich nieszczęść, a frajdę wieśniacy odnajdywali w cudzych klęskach”. (str. 427).

Przewodnią postacią niniejszej książki jest Bożydar Szczocarz, który po traumatycznych przeżyciach związanych z nagłą utratą obojga rodziców, niespodziewanie otrzymuje list z zaproszeniem do miejscowości Kłobuczki koło Dukli. Dosyć enigmatycznie napisana wiadomość nadesłana jest przez nieznaną mu dotąd, jedyną żyjącą krewną — ciotunię Wichrzysławę. Bożydar z dosyć mocno nadszarpniętym zdrowiem psychicznym postanawia skorzystać z oferty i bliżej poznać tajemniczą krewną. Na miejscu z niezwykłą otwartością i serdecznością wita go wspomniana ciotunia, która chcąc przychylić nieba jedynemu krewnemu z pełnym urokiem, zaangażowaniem i niezwykłym temperamentem rozpościera płaszcz ochronny nad pokrzywdzonym przez los bliskim. Jednakowoż tuż po przyjeździe Bożydara w wiosce dochodzi do osobliwego morderstwa na miejscowej prostytutce. Od tej chwili nad wioską rozpościerają się mroczne i posępne chmury, zwiastujące burzę o złowieszczej i morderczej sile. Dziwnym trafem Bożydar znajdzie się w samym epicentrum wszystkich zagadkowych wydarzeń. Czy tak nadwyrężony psychicznie człowiek będzie w stanie podołać wyzwaniu, przed jakim po raz kolejny stawia go bezduszny los?

„Kto raz przed sądem stanie, w oczach ludzi już zawsze winnym będzie”. (str. 177).

Książka „Persona non grata” jest debiutem literackim Piotra Liany, jednakże stworzonym z mistrzowskim rozmachem, według mnie takiego kunsztu nie powstydziliby się najbardziej uznani twórcy tego gatunku. Mimo ponad sześciuset stron drobnego druku, rozbudowanych dialogów i wielu opisów — czyli wnikliwej charakterystyki każdej z postaci oraz dbałości o wszystkie elementy tej misternie i bardzo rozważnie przemyślanej intrygi, książka absolutnie nie męczy. Czyta się ją z wielkim zaangażowaniem, zaciekawieniem i uśmiechem na twarzy, chociaż wymaga uwagi i poświęcenia jej sporej ilości wolnego czasu. Piotr Liana jest doskonałym obserwatorem i gawędziarzem, który potrafi w wyśmienity sposób drwić z ludzkich przywar i robi to w bardzo komiczny, zajmujący i rzetelny sposób. Kiedy czytałam tę powieść, często nasuwał mi się na myśl film w reżyserii Jacka Bromskiego „U Pana Boga w ogródku”, bądź słynny i przez wielu uwielbiany telewizyjny serial w reżyserii Wojciecha Adamczyka „Ranczo”. Według mnie wystąpiła tu bardzo podobna konwencja doskonale ukazująca polską zaściankową i szalenie ortodoksyjną wieś — tyle że w iście kryminalnym wydaniu. Niemniej jednak z bardzo wnikliwym i bogatym tłem obyczajowym oraz sporą dawką wysmakowanego humoru, aż trudno przyporządkować tę publikację do jednego gatunku.

Niniejsza powieść wywołała we mnie ogromne zaskoczenie, jakim cudem tak młody, debiutujący artysta wykoncypował i skonstruował tak interesującą i niebanalną historię? Chapeau bas — za całą konstrukcję, niesztampowe i zabawne imiona, czarny humor, napięcie, niepewność oraz zawiłą i doskonale zmontowaną intrygę, która rozciąga się na wiele stron, podsuwając kolejne fałszywe tropy, ani razu nie zdradzając rozwiązania zagadki — dopiero zakończenie, które zupełnie zaskakuje stanowi idealne zwieńczenie tegoż wybornego kryminału.

„Każda rodzina ma tajemnice, które chciałaby zatuszować”. (str. 46).

Autor wykreował całą plejadę interesujących i dopracowanych postaci, których sylwetki malowały się w mojej wyobraźni w bardzo przejrzysty sposób. Nie chcę przywoływać każdej z nich, chociaż bez wątpienia wiele kreacji zasługuje na uwagę, jednak moje serce w pełni skradła cudowna ciotunia Wichrzysława, chociaż nadopiekuńcza i wścibska to przy tym szalenie urocza i serdeczna. Pozostałych bohaterów poznajcie sami, sięgając po książkęPiotra Liany i poznajcie prawdziwego i jedynego w swoim rodzaju Persona non grata!

„[…] człowiek człowiekowi wilkiem, lecz widzę, że katolik katolikowi tygrysem”. (str. 197).

Reasumując, niniejsza publikacja — to drobiazgowo i zręcznie skonstruowana powieść, która dostarcza wielu wyśmienitych emocji — niepokoi, intryguje, bawi i zaskakuje — dając uczucie doskonale spędzonego czasu. Autor wykazał się znakomitą umiejętnością obserwacji otaczającej nas rzeczywistości, a także pomysłowością, błyskotliwością, odwagą i literackim kunsztem, który zadowoli niejednego konesera dobrej literatury. Żywię szczerą nadzieję, że Piotr Liana nie zniknie ze sceny polskich twórców i jeszcze nie raz zaskoczy nas wyśmienitą prozą bowiem trafność jego spostrzeżeń, jest godna pochwały! Serdecznie polecam!

„[…] nic tak nie boli jak ludzka pogarda, zwłaszcza ta nieuzasadniona”. (str. 244).
__________________________________________________________________
http://nieterazwlasnieczytam.blogspot.com/2016/03/persona-non-grata-piotr-liana.html

„Jedno zwierzę drugiemu nie jest w stanie zadać więcej bólu niż człowiek zadaje człowiekowi”.

„Persona non grata” Piotra Liany dla wielu czytelników może stanowić nietuzinkowe wyzwanie, ta książka jest niczym słynny szczyt Mont Everest, trzeba wspiąć się na jej wyżyny z wielką pokorą, niezłomnością i oddaniem. „Persona non grata” rozpościera się przed oczami odbiorcy,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
123
9

Na półkach:

Strasznie słabe. Ani śmieszne ani intrygujące. Język archaiczno-infantylny. Szkoda czasu.

Strasznie słabe. Ani śmieszne ani intrygujące. Język archaiczno-infantylny. Szkoda czasu.

Pokaż mimo to

avatar
148
125

Na półkach:

Strasznie męcząca, nieposkładana, momentami idiotyczna opowieść.
Słabe. Nieprawdopodobne goni niemożliwe, a to jest poganiane absurdalnym.

Strasznie męcząca, nieposkładana, momentami idiotyczna opowieść.
Słabe. Nieprawdopodobne goni niemożliwe, a to jest poganiane absurdalnym.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Piotr Liana Persona non grata Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd