rozwińzwiń

O jeden ląd za daleko

Okładka książki O jeden ląd za daleko autora Jarosław Fischbach, 9788377059029
Okładka książki O jeden ląd za daleko
Jarosław Fischbach Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN literatura podróżnicza
408 str. 6 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2015-08-10
Data 1. wyd. pol.:
2015-08-10
Liczba stron:
408
Czas czytania
6 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377059029
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup O jeden ląd za daleko w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki O jeden ląd za daleko

Średnia ocen
6,6 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce O jeden ląd za daleko

Sortuj:
avatar
1925
1924

Na półkach:

Człowiek z pasją!
Jedną z tych fascynacji, które pędzą po świecie i nie pozwalają usiąść bezczynnie na jednym miejscu. A jeśli nawet, to tylko na moment, na chwilkę, by pomyśleć, zaplanować, przygotować i zebrać informacje do wykorzystania w przyszłej podróży. I wcale ta wyprawa nie musi być daleka i koniecznie egzotyczna. Autorowi wystarczy zakręt na drodze za ostatnim ogrodzeniem polskiego miasteczka, by obudził się w nim wewnętrzny wędrowiec i z ciekawością zaczął badać najbliższą okolicę. Równie ciekawą dla niego i kuszącą, jak odległe lądy. I tak już ma od 34 lat, w ciągu których zdążyło nagromadzić się mnóstwo przeżyć, obrazów i wspomnień.
A pasja narodziła się w domu rodzinnym, w którym na turystyczne szlaki wprowadziła go mama, o czym dowiedziałam się z dedykacji umieszczonej na początku książki. Potem było zaczytywanie się w książkach podróżniczych znanych globtroterów – Arkadego Fiedlera, Tony’ego Halika, Wiktora Ostrowskiego, Władysława Korabiewicza i Ryszarda Kapuścińskiego – na których słowa powoływał się w swoich opisach sukcesywnie spełnianych marzeń chłopięcych. O różnych zakątkach świata – Azji, Afryki, Ameryki Południowej czy Polski. W różne jego formacje, według których pogrupował główne rozdziały – w pustyni, w puszczy, na wodzie i w górach. Przemieszczając się samemu, ze znajomymi lub rodziną. Korzystając z łódki, samochodu albo wędrując pieszo. Byleby dojść, dojechać czy dopłynąć do obranego celu. W miejsca znane tak, jak góra Kilimandżaro lub w zupełnie nieznane zakątki zagubione na krańcach świata. Odwiedzane raz lub wielokrotnie, ale już od innej, drugiej, wartej odkrycia strony. By ujrzeć to, co umknęło za pierwszym razem, ale i zobaczyć efekt upływu czasu. Nieustannie zachodzących zmian, których nieuchronność wielokrotnie podkreślał autor. Taką możliwość obserwacji umożliwiło właśnie to kilkudziesięcioletnie, stałe podróżowanie po kontynentach i po Polsce. To dlatego też uznał za warte ocalić widziane miejsca od zapomnienia, darowując im wieczne życie w książce. Odnotowując w niej to, co ulotne i nietrwałe, co szybko ubywa z pejzażu – ludzie i ich kultura. Autor przygląda im się uważnie z bardzo bliska, starając się być nieuciążliwym gościem. Dostrzega wszystko, co ciekawe, ale i piękne. To dlatego w tej książce nawet wschód słońca jest po wielokroć godny uwagi i kolejnego opisu, bo każdy inaczej urokliwy w innej części ziemskiego globu. Czarujący na Saharze i zachwycający nad polskim Jeziorem Lucieńskim.
A wszystko to zależy od zdolności dostrzegania niezwykłości wszędzie wokół. Autor ten dar posiada. Przybliża egzotykę, oswajając życie na peruwiańskich wyspach trzcinowych i wprowadza egzotykę, czyniąc krajobrazy Pojezierza Gostynińsko-Włocławskiego podobnymi dzikiej Amazonii.
Opisy wypraw można czytać wybiórczo w dowolnej kolejności, kierując się wyłącznie własną ciekawością opisywanego miejsca. Nie ma tu chronologii. Lata przeszłe przeplatają się ze współczesnymi. Najstarsza relacja rozpoczynająca przygodę autora, ale nie opowieść w książce, pochodzi z 1978 roku z Iraku. Najwcześniejsza z 2012 roku z Polski. Ale każdą zaczyna od prezentacji minimapki z zaznaczonym krajem odwiedzin, zawsze wplatając w tekst również kilka niezbędnych informacji encyklopedycznych nadających kontekst zbieranym doświadczeniom i przeżywanym wrażeniom. Wszystkie wspomnienia ilustruje licznymi czarno-białymi fotografiami oraz kolorowymi zebranymi w jednym bloku.
Całość tworzy jednorodny zachwyt nad urodą świata.
Tym dalekim i tym bliskim, tworząc atmosferę niezwykłości każdego bez wyjątku miejsca i budując we mnie przekonanie, że wystarczy tylko chcieć i być ciekawym, by zacząć go poznawać od najbliższego zakola rzeki płynącej obok domu. A potem iść coraz dalej i pożyteczniej dla podróżnika, bo jak napisał autor – „Najcenniejsze jest chyba właśnie to, że podróże zmieniają nasz sposób widzenia innych ludzi i samych siebie. Możemy sobie uzmysłowić, że nie jesteśmy pępkiem świata i nie wszystko musi się kręcić wokół nas. (...) Nasze racje, przekonania, zapatrywania, nasza wiara nie są jedynymi na świecie. Istnieją też inne, ani lepsze, ani gorsze od naszych, po prostu inne”.
I warto je poznawać.
Dlatego nie zgodzę się z wymową tytułu, bo na poznawanie różnorodności nigdy nie będzie za daleko, co najwyżej o jeden ląd za blisko.
http://naostrzuksiazki.pl/

Człowiek z pasją!
Jedną z tych fascynacji, które pędzą po świecie i nie pozwalają usiąść bezczynnie na jednym miejscu. A jeśli nawet, to tylko na moment, na chwilkę, by pomyśleć, zaplanować, przygotować i zebrać informacje do wykorzystania w przyszłej podróży. I wcale ta wyprawa nie musi być daleka i koniecznie egzotyczna. Autorowi wystarczy zakręt na drodze za ostatnim...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
19
10

Na półkach:

Ciekawa książka o podróżach w różne zakątki świata, w tym także w jedno miejsce znajdujące się w Polsce. Szczególnie interesujące dla mnie były opisy podróży odbytych kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu w miejsca, których już nie ma w takim kształcie jak zostały opisane, jak np. podróż na marshe, czyli rozlewiska Tygrysu i Eufratu w Iraku. Dużego uroku podróżom opisanym w książce dodają znajomości zawierane przez autora z lokalnymi mieszkańcami i wybieranie środków transportu, którymi podróżują. Polecam wszystkim żądnym bliższych i dalszych podróży!

Ciekawa książka o podróżach w różne zakątki świata, w tym także w jedno miejsce znajdujące się w Polsce. Szczególnie interesujące dla mnie były opisy podróży odbytych kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu w miejsca, których już nie ma w takim kształcie jak zostały opisane, jak np. podróż na marshe, czyli rozlewiska Tygrysu i Eufratu w Iraku. Dużego uroku podróżom opisanym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

78 użytkowników ma tytuł O jeden ląd za daleko na półkach głównych
  • 49
  • 27
  • 2
14 użytkowników ma tytuł O jeden ląd za daleko na półkach dodatkowych
  • 6
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki O jeden ląd za daleko

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wataha w podróży. Himalaje na czterech łapach Agata Włodarczyk
Wataha w podróży. Himalaje na czterech łapach
Agata Włodarczyk Przemek Bucharowski
Dla mnie ta książka jest fascynująca przede wszystkim dlatego, że zadaje bardzo trudne pytanie, o to czy można pogodzić bycie odpowiedzialnym właścicielem psa oraz nieskrępowane, trochę szalone podróżowanie. Czyli, upraszczając, czy rzeczywiscie trzeba wybierać miedzy posiadaniem psa, i podróżowaniem. Czyli - na ile naprawdę mozliwe jest podróżowanie z psem - w praktyce. I na to pytanie książka nie odpowiada jednoznacznie. To znaczy autorom udało się przeżyć wspaniałą podróż z psem, i można-by powiedzieć że jest to pochwała podróżowania z psem, że się da, że oczywiscie "bierzcie swoje psy i jedźcie przed siebie". Ale z samej opowieści wynika, ze było bardzo wiele sytuacji, które mogły się skończyć bardzo źle dla tego psa. Więc może raczej "weźcie psa i jedźcie, ale nie na żywioł jednak -najpierw przemyślcie warunki, i możliwości, żeby to było przemyślane i bezpieczne dla psa". I pewnie dlatego, ze wcale to nie jest takie proste, ani bezpieczne dla psa - nie ma własciwie prawie wcale książek podróżniczych o wyprawach z psem w NIEZNANE. Psy się gdzieś tam przewijają raczej w tle. Tym bardziej cieszę się kiedy taka książka zostanie napisana -i czytając ją można pomarzyć o wyprawach z własnym psem. Książka zawiera naprawdę przepiękne zdjęcia. I jej bohaterem jest wilczak - a wilczaki są bardzo interesujące
Patmol - awatar Patmol
ocenił na86 lat temu
Syberyjski sen. Opowieść bezdrożna Zofia Piłasiewicz
Syberyjski sen. Opowieść bezdrożna
Zofia Piłasiewicz
Syberia to miejsce o którym wszyscy wiedzą, a już na pewno wielu z Was o niej marzy. Niesamowite widoki, które w sobie skrywa, dziewicza przyroda, dzikie zwierzęta, rwące rzeki. To wszystko skłania wielu podróżników do zwiedzenia tamtych terenów. Lecz trzeba pamiętać, aby być rozważnym i ani na chwilę nie stracić czujności. Może to nas kosztować życie. Autorka i zarazem bohaterka opowieści bezdrożnej dzieli się z nami relacją ze swoich dwóch wypraw w te tereny, które odbyła z mężem i przyjaciółmi. Za pierwszym razem postawili na zmagania wspinaczkowe i terenowe, zaś już za drugim razem część trasy przebyli autobusem, a część spływając rwącą rzeką na samodzielnie zrobionych katamaranach. Jesteście ciekawi, jak wspomina swoją wyprawę autorka i jak opowiada co można zobaczyć i czego się nauczyć w tych niebezpiecznych terenach? Nic prostszego, wystarczy tylko zajrzeć do książki. Już na samym początku uspokoję Was mówiąc, że książkę czyta się niezwykle łatwo i przyjemnie. Nie jest to przewodnik i poradnik jak radzić sobie w trudnych syberyjskich sytuacjach. Tutaj autorka dzieli się swoimi przeżyciami, swoimi wrażeniami. To istna bezdrożna opowieść, napisana bardzo przyjaznym i łatwym językiem. Może czasem czytelnik nie będzie zadowolony z wtrącanych gdzieniegdzie rosyjskich słów, lub całych zdań, lecz spokojnie, takie miejsca można by policzyć na palcach jednej ręki. A ponadto gwarantuję, że nawet tych kilka zwrotów bez problemów zrozumiecie. Kolejny plus to wkładki ze zdjęciami. Już oglądając te niesamowite widoki na fotografiach poczujecie niezmierzoną chęć odwiedzenia tych wszystkich wspaniałych miejsc. Okładka także przyciąga nasze oko jednym z wielu tamtejszych przepięknych widoków. Komu polecam: osobom kochającym podróże, ale i takim które przepiękne widoki wolą oglądać na zdjęciach. Tutaj oprócz zdjęć zobaczycie to wszystko oczyma wyobraźni. Nie ma rozgraniczenia na płcie i wiek, książka napisana w taki sposób ,że powinna zainteresować każdego. Moja ocena: 9/10 Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
dobrerecenzje - awatar dobrerecenzje
ocenił na910 lat temu
Na północ. Szwecja znana i nieznana Maciej Zborowski
Na północ. Szwecja znana i nieznana
Maciej Zborowski
Oto książka 'nie zwykła' - wydana przez wydawnictwo kojarzone przede wszystkim z przewodnikami, ale przewodnikiem samym w sobie nie jest. Nie jest jednak również reportażem, a tym bardziej powieścią. Czymże więc jest? Otóż, najprościej rzecz ujmując, zbiorem ciekawostek na temat naszego zamorskiego sąsiada - Szwecji. Zbiór ten podzielony został na pięć rozdziałów: Ludzie, Miejsca, Zdarzenia, Jedzenie oraz Kultura. W każdym z nich autor prezentuje, jego zdaniem, najciekawsze przykłady odpowiadające hasłom przewodnim. Ich dobór wydaje się mocno subiektywny, bowiem czytając kolejne opisy nie widać, aby tworzone były one według jakiegoś klucza czy konkretnego schematu. Czasami ma się wrażenie zupełnej przypadkowości, ale być może taki był cel pana Macieja, by do jednego worka powrzucać bardzo różne elementy. Przechodząc jednak do konkretów - pierwsza część skupia się na postaciach, które w jakiś szczególny sposób odcisnęły swoje piętno w szwedzkim społeczeństwie. Mamy zatem przedstawiciela sportowców, projektantkę mody (z polskimi korzeniami, a jakże),jeszcze nie do końca koronowaną głowę, niezwykłego wynalazcę oraz kilka specyficznych grup walczących o to i o tamto. Część druga, najobszerniejsza, przybliża charakterystyczne dla Szwecji budynki, miasta, posągi, atrakcje turystyczne i zupełnie dziwaczne zakątki, których nigdy byśmy się nie spodziewali tam znaleźć. Bo czyż wyobrażaliście sobie, że Na Północy można natknąć się na wielki posąg Buddy w samym środku lasu, odwiedzić muzeum wieszaków, poznać właścicielkę średniowiecznego ogrodu ziołowego albo podziwiać pomnik spotkania z UFO? Takich niezwykłych miejsc, jak się okazuje, autor wyszukał całkiem sporo. Jest to po trosze dowód na to, że nigdy nie wiemy, jakie tajemnice możemy odkryć, kiedy podróżujemy po nieznanych krainach i skręcimy z utartych szlaków. Kolejny rozdział poświęcony jest szczególnym wydarzeniom, które albo stanowią lokalną tradycję albo też były jedynie jednorazowym incydentem, ale trwale zapisały się w szwedzkiej historii. Czy wiedzieliście na przykład o niezwykłym „misiowym” projekcie jednej z agencji reklamowych, związanym z krytyką władzy w Białorusi? Albo słyszeliście o kryzysie maślanym? Dwie ostatnie części książki to „Jedzenie” i „Kultura”. Tam przeczytacie zarówno o znanych faktach, takich jak np. zamiłowanie Szwedów do kawy, skąd się wziął ‘szwedzki stół’ i jak powinno się jeść słynnego kiszonego śledzia, jak i o tych zupełnie zaskakujących. Ja osobiście mocno się zdziwiłam dowiadując się, jak wielką atencją rodziny szwedzkie otaczają Kaczora Donalda, choć zdawało mi się, że wiem o Szwecji naprawdę dużo. ;) Podsumowując – książka autorstwa Macieja Zborowskiego dostarcza nam sporo przyjemności. Wprawdzie ciężko jest jednoznacznie określić jej odbiorcę, bowiem poziom treści jest bardzo przemieszany – część faktów średnio zainteresowany fan kultury skandynawskiej ma w jednym palcu i mogą go po prostu znudzić, a jednocześnie dla kogoś, kto nic o Szwecji nie wie są one podstawą, to jednak warto sięgnąć po tę lekturę. Trudno czyta się niektóre fragmenty ze względu na dość specyficzny styl autora, nadużywanie ulubionych sformułowań i fraz, nie zawsze użytych adekwatnie do sytuacji – w tym wypadku ma się wrażenie, że nieco zawiodła redakcja. Ale być może nie każdemu będzie to przeszkadzać, bo na szczęście ewidentnych błędów jest tylko kilka. Zabrakło mi jednak pewnych zdjęć – rozumiem, że w dużym stopniu wykorzystywano zbiory własne, ale pojawiły się również gotowe fotografie innych twórców, dlatego szkoda, że nie pokazano niektórych z tych bardziej zaskakujących miejsc ograniczając się raczej do tych popularnych i łatwych do wygooglowania. Wiadomo jednak, że im więcej zdjęć, tym droższe wydanie, dlatego trzeba iść na pewien kompromis. Swoją drogą książka mogłaby być nieco lżejsza i może odrobinę tańsza, gdyby nie wszystkie strony drukowano na kredowym papierze – może wystarczyło ograniczyć się tylko do tych, na których właśnie miały znajdować się zdjęcia? Jednak, mimo pewnych niedociągnięć, które też nie są czymś wyjątkowym na tle ponad 20 tys. tytułów wydawanych rocznie, „Na Północ. Szwecja znana i nieznana” to sympatyczna podróż po miastach i wioskach naszego sąsiada zza Bałtyku. Dla tych, którzy Szwecji nie znają, będzie to pewnego rodzaju kompendium wiedzy, stanowiące dobry wstęp do odkrywania jej tajemnic. Natomiast dla wszelkiej maści fanów skandynawskich klimatów książka stanowić będzie, z jednej strony zbiór ciekawostek, do których w większym bądź mniejszym stopniu jeszcze nie dotarli, a z drugiej zestaw podstawowych faktów zaprezentowanych w przystępnej formie, które w razie potrzeby będą mieli zawsze pod ręką. http://fileiholicy.blogspot.com
Solveig - awatar Solveig
ocenił na610 lat temu
Powidoki Piotr Strzeżysz
Powidoki
Piotr Strzeżysz
Rower to tylko pretekst. Tylko środek transportu. Wydawałoby się bezładny opis wybranych podróży rowerowych Piotra. Polska, Hiszpania, Islandia, Anglia, Alaska, Kanada, USA, Indie … W środku pasja jazdy na rowerze, poznawania świata. Poszukiwanie siebie i sensu życia. Codzienny, niby zwykły kontakt z ludźmi – na dzień, na chwilę, a jakże przepiękny i unikalny. Obcowanie z przyrodą i zgoda na jej warunki. Unikalność chwili Tu i Teraz. Teksty. Przypominają mi „Biegunów” O. Tokarczuk. Niby luźno złożone rozdziały, a jednak tworzą spójną całość. Świetnie dobrane cytaty na początku rozdziałów, które dla mnie same w sobie stanowią już unikalną wartość. Niektóre z rozdziałów bardzo pouczające i wciągające np. te o Islandii, o trollach i elfach. Od opisów podróży od A do B, przez niezwykle wciągające historie, po wyjątkowe spotkania z ludźmi żyjącymi gdzieś na krańcach świata, żyjących swoim cudownym sposobem, poza zgiełkiem naszej zachodniej cywilizacji. I Piotr, który opowiada nam ich historie, przemycając bardzo głębokie pytania i wątpliwości dot. życia, jego sensu, celu, jakości. Uczestniczyłem ostatnio w II Dniach Rowerowych Pomorza Zachodniego. Jednym z piątki podróżników rowerowych, którzy opowiadali o swoich wyprawach, był Piotr. Wszyscy opowiadali o podróżach. Tylko Piotr opowiadał o ludziach. Trochę pogubiony, emocjonalny, ale jakże ludzki i autentyczny w przekazie. Pamiętam też jego słowa, z jeszcze innego spotkania, gdy opowiadał o Irańczykach: „Generalnie świat jest dobry. Ludzie są dobrzy. Tylko media tak inaczej ich nam przedstawiają”. Dziękuję Ci Piotrze :) Chętnie sięgnę po inne Twoje książki
Andrzej - awatar Andrzej
ocenił na91 rok temu
Archipelag znikających wysp Sergiusz Prokurat
Archipelag znikających wysp
Sergiusz Prokurat Piotr Śmieszek
Autorzy wiedzą o Indonezji dużo, dużo więcej niż Ja. Ale ksiązka wyszła im niestety w porywach przeciętna a niestety często kiepska. Chyba zabrakło nie kompetencji, a pomysłu i redakcji. W efekcie dostajemy trochę marnie napisanych części podróżniczych które w większości nic nie wnosiły (jakieś zupełnie bezsensu relacje rozmów z westernersami),a trochę jednak momentami zbyt płytkich mikroeseików. Część tych eseików była bardzo ciekawa, ale część dotycząca spraw o których mam jakieś pojęcie (a więc głównie tych z pogranicza historii i polityki) była pełna tak dużych uproszczeń, że trudno mi zaufać tym które dotyczyły tematów dla mnie nowych.

Dużym problem było dla mnie wyjątkowo drażniące skrzywienie ideologiczne. Jasne, jestem lewakiem, więc łatwo mnie striggerować. Ale autorzy momentami sączą jakiś zupełnie szaloną ideologię libertariańską, a wszystko na lewo od niej nazywają komunizmem. Fragmenty książki w których piszą o Sukarno, na poważnie, jako o komuniście bardziej już były nawet zabawne niż żenujące. Rozdział o indonezyjskich kobietach, chociaż pełen banalnych ale często trafnych obserwacji jako całość jest głęboko i niesmacznie seksistowski. Zarazem plus za fajny rozdział o odpowiedzialnej turystyce - zupełnie niewspółgra z siermiężnym konserwatyzmem innych części. Podobnie fajne i empatyczne, to tak rzadkie w dzisiejszych czasach, pisanie o Islamie.

Z drugiej strony nie jestem docelowym odbiorcą tej książki. Indonezję trochę znam. Jak się indonezji nie zna, nie zauważy się wpadek merytorycznych, a zafascynuje się tym krajem. Ale lepiej w tej roli spełnia się "indonezja etc." E.Pisani.

Tomek Kobyliński - awatar Tomek Kobyliński
ocenił na61 miesiąc temu
Afryka Trek: Od Kilimandżaro do Jeziora Tyberiadzkiego Sonia Poussin
Afryka Trek: Od Kilimandżaro do Jeziora Tyberiadzkiego
Sonia Poussin Alexandre Poussin
Drugi tom dziennika podróży francuskiego małżeństwa. Maszerują z Przylądka Dobrej Nadziei do Jeziora Tyberiadzkiego, mając zamiar pokonać pieszo całą Afrykę. Książka przedstawia nam ludzi z pasją, których cel życiowy można wyszydzić, niczym etiopskie dzieci, ale można też się nim zachwycić i ugościć ich choć przez chwilę w swoim domu, tak, jak to czynią Sudańczycy. Dzięki swojej wędrówce spotykają rozmaitych ludzi, a czytelnik razem z nimi. Niektóre spotkania są budujące, pouczające, czasami inicjują przyjaźń, a jeszcze inne budzą grozę. Poznajemy różne nacje, przez konkretnych ludzi. Na ile są oni charakterystyczni dla swojego narodu, musimy zdecydować sami. Mamy możliwość wysłuchać różnorodnych poglądów i opinii, przyjrzeć się zwyczajom, niejednokrotnie całkowicie obcym kulturze europejskiej. Autorzy pełni są nadziei, że ich zamysł się powiedzie, pomimo tego, że mają świadomość jak wiele zależy od przychylności władz. Otwarci na ludzi, nie odrzucają żadnej propozycji gościny, chociaż czasami z tego powodu śpią w ubogich chatach, na klepisku. Rozumieją, że biedni też chcą mieć satysfakcję ugoszczenia podróżnego i że nie należy im tej przyjemności odbierać. Przy okazji czytelnik otrzymuje mnóstwo informacji dotyczących przyrody, warunków życia ludzi, zmian, które wprowadzają do środowiska. Autorzy nie odmawiają sobie możliwości zwiedzenia ważnych historycznie miejsc, nawet jeżeli chwilowo muszą porzucić wytyczony szlak i skorzystać z przejazdu autobusem lub autostopem. Szczerze polecam sięgniecie po tą książkę.
ilo99 - awatar ilo99
ocenił na79 lat temu

Cytaty z książki O jeden ląd za daleko

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki O jeden ląd za daleko