rozwińzwiń

Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta

Okładka książki Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta autorstwa Dawid Sierakowiak
Okładka książki Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta autorstwa Dawid Sierakowiak
Dawid Sierakowiak Wydawnictwo: Marginesy biografia, autobiografia, pamiętnik
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2015-03-25
Data 1. wyd. pol.:
1960-08-01
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364700057
Po raz pierwszy w Polsce pełne wydanie ocalałego Dziennika Dawida Sierakowiaka. To niezwykły dokument: opowiada o Łodzi pod nazistowską okupacją, o rządach Chaima Rumkowskiego, kontrowersyjnego Przełożonego Starszeństwa Żydów, o wywózce mieszkańców getta do Auschwitz, ale przede wszystkim o walce o przetrwanie szukaniu pracy, zdobywaniu jedzenia, patrzeniu na śmierć sąsiadów i powolnym traceniu sił.
"Wieczorem musiałem przygotować i ugotować kolację, co wyczerpało mnie zupełnie. Z polityki kompletnie nic nowego. Czuję, że znów poczynam dostawać melancholii z niecierpliwości. Doprawdy nie ma dla nas wyjścia z..." To ostatni wpis Dawida. Wkrótce potem umarł z powodu wycieńczenia, niedożywienia i zapalenia płuc.
Po wyzwoleniu getta znaleziono stertę zapisanych zeszytów. Ktoś nimi palił pod kuchnią, część była podarta. W tej stercie leżało między innymi pięć brulionów ze szczegółowymi zapiskami na temat życia w niewoli: skrupulatny rejestr faktów spisywanych codziennie przez nastoletniego autora, osieroconego w wyniku wojny i samemu ledwie trzymającego się życia.
Dziennik opisuje szlachetne strony ludzkiej natury niszczone przez najgorsze instynkty, którymi potrafią kierować się ludzie: znęcanie się nad innymi, wyzyskiwanie, prześladowanie, mordowanie. Każda strona to walka między dobrem a złem, między życiem a unicestwieniem.
Średnia ocen
8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta



1602 525

Oceny książki Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta

Średnia ocen
8,2 / 10
151 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta

avatar
570
465

Na półkach:

Wstrząsająca książka. To nie są wspomnienia, nie reportaż, nie spisana historia. To autentyczny dziennik chłopca, który zginął w łódzkim getcie. Spisywany dzień po dniu, nie poprawiany, nie redagowany. Pisany na żywo, z emocjami, nastrojami, problemami codziennego zmagania o przeżycie. Niby każdy wie co to były getta, obozy, ludobójstwo, ale czytając tę książkę miałem wrażenia przeżywania tego dramatu razem z autorem. Tej treści nawet nie da się komentować, albo raczej jej nie wolno komentować. To trzeba czytać. I chłonąć.

Wstrząsająca książka. To nie są wspomnienia, nie reportaż, nie spisana historia. To autentyczny dziennik chłopca, który zginął w łódzkim getcie. Spisywany dzień po dniu, nie poprawiany, nie redagowany. Pisany na żywo, z emocjami, nastrojami, problemami codziennego zmagania o przeżycie. Niby każdy wie co to były getta, obozy, ludobójstwo, ale czytając tę książkę miałem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1454
1428

Na półkach: , , , ,

Książka historyczna, pamiętniki, biografia, dokument z II wojny światowej, łódzkie getto. Na prawdziwych faktach.
Tylko pięć i dobrze , że choć tyle uratowanych dzienników Dawida Sierakowiaka, czternastoletniego żydowskiego chłopca z łódzkiego getta.

,, Błyskotliwość nastolatka i dar obserwacji sprawiły, że prowadzone przez niego zapisy mają wyjątkową wartość poznawczą. Szczególnie widoczne jest to przy opisach działalności organizacji młodzieżowych, rozpadu więzi rodzinnych oraz sytuacji politycznej po drugiej stronie drutów ’’.

Książka wprowadza nas wstępnym opracowaniem i dodatkami historycznymi z tego okresu. Masa zdjęć, ilustracji, przedruków dokumentów, fotokopii banknotów dzięki Konradowi Turowskiemu, Bibliotece Uniwersytetu Łódzkiego ,Działu Numizmatycznego Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, Zbiorów Specjalnych Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej w Łodzi.

Zapiski zaczynają się 28 czerwca 1939 roku, a kończą się 15 kwietnia 1943 roku. Zaczynał notować w wieku czternastu lat niedługo przed piętnastoma swoimi urodzinami. Opisał całą tragedię upadku łódzkiego getta. Nie skupił się tylko na swojej osobie , ale na całym społeczeństwie żydowskim w getcie, na powolnym jego umieraniu.
Autor pozostawał przez cały czas optymistą , z niezłomną wiarą na lepsze jutro , które musi nadejść, pomimo tych wszystkich tragicznych wydarzeń , które cały czas działy się obok niego i sam był ich uczestnikiem. Terror, głód , choroby, brud, upodlenie człowieczeństwa , na koniec złudzenia.

Zeszyt 1. Niemcy rozpoczęły wojnę! 28 czerwca–31 grudnia 1939 roku .
Zeszyt 2. Ten nigdy nieustający głód. 6 kwietnia–23 października 1941 roku.
Zeszyt 3. Ciągły strach. 18 marca–31 maja 1942 roku.
Zeszyt 4. Krwiożercza bestia germańskiego hitleryzmu. 4 czerwca–6 września 1942 roku.
Zeszyt 5. Nie ma dla nas wyjścia. 11 listopada 1942 roku –15 kwietnia 1943 roku.

Na koniec kalendarium , wykaz źródeł ilustracji, przypisy.

Autor zmarł 8 sierpnia 1943 r., prawdopodobnie na skutek gruźlicy w łódzkim getcie. Młodsza siostra Dawida – Natalia (Nadzia) zginęła w komorze gazowej Auschwitz-Birkenau w sierpniu 1944 roku.

Prawdziwy świat pełen emocji, obaw, wielkiej dorosłości, odpowiedzialności, przynależności narodowej. Brak jakiegokolwiek koloryzowania. Prawda i tylko prawda. Świadectwo jak można być do końca człowiekiem w takich ciężkich czasach i warunkach.
Bardzo cenna publikacja i warto przeczytać.

Polecam tym, którzy interesują się historią z tego okresu. Nie jest to wielkie dzieło literackie, ale za to można wiele się dowiedzieć. Bezcenne informacje. Najprawdziwszy relikt przeszłości a nie podkoloryzowane cukierkowe książki , wydawane non stop z serii … z Auschwitz w czasach współczesnych.

Książka historyczna, pamiętniki, biografia, dokument z II wojny światowej, łódzkie getto. Na prawdziwych faktach.
Tylko pięć i dobrze , że choć tyle uratowanych dzienników Dawida Sierakowiaka, czternastoletniego żydowskiego chłopca z łódzkiego getta.

,, Błyskotliwość nastolatka i dar obserwacji sprawiły, że prowadzone przez niego zapisy mają wyjątkową wartość poznawczą....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
954
822

Na półkach:

„Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta” Dawida Sierakowiaka to wstrząsająca opowieść o najciemniejszym okresie w historii Polski i świata, widziana oczami młodego chłopca, który dorastał w otchłani Holokaustu. To książka o głodzie – dosłownym i metaforycznym, o głodzie życia, nadziei i lepszego jutra. Sierakowiak w swoich zapiskach nie tylko opisuje codzienne zmagania mieszkańców łódzkiego getta z głodem, chorobami i terrorystyczną polityką okupantów, ale także ich wiarę, że los się odmieni.

Pomimo tragicznych warunków, autor pozostał zaskakująco optymistyczny, wierząc, że cierpienia jego i innych mieszkańców getta w końcu się skończą. W swoim dzienniku wyraża nadzieję, że przyszłość przyniesie wyzwolenie, a świat, w którym żyli, choć tak brutalnie zniszczony, zostanie kiedyś odbudowany. Ta wiara w lepszy los, nawet w najbardziej beznadziejnych momentach, czyni jego zapiski jeszcze bardziej przejmującymi.

Dziennik to jednak nie tylko opowieść o nadziei i codziennych zmaganiach, ale także niezwykle ważny dokument historyczny. Sierakowiak ukazuje życie w getcie jako fragment szerszej, tragicznej historii II wojny światowej i Holokaustu, przypominając nam o ludzkich ofiarach tego strasznego okresu. Jego zapiski są świadectwem ludzkiej siły i wytrwałości, a jednocześnie obrazem najgorszych okrucieństw, jakie spotkały mieszkańców getta.

Książka ta to poruszające świadectwo głodu i cierpienia, ale także niezłomnej wiary w to, że kiedyś przyjdzie dzień, w którym wszystko się zmieni. Dzienniki Dawida Sierakowiaka są nie tylko ważnym dokumentem historycznym, ale również przypomnieniem o tym, jak okrutna i niszczycielska może być wojna.

„Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta” Dawida Sierakowiaka to wstrząsająca opowieść o najciemniejszym okresie w historii Polski i świata, widziana oczami młodego chłopca, który dorastał w otchłani Holokaustu. To książka o głodzie – dosłownym i metaforycznym, o głodzie życia, nadziei i lepszego jutra. Sierakowiak w swoich zapiskach nie tylko opisuje codzienne zmagania...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

535 użytkowników ma tytuł Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta na półkach głównych
  • 340
  • 188
  • 7
85 użytkowników ma tytuł Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta na półkach dodatkowych
  • 60
  • 7
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czekoladowy tort z Hitlerem. Tajny dziennik Helgi Goebbels Emma Craigie
Czekoladowy tort z Hitlerem. Tajny dziennik Helgi Goebbels
Emma Craigie
Tajny dziennik Helgi opisuje życie rodziny Goebbelsów spędzone w bunkrze Führera, przeplatane jej wspomnieniami z poprzednich lat. Trwa wojna. Joseph Goebbels zabiera dzieci i żonę do bezpiecznego miejsca – bunkra. Podczas krótkiego pobytu dzieci jadły posiłki i rozmawiały z wujaszkiem Adim, któremu towarzyszyła ciocia Eva, śpiewały piosenki, dawały laurki i recytowały wierszyki. Helga budziła się w nocy, mając wątpliwości co do bezpieczeństwa, obawiała się, że Rosjanie mogą w każdej chwili wejść i ich zabić. Musiała jednak ukrywać to przed młodszym rodzeństwem. Rodzeństwo bawiło się tam w chowanego, czytało książki, tańczyło czy też bawiło się z pieskami i tak właśnie mijały kolejne dni. Gdy zbliżał się koniec, pieski zabito trucizną, tłumacząc, że zostały wywiezione. 30 kwietnia rozległ się dźwięk strzału, towarzyszył mu ten sam zapach trucizny. Były to ostatnie ich dni w bunkrze. Nie było już posiłku z ciocią Evą i wujkiem Adim. Dzień przedtem dowiedziała się, że w nocy wzięli ślub, co tłumaczyłoby ich nieobecność. Następnego dnia mamusia powiedziała, że jutro wyjeżdżają. Wieczorem doktor Kunz wstrzyknął każdemu z nich morfinę, następnie dostali śmiertelną truciznę. Joseph z żoną, po śmierci dzieci, popełnili samobójstwo. Magda zdecydowała się je zabić, gdyż – jak tłumaczy – nie chciała zostawić ich w świecie, który nastanie po upadku nazizmu. Jest to wciągająca książka, dlatego szybko się ją czyta, zawiera fotografie, które ją urozmaicają oraz przedstawia, jak mogłaby opisać te wydarzenia dwunastoletnia Helga.
Niewiasta-Barbara - awatar Niewiasta-Barbara
oceniła na64 lata temu
Treblinka 43. Bunt w fabryce śmierci Michał Wójcik
Treblinka 43. Bunt w fabryce śmierci
Michał Wójcik
Nie ukrywam, że interesuje mnie historia II wojny światowej. Ale nie same fakty i liczby. Interesują mnie ludzie, ich reakcje i zachowania. Co pcha homo sapiens do zła, a co do czynienia dobra? jak do tej pory nie udało mi się odkryć tej zagadki istnienia, ale drążę temat... Publikacja Michała Wójcika została mi polecona jako pozycja warta uwagi. Zebrałam się więc za nią. Nie będę tu opisywać szczegółowo treści. Myślę, że było by to zbyt drastyczne. Raczej większość z nas ma pojęcie (nawet blade) co działo się w czasie II wojny światowej w obozach koncentracyjnych. Ludzie byli tam obdarci z godności, wyniszczeni, odczłowieczeni. I w całym Holokauście mamy też Treblinkę. Fabrykę śmierci. Fabrykę pracującą pełną parą. Gdzie nie nadążano za zakopywaniem ciał. Gdzie gigantyczne ruszta (wynalazek opracowany specjalnie do palenia zwłok) i tak okazały się niewystarczające. W miejscu, o którym zapomniał Bóg 2 sierpnia 1943 roku wybucha bunt. Zbrojne powstanie. Książka tematycznie jest bardzo mocna. Porusza ważne historycznie kwestie. Zawiera mapy, rysunki, relacje. Coś co uwidacznia nam ból, cierpienie i... tak krańcowe wyczerpanie oraz zobojętnienie ludzi, którzy przestają współodczuwać. Pracują jak maszyny. By sami zakończyć swe życie jako "produkt" fabryki. Polecam książkę jako świetnie przygotowany reportaż, pracę historyczną.
Apo - awatar Apo
ocenił na71 rok temu
Dotknięcie anioła Henryk Schonker
Dotknięcie anioła
Henryk Schonker
Dotknięcie Anioła Kolejne ciekawe wspomnienia z holocaustu, znów trochę inna perspektywa, bo autor był dzieckiem kiedy wybuchła wojna, mieszkał z rodziną przed wojną w Oświęcimiu, a potem trafili do Bergen-Belsen ale nie pracowali - to też dość nietypowo. I ogólnie mieli sporo szczęścia w tym oczywistym nieszczęściu - najbliższa rodzina autora w większości przeżyła (rodzice, siostra) i cały czas zdołali utrzymać się razem. Jest też trochę fragmentów wydających się dosyć fantastycznymi... zastanawiałem się, czy rzeczywiście wszystko dokładnie tak przebiegało czy może to przebudowane przez czas wspomnienia autora :) ale nawet gdyby tak było, całość jest po prostu ładnie napisana i warto przeczytać. Na plus zdjęcia na koniec książki - nawet babć i dziadków. "Chodząc codziennie nad rzekę Sołę, zaprzyjaźniłem się z pewnym niedorozwiniętym umysłowo chłopcem, nieco starszym ode mnie. Miał może jedenaście lat, a na imię Aleks, ale wszyscy nazywali go Aleks „Bocian”. (…) Aleks godzinami, a czasem nawet całymi dniami, siedział nad Sołą i patrzył w niebo, obserwując ptaki. Było to jego główne zajęcie. Rzadko kiedy coś mówił, a jeśli już się odezwał, to były to niezrozumiałe i nie powiązane ze sobą słowa lub zdania. (…) Pewnego dnia Aleks nagle odwrócił się do mnie, wskazał ręką na drugą stronę rzeki i zupełnie normalnym głosem powiedział: - Tam, na Zasolu, Niemcy wybudują kominy i spalą wszystkie dzieci Abrahama. (…) - Skąd o tym wiesz? - spytałem z trwogą. - Ptaki... Ptaki mi o tym powiedziały (…)" (str. 56-57) "To samo mówił nam też nauczyciel fizyki na tajnych kursach, tylko wyrażał to w inny sposób. Twierdził, że człowiek zawsze się uczy. - Może to robić świadomie, tak jak my teraz, lub nieświadomie, to znaczy uczyć się, żyjąc. Tak właśnie człowiek daje dowód, że jest istotą myślącą. Niestety, czas, który mamy do dyspozycji, stał się tak niepewny, że wy, młodzi adepci sztuki myślenia, musicie bardzo szybko wchłonąć to, na co inni mają wiele lat. Nie ma bowiem nic smutniejszego, jak zejść z tego świata w niewiedzy, na jakim świecie się żyło. Jest to bowiem tak, jakby się w ogóle nie żyło. Dlatego powinniśmy cieszyć się i dziękować za każdy dzień, w którym możecie się uczyć, bo taki dzień poszerza wasze życie o wiele dni. — Tu zrobił krótką przerwę i dodał. — Życie to nie tylko godziny, miesiące i lata oddychania, ale też suma naszych wrażeń i wiedzy, którą zdołaliśmy nagromadzić." (str. 109-110) "Nawet Francis, która dotychczas zawsze była w dobrym humorze, stała się poważna i milcząca. Zastawałem ją często w zadumie, jakby oderwaną od wszystkiego, co ją otaczało. Zapytałem ją raz, czy się boi. Ku mojemu zdumieniu, odpowiedziała zupełnie spokojnie: - Nie, nie boję się... Nie, nawet śmierci się nie boję. Po czym spytała mnie: - A ty się boisz? - Ja się boję śmierci - przyznałem się, bo chciałem być wobec niej szczery. Nie mogłem zrozumieć, jak można się jej nie bać. - Jak to się robi, żeby się nie bać śmierci?" (str. 120-121) "Nie mogłem powstrzymać się od pytania: - I nie byłoby ci smutno opuścić ten świat? Mamę, Felusię i mnie? - Byłoby mi smutno, ale najsmutniej byłoby mi opuścić moje lalki i zostawić je same. - Zostawić je same? - powtórzyłem jej słowa. - Przecież twoje lalki nie żyją. Popatrzyła na mnie, jakby nie rozumiała, co do niej mówię. - Moje lalki żyją swoim życiem, związanym ze mną. Jeśli ja odejdę z tego świata, to i one przestaną żyć. Była to dziwna rozmowa, później jeszcze wiele razy o niej myśla­łem." (str. 121) - a ja wcale nie myślę, że to dziwne i chyba rozumiem tą dziewczynę ;) "Tato uważał, że jestem za młody na rozmowy z rabinem. Na nalegania mamy odpowiadał: „Minka, ty nie rozumiesz. To, co rabin mówi ludziom, to jest filozofia. Heniek jest na to jeszcze za miody. Nie ma sensu obciążać go rzeczami, których nie jest w stanie zrozumieć”. Ja wiedziałem, że jest dużo rzeczy, których nie potrafię zrozumieć. Przygnębiało mnie jednak to, że jeśli już zrozumiem coś, czego przedtem nie rozumiałem, to zawsze jest to coś złego, a nigdy nic dobrego." (str. 169) (czytana/słuchana: 13-28.11.2025) 5-/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na74 miesiące temu
Wołyń '43 Grzegorz Motyka
Wołyń '43
Grzegorz Motyka
To kolejna bardzo ważna publikacja Grzegorza Motyki, swoiste vademecum wiedzy na temat wydarzeń, jakie rozegrały się w tym regionie w 1943 roku. Oczywiście jest to zaledwie fragment większej całości, ale jednocześnie to znakomite rozwinięcie tematyki ukazanej w filmie Wojciecha Smarzowskiego. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że na nawet na tle dramatu II wojny światowej, wydarzenia jakie zaszły na ówczesnych Kresach mają szczególny wydźwięk. Dla mniej zorientowanych w tym temacie może być kompletnym zaskoczeniem, że z pomocą ludności polskiej śpieszyli wówczas nawet niemieccy okupanci i sowieccy partyzanci. W 1943 roku na Wołyniu nie miały miejsca spontaniczne akty barbarzyństwa, lecz zaplanowana, skoordynowana i skutecznie realizowana akcja likwidacji ludności polskiej. Te brutalne morderstwa z użyciem kos, wideł, pił czy siekier trudno objąć jakąkolwiek miarą. Polscy mieszkańcy osad nie mogli liczyć na żaden akt miłosierdzia, nie było litości dla kobiet ani dzieci. Celem banderowców była całkowita likwidacja śladów polskości na tamtych terenach. Nie ograniczali się do mordowania, rabowania oraz palenia. Zamierzali wyburzyć każdy polski dom, kościół, nawet wyciąć drzewa, które zdradzały ślady osadnictwa. To nie była wojna, to była apokalipsa. Mimo upływu wielu lat pozostaje otwarte pytanie: skąd to zło, i znowu – jak trafnie to przedstawiła Hannah Arendt, dostrzegamy jego banalność. To sąsiedzi mordowali sąsiadów. Atutem książek Grzegorza Motyki jest także fakt, że autor stara się zachować obiektywizm. Pokazuje, że Polacy nie byli wyłącznie ofiarami, lecz bywali też katami. Chociaż na znacznie mniejszą skalę i w tym przypadku były to spontaniczne akty zemsty. Motyka pokazuje też, że byli Ukraińcy, którzy pomagali Polakom, ostrzegali ich, a nawet ukrywali. Książki takie jak „Wołyń 43” pozwalają udokumentować przeszłe zdarzenia i zachować pamięć o nich. Pozwalają spajać wspólnotę, która w tym przypadku oparta jest na pochodzeniu etnicznym, jednak jest to także wspólnota tych, którzy przegrali w walce, lecz pozostali moralnymi zwycięzcami. Temat Wołynia wciąż jest bolesny i nierozliczony, jednak nie może się stać podstawą systemowej antyukraińskości, co dziś próbuje się robić. Nie wolno zapominać, że to przede wszystkim opowieść o zwykłych ludziach, sąsiadach, którym historia dała ograniczone możliwości wyboru. Grzegorz Motyka wykonał ogrom pracy. Imponuje wiedzą i iście benedyktyńską cierpliwością przy dokumentowaniu zdarzeń. Pisze w sposób interesujący, choć może brak mu trochę literackiego polotu. Książka jest jednak warta polecenia.
marpill - awatar marpill
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta

Więcej

Nie zmyje bowiem największa ulewa rozdartego zupełnie serca i nic nie zasklepi tej odwiecznej pustki w duszy, mózgu, umyśle i sercu, jaka powstaje po utracie najukochańszego człowieka, który kocha swe życie tak jak i ja.

Nie zmyje bowiem największa ulewa rozdartego zupełnie serca i nic nie zasklepi tej odwiecznej pustki w duszy, mózgu, umyśle i sercu, jaka po...

Rozwiń
Dawid Sierakowiak Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta Zobacz więcej

Straszne rzeczy wyprawia ten sadysta–kretyn Rumkowski. Wyrzu­cił dwie nauczycielki komunistki z posad (naszą wychowawczynię Majerowiczównę i jeszcze jedną, Laksównę). Powód bezpośredni: organizowanie oporu nauczycieli”.

Straszne rzeczy wyprawia ten sadysta–kretyn Rumkowski. Wyrzu­cił dwie nauczycielki komunistki z posad (naszą wychowawczynię Majerowiczównę i...

Rozwiń
Dawid Sierakowiak Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta Zobacz więcej

Sobota, 24 V, Łódź [...] Głodny jestem jak cholera, bo z mojego chlebeczka, który miał starczyć do wtorku włącznie, śladu już nie ma. Pocieszam się, że nie jestem pod tym względem jedyny. Trudno mi jest się opanować, bo osłabienie tak mi czasami dokucza, że muszę jeść i chlebek znika. A potem męka jeszcze większa. Lecz trudno, rady nie ma. Widocznie tu nasz grób.

Sobota, 24 V, Łódź [...] Głodny jestem jak cholera, bo z mojego chlebeczka, który miał starczyć do wtorku włącznie, śladu już nie ma. Pocies...

Rozwiń
Dawid Sierakowiak Dziennik. Pięć zeszytów z łódzkiego getta Zobacz więcej
Więcej