Wersal. Za fasadą przepychu

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Seria:
- Życie codzienne
- Data wydania:
- 2015-02-18
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-02-18
- Liczba stron:
- 272
- Czas czytania
- 4 godz. 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788379436682
Wersal jest symbolem świetności i potęgi króla Francji. Lecz za złoceniami, lustrami i marmurami reprezentacyjnych komnat rozciągał się splątany labirynt 226 apartamentów, w których ponad tysiąc osób musiało spać, żywić się i ogrzewać.
W ten właśnie świat stłoczenia, brudu i niewymownego smrodu zapuścił się William Ritchey Newton, wielki znawca dworu francuskiego. Opisuje starania dworzan o zwiększenie powierzchni mieszkalnej, urządzanie prowizorycznych kuchni, nieliczne łazienki, codzienną walkę z wilgocią, zadymieniem i niebezpieczeństwem pożaru. W jego książce roi się od anegdot o niedogodnościach życia, o skargach i żądaniach dworzan, o pospiesznie wykonywanych robotach i niekończących się zabiegach o finanse dla utrzymania pałacu.
W efekcie powstała zadziwiająca i niesłychanie żywa kronika życia codziennego w Wersalu, życia, które jawi się jako bardziej podobne do biegu z przeszkodami niż do baśniowego pobytu w pałacu największego ówczesnego władcy Europy.
Kup Wersal. Za fasadą przepychu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Wersal. Za fasadą przepychu
Poznaj innych czytelników
43 użytkowników ma tytuł Wersal. Za fasadą przepychu na półkach głównych- Chcę przeczytać 39
- Przeczytane 4
- Posiadam 2
- Historyczne mniej lub bardziej 1
- Historia 1
- Historyczna 1
- Oświecenie 1
- Risercz 1
- Historie trochę inne 1
- MBP Waw 103 Biel 1












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Wersal. Za fasadą przepychu
Słowo „Wersal” rozpala wyobraźnię : pałac kapiący złotem, ogromne sale z tysiącami luster i kandelabrów, korytarze stanowiące tło dla wyszukanego ceremoniału dworu króla Francji, ogrody będące miejscem wyszukanych rozrywek arystokracji, skrzące się tryskającymi w niebo fontannami i przystrzyżone żywopłoty ogrodów układające się w misterne wzory… Ale „Wersal” ma też ciemniejszą stronę, będąc synonimem złotej klatki. Uzbrojony w taką wiedzę przystąpiłem do lektury książki „Wersal. Za fasadą przepychu”. Nie spodziewałem się po niej wiele – wychodziłem z założenia, że niczym mnie nie zaskoczy. Jakieś było moje zdziwienie, gdy było wręcz przeciwnie.
Z każdą przeczytaną stroną moje zaskoczenie rosło. Z książki dowiadujemy się o kulisach funkcjonowania wielkiego pałacowego kompleksu w Wersalu, a przede wszystkim o tym, jakie niewygody musieli cierpieć jego lokatorzy: o tym, że był przeludniony i zamieszkiwało go więcej ludzi, niż pierwotnie planowano, o tym, że wybudowano go w miejscu cierpiącym na deficyt wody, i że ogrodowe fontanny były zarazem przekleństwem zarówno pałacu jak i samego miasta Wersal. O tym, że budując pałac nie pomyślano o wystarczającym zapleczu kuchennym dla tak wielkiej masy ludzi, podobnie zresztą jak o zapleczu sanitarnym.
Czytając książkę odkryłem, że lokatorzy – goście króla : książęta, księżne, hrabiowie i hrabinie itp. itd., otrzymywali w pałacu pokoje i apartamenty na zasadzie zbliżonej do naszych mieszkań kwaterunkowych lub socjalnych. Nie będąc właścicielami i nie mając żadnych praw do swoich mieszkań (co więcej – nie mogąc bez zgody króla wyprowadzić się z nich!) skazani byli na nieustanne zabiegi o lepsze lokum lub o utrzymanie tego, które już im przydzielono. Gdy czyta się „Wersal…” niektóre starania arystokratów wydają się śmieszne i żałosne, ale po chwili przychodzi refleksja, jak bardzo są one podobne do zabiegów współczesnych rodzin, które piszą pisma o przyznanie im przez państwo lub gminę lepszego mieszkania kwaterunkowego. Okazuje się, że polepszenie pałacowego statusu można było osiągnąć „wychodząc sobie” apartament z własną kuchnią, albo z podwójnymi szybami, albo bardziej oddalony od smrodliwych wychodków lub z lepiej działającym kominkiem… Ileż śmieszności było w drobnych intrygach, podchodach, przepychankach, skargach, prośbach – i wszystkich tych działaniach, których jedynym celem było załatwienie mieszkania 3-pokojowego z kuchnią zamiast mieszkania 2-pokojowego bez kuchni!
Śledzimy na kartach książki niekończące się pasmo problemów zarządcy pałacu, związanych z zakwaterowaniem wzrastającej liczby arystokratów, z których każdy skarżył się na warunki, w jakich przyszło mu mieszkać. Śledzimy jego walkę z nielegalnie dostawianymi piecykami, wydzielanymi kuchniami zagracającymi pałacowe korytarze, wreszcie z lokatorami niszczącymi przydzielone im mienie. Czy nie brzmi to znajomo? Okazuje się, że XVII-wieczni arystokraci niewiele różnili się pod tym względem od polskich najemców zostawiających po sobie zdewastowane ściany…
Wszystko to składa się na obraz końcowy: w okresie tuż przed rewolucją życie w Wersalu było uznawane za udrękę, a kto tylko mógł – uciekał z niego do Paryża, gdzie życie było znacznie wygodniejsze i pozbawione ograniczeń.
Jedyne, co mi w książce przeszkadzało, to nadmiar liczb. Są miejsca, gdzie autor przytacza tak precyzyjne dane liczbowe, że książka zaczyna nieco nużyć. Na szczęście miejsc takich nie ma zbyt wiele i – jeżeli komuś one przeszkadzają – może je po prostu pominąć.
Nie jest to książka dla ludzi spodziewających się tajemnic, romansów i innych „smaczków” z przedrewolucyjnej Francji. To bardzo rzeczowy obraz życia w wersalskim pałacu – bardzo daleki od powszechnych wyobrażeń. Jak dla mnie – doskonała lektura!
Słowo „Wersal” rozpala wyobraźnię : pałac kapiący złotem, ogromne sale z tysiącami luster i kandelabrów, korytarze stanowiące tło dla wyszukanego ceremoniału dworu króla Francji, ogrody będące miejscem wyszukanych rozrywek arystokracji, skrzące się tryskającymi w niebo fontannami i przystrzyżone żywopłoty ogrodów układające się w misterne wzory… Ale „Wersal” ma też...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to