Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne

Okładka książki Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne autora Dorota Masłowska, 9788373925199
Okładka książki Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne
Dorota Masłowska Wydawnictwo: Noir sur Blanc literatura piękna
132 str. 2 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2015-04-09
Data 1. wyd. pol.:
2015-04-09
Liczba stron:
132
Czas czytania
2 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373925199
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarnei

Jak zrobić coś z niczego...



4464 121 154

Oceny książki Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne

Średnia ocen
7,1 / 10
471 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne

avatar
335
47

Na półkach: ,

Smakowita ta pozycja, ugotowana na niesamowitej obserwacji życia, doprawiona szczyptą ironi i liściem sarkazmu.
Masłowska jest niepodrabialna

Smakowita ta pozycja, ugotowana na niesamowitej obserwacji życia, doprawiona szczyptą ironi i liściem sarkazmu.
Masłowska jest niepodrabialna

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
400
191

Na półkach:

Miła i przyjemna lektura.

Miła i przyjemna lektura.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
998
101

Na półkach:

Bardzo przyjemny zbiór felietonów, nie trzeba się wciągać w tę książkę, żeby sprawiała przyjemność. Można ją zjadać po kawałeczku i cieszyć się piórem Doroty w małych dawkach.

Bardzo przyjemny zbiór felietonów, nie trzeba się wciągać w tę książkę, żeby sprawiała przyjemność. Można ją zjadać po kawałeczku i cieszyć się piórem Doroty w małych dawkach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

954 użytkowników ma tytuł Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne na półkach głównych
  • 605
  • 337
  • 12
150 użytkowników ma tytuł Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne na półkach dodatkowych
  • 96
  • 16
  • 10
  • 8
  • 8
  • 7
  • 5

Tagi i tematy do książki Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne

Inne książki autora

Dorota Masłowska
Dorota Masłowska
Dorota Masłowska dorastała w Wejherowie. Zaczęła studiować psychologię na Uniwersytecie Gdańskim, następnie przeniosła się do Warszawy, aby studiować kulturoznawstwo i zamieszkała na Pradze, a potem na Żoliborzu (opisuje to w Pawiu królowej). Jej pierwsza książka, Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną, reklamowana jako "pierwsza polska powieść dresiarska", spotkała się z bardzo przychylnymi recenzjami Jerzego Pilcha i Marcina Świetlickiego oraz promocją Roberta Leszczyńskiego w programie Idol i stała się bestsellerem wydawniczym (ponad 120 tysięcy sprzedanych egzemplarzy),wywołała też jednak wiele kontrowersji. Wojna... przyniosła autorce Paszport Polityki w kategorii literatura za "oryginalne spojrzenie na polską rzeczywistość oraz twórcze wykorzystanie języka pospolitego" oraz nominację do nagrody literackiej Nike. Powieść została przetłumaczona na wiele języków europejskich. Według Christiane Kuhl – artykuł w Die Tageszeitung z 28 marca 2009 – Masłowska sprzedała w Polsce prawie tyle książek co Karol Wojtyła. Sama pisarka skomentowała to tym, że oprócz Wojny, histerycznie i ogromnym kosztem nagłaśnianej przez media, co spowodowało, że na fali medialnego hałasu czytelnicy kupowali coś, czego nie rozumieli i co im uwłaczało, żadna inna jej książka nie osiągnęła spektakularnych nakładów. W 2003 roku nagrała z zespołem Cool Kids of Death dwie piosenki "Słyszałeś" i "Świat wyszedł z foremki". W 2005 ukazała się druga powieść Masłowskiej, Paw królowej, która znowu podzieliła krytyków. Zarzucano jej, że kipi cynizmem, epatuje brzydotą i głupotą, zraża agresywnym językiem, brakiem spójnej fabuły (Wprost),pisano też jednak, że nowa powieść nie gorzej jest napisana niż tamta, stara. I równie desperacka, i równie jadowita (Tygodnik Powszechny). Paw Królowej napisany jest rymowaną prozą stylizowaną na piosenkę hip-hopową, w której Masłowska naśladuje i parodiuje współczesną polszczyznę. Podobnie jak Wojna... Paw królowej zawiera bardzo krytyczny obraz współczesnej polskiej rzeczywistości. Książka otrzymała nagrodę literacką Nike za 2006 r. W 2006 Masłowska opublikowała swój debiutancki dramat, Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku, który został zaprezentowany publiczności w formie próby czytanej w TR Warszawa (dawniej Teatr Rozmaitości). Masłowska pisała felietony do "Przekroju", publikowane pod tytułem "Dziennik z krainy pazłotka", oraz recenzje książek do "Wysokich Obcasów" (dodatek do "Gazety Wyborczej"). Od początków swojej twórczości współpracowała też z magazynem "Lampa".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jak przestałem kochać design Marcin Wicha
Jak przestałem kochać design
Marcin Wicha
Poszłam za ciosem. Od razu po skończeniu "Prostych rzeczy" zaczęłam czytać tę książkę, bo nie mogłam się nasycić pisarstwem Wichy. Teraz zachodzę w głowę z wielu "dlaczego?" i "jak to?". Książkę kupiłam kilka miesięcy temu i nawet ją zaczęłam, ale z jakiej przyczyny przerwałam, nie wiem. Może dlatego, że ....JEST.... [Rozkminiam] - źle napisana, bo bez dbałości o kropki, przecinki i całą interpunkcję, do której przywiązuję (za) dużą uwagę? - zbudowana z treści zrozumiałych tylko dla branży od architektury, dizajnu i innych takich i niczego nie da się w związku z tym zrozumieć, gdy się jest nieobeznanym w temacie laikiem? - nie ma w niej smakowitych nawiązań do literatury, ale tyle, żeby treści nie stały się nudziarskim zbiorem cytatów sklejonych tytułem lub głęboko ukrytą myślą autora? - nie ma w niej wspomnień z przeszłości, które pielęgnuję w sobie jako pamiątkę po czasach dawno minionych? - srogo poważna, nadęta albo z rozdmuchanym patosem, którym ziewam do bólu szczęķ? - nie wywołuje napadu śmiechu lub chichotów w zabawnych momentach, a potem wzruszenia, bo każdy by się rozpłakał czytając ten fragment tekstu? - bez polotu, bez myśli przewodniej, bez ładu i składu i zwyczajnie bez sensu? - jest daleka od tego, co lubię czytać, czyli dobrego pisarstwa? - nadaje się do skupu makulatury lub innego składowisko epapieru z ebooków? - pominięta przez innych literatów, którzy z powodu branżowej zazdrości krytykowali ten zbiór od tytułu do ostatniej puenty? - festiwalem ziewania z nudów, bo dobra książka bez trupa znalezionego nad rzeką , to "jedna wielka porażka". - kandydatką do konkursu na nudę, bo nawet trupów szafie nikt nie znajdzie, a zatem szkoda czasu i atłasu. - jak podręcznik z suchymi faktami bez jajcarstwa, przekory, poczucia humoru, przymrużenia oka, błyskotliwych podsumowań, czyli:"zieeew". Odpowiedź i zakończenie będzie krótkie: NIE JEST. Dalej nie rozumiem, dlaczego nie skończyłam tej książki zaraz po kupieniu. Reszta mojego przekazu w domyśle :)
xymenka - awatar xymenka
oceniła na922 dni temu
Fynf und cfancyś Michał Witkowski
Fynf und cfancyś
Michał Witkowski
„Fynf und cfancyś” jest uważana za drugą część „Lubiewa”. Wracamy do Michała i Dianki, czyli Milana z Bratysławy z początków lat 90. Zaznaczona w pierwszej książce różnica między homoseksualistami ze wschodu i zachodu Europy zostaje rozwinięta. Zachód, jako ten bardziej ekonomiczny i uporządkowany może i daje więcej szans, ale jest o wiele mniej litościwy. Narracja rozbita na dwóch bohaterów ukazuje historię sukcesu i porażki. Michał, tytułowy fynf und cfancyś, z oczywistych przyczyn cieszy się powodzeniem w kręgu stricherów, czyli męskich dziwek. Diance towarzyszymy przy staczaniu się w odmęty skomplikowanej hierarchii zachodnich klubów. Książka ta opisuje świat pełen sprzeczności. Choć opisy często są zabawne, wydźwięk całości jest raczej tragiczny. Dla obu stron transakcji. Poniżenie i wyparcie czyni ze stricherów emocjonalne kaleki. Bogaci Niemcy odreagowują zbyt wymagające życie, które jednocześnie nie obfituje w żadne ciekawe wydarzenia. W swoich fantazjach cofają się do... początków swojego życia. Dalsze opisy raczej zbędne. Michał, jako ten bardziej świadomy z dwójki bohaterów, zaczyna traktować swój zawód jako sesję psychologiczną, która leczy podstarzałych bogaczy z kompleksów i daje im namiastkę ważności. Jednych i drugich łączy jednak samotność. Przy Michale trzeba się zatrzymać. Znając część życia Witkowskiego, za tym bohaterem musi kryć się kreacja autorska. Nie chodzi tu o imię lub mityczne fynf und cfancyś, a umiejętności krasomówcze. Szesnastoletni Michał z Konina skrzętnie zatarł swoje przeszłe życie, paląc dokumenty na działce. Uwodzi nie tylko nas, ale i swoich klientów opowieściami często wymyślanymi na poczekaniu. Czytelników wprowadza w błąd, fantazjując o tych zdarzeniach, które wydają mu się ciekawsze. Zmienianie szyku i wyolbrzymianie to też cechy języka powieści. Niezwykle dynamiczny i zabawny, rozrasta do mitycznych rozmiarów wydarzenia i sam świat przedstawiony. Michał łączy literaturę z prostytucją, bo według niego w obu przypadkach najważniejsze jest wymyślanie fantazji i mylenie śladów. Witkowski zawsze był dla mnie odtrutką na zastoje czytelnicze. Jego książki są specyficzne, ale jakże polskiej literaturze potrzebne. https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na71 miesiąc temu
Siódemka Ziemowit Szczerek
Siódemka
Ziemowit Szczerek
Siódemka. Z pozycji Kielc najważniejsza droga regionu. Z tego samego względu od dawna zainteresowany byłem przeczytaniem książki, o której wiedziałem tylko tyle, że akcja jest osadzona przy tej szosie. Nie miałem wcześniej do czynienia z żadną książką Szczerka, więc nie wiedziałem czego się spodziewać, a jednak mimo to miałem nadzieję na więcej udziału siódemki w "Siódemce". Tymczasem jest to zaledwie trasa, którą pokonuje narrator, dużo więcej jest tu narracji w stylu "Polactwa" Ziemkiewicza oraz antypolskiego kosmopolityzmu. W moim szczerym i nieliterackim odczuciu treść wygląda tak, jakby autor miał dobry pomysł na książkę, ale dla animuszu zażył jakiegoś narkotyku, i przez to przygody robią się coraz bardziej głupawe. Ewentualnie rzeczywiście tak było, na zasadzie co mi się napisze jak się sztachnę. Trzecia alternatywa to celowe pisanie akcji żeby tak to właśnie wyglądało, bohater z kolejnymi dawkami pewnych środków przeżywa coraz bardziej piekielne historie. Pisząc jakąś analizę literacką, od biedy dałoby się wyciągnąć morał z tej książki, żeby nie ćpać. Mimo to polecam - jeśli ktoś ma dystans i lubi cięty humor bez ceregieli, nie polecam - jeśli ktoś ma głębsze uczucia religijne i wrażliwą wyobraźnię. Łaciny podwórkowej się nie czepiam, gdyż... samemu mi się w głowie wyrywają co jakiś czas, a książka jest pisana z pozycji głowy narratora, mówiącego w myślach do siebie.
Piotr Sobota - awatar Piotr Sobota
oceniła na63 lata temu
Kołonotatnik z Bohaterem Małgorzata Halber
Kołonotatnik z Bohaterem
Małgorzata Halber
Uwielbiam Małgorzatę Halber odkąd ją zobaczyłem na początku lat dwutysięcznych w stacji VIVA Polska. Ujęła mnie wiedzą na temat kultury, zarówno tej wysokiej jak i popkultury i zacząłem ją pilnie śledzić i się jej przyglądać. Moje serce podbiła całkowicie znakomitą książką „Najgorszy człowiek na świecie”, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Intensywnie też śledzę autorkę w social mediach i muszę przyznać, że mam do niej przeogromną słabość. Śledziłem też stworzony przez nią facebookowy profil „Bohater” i ostatnio uznałem, że muszę go mieć w wersji papierowej. Małgorzata Halber w „Kołonotatniku z bohaterem” zabiera nas w podróż do wnętrza własnych myśli, które w niesamowicie szczery i bezpośredni sposób oddają skomplikowane emocje, wątpliwości i lęki. Jako osoba, która częściowo utożsamia się z tym, co autorka zawarła w tej publikacji, odczuwam głęboki rezonans z jej spostrzeżeniami i wrażliwością na otaczający świat. Halber pisze o codziennych zmaganiach, które wielu z nas dobrze zna, ale często brakuje nam odwagi by o nich mówić. Jej szczerość jest zarówno trudna jak i wyzwalająca. Te fragmenty, w których pisze o poczuciu osamotnienia czy rozmyślaniu nad sensem własnych działań, mogłyby pochodzić z mojej głowy. Jednocześnie to co odróżnia „Kołonotatnik z bohaterem’ od zwykłych zapisków to niezwykle sugestywna forma graficzna – obrazy i słowa uzupełniają się w sposób, który niemal zmusza do zatrzymania się i głębszego zastanowienia. Najbardziej porusza mnie to jak Halber opowiada o relacji z samą sobą – pełnej czułości ale tez brutalnej konfrontacji. Odkrywa przed nami fragmenty, które nie są idealne ani wygodne ale przez to są prawdziwe. Czytając poczułem się mniej samotny z władnym chaosem wewnętrznym, bardziej zrozumiany i w pewien sposób zrozumiany. Jakby autorka powiedziała mi „To co czujesz jest ważne, ale nie musisz mieć wszystkiego pod kontrolą”. Ta książka – jeśli tak można nazwać ten „Kołonotatnik” – jest czymś więcej niż literaturą. To forma terapii, w której odbiorca może odnaleźć siebie. Choć nie zawsze łatwo się ją czyta to jednak jest to doświadczenie , które zostaje na długo i zmusza do autorefleksji.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na91 rok temu
Jabłko Olgi, stopy Dawida Marek Bieńczyk
Jabłko Olgi, stopy Dawida
Marek Bieńczyk
Długo czytałam książkę Marka Bieńczyka. Wymaga bowiem uważności, namysłu, bieżącej refleksji. Mobilizowała mnie do sprawdzania pojawiających się, niestety często nieznanych mi, nazwisk autorów i tytułów. To nie tylko pisarze, poeci, także malarze, aktorzy, muzycy. Pisze Bieńczyk pięknym językiem i z wielką erudycją, nie tylko wprost o literaturze, ale i o np. gestach, przywołując nawet przypominany ostatnio często gest Kozakiewicza. Zdania przenikają się, przechodząc od spraw zwykłych, właśnie wspomnianych gestach, do literatury, muzyki, filozofii. Autor zatrzymuje się i niemalże pochyla nad kreacją francuskiej aktorki Dominique Sandy w filmie "Łagodna". Analizuje detale jej twarzy, przypominając przy okazji okrągłe lusterka z fotografiami idoli swej młodości. Są tu Pola Raksa, Dalida czy Halina Kunicka. Za moment przytacza wiersz Herberta pt. "Dalida". Najlepiej poczułam się w rozdziale poświęconym "książkom pierwszym". Znalazłam tam autorów, których powieści i ja czytałam z dużym przejęciem: Adam Bahdaj, Aleksander Minkowski, Edmund Niziurski. Zwłaszcza ten ostatni i jego "Sposób na Alcybiadesa" - to była jedna z moich ulubionych książek; pozbawiona okładki, z rozpadającymi się stronami, wciąż stoi na półce. Ciamciara, Słaby, Zasępa, Wątłusz, poszukiwania sposobu na "gogów"- to była naprawdę wspaniała lektura. Pisze Bieńczyk, że bohaterowie "przemawiają tu prześmieszną, ale świetną polszczyzną, w której tony wysokie mieszają się z niskimi" - pełna zgoda. Dalej stwierdza: "Po szkolnych, dziecięcych latach tylko Zgrywa przesyła z przeszłości tęskne wezwanie". Do tęsknoty pasują ucieczki i to do nich płynnie przechodzi w kolejnych tekstach; od "wyjścia Czejenów", włóczącego się Humberta Humberta z "Lolity", znikającej na jedenaście dni Agaty Christie czy uciekającego z Syberii Rufina Piotrowskiego. Nad tekstami unosi się duch Marcela Prousta. To do jego dzieła "o poszukiwaniu straconego czasu" często nawiązuje. Trochę mi wstyd, ale nie czytałam. Znam tylko małe fragmenty, w tym ten, chyba najsłynniejszy, o magdalence. W eseju "Żółta ściana" nawiązującym wprost do Prousta i jego dzieła skupia się Bieńczyk na obrazie Vermeera "Widok Delft", "najpiękniejszym obrazie świata". Obejrzałam reprodukcję, rzeczywiście robi wrażenie, ale skoncentrowałam się też na analizowanej w tekście "żółtej ścianie", która stanowi w nim istotę rozważań. Oglądałam obrazy Edwarda Hoppera, którym też poświęca sporo uwagi, powtarzałam za Bieńczykiem pytania, na które być może szuka odpowiedzi kobieta przedstawiona na plakacie "Morning Sun": "Co się zdarzy?, Czy coś się jeszcze zdarzy?, Czy może lepiej, żeby się nie zdarzyło?" Obok Prousta powracają w książce Olga i Dawid. Są na początku, wieńczą koniec, czasem zjawiają się w środku. Kim są? Autor w jednym z wywiadów nazywa ich swoimi przewodnikami. To bliskie mu osoby, Dawid to świadek Zagłady. Bieńczyk z ich pomocą, jak mówi prowadzący rozmowę Maciej Robert, "przekracza gatunkowe ramy eseju i przesuwa się ku prozie". To bardzo wymagająca proza, warto się zatrzymać na niej na dłuższy czas dla pięknego języka, wielu estetycznych doznań, melancholijnej tęsknoty za tym, co minione, utracone i co wciąż trwa - zaklęte w słowach, w literaturze, w muzyce, w obrazach, gestach.
wiesia - awatar wiesia
oceniła na82 lata temu

Cytaty z książki Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne

Więcej
Dorota Masłowska Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne Zobacz więcej
Dorota Masłowska Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne Zobacz więcej
Dorota Masłowska Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne Zobacz więcej
Więcej