Tatuaż przestępcy

Okładka książki Tatuaż przestępcy autorstwa Cesare Lombroso
Okładka książki Tatuaż przestępcy autorstwa Cesare Lombroso
Cesare Lombroso Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria Seria: 10/17 nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
124 str. 2 godz. 4 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Seria:
10/17
Tytuł oryginału:
brak tytułu oryginału, zbiór tekstów
Data wydania:
2014-05-05
Data 1. wyd. pol.:
2014-05-05
Liczba stron:
124
Czas czytania
2 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374532181
Tłumacz:
Jan Ludwik Popławski
Ci spośród nas, którzy posiadają mnóstwo zboczeń, tym się różnią od człowieka uczciwego i prawego, że ozdabiają swe ciała przeróżnymi szkaradnymi malunkami. Oszuści, rabusie, podpalacze, złodzieje, próżniacy, włóczędzy, zabójcy, pederaści i prostytutki traktują tatuaże jak spis swoich przeszłych występków oraz zapowiedź zbrodni zamierzonych. Nierzadko są wśród tych zdobień rysunki lubieżne, które recydywiści każą sobie wykłuwać w miejscach nieprzyzwoitych, a także sekretne znaki, stosowane przez członków tajnych stowarzyszeń. Zwyczajem tym przestępcy niemało przypominają ludy dzikie i pierwotne, a nie bez znaczenia pozostaje fakt, że większość z nich wywodzi się z niższych stanów. Autor tego naukowego dzieła ów zwyczaj opisał, a także liczbami, przykładami i rysunkami swoje obserwacje poparł, ażeby o ich prawdziwości nikt wątpić nie mógł.
Średnia ocen
5,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tatuaż przestępcy w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tatuaż przestępcy



1727 1642

Oceny książki Tatuaż przestępcy

Średnia ocen
5,0 / 10
60 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Tatuaż przestępcy

avatar
79
4

Na półkach: ,

Moi drodzy, jak można tekst historyczny oceniać na 1 lub hejtować, bo poglądy autora na tatuaże nie przystają do naszej współczesnej oceny tego zjawiska... Trochę zdębiałem. "Tatuaż przestępcy" jest jedną z książeczek wydanych przez wydawnictwo słowo/obraz terytoria w ramach hermetycznej serii wydawniczej 10/17, w której opracowano teksty (lub ich fragmenty) pochodzące z 18 i 19 wieku. Trochę ciężko oceniać to tymi samymi kategoriami co literaturę współczesną.

Moi drodzy, jak można tekst historyczny oceniać na 1 lub hejtować, bo poglądy autora na tatuaże nie przystają do naszej współczesnej oceny tego zjawiska... Trochę zdębiałem. "Tatuaż przestępcy" jest jedną z książeczek wydanych przez wydawnictwo słowo/obraz terytoria w ramach hermetycznej serii wydawniczej 10/17, w której opracowano teksty (lub ich fragmenty) pochodzące z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
324
56

Na półkach: ,

Krótka książka, na jeden wieczór albo i godzinę czytania.
Autor ma cokolwiek absurdalny punkt widzenia jak na dzisiejsze czasy, mocno uprzedzony i przekonany o swojej racji.
Na plus mogą być same informacje o tatuażach, kto, kiedy i w jakich okolicznościach je sobie wykonywał.

Krótka książka, na jeden wieczór albo i godzinę czytania.
Autor ma cokolwiek absurdalny punkt widzenia jak na dzisiejsze czasy, mocno uprzedzony i przekonany o swojej racji.
Na plus mogą być same informacje o tatuażach, kto, kiedy i w jakich okolicznościach je sobie wykonywał.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1673
1642

Na półkach: ,

No nie no, ta książka to jest śmiech na sali. Z opisu było guzik wiadomo o czym to, ale że coś niby o tatuażach, niedroga, to wzięłam. Format jak kieszonkowy, fatalny, niewygodny bardzo.
Styl archaiczny, głównie o tym, że tatuaże mają tylko przestępcy i prostytutki. Nie rozumiem sensu wydawania takich tworów.

Wyzwanie czytelnicze LC lipiec 2023: Przeczytam książkę, której tytuł lub nazwisko autora zaczyna się na „L” (2).

No nie no, ta książka to jest śmiech na sali. Z opisu było guzik wiadomo o czym to, ale że coś niby o tatuażach, niedroga, to wzięłam. Format jak kieszonkowy, fatalny, niewygodny bardzo.
Styl archaiczny, głównie o tym, że tatuaże mają tylko przestępcy i prostytutki. Nie rozumiem sensu wydawania takich tworów.

Wyzwanie czytelnicze LC lipiec 2023: Przeczytam książkę, której...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

191 użytkowników ma tytuł Tatuaż przestępcy na półkach głównych
  • 96
  • 93
  • 2
43 użytkowników ma tytuł Tatuaż przestępcy na półkach dodatkowych
  • 33
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy Tatuaż przestępcy przeczytali również

Ku filozofii fotografii Vilém Flusser
Ku filozofii fotografii
Vilém Flusser
fragmenty namysłu filozoficznego nad techniczną, estetyczną, antropologiczną i polityczno-społeczną naturą fotografii i aparatów - nie tylko fotograficznych... znaczenia, percepcja, recepcja, operatywność, interakcje, krążenie fotografii w sferze życia i aktywności ludzkiej... aspekty umasowienia, degradacji estetycznej, utowarowneia podmiotu, przedmiotu i procesu fotograficznego... krytyka kapitalizmu aparatów i jego wytworów... *** Mimo wielu bardzo ciemnych akcentówjego myśli zawsze chciał traktować człowieka, ów "supeł z wielu nici", jak mawiał, w kontekście możliwości dialogu z innymi ludźmi. Od najczęściej pesymistycznej wizji człowieka ponowoczesnego, jaka wyłania się z wielu diagnoz filozoficznych naszych czasów, zdecydowanie odróżnia go nadzieja przezwyciężająca strach; w pracy filozoficznej chodzi zatem nie tylko o zrozumienie i opis sytuacji, ale także o rodzaj terapeutycznego działania, czasem zresztą przybierającego nieco utopijne kształty. Ale wynikało to także z faktu, że swoje filozofowanie Flusser traktował, po pierwsze, jako "rodzaj pisarstwa", by użyć określenia Richarda Rorty'ego odnoszącego się do Jacques'a Derridy, po drugie, jako specyficzny rodzaj aktywności artystycznej. Podstawą takiego myślenia było przekonanie, że obecnie należy dążyć do przekroczenia podziału na działalność naukową i artystyczną. W wymiarze praktycznym temu miały służyć jego, a właściwie jego przyjaciela Freda Foresta, eksperymenty z wykorzystaniem kamery wideo przypominające nieco antropologiczne bioi socjodokumenty Sola Wortha pracującego niegdyś z Indianami Nawaho, w wymiarze teoretycznym zaś wyrazem takiego myślenia był jego tekst o "geście wideo" stawiający tezę, że w odróżnieniu od filmu, który genealogia (fresk – malarstwo – fotografia) predestynuje do roli narzędzia artystycznego (reprezentującego),wideo, wywodzące się z linii: powierzchnia wody – szkło powiększające – mikroskop – teleskop, jest narzędziem epistemologicznym, służącym poznaniu, spekulacji, prezentacji. Zakres filozoficznych, i nie tylko, zainteresowań czeskiego myśliciela był bardzo szeroki: językoznawstwo, literatura, sztuka, teoria i filozofia komunikacji ("komunikologia"),pismo, wideo, telewizja, design, teoria informacji i last but not least fotografia. Zwłaszcza w ostatnich latach życia zainteresowania filozofa ogniskowały się wokół zagadnień "kryzysu linearności" będącego konsekwencją wchodzenia w czas "po-Słow(i)a", by użyć określenia George'a Steinera, co następuje wraz z rozwojem mediów elektronicznych i dominacją kodów liczbowych, powszechną digitalizacją nie tylko w sensie, jaki narzuca rewolucja cyfrowa, ale i generalnego zastępowania pisma i liter przez algorytmy i cyfry. Proces ten Flusser przedstawia w syntetyczny sposób w błyskotliwym eseju Społe czeństwo alfanumeryczne, którego konkluzję warto zacytować: "Podsumujmy: od wynalezienia alfabetu rozpoczęła się historia we właściwym sensie tego słowa, a wraz z nią społeczeństwo, które jest nośnikiem kultury zachodniej. Początkowo pisanie i czytanie liter stanowiło przywilej panującej mniejszości, potem stawało się coraz powszechniejsze. Ci, którzy potrafią pisać i czytać, posiadają świadomość historyczną. Alfabet nigdy jednak nie był czystym kodem, zawsze zawierał ideogramy na oznaczenie ilości (liczb). Tym samym ludzie umiejący pisać i czytać mają świadomość nie tylko historyczną, lecz również matematyczną - dlatego należy mówić o społeczeństwie alfanumerycznym. Począwszy od renesansu, myślenie matematyczne wyemancypowuje się z myślenia historycznego, liczby opuszczają kod alfanumeryczny, by usamodzielnić się, tworząc nowe kody. Powstaje nowa elita, która myśli w kategoriach matematyczno-formalnych, a myślenie historyczne pozostawia zaznajomionym już z alfabetem masom. Ta elita projektuje modele, wedle których masy się orientują, choć nie potrafią ich rozszyfrować. W tym sensie należałoby teraz mówić o społeczeństwie już nie alfanumerycznym, ale tylko numerycznym." *** - aparat: narzędzie naśladujące myślenie. - automat: aparat, który musi być posłuszny przypadkowo rozgrywającemu się programowi. - entropia: tendencja do coraz bardziej prawdopodobnych stanów. - fotograf: człowiek, który stara się wprowadzić do obrazu informacje nieprzewidziane w programie aparatu fotograficznego. - fotografia: wytwarzany i dystrybuowany przez aparat obraz o charakterze ulotki. - funkcjonariusz: człowiek, który prowadzi grę z aparatem lub stanowi jego funkcję. - gra: czynność będąca celem samym w sobie. - historia: linearnie postępujące przekładanie przedstawień na pojęcia. - idolatria: niezdolność do wyczytania przedstawień z elementów obrazu mimo zdolności do odczytania tych elementów, stąd: kult obrazów. - imaginacja: specyficzna zdolność do wytwarzania obrazów i ich odszyfrowywania. - informacja: nieprawdopodobna kombinacja elementów, - informowanie: 1. tworzenie nieprawdopodobnych kombinacji elementów; 2. wdrukowywanie ich w przedmioty. - kod: uporządkowany według reguł system znaków, - konceptualizacja: specyficzna zdolność do wytwarzania i odszyfrowywania tekstów. - litera: zapisany znak. - magia: forma bytowa odpowiadająca wiecznemu powrotowi tego samego. - maszyna: narzędzie, które na podstawie teorii naukowych naśladuje ludzkie ciało. - narzędzie: naśladowanie narządu cielesnego służące pracy. - obraz: znacząca powierzchnia, na której elementy obrazowe odnoszą się magicznie do siebie nawzajem. - obraz techniczny: obraz wytwarzany przez aparaty, odszyfrowanie: ukazanie znaczenia symbolu, - pamięć: magazyn informacji. - pojęcie: konstytutywny element tekstu, - posthistoria: retranslacja pojęć w wyobrażenia, - praca: czynność wytwarzająca i formująca przedmioty, program: gra kombinacyjna z jasnymi i wyraźnymi elementami. - przedmiot: rzecz stojąca naprzeciw nas. - przedmiot kulturowy: przedmiot uformowany, - przedstawienie: konstytutywny element obrazu, - redundancja: powtarzanie informacji; stąd: prawdopodobne. - rytuał: zachowanie odpowiadające magicznej formie bytu. - rzeczywistość: coś, na co natrafiamy na naszej drodze ku śmierci; dlatego: coś, co nas interesuje. - sektor pierwszy i drugi: obszary działalności, w których przedmioty są wytwarzane i formowane. - sektor trzeci: zakres działalności, w którym wytwarzane są informacje. - społeczeństwo przemysłowe: społeczeństwo, w którym większość ludzi pracuje przy maszynach. - społeczeństwo poprzemysłowe: społeczeństwo, w którym większość ludzi pracuje w sektorze trzecim. - stan rzeczy: scena, na której znaczenie mają stosunki między rzeczami, a nie same rzeczy. - symbol: świadomie lub nieświadomie uzgodniony znak, symptom: znak spowodowany przez swe znaczenie, - tekst: ciągi znaków pisma. - tekstolatria: niezdolność do wyczytania pojęć ze znaków pisma jakiegoś tekstu mimo umiejętności czytania tych znaków; stąd: kult tekstów. - translacja: przechodzenie od jednego kodu do innego; stąd: przeskakiwanie z jednego uniwersum w drugie. - uniwersum: 1. ogół kombinacji danego kodu; 2. ogół znaczeń danego kodu. - wartościowe: coś, co jest takie, jakie być powinno, - wytwarzanie: przenoszenie rzeczy z przyrody do kultury. - zabawka: przedmiot służący grze. - znaczenie: cel znaków. - znak: zjawisko oznaczające inne zjawisko.
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na826 dni temu
Odszkolnić społeczeństwo Ivan Illich
Odszkolnić społeczeństwo
Ivan Illich
W kraju, gdzie ludzie nie mogą dojść do konsensusu czy zniesienie prac domowych było dobre dla uczniów, propozycja Ivana Illicha, by całkowicie „odszkolnić społeczeństwo”, może się wydać utopijna. Ale nie można odmówić jej uroku. Autor to austriacki filozof i teolog, który w toku swojej pracy w Ameryce Południowej porzucił Kościół rzymsko-katolicki, którego był kapłanem i przeszedł na pozycje skrajnie lewicowe, ocierające się momentami o anarchizm. Zasłynął z różnych publikacji, krytykujących współczesną kulturę poprzemysłową, lecz największą sławę zyskał dzięki swojej propozycji descholaryzacji społeczeństwa. Illich sprzeciwia się instytucjonalizacji i komercjalizacji zdrowia, edukacji, bezpieczeństwa, godności, twórczości czy swobody przemieszczania się. Różne słabości tych obszarów postrzega się na ogół na lewicy jako przejaw niedofinansowania, ale on nie sądzi, by sypanie pieniędzmi miało rozwiązać jakiekolwiek problemy. Żeby dobrze zobrazować swoje stanowisko, postanowił skupić się na zagadnieniu edukacji. Autor, jak większość krytyków pruskiego modelu nauczania, zwraca uwagę na to, że szkoła ma negatywny wpływ na przyrodzoną ciekawość świata swoich uczniów i skupia się przede wszystkim na ich musztrowaniu, a nie uczeniu (co w dużej mierze pokrywa się z [ustaleniami Bryana Caplana](https://wolnagospodarka.pl/edukacja-pod-lupa-lektury-fwg/)). Nie ogranicza się jednak do tych obserwacji i idzie dużo dalej. Stwierdza, że uszkolnieniu uległa cała kultura. Samodzielna nauka jest traktowana z podejrzliwością oraz w wielu zawodach, szczególnie w budżetówce, wymaga się formalnej edukacji, niekoniecznie oddającej faktyczną wiedzę i zdolności człowieka. Ponadto szkoła dzieli świat na dwie części, podobnie jak religia. Z jednej strony mamy sferę sacrum (akademicką, edukacyjną),z drugiej zaś profanum (codzienną, nieedukacyjną). Ten podział jest arbitralny, a jego skutkiem jest wykluczenie tych, którzy nie przeszli przez odpowiednie rytuały inicjacji i nie zdobyli stosownych dyplomów i certyfikatów. Illich argumentuje, że szkoła nie tylko nie znosi nierówności, jak chcieliby entuzjaści powszechnego i obowiązkowego szkolnictwa, ale je wręcz sankcjonuje i pogłębia, tworząc nową kastę „oświeconych” i „nieoświeconych”. I to nie tylko w edukacji. Każda podstawowa potrzeba ludzka, na którą znajdzie się instytucjonalną odpowiedź, tworzy nową klasę ubóstwa. Przykładowo w Meksyku jeszcze w latach 60’ normą było rodzenie się i umieranie w swoim domu. Dekadę później porody i kończenie żywota we własnym łóżku było już oznaką albo ubóstwa, albo specjalnego uprzywilejowania. Zdaniem autora bieda w państwach rozwiniętych to niespełnianie sztucznego ideału konsumpcji w ważnych życiowych kwestiach i te wciąż pojawiające się nowe formy ubóstwa zwiększają wyuczoną bezradność i zależność od państwa, od którego oczekuje się dalszej, coraz bardziej rozbudowanej (dofinansowanej) instytucjonalizacji. Za niespełnianiem ideału równości poprzez przymusowe szkolnictwo stoją też inne argumenty Illicha, oprócz wspomnianej już i dla rozsądnych ludzi raczej niekontrowersyjnej, nierówności wyników. Zdaje się, że dla większości dużo większym problemem będzie brak rzeczywistej równości szans. Nawet jeśli dzieci z biednych rodzin mają takie warunki nauki w szkole, jak dzieci z bogatych rodzin, to nadal brakuje im rozmów z rodzicami o wyższym kapitale społecznym, domowych bibliotek, wyjazdów na wycieczki, prywatnych korepetycji z ludźmi o kompetencjach przewyższających przeciętnego nauczyciela i wyższego poczucia własnej wartości. Dzieci z bogatszych rodzin w większym stopniu wykorzystują publiczne fundusze na edukację, bo zwyczajnie uczą się dłużej i częściej się dostają na najbardziej oblegane kierunki na najlepszych uniwersytetach. Autor przekonuje, że nie ma co wpompowywać więcej pieniędzy w system edukacji, bo będzie to mieć głównie charakter transferu do najbogatszych. Nie wspominając już o tym, że przecież reszta środków jest też przeznaczana na nadzór opiekuńczy, indoktrynację i wskazywanie ról społecznych, bo wszystkie te funkcje są nierozerwalne z nauczaniem szkolnym. Autor jest całkowicie świadomy, że większość badań opowiada się za pogłębianiem instytucjonalizacji szkolnictwa, dlatego stwierdza potrzebę prowadzenia alternatywnych studiów nad możliwością wykorzystania technologii do budowania instytucji innego typu tj. takich, które służą osobistym, twórczym relacjom i umożliwiają realizację swoich wartości poza kontrolą technokratów. Nazywa je instytucjami towarzyskimi i przeciwstawia je instytucjom manipulacyjnym, które nakładają na nas obowiązek niechcianej konsumpcji czy uczestnictwa. Na takich instytucjach towarzyskich oparte powinny być jego zdaniem sieci uczenia się. Polegałyby one na tym, że ludzie w różnym wieku spotykaliby się w różnych okolicznościach, by zgłębiać to, co ich aktualnie interesuje. W razie potrzeby sami dobieraliby sobie nauczycieli spośród dowolnych, chętnych do dzielenia się wiedzą osób. By to zrealizować, ludzie rejestrowaliby się w specjalnych bazach, poprzez które szukaliby współpracowników i mentorów. Rozwój Internetu znacznie coś takiego ułatwił, ale szczególnie problematyczny jest postulat Illicha, dotyczący przyznawanej przy urodzeniu „edukacyjnej karty kredytowej”, którą ludzie mogliby płacić za edukację w dowolnym miejscu i w dowolnym momencie życia. Nie wyjaśnił on, jak to miałoby działać, więc nasuwa się pytanie, czy te środki nie byłyby defraudowane, nie wspominając o wątpliwości etycznej samych tych transferów. Książka Ilicha jest ciekawa z liberalnego punktu widzenia z co najmniej dwóch powodów. Pierwszy wskazywał już kiedyś w swoich wystąpieniach dr Marcin Chmielowski z Fundacji Wolności i Przedsiębiorczości. „Odszkolnić społeczeństwo” pokazuje, jak myśleć strategicznie i jak wykorzystywać postulaty swoich przeciwników ideologicznych do własnych celów. Austriacki filozof, by zrealizować swoją lewicową utopię, był skłonny poprzeć ideę bonu edukacyjnego liberalnego ekonomisty Miltona Friedmana, bo przybliżyłaby go do celu. To taka paradoksalna lekcja realizmu od, zdawałoby się, odklejonego od rzeczywistości marzyciela. Drugi powód jest taki, że z perspektywy czasu możemy zobaczyć, jak uwsteczniająca jest lewicowa technofobia. Jego postulaty, by zamiast telewizji rozwijać biblioteki kaset magnetofonowych, zamiast dróg dla samochodów budować mechaniczne osły czy ograniczać użycie łącz telefonicznych przez komputery, dziś wydają się śmieszne. Jest oczywiste, że gdyby potraktowano je poważnie w latach 70., świat rozwinąłby się gospodarczo i technologicznie znacznie mniej. Jeśli jesteście gotowi na swojego rodzaju egzotyczną podróż po świecie idei, to polecam szczególnie pierwszy rozdział książki Illicha, który się wydaje najbardziej konkretny i porusza ważny temat zmniejszenia, czy wręcz wyeliminowania opresyjności szkolnictwa, bez wyrządzenia szkód naszemu kapitałowi ludzkiemu. Reszta to niestety głównie powtórzenia i mało interesujące bzdury.
Sofiofilia - awatar Sofiofilia
oceniła na69 miesięcy temu
Śmiech morderców. Breivik i inni Klaus Theweleit
Śmiech morderców. Breivik i inni
Klaus Theweleit
Śmiech to zdrowie? Niekoniecznie. Śmiech to także zwiastun śmierci. Zapowiedź jej grozy czuć w znanym, pozornie niewinnym, powiedzeniu – ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Zawsze jest nim morderca. Oczywiście w świetle tej nowatorskiej publikacji, która odkrywa na nowo przyczynę, znaczenie i rolę śmiechu w przemocy i morderstwie. Podważa i obala dotychczasowe interpretacje naukowe zachowań przestępców, masowych morderców, dyktatorów, zamachowców czy terrorystów, proponując własne teorie. Wymienia osiem rodzajów śmiechu, przytaczając konkretne przykłady ludobójczych wydarzeń z dalekiej i bliższej historii opisywane przez mass media oraz w literaturze. Większość bardzo drastycznych. Dokładnie przygląda się i analizuje, czasami słowo po słowie, opisy śmiechu nazistów w czasie II wojny światowej, Andersa Breivika na wyspie Utøya, Czerwonych Kmerów w Kambodży, Radka Mladića w Srebrenicy, Hutu w Rwandzie, członków Państwa Islamskiego, strażników w ośrodku dla uchodźców w Abu Gharaib, nastolatek zaciągających się do Świętej Wojny, młodych rekrutów w dżihadzie, gangów na ulicach Los Angeles, strażników więziennych w Guantánamo i wiele, wiele innych opatrzonych konkretnymi nazwiskami przestępców. W opisach tych przypadków przytacza liczne cytaty (wyróżnione w tekście zmniejszoną czcionką) z artykułów prasowych, wypowiedzi morderców i świadków, wspomnień ofiar, fragmentów wywiadów i przemów sądowych, uzasadnień wyroków i wreszcie interpretacji tychże zachowań przez przedstawicieli nauk, zwłaszcza psychologów, psychiatrów i socjologów. Tworzy w ten sposób obiektywny obraz i ocenę zjawiska z różnych punktów widzenia po to, by nawiązać polemikę rozwiniętą w części drugiej, którą nazwał teorią. Każdemu z ośmiu rodzajów śmiechu (i jednocześnie rozdziałowi) przypisuje jedną lub dwie, własne teorie. Bardzo odmienne od dotychczasowych interpretacji. Na płaszczyźnie kultury, socjologii, psychologii, mediów i literatury sięga głęboko do fizjologii człowieka determinującej sferę psychiki i do struktury norm społecznych, jako środowiska jego funkcjonowania, by na bazie teorii homeostazy ciała ludzkiego i homeostazy socjokulturowej zbudować teorię przyczyn zachwiania stabilizacji i pustki zapełnianej ekstazą, której towarzyszy śmiech – „orgiastyczne uczucie morderców”. Buduje teorie socjologiczne tłumaczące zachowania przestępcze wynikające z patologi lub niewydolności wychowawczej rodziny oraz cienkiej i nietrwałej warstwy procesów cywilizacyjnych, dające w efekcie trzy typy tożsamości przestępcy, które nazwał – „ „puste miejsce”, „krwawa papka” i „black out”. Każda z nich prowadzi (z różną intensywnością) do natychmiastowego poczucia cielesnej ulgi, która toruje sobie drogę na zewnątrz w formie ekscesywnego śmiechu”. Słyszą go ofiary, słyszymy i my „w gazetach, filmach, powieściach i sztukach teatralnych”. Autor wyraźnie przy tym podkreśla, że nie ma on nic wspólnego z religią czy jakąkolwiek ideologią, które są tylko dobrze wykorzystanym narzędziem do osiągnięcia własnego celu. Do poczucia pełni, stabilizacji oraz cielesnej ulgi i psychicznej równowagi. A jeśli już to „wspólnie wyznawaną religią wydaje się raczej szyderczy śmiech”. Pozwala mu to na odniesienia, porównania i upodabnianie opisywanych przestępstw, na przykład nazistów do czynu Andersa Breivika, czyniąc je ponadczasowymi i uniwersalnymi. Stąd podtytuł tej pozycji – Breivik: niezrzeszony esesman. Tym samym przeciwstawia się powszechnie przyjmowanemu w takich przypadkach poglądowi, że mordercy to psychopaci, narcyzi i dewianci seksualni, a tym samym pacjenci wymagający leczenia. Uważa to za podstawowy błąd w interpretacji przez współczesnych badaczy, twierdząc, że „bariera, którą postawiono między „zupełnie normalnymi mężczyznami” a „szalonymi seryjnymi zabójcami”, jest czystą fikcją. (...) Mordowanie, tak jak mordowanie w skali masowej, jest integralną częścią bycia „zupełnie normalnym” typem człowieka – wszędzie tam, gdzie zawodzą moralne hamulce”. Jest przy tym ironiczny i prześmiewczy wobec poglądów swoich partnerów w polemice. W niektóre zdania wkłada widoczny ładunek emocjonalny, nie bojąc się ferować takich zdań – „Śmiać się chce, gdy cały szereg autorów – eksperci Browning, Goldhagen, Kuhl albo Walzer – przedstawiają światu te wnioski jako wielką rewelację. Gdzie oni żyją – na księżycu?” – pyta, by zaraz w przypisie odpowiedzieć sobie – „Nie, w uniwersyteckich instytutach”. W ten sposób zarzuca im oderwanie się od szybko zmieniającej się rzeczywistości, w której rozwój Internetu ma kluczowe i decydujące znaczenie we współczesnych mordach. Stąd w zakończeniu autor umieszcza apel do czytelnika – „Wszystko to nie tylko problemy „naukowe”, „dziennikarskie” lub po prostu polityczne. Żaden „polityk”, żaden „naukowiec”, żaden „dziennikarz”, żaden „analityk” nie jest w stanie ich rozwiązać raz na zawsze. To „my” (wszyscy „my”) musimy to robić w życiu codziennym”. Od siebie dodam – a zwłaszcza rodzice! To trudna lektura nie tylko ze względu na innowacyjność interpretacyjną dotychczasowego dorobku naukowego, ale i sposób przekazywania i konfrontowania informacji z licznie cytowanymi źródłami. Na dodatek niektóre podane w oryginale bez tłumaczenia, wymagające więc znajomości języka angielskiego. Ale coś w tej teorii jest, co przemawia za nią w moim pojęciu. Coś, co zawsze podkreślam w porażkach wychowawczych – decydujące znaczenie w kształtowaniu osobowości człowieka ma przede wszystkim rodzina. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na87 lat temu
Lata sześćdziesiąte Jenny Diski
Lata sześćdziesiąte
Jenny Diski
Seria jak najbardziej godna polecenia. Po latach uzupełniamy swoją niewiedzę na temat lat 60. ubiegłego wieku. Książka Diski pisana podług własnych doświadczeń przedstawia nam wydarzenia, w których sama brała udział, jej nastoletnie problemy, jej entuzjazm, jej optymizm, że można zmienić świat w jakim chce się żyć. Jako dojrzała kobieta ironicznie pisze o tamtych czasach pełnych naiwności, entuzjazmu i wiary w swoje młodzieńcze możliwości. Prawdą jest, że potem w latach 70. i 80. styl ubierania się był (teraz też jest) wyróżnikiem, do której subkultury należy się. A muzyka miała wtedy wielki wpływ na młode pokolenia. Teksty utworów są ponadczasowe: Cohena, Dylana, Lennona, The Beatles. Diski podsumowuje lata 60. ciekawą konstatacją: tylko muzyka została niezależna, buntownicy zajęli miejsce tych, przeciw którym występowali, bo rewolucja zjadła swoje dzieci. Młodzi zajęli stanowiska starych i teraz oni są starzy, oni decydują o innych. W posłowiu Jerzy Jarniewicz wskazuje na anglocentryczny bunt młodych. To prawda Diski pisze z perspektywy angielskiej dziewczyny i ten angielski świat opisuje. Lektura dla tych, którzy kiedyś buntowali się, słuchali muzyki, wąchali za Polski Ludowej butapren i brali narkotyki. Wtedy polska młodzież naśladowała to, co przychodziło z tzw. Zachodu, ale do końca nie rozumiała podłoża tego buntu . Warto sobie poczytać i uzupełnić swoją niewiedzę na ten temat po latach.
Grzegorz Piskorz - awatar Grzegorz Piskorz
ocenił na61 rok temu
Światło obrazu. Uwagi o fotografii Roland Barthes
Światło obrazu. Uwagi o fotografii
Roland Barthes
studium - to, co w zdjęciu jest kulturowe, ogólne, „dla wszystkich”: temat, kompozycja, kontekst historyczny... --vs-- punctum — element, który „kłuje”, porusza indywidualnie, wywołuje emocję, często niezamierzony przez fotografa... *** "Fotografia pokazuje to, co godne uwagi, ale wkrótce, na zasadzie znanego odwrócenia, dekretuje, że godne uwagi jest to, co ona fotografuje." *** "Innym sposobem ugrzecznienia Fotografii jest spojrzenie na nią przez to, co ogólne, co stadne, sprowadzenie jej do banału, tak, żeby nie było już naprzeciw niej żadnego obrazu, wobec którego mogłaby zaznaczyć swą odrębność i szczególność, swój status skandalu i szaleństwa. To właśnie dzieje się w naszym społeczeństwie, gdzie Fotografia miażdży tyranicznie inne obrazy: nie ma więc już sztychów, malarstwa figuratywnego, poza zafascynowanymi (i pragnącymi fascynować) przez poddanie się fotograficznemu modelowi." *** "A jednak, jak mi się zdaje, to nie za pośrednictwem Malarstwa Fotografia styka się ze sztuką, ale poprzez Teatr. U narodzin zdjęcia umieszcza się zawsze Niepce'a i Daguerre'a (jeśli nawet przyjąć, że ten drugi trochę uzurpował sobie miejsce pierwszego). Otóż Daguerre, gdy zawładnął wynalazkiem Niepce'a, otworzył na placu du Château (przy République) teatr panoram, ożywionych za pomocą ruchu i gry świateł. W sumie więc camera obscura dała jednocześnie obraz z perspektywą, Fotografię i Dioramę; wszystkie trzy należą do sztuki scenicznej. Ale jeśli Zdjęcie zdaje mi się bliższe Teatru, to ze względu na szczególnego pośrednika (być może tylko ja to zauważyłem): Śmierć. Znamy pierwotny związek teatru i kultu Zmarłych: pierwsi aktorzy odróżniali się od zbiorowości, grając role Zmarłych. Ucharakteryzować się, pomalować znaczyło określić się jako ciało jednocześnie żywe i martwe. To właśnie oznacza pomalowany na biało tors ludzki teatru totemicznego, człowiek z pomalowaną twarzą w teatrze chińskim, makijaż sporządzany z papki ryżowej w indyjskim Katha Kali, maska japońskiego teatru No. I ten sam związek odnajduję w Zdjęciu. Zdjęcie, tak podobne, że usiłuje się je ożywić (zaciekłość, aby "uczynić żywym", może być tylko zaprzeczeniem mitycznym przerażenia śmiercią) - jest jak teatr pierwotny, jak Żywy Obraz, uosobieniem nieruchomej i pomalowanej twarzy, pod jaką kryją się dla nas umarli."
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na82 miesiące temu

Cytaty z książki Tatuaż przestępcy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tatuaż przestępcy