Dziedzictwo. Historia prawdziwa

Okładka książki Dziedzictwo. Historia prawdziwa autora Philip Roth, 8321810012
Okładka książki Dziedzictwo. Historia prawdziwa
Philip Roth Wydawnictwo: Wydawnictwo Łódzkie literatura piękna
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Patrimony
Data wydania:
1994-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
8321810012
Tłumacz:
Jerzy Jarniewicz
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziedzictwo. Historia prawdziwa w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dziedzictwo. Historia prawdziwa



książek na półce przeczytane 746 napisanych opinii 222

Oceny książki Dziedzictwo. Historia prawdziwa

Średnia ocen
6,5 / 10
6 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziedzictwo. Historia prawdziwa

avatar
635
222

Na półkach: , ,

Przepełniona światłem ojca intymna historia autobiograficzna, bolesna i niekomfortowa, tematycznie bliska dwóm innym powieściom przepełnionym tym samym światłem, pierwszą jest „Śmierć przychodzi nawet latem” niemieckiej pisarki pochodzenia węgierskiego Zsuzsy Bánk, drugą „Koziołek za dwa grosze” litewskiego prozaika Grigorija Kanowicza.

„Śmierć przychodzi nawet latem” jest poetyckim kalejdoskopem zapisanych w pamięci obrazów, autorka wspomina rok 1956, ucieczkę rodziców przed reżimem komunistycznych Węgier do Niemiec, zaczarowany ogród domu dziadków i beztroskie chwile dzieciństwa spędzone z ojcem nad Balatonem.

„Koziołek za dwa grosze”, powieść z dedykacją „Ojcu poświęcam”, saga Żydów zamieszkujących wsie i miasteczka Wielkiego Księstwa Litewskiego jest literaturą piękną sięgającą głębią czasów króla Salomona, główny bohater książki poszukuje wszystkiego, co dodaje gasnącemu życiu sensu.

Książki pożegnania, nostalgiczne i pełne melancholii, zbawienne wobec świata, który zapomina tak szybko, dodające czytelnikowi tak bardzo potrzebnej w życiu otuchy, odruchowej i bardzo ludzkiej, ich niezwykłość polega nie na tym, że każdy z autorów chciał upamiętnić ojca, lecz na tym, że każdy z nich pragnął czegoś większego, chciał go uczynić nieśmiertelnym.

Przepełniona światłem ojca intymna historia autobiograficzna, bolesna i niekomfortowa, tematycznie bliska dwóm innym powieściom przepełnionym tym samym światłem, pierwszą jest „Śmierć przychodzi nawet latem” niemieckiej pisarki pochodzenia węgierskiego Zsuzsy Bánk, drugą „Koziołek za dwa grosze” litewskiego prozaika Grigorija Kanowicza.

„Śmierć przychodzi nawet latem” jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
651
54

Na półkach: ,

"All we love we leave behind" - twierdzi zespół Converge w tytule jednej ze swoich płyt. Ta z ducha augustyńska refleksja, choć tak oczywista, stanowi dla przedstawicieli cywilizacji zachodniej asumpt do gniewu, w najlepszym wypadku negacji. Starzejący się skansen bogatych ludzi w choatycznym konsumpcjonizmie usiłuje rugować śmierć ze swojego pojmowania rzeczywistości. Piszący nie jest w tej materii wyjątkiem.

I dlatego tak powalające jest "Dziedzictwo". Byłoby zbytnim uproszczeniem stwierdzenie, że powieść dotyka umierania Hermana Rotha. To wspaniała mozaika drobiazgów, ułomności, trudnych relacji, wspomnień, wszystkiego, z czego - w oczach syna - składał się sędziwy agent ubezpieczeniowy. Portret jest porażający nie dlatego, że Roth senior umrze (bo umrze każdy),ale dlatego, że stanowi serię fotograficznie niemal sporządzonych opisów, wspomnień i spostrzeżeń. Herman Roth żyje, ale musi umrzeć, jego biologiczny czas dobiega końca, i choć prowadził zwyczajne życie, trudno zaprzestać serwowania czytelnikowi projekcji tego literackiego wojeryzmu. Bohatera podglądamy bowiem w sytuacjach przeróżnych, mniej lub bardziej wstydliwych, na pewno osobistych - rozumiem zatem zarzuty tych, którzy przede mną wspomnieli na łamach serwisu o ekshibicjonizmie czy pewnej "niestosowności".

Z drugiej strony Philip Roth zdołał jednocześnie oddać hołd swojemu ojcu, a także przywrócić umieraniu nie tylko godność, ale i personalizm. To zabawne (a może krzepiące? jak w legendzie o trybunale lubelskim, jeden diabeł pro, a drugi contra),że Żyd-ateista w wielu momentach mówi niemal jak chrześcijanin, próbując podkreślić, jak istotne jest to, aby zapewnić osobom starszym pewien majestat w odchodzeniu.

Nie ukrywam, wzruszyłem się. To na pewno jedna z najwartościowszych pozycji, jakie kiedykolwiek czytałem. Daje do myślenia nie tylko w kontekście tego, co wiemy i myślimy o swoich przodkach oraz jaki ich obraz zostawimy w swojej świadomości. To także kwestia tego, co po nas zostanie. "Nie wolno mi niczego zapomnieć" - pisze Roth junior. I to jest właśnie motto "Dziedzictwa".

"All we love we leave behind" - twierdzi zespół Converge w tytule jednej ze swoich płyt. Ta z ducha augustyńska refleksja, choć tak oczywista, stanowi dla przedstawicieli cywilizacji zachodniej asumpt do gniewu, w najlepszym wypadku negacji. Starzejący się skansen bogatych ludzi w choatycznym konsumpcjonizmie usiłuje rugować śmierć ze swojego pojmowania rzeczywistości....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
75
28

Na półkach: ,

Miałem duże oczekiwania do tej pozycji i przez to odczuwam rozczarowanie. Momenty są naprawdę poruszające i pouczające, jednak jako całość (mnie przynajmniej) nie zachwyciło.

Miałem duże oczekiwania do tej pozycji i przez to odczuwam rozczarowanie. Momenty są naprawdę poruszające i pouczające, jednak jako całość (mnie przynajmniej) nie zachwyciło.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

630 użytkowników ma tytuł Dziedzictwo. Historia prawdziwa na półkach głównych
  • 356
  • 266
  • 8
88 użytkowników ma tytuł Dziedzictwo. Historia prawdziwa na półkach dodatkowych
  • 61
  • 9
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Philip Roth
Philip Roth
Jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich. Urodził się w konserwatywnej rodzinie żydowskiej, w mieście Newark w stanie New Jersey. Większość jego wczesnych powieści i opowiadań rozgrywa się w tamtych okolicach. Od lat 60. swą literacką karierę łączył z pracą naukową. Od 1988 był profesorem w nowojorskim Hunter College. Oprócz wyżej wspomnianych, jego najbardziej znane powieści to: "Operacja Shylock", "Teatr Sabata", "Amerykańska sielanka". Bohaterem wielu jego powieści jest Natan Zuckerman, uważany za literackie alter ego pisarza. Za swą twórczość Roth otrzymał dwukrotnie National Book Critics Circle Award oraz trzykrotnie nagrodę PEN/Faulkner. Przez wiele lat był jednym z najpoważniejszych kandydatów do literackiej Nagrody Nobla, której jednak nie otrzymał.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pod wulkanem Malcolm Lowry
Pod wulkanem
Malcolm Lowry
Przebrnęłam, ale czy było warto? Chyba popełniłam błąd zabierając się za tę powieść w Angielskim oryginale. Można było czytać po polsku a pewnie i tak byłoby nielekko. Pozytywy Bardzo ciekawy obraz człowieka już doszczętnie zniszczonego alkoholem. Temat, wiemy że istnieje, jednak ja nigdy nie poświęciłam mu wiele uwagi. Tutaj zmierzymy się ze szczegółową i brutalną ilustracją jak wygląda dzień z życia osoby w ostanim już chyba stadium alkoholizmu. Bardzo mocne i przejmujące. Negatywy Już sam fakt że książka zaczyna się 50-stronnicową przedmową w której autor broni i argumentuje dlaczego absolutnie nic z żadnego rozdziału nie powinno być pominięte ani skrócone - wskazuje że chęć skracania i pomijania pojawiła się już na samym początku. I ja bym się z tą sugestią zgodziła. W dodatku w tej przedmowie zdradzana jest fabuła, przez co od początku wiedziałam już jak powieść się skończy. Książka pełna jest dzikich zabiegów literackich, których ja nie kupuję. Wyegzaltowany język, przedłużane niemiłosiernie zdania, które w zasadzie prowadzą donikąd, na początku cała masa mylących odniesień do wątków które zostaną dopiero wprowadzone w kolejnych rozdziałach. Albo te fragmenty gdzie fabuła przeplatana jest całymi paragrafami oderwanego od reszty tekstu, np. opisem budowy katedry, który był bez żadnego znaczenia dla powieści. Po przeczytaniu jednego takiego zdania, porządnie zmęczona już tą powieścią kończyłam zwyczajnie przeskakując linijki tekstu. Autor zapewne widział sens i wartość w tego typu smaczkach, ja niekoniecznie podzielam tę wizję. Takie eksperymenty literackie są fajne i ciekawe, ale te nie były dobrze skomponowane w całość, a książka była przez to nie do zniesienia. Historia i pomysł bardzo ciekawy ale styl pisania powodował że odliczałam strony do końca. Szkoda! Dałabym niższą ocenę, ale dodam parę gwiazdek tylko i wyłącznie ze względu na pewien szacunek do ludzi świata literatury którzy bardziej niż ja poważają to dzieło.
truku - awatar truku
ocenił na65 miesięcy temu
Serce to samotny myśliwy Carson McCullers
Serce to samotny myśliwy
Carson McCullers
Jak wygląda prawda o nas samych? Rodzimy się w samotności, żyjemy samotnie i umieramy sami. Pomimo tego, że wokół każdego z nas możemy znaleźć kochające i wspierające osoby, pomimo, że sami jesteśmy przekonani, że otacza nas wiele przychylnych nam ludzi, jeżeli głębiej się nad tym zastanowimy, okazuje się, że nasza samotność jest najzupełniej naturalnym i normalnym stanem. Nie ma w tym nic złego, że wybieramy życie w pojedynkę, nawet mając partnera/kę, dzieci czy ukochane zwierzęta. Zdrowy egoizm nie jest niczym złym. Dbanie o własny dobrostan też nie przekreśla nas jako istoty ludzkie. Najgorsze, co możemy zrobić to wisieć na kimś, być uzależnionym od innych, od ich komplementów, mniej lub bardziej trafionych porad czy pieniędzy. John Singer będąc obarczonym problemami innych, stając się ich niemym powiernikiem, pomimo, że sam się o to nie prosił, ani o przyznanie mu takiej dość uciążliwej roli, będąc mocno skonfundowany zaistniałą sytuacją, sam mierzy się z własnymi demonami. Nikt z odwiedzających go, nie proponuje mu, aby się wyżalił, nikt nawet nie pomyślał, żeby mu ulżyć w jego cierpieniu, bo go nie widział, albo nie chciał zauważyć skupiając się na sobie i swoich udrękach. Czy mamy prawo, aby tak oceniać bohaterów, jako samolubnych zapatrzonych w siebie egoistów? I tak i nie. Ludzi, których spotykamy na kartach tej jakże mocno zapadającej w serce powieści, trudno winić o ich krótkowzroczność, gdyż sami borykają się z wieloma dramatami i w pewien sposób są ograniczeni środowiskiem, prostym światem, z którego się wywodzą. Trudno im wyjrzeć dalej, niż poza czubek własnego nosa, bo sami są dość mocno poharatani przez życie. Urzekająca jest głęboka dojrzałość i przenikliwość młodej autorki, której ogromne pokłady empatii, zrozumienia, ale też sprzeciwu wobec niesprawiedliwości zostały mocno zaakcentowane w tej powieści. Brak tu jakiegoś pełnego domknięcia, ale to tylko silniej pobudza czytelnika do refleksji nad sobą i swoją egzystencją. Gorąco polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na79 dni temu
Wymazywanie. Rozpad Thomas Bernhard
Wymazywanie. Rozpad
Thomas Bernhard
Wszystko, co w tej książce napisano, zostało wielokrotnie powtórzone a ostatecznie uległo wymazaniu. Jednak w mojej pamięci na długo zachowa się nieprzerwanie drążący styl Thomasa Bernharda i jego myślenie porównawcze. Ten austriacki pisarz zapędził się w przerysowywaniu, stworzył niespiesznie rozwijające się widowisko, w którym wręcz groteskowo ukazał fascynację z odrazą. Spojrzał w ziejącą pustkę bytu i odkrył fundamentalne zafałszowanie istnienia. Ostrzegano mnie przed wysokim stopniem trudności jego powieści ale kiedy dostrzegłem w niej niezliczone symbole badawczego umysłu, to odczułem zadowolenie z tego, że razem z nim zajmuję się wyrafinowanym zamazywaniem prawdy. Aż do jej całkowitego rozmycia. Podczas studiowania "Wymazywania" można odczuć wrażenie całkowitego odkształcenia sytuacji. To nadzwyczajny stan psychiczny powiązany z przynależnością do austriackiego Wolfsegg. Zapewne wielu czytelników zgodzi się ze mną co do perwersyjnego charakteru tej miejscowości, ukrytej w umyśle Bernharda i będącej wzorcem przemieszania strachu i nienawiści z politowania godnym zakłamaniem. Będąc w Wolfsegg nie można odwrócić się od przeszłości ani nawet uciec od wymyślonego w jego rytmie świata. Ono nieustannie zadaje pytania, nie daje spokoju, doprowadza sceptycyzm do maksimum. Nie ukrywam, że ta powieść może nieść ze sobą dla czytelnika ogromne obciążenie ale stanowi też wspaniałe ćwiczenie intelektualne, zdecydowanie lepsze, niż inne przeczytane przeze mnie książki Bernharda. Powtarzanie tych samych wypowiadanych przez autora "Wymazywania" słów sprawiało mi przyjemność a analizowanie tonu jego wypowiedzi było jak uczestnictwo w demaskowaniu szarlatanerii. Thomas Bernhard otworzył wszystkie zamknięte na cztery spusty biblioteki i wpuścił wiele świeżego powietrza do krytykowanego oraz zastanego przez niego świata stosunków społecznych. Wyznaczając siebie samego na likwidatora pokazał jak można zmieniać świat, całkowicie go burząc. Dlatego ta relacja jest niczym oskarżenie i pobudzająca do samodzielnego myślenia proza. Czytając "Wymazywanie" można pomyśleć, że uczestniczy się w jednym wielkim szyderstwie dla którego głównym tematem jest wzgardzanie umysłem. Nic bardziej mylnego, u Bernharda umysł jest potęgą a wielokrotne rekapitulacje tylko mnie o tym bardziej przekonały. Pierwsza połowa tej powieści stanowi pieczołowicie odgrywaną próbę tragedii. Za to niezwykle przeciągana w czasie druga część, dla wnikliwego obserwatora stanie się rozliczeniem wykonanego przez pisarza zadania. Być może Thomas Bernhard ostatecznie się od syndromu Wolfsegg uwolnił, jednak dla mnie zostanie ono na zawsze groteskowym ale autentycznym synonimem odkręcania zafałszowań i tępienia ciasnoty umysłowej horyzontów. "Wymazywanie" niezwykle skutecznie uczy jak myśleć i posługiwać się wyobraźnią. Piętnuje przy tym brak dobrego smaku i zaściankowość. Rozmach skazania na zagładę wszystkiego, co jest rozumiane przez strefę największej nieznośności wydaje się imponujący. Bernhard do perfekcji opanował obserwację sztuczności i z pesymizmem opisuje rzeczywisty świat. Posiadł sztukę, która objawia się w utrzymaniu wewnętrznej niezależności przy jednoczesnym przedstawieniu przygnębiającego krajobrazu życia społeczno-politycznego. Dzięki niemu poznałem wiele zniekształceń, które finalnie okazały się prawdą.
czytający - awatar czytający
ocenił na103 miesiące temu
Dzikie palmy William Faulkner
Dzikie palmy
William Faulkner
Taka trochę hybrydowa książka. Składa się z dwóch równolegle prowadzonych nowel. Pierwszej, ,,Dzikie palmy” o kochankach. Drugiej, dużo gorszej, ,,Stary” o więźniu. Tak szczerze, to sięgnąłem tylko dlatego, że czytał ją bohater filmu ,,Perfect days” Wima Wendersa, na którym byłem w kinie. Pomyślałem, że może było w tym jakieś ,,drugie dno”. Nawiązując do kochanków, lektura traktuje o mężatce (toksycznej moim zdaniem),która robi sobie przerwę od męża i małoletnich córek na młodego, niedoświadczonego (trochę bez charakteru) lekarza. Moim zdaniem, historia ta zaczyna się bardzo płasko. Nie oceniam bohaterów, nie oceniam logiki, bo uczucia i romanse logiczne nie są. Historie, gdzie wszyscy pukają się matce po głowie, a ona przekornie zostawia rodzinę dla jakiegoś, prawie nieznanego, mężczyzny - zdarzają się. Bo ,,się zakochała”, bo ,,jutra nie ma”, bo ,,ona chce żyć” i inne pseudo mądrości na krótki dystans. Zgodzimy się wszyscy, że one (te historie) rozgrywają się na EMOCJACH. I początku tego uczucia autor nam po prostu nie pokazał. Schadzka wypada blado, decyzja o opuszczeniu rodziny jest z kapelusza. Akcja ,,Dzikich palm" rozkręca się w podróży. Para Wpada na ,,świetny” pomysł, że jak będą zmieniać miejsca zamieszkania, to nie dopadnie ich rutyna…. I tu książka porusza. Nieraz chciałem potrząsnąć bohaterem i wykrzyczeć mu ,,Człowieku, zwariowałeś? Nic dobrego z tego nie będzie! Nie widzisz jak ona się do Ciebie odnosi? Wracaj do szpitala!”. Książka pięknie ukazuje obraz USA z czasów Roosevelta (1938 r.). Nowy Orlean, wybrzeże Zatoki Meksykańskiej, Chicago, dzikie wybrzeże jeziora Michigan, kopalnie w Utah (polskie wątki). Foulkner wykazał się dużą mądrością życiową, ukazując, bez ocen, tragizm, związku opartego wyłącznie na emocjach, w kontrze do prozy życia. Przyznam jednak, że lektura wypada blado (zwłaszcza przez początek) przy ,,Annie Kareninie” Tołstoja, która ma dość podobny ,,szkielet” fabuły. Książka zasługuje na ocenę 7/10, ale obniżam, bo lektura ,,Starego”, drugiej nowelki nie porywa. Jest chaotyczna, nudna i tak szczerze to zmęczyła mnie na tyle, że jej nie dokończyłem. Za bardzo byłem ciekawy ,,Dzikich palm”.
wiciu - awatar wiciu
ocenił na64 miesiące temu
Wolność Jonathan Franzen
Wolność
Jonathan Franzen
„Wolność” Jonathana Franzena odczekała trochę na swój czas, pokrywając się już kurzem zapomnienia. Obawiałam się, że po „Korektach” (doskonałych) jej autora, może mnie spotkać rozczarowanie, a ponieważ wciąż jeszcze nie dorosłam do porzucania lektur, staram się ostrożnie je wybierać. W tej sytuacji rozpoczynanie kolejnej ponad sześćsetstronicowej powieści obarczone było sporym ryzykiem. Z niezręcznej pozycji lektury zakupionej i opuszczonej „Wolność” została wybawiona przez międzynarodową sytuację polityczną, która wymusza na mnie konieczność stania się amerykanistką. Polityka jest w niej zresztą obecna i w sposób znaczący wpływa na życie i wybory bohaterów. Można uznać, że ta powieść jest literackim odpowiednikiem prawdziwie amerykańskiego cheeseburgera - duża porcja tego specyficznego stylu życia, uprawiania polityki, robienia interesów, wychowywania dzieci. I to nie jest wcale sarkazm z mojej strony, Jonathan Franzen ma już od dawna ustaloną i zasłużoną pozycję wśród amerykańskich pisarzy współczesnych, ma też niezwykłe kompetencje do budowania psychologicznych portretów swoich bohaterów, ale tej powieści zabrakło finezji i dyskrecji, co niestety skazuje ją na porównanie z tą, w moich oczach, przaśną i mało wyrafinowaną potrawą. Mimo tych zastrzeżeń, nie mogłam jej ocenić niżej, bo jest po prostu dobrze napisana, chociaż nie zawsze podobało mi się to, o czym czytałam. Podobnie jak w „Korektach”, również w „Wolności” Jonathan Franzen przeprowadza dokładną analizę, a nawet wiwisekcję tego fragmentu amerykańskiej rzeczywistości, który moglibyśmy nazwać rodzinnym i relacyjnym. To autor, który nie obawia się docierać w rejony, gdzie inni się nie zapuszczają, dotykać miejsc bolesnych i intymnych, co akurat tej powieści nie zawsze wychodzi na dobre. Akcja toczy się na dwóch planach, w czasie rzeczywistym w Ramsey Hill i Waszyngtonie, około 2004 roku i w przeszłości, którą opisuje Patty (jedna z bohaterek) w swojej autobiografii. Mamy jeszcze (słabiej zaznaczoną) trzecią perspektywę, rozpoczynającą i kończącą opowieść – sąsiedzką: historię rodziny i małżeństwa Patty i Waltera Berglundów widzianą oczami trochę zazdrosnej i złośliwej grupy sąsiadów. To właśnie małżeństwo i rodzicielstwo - są w centrum zainteresowania autora. Relacje z dziećmi, przyjaciółmi, rodzicami i rodzeństwem, czyli to wszystko, co na co dzień nas buduje, lub przeciwnie, co nas niszczy. Po kilkunastu latach małżeństwa, nie ma chyba wśród osób doświadczających tego stanu takich, które nie podpisałby się pod tytułem, jaki Patty nadała swojej autobiografii: „Popełniono błędy”. Błędem nie będzie z pewnością sięgnięcie po „Wolność” Franzena, chociaż mnie nie oczarowała, a raczej zmusiła do docenienia autora, a to mimo wysokiej oceny, spora różnica.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na82 miesiące temu

Cytaty z książki Dziedzictwo. Historia prawdziwa

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dziedzictwo. Historia prawdziwa