rozwińzwiń

Caliban's War

Okładka książki Caliban's War autorstwa James S.A. Corey
James S.A. Corey Wydawnictwo: Orbit Cykl: Expanse / Ekspansja (tom 2) fantasy, science fiction
595 str. 9 godz. 55 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Expanse / Ekspansja (tom 2)
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wydania:
2012-01-01
Liczba stron:
595
Czas czytania
9 godz. 55 min.
Język:
angielski
ISBN:
1841499900
We are not alone.

The alien protomolecule is clear evidence of an intelligence beyond human reckoning. No one knows what exactly is being built on Venus, but whatever it is, it is vast, powerful, and terrifying.

When a creature of unknown origin and seemingly impossible physiology attacks soldiers on Ganymede, the fragile balance of power in the Solar System shatters. Now, the race is on to discover if the protomolecule has escaped Venus, or if someone is building an army of super-soldiers.

Jim Holden is the center of it all. In spite of everything, he’s still the best man for the job to find out what happened on Ganymede. Either way, the protomolecule is loose and Holden must find a way to stop it before war engulfs the entire system.

CALIBAN’S WAR is an action-packed space adventure following in the footsteps of the critically acclaimed Leviathan Wakes.
Średnia ocen
7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Caliban's War w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Caliban's War



1736 207

Oceny książki Caliban's War

Średnia ocen
7,6 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Caliban's War

avatar
108
8

Na półkach:

Podobnie jak w pozostałych tomach: byłoby 8/10, ale muszę odjąć jeden punkt za koszmarnie złe tłumaczenie. Bardzo fajna space-opera, ale należałoby ją u nas wydać na nowo.

Podobnie jak w pozostałych tomach: byłoby 8/10, ale muszę odjąć jeden punkt za koszmarnie złe tłumaczenie. Bardzo fajna space-opera, ale należałoby ją u nas wydać na nowo.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
132
5

Na półkach:

Druga książka z serii nadal trzyma dobry i stabilny poziom, tako samo pan Pawelec jako tłumacz trzyma nadal ten sam słaby poziom. Powtarzamy znane z pierwszej części "gówno trafiło w wentylator" ale dostajemy także nowości, na przykład w odniesieniu do pistoletu i tego czy jest zabezpieczony "jakbyś nacisnął spust wystrzeliłby? Groźny czy bezpieczny". Jeszcze z ciekawostek słowo genocide mamy przetłumaczone jako genocyd, zdaję sobie sprawę, że jest takie słowo ale mamy dobre, polskie słowo ludobójstwo. Pomimo tych głupotek, których jest znowu sporo, książka warta przeczytania jeśli ktoś lubi sci-fi.

Druga książka z serii nadal trzyma dobry i stabilny poziom, tako samo pan Pawelec jako tłumacz trzyma nadal ten sam słaby poziom. Powtarzamy znane z pierwszej części "gówno trafiło w wentylator" ale dostajemy także nowości, na przykład w odniesieniu do pistoletu i tego czy jest zabezpieczony "jakbyś nacisnął spust wystrzeliłby? Groźny czy bezpieczny". Jeszcze z ciekawostek...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
55
52

Na półkach: ,

Drugi tom z serii "Ekspansja" Jamesa S. A. Coreya (a tak naprawdę Daniela Abrahama i Ty Francka).

Mija +- rok od wydarzeń w porzednim tomie. Ponownie mamy przyjemność "obserwować" poczynania Holdena. Lecz dodatkowo, autorzy zapoznają nas z aż 3 nowymi postaciami. Prawie co rozdział czytamy o poczynianiach wszystkich powyższych bohaterów. Pomimo moich obaw, każda postać była ciekawa i ich poczynania poznawałem z zaciekawieniem. Najelpsze jest jak wszyscy w pewnym momencie spotykają się i jest jedno wydarzenie, ale poznajemy je z perspektywy każdego bohatera.

Jeżeli chodzi o fabułe, promolekuła jest w tle. Przypomina się, że jest zagrożeniem. Lecz w tym tomie jest bardziej nacisk na spiski i zagrania polityczne. Jak na początku fabuła ładnie się rozkręca, tak później zwalnia i według mnie za bardzo. Ten wolny moment do głównie polityczne rozterki i gry dyplomatyczne. Przez to w moim odczuciu ocena spada o punkt w dół.

Natomiast gdy fabuła ponownie przyspieszyła to w skrócie "działo się" No i zakończenie spowodowało u mnie spore zaskoczenie (pozytywnie oczywiście)i padło słowo typu "WHAT?!". To i ogół fabuły popycha mnie abym sięgnął po kolejny tom co niechybnie uczynię.

Polecam każdemu, który szuka dobrego sci-fi z elementami spisków politycznych jak i nawet trochę horroru.

Drugi tom z serii "Ekspansja" Jamesa S. A. Coreya (a tak naprawdę Daniela Abrahama i Ty Francka).

Mija +- rok od wydarzeń w porzednim tomie. Ponownie mamy przyjemność "obserwować" poczynania Holdena. Lecz dodatkowo, autorzy zapoznają nas z aż 3 nowymi postaciami. Prawie co rozdział czytamy o poczynianiach wszystkich powyższych bohaterów. Pomimo moich obaw, każda postać...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3522 użytkowników ma tytuł Caliban's War na półkach głównych
  • 2 504
  • 946
  • 72
795 użytkowników ma tytuł Caliban's War na półkach dodatkowych
  • 586
  • 58
  • 34
  • 34
  • 29
  • 27
  • 27

Tagi i tematy do książki Caliban's War

Inne książki autora

James S.A. Corey
James S.A. Corey
Pseudonim literacki, pod którym wspólnie publikują Daniel Abraham i Ty Franck, amerykańscy pisarze science fiction i fantasy. Wspólnie stworzyli cykl Expanse, nagrodzony i nominowany do wielu nagród. W 2015 na podstawie cyklu powstał serial The Expanse. Polskim wydawcą serii Expanse jest Wydawnictwo Mag, które zapowiedziało wydanie wszystkich tomów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zbudzone furie Richard Morgan
Zbudzone furie
Richard Morgan
Lwia część oceny to świetny worldbuilding (który zawsze był dobry w tej serii, ale tyle, ile szczegółów mamy tutaj to nowy poziom) i sama złożoność fabuły. Co kilkadziesiąt stron dochodzą nowe detale, które zmieniają tor akcji, co czasami było konfundujące, bo nie wiedziałem dokąd tak naprawdę zmierzamy, ale po prostu dałem się nieść fali i nie narzekałem. Lecz muszę przyznać, że czasami to wszystko było przytłaczające. Tak jakby autor musiał zamknąć trylogię, tak naprawdę mając pomysłów na jeszcze dwie książki. Bohater ten sam, co zawsze, więc nie ma co się rozpisywać. Widać jedynie zmianę względem pierwszego tomu, co podkreśla konfrontacja z jego własnym ja sprzed dwustu lat, choć ta zmiana mam wrażenie, żę gotowała się w nim od Modyfikowanego Węgla. Z minusów na pewno (tym razem na pewno) zbędne sceny seksu i wątek romantyczny z Vidaurą, który w zasadzie pojawił się znikąd i nie został w żaden sposób zbudowany, a do tego zburzył wizerunek instruktorki zbudowany w dwóch tomach. Drugą sprawą są motywacje bohatera, które są miejscami niejasne - chciał uratować Oshimę, bo przypominała mu Sarę? To tak proste? Osobiście próbowałem wejść głębiej i tłumaczyć to zmianą w bohaterze i targającymi nim konfliktami filozoficznymi, ale chyba nie ja powinienem to robić, a autor. Było też kilka momentów, w których wyczuwałem kulminację, a ta nie następowała, tylko fabuła zmieniała kierunek po plot twiście, ale jakoś tak... bez fajerwerków, przez co tempo akcji było zaburzone. Tak czy inaczej bardzo dobrze mi się czytało i nie podzielam opinii, że to najgorsza część - wszystkie były na podobnym poziomie, choć inne od siebie, więc jak ktoś zakochał się w klimacie Modyfikowanego Węgla, to zrozumiałe, że później się zawiódł.
Werewolf - awatar Werewolf
ocenił na75 miesięcy temu
Poklatkowa rewolucja Peter Watts
Poklatkowa rewolucja
Peter Watts
"Poklatkowa rewolucja" to kolejna wizjonerska książka Petera Wattsa z arcyciekawym konceptem międzygwiezdnej podróży członków załogi okrętu Eriophora, których zadaniem jest rozmieszczenie w kosmosie „bramek” - połączonych ze sobą punktów, ułatwiających podróże kosmiczne. Nie byłoby w tym nic niespotykanego, zwłaszcza w obrębie gatunku sci-fi, gdyby nie fakt, że podróż 30-tysięcznej załogi w momencie zawiązania fabuły trwa już kilkadziesiąt milionów lat, a w głowach niektórych pasażerów statku zaczynają kiełkować pytania o kierunek i sens niekończącej się misji. Książka, a raczej jak to określa sam autor nowelka składa się z krótkich rozdziałów, w których śledzimy rozwój fabuły z perspektywy głównej bohaterki o imieniu Sunday, która budzona z kriogenicznego snu częściej niż pozostała część załogi, zdaje się mieć bliższą niż inni relację z pokładowym AI. Czytamy więc o tysiącach/milionach lat fabuły rozproszonych na około 150 stronach i obserwujemy jak niewielka grupa ludzi, łączy ze sobą siły, próbując samodzielnie zadecydować o swojej przyszłości. + 1.koncepcja międzygwiezdnej podróży (miliony lat wędrówki, komory hibernacyjne, cele misji, zachowanie praw fizyki) 2. załoga (elementy ich programowania/szkolenia, własne rozważania i charaktery, różnice zdań co do celów i „marzeń”) 3.AI (wiarygodne, robotyczne, bystre (ale nie boskie),manipulujące otoczeniem, logiczne i działające zgodnie z algorytmami misji) 4. statek (jestem za głupi by ocenić go pod kątem zgodności z nauką, ale sam koncept jest niezwykle ciekawy) 5. klimat, tajemnice, pesymizm, realizm. _ 1. nowelka trochę za krótka by skupić się na rozbudowaniu konceptu 2. miliony lat podróży niewiele zmieniają z perspektywy misji czy technologii 3. naiwność głównej bohaterki w kontakcie z AI 4. drobne wątpliwości dot. możliwości przechytrzenia pokładowego AI. 5. Jak to u Wattsa bywa słownictwo jest hermetyczne i wyspecjalizowane (choć nie jest to poziom Ślepowidzenia),ale mimo to nie przeszkadza to w zrozumieniu tekstu. Podsumowując „Poklatkowa rewolucja” to solidna pozycja hard sci-fi, którą warto znać. Dla fanów Petera Wattsa pozycja obowiązkowa.
Jarosław Migowicz - awatar Jarosław Migowicz
ocenił na71 dzień temu
Upadłe anioły Richard Morgan
Upadłe anioły
Richard Morgan
Koncepcja powieści odmienna od pierwszej części trylogii, bo nie mamy tu do czynienia z rozwiązywaniem detektywistycznej zagadki (choć i tych tutaj nie brakuje),a z historią zdobycia skarbu. Co przebiło mi się na pierwszy plan, to proza autora, która od "Modyfikowanego Węgla" nabrała więcej kształtu i koloru oraz świetne dialogi. Morgan naprawdę celnie potrafi ująć atmosferę sytuacji, głównie poprzez drobiazgowe porównania np. tonu głosu czy wyrazu twarzy postaci. Bohater to nadal ten sam niezniszczalny i podrasowany biotechnologicznie Takeshi Kovacs, więc jeśli komuś nie przeszkadzał wcześniej, to tu też nie powinien - spełnia swoją rolę. Cała reszta obsady jest dobrze przedstawiona i ma swoje charaktery, czuje się, że to ludzie z krwi i kości, nawet jeśli ich rola nie jest zbyt duża. Czasami zawiłości fabuły i napędzających ją intryg konfundują, ale autor nigdy nie zwleka zbyt długo z wyjaśnieniami, co w konsekwencji daje satysfakcję z lektury. Jedynie (tak jak w "Węglu") zdarza mu się celowo ukrywać na chwilę fakty, przez co można się poczuć troszkę oszukanym, ale nie jest to grzech częsty i zbyt ciężki (chodzi raczej o szczegóły, typu "co bohater trzyma w dłoni"). Co do błędów logicznych, to raczej ciężko stworzyć pogmatwaną fabułę i wystrzec się ich kompletnie. Pytanie jak głęboko chcemy szukać i czy jesteśmy w stanie sobie je racjonalnie wyjaśnić. Mi nie udało się chyba tylko z jednym. Nie zapsuło mi to specjalnie lektury. Wpleciony seks może drażnić, ale moim zdaniem miały te sceny sens w ogólnym zarysie fabuły i bohaterów. Można dyskutować z ich graficznością - chyba kwestia gustu. Czy jest to dopięta na ostatni guzik książka? Raczej nie - jest tu kilka mniejszych lub większych szczegółów, które kłują w oczy (przesadny ciężar nihilizmu, zbędne zabiegi - każdy sam oceni). Ale muszę przyznać, że wciągnęła i czytało się bardzo dobrze. Lepiej niż pierwszą część, co chyba stanowi niepopularną opinię. Ostatni tom na pewno wleci.
Werewolf - awatar Werewolf
ocenił na76 miesięcy temu
Koniec śmierci Cixin Liu
Koniec śmierci
Cixin Liu
Koniec śmierci to ostatni tom trylogii Wspomnienie o przeszłości Ziemi napisanej przez chińskiego autora sci-fi Cixina Liu. W Polsce książkę wydało Wydawnictwo Rebis, a zapoznałam się z nią łącząc słuchanie audiobooka z papierowym wydaniem. Od samego początku Koniec śmierci nieco mnie onieśmielał. Jest to książka potężna – ponad osiemset stron – a do tego z gatunku sci-fi oraz z serii, która już mi pokazała, że nie zawsze jest dla mnie w pełni zrozumiała. Podobnie jak poprzedni tom, bywały momenty, w których po prostu musiałam przejść nad akapitem czy dwoma bez zagłębiania się w nie, by nie zniechęcić się naukowym żargonem. Dzięki temu powoli przemierzałam całą książkę aż dotarłam do końca. Mówiąc szczerze, o ile książka jako całość mi się podobała, tak najbardziej chwyciły mnie bajki, czy też baśnie, które jeden z bohaterów stworzył dla Trisolarian, a jednocześnie ukrył w nich przekaz dla Ziemian. Opowieści Yun Tianminga były naprawdę dobre same w sobie i zaangażowałam się w nie chyba bardziej niż w główną historię tej części. Do tego bardzo mocno zyskały na wartości, gdy zawarte w nich przekazy zostały odkodowane i znalazły ważne znaczenia w dominującej osi fabularnej. Bardzo dobrze się bawiłam, łącząc elementy opowieści z działaniami bohaterów. Książka sama w sobie była długa. Przez mnogość wydarzeń, nawet jeśli w większości skupiały się na tej samej bohaterce, miałam wrażenie, jakbym czytała dwie albo trzy książki – wciąż należące do jednej serii, ale jednak w sporym stopniu niezależne. Nie dziwi mnie takie odczucie, zwłaszcza że akcja tej książki rozciąga się nie w latach, ale w milionach lat. W pewnym momencie pod względem czasu autor wszedł na tak abstrakcyjne poziomy, że nie byłam sobie w stanie nawet ich wyobrazić. Było to celowym zabiegiem przy tym, co zamierzał opisać, ale trochę stracił mnie jako czytelnika. Nijak nie mogłam się do tego odnieść, no bo jak, jak również moja wyobraźnia zawiodła w takiej w gruncie rzeczy niewyobrażalnej skali. Ponieważ akcja śledziła losy jednej bohaterki na przestrzeni tysiącleci, nie można było się obejść bez technologii hibernacji. I chociaż autor wprowadził ją w poprzednich częściach, przez co do niej przywykłam, tak tutaj mnie zmęczyła. Były chwile, gdy odnosiłam wrażenie, że Cheng Xin obudziła się tylko po to, by pokazać czytelnikowi, jak zmienił się świat, a potem znów została zahibernowana. Te fragmenty zostawiły mnie w sporym zmieszaniu i nie wiedziałam, co dokładnie o nich myśleć. Muszę jednak przyznać, że autor bardzo ciekawie poprowadził losy ludzkości. Co prawda niektóre wydarzenia opisane zostały nieco po macoszemu, ale ogólny obraz był jasny. Pokazał historię gatunku, który zmagał się z olbrzymim zagrożeniem i nie poddawał się w walce o istnienie swojego jutra. A jednocześnie w jego opisach czuć było zmęczenie nacji i pewną… rezygnację, mimo ciągle podejmowanych prób ocalenia ludzkości. Koniec śmierci z całą pewnością zostawia czytelnika z wieloma przemyśleniami, nawet jeśli nie do końca może on wiedzieć, co z nimi zrobić. Kończąc czytanie tej trylogii czuję zarówno sporą satysfakcję, bo były to dobre historie, z których sporo wyciągnęłam, ale również dozę rozczarowania, którego pochodzenia nie potrafię w pełni wyjaśnić. Może to kwestia rozległości tekstu? A może moich braków, które utrudniły mi pełne zrozumienie przekazów? Naprawdę nie wiem. Z całą pewnością będę jednak miło wspominać tę historię, a wyciągnięte z niej wnioski zostaną ze mną na dłużej.
zapisanawksiazkach - awatar zapisanawksiazkach
ocenił na710 dni temu
Imperium ciszy Christopher Ruocchio
Imperium ciszy
Christopher Ruocchio
Fabuła / Zwroty Akcji 6/10 Bohaterowie 6/10 Świat Przedstawiony 5/10 (niby fajny, ale po prostu ściągnięty z czego popadnie, głównie Diuny i Wh40k) Narracja / Styl / Humor 5/10 Przesłanie / Problematyka 7/10 Klimat / Subiektywne odczucia 5/10 PODSUMOWUJĄC: ledwie wyciągnięte 6/10 Takie trochę cztery książki, upchnięte w jedną i zarazem przegadane: 1. Pierwsze 200 stron - słaby fanfik do Diuny. Do wycięcia bez strat 2. Ok 100 kolejnych - klasyczny "sierota na ulicach" plot. Do wycięcia bez strat 3. Niecałe 100 - Gladiator. W sumie mogłoby zostać, ale napisane było po łepkach 4. Druga połowa - faktyczna zapowiadana powieść per se. Całkiem niezła. Może nawet zachęciłaby mnie do kontynuacji gdyby nie to, że a) nienawidzę głównego bohatera b) zespoilerowałam sobie przedostatnią część i już wiem jak rozwiązany zostanie wątek moralnej niejednoznaczności (spoiler: nie będzie jej) i "The Quiet". No dzięki, ale nie. Jak będę chciała sobie poczytać "Paradise Lost" to sięgnę po oryginał Miltona. Albo po raz kolejny przeczytam "Silmarillion". Z innych uwag (a.k.a. moje sfrustrowane komentarze pisane w czasie czytania/słuchania) - Czyta się to jak fanfik do Diuny minus jej ciekawy arabski klimat i postaci drugoplanowe: czy dokładnie te rzeczy które czyniły ją strawną. Jeszcze zobaczymy jak będzie z intrygami politycznymi, może chociaż te będą na poziomie wyższym niż Diunowe przedszkole.. - Haha. Intrygi... jakie intrygi? Ojciec bohatera, rzekomy sprytny polityk wydaje się być bardzo zdesperowany by paść paść ofiarą inkwizycji. Wzbudź w swoim synu bezkresną nienawiść, po czym poślij go na nauki do instytucji która trzyma większość wszechświata za j*ja. Co może pójść nie tak xDD Największy plot twist, to że posiadający dziedziczkę hrabia planetarny planuje zrobić to, co na jego miejscu zrobiłby każdy inny arystokrata o tytule dziedzicznym. -*Surprised Pikachu Face* (ku ogromnemu zaskoczeniu i zgorszeniu głównego bohatera, który wychował się na dworze) Główny bohater, w wieku 19-21 lat, rzekomo doskonale wykształcony i utalentowany ("") w retoryce, zachowuje się jak nabuzowany nastolatek i nie potrafi przeprowadzić najbardziej podstawowej negocjacji w sytuacji posiadania ogromnego assetu nad pozostałymi partiami. W porównaniu z nim byłabym bogiem retoryki. A jestem w tym koszmarna. - Główny bohater to dureń z ledwie rozwiniętym kręgosłupem moralnym (znaczy: na papierze go ma. W praktyce nie. [Tzn. Ja nie jestem lepsza, true. Ale w tym przypadku autor starał się sugerować że bohater jest szlachetny blabla. Wyszedł zamiast tego na hipokrytę xD]). I tak, ja wiem, pisałam się na to, zostałam ostrzeżona że typ będzie antagonistą. Ale liczyłam na postać w stylu Emhyra var Emreisa, Kelsiera, albo Anomandera Rake'a, a dostałam Anakina Skywalkera :( - Ten pretensjonalny język... ughhh... te aforyzmy ni przypiął ni przyłatał. Typ chyba pomylił powieściopisarstwo z pisaniem akademickim. Nikt mu profesury nie wręczy za ilość ready-made złotych myśli do cytowania xD No i mamy takie kwiatki jak: "I could be called many things, but left-handed wasn't one of them" czy coś takiego. W środku walki. Nie, tu nie było żadnej większej głębi, po prostu informacja dla czytelnika że bohater jest praworęczny. I to ciągłe złe stosowanie imiesłowu teraźniejszego... bolało - Po Diunowatym początku, uniwersum schodzi mocniej w stronę Warhammera 40k. Mam wrażenie, że autor chciał napisać książkę w uniwersum, ale GW go nie wzięło. Zastanawiam się tylko w którym tomie robotycznie-nieumarli "The Quiet" zaczną się budzić. Bo na bank będą robotycznie-nieumarli biorąc pod uwagę ilość "inspiracji" autora jak dotąd (spoiler. Nie będą. Nie ma co liczyć) xD Na koniec: jest przynajmniej jeden plus. Wiem żeby nie oczekiwać dużo od "Imienia Wiatru", jeśli je w ogóle przeczytam, biorąc pod uwagę że sporo osób twierdzi że są bardzo podobne. Czyżby kolejna grafomania wynoszona pod niebiosa? A tymczasem takie perełki jak "Trylogia o Skrytobójcy" Hobb wciąż są ledwie kojarzone :/
Annonimowa - awatar Annonimowa
oceniła na68 miesięcy temu

Cytaty z książki Caliban's War

Więcej

- Jules?
Gdy obracał się, aby zerknąć przez ramię, wyglądał jak pojedyncza klatka z filmu.
- Jeśli dowiem się, że wiedziałeś o czymś i mi o tym nie powiedziałeś, nie przyjmę tego zbyt dobrze - stwierdziła. - Nie jestem osobą, z którą chciałbyś zadzierać.
- Gdybym nie wiedział tego, gdy tu przyszedłem, teraz już wiem - stwierdził Mao. Było to równie dobre pożegnanie, jak każde inne. Zamknął za sobą drzwi.

- Jules?
Gdy obracał się, aby zerknąć przez ramię, wyglądał jak pojedyncza klatka z filmu.
- Jeśli dowiem się, że wiedziałeś o ...

Rozwiń
James S.A. Corey Wojna Kalibana Zobacz więcej

- Reputacja nigdy nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością - stwierdziła. - Mogłabym wskazać pół tuzina wzorów cnót, które tak naprawdę są koszmarnymi, wrednymi ludźmi. A pan wyszedłby z pokoju, słysząc nazwiska niektórych z najlepszych znanych mi osób. Nikt na ekranie nie jest tym samym człowiekiem, z którym wspólnie oddycha się tym samym powietrzem.

- Reputacja nigdy nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością - stwierdziła. - Mogłabym wskazać pół tuzina wzorów cnót, które tak naprawdę...

Rozwiń
James S.A. Corey Wojna Kalibana Zobacz więcej

Nie jest zdrowo pozwolić Bogu położyć się do snu w miejscu, gdzie możemy patrzeć jak śni. To nas cholernie przeraża.

Nie jest zdrowo pozwolić Bogu położyć się do snu w miejscu, gdzie możemy patrzeć jak śni. To nas cholernie przeraża.

James S.A. Corey Wojna Kalibana Zobacz więcej
Więcej