ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać388
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać14
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Krótkie dni

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Polska Proza Współczesna
- Data wydania:
- 1983-02-02
- Data 1. wyd. pol.:
- 1983-02-02
- Liczba stron:
- 216
- Czas czytania
- 3 godz. 36 min.
- Język:
- polski
Autor, opowiadając o Krzemieńcu Podolskim, oddaje atmosferę kresowych, małych miasteczek.
„Krótkie dni” rozgrywają się w Krzemieńcu na Wołyniu latem 1939 roku, nieuchronnie zbliżającym się do straszliwej granicy 1 września. Pod tym względem przypominają „Kronikę wypadków miłosnych” Konwickiego, tyle że dni zmierzające do końca tego pięknego świata wypełnia treścią nie maturzysta, ale mały chłopiec, wychowywany przez dziadków. Przecież to babcie i dziadkowie najpiękniej opowiadają baśnie.
„Krótkich dni” Włodzimierza Paźniewskiego, jednej z najlepszych powieści kilku ostatnich dekad, nigdy do pory nie wznowiono. Warto jednak zajrzeć na biblioteczne półki z polską prozą, w tym przypadku naprawdę warto zdmuchnąć kurz.
https://ro.com.pl/biblioteczka-ksiazek-zapomnianych-krotkie-dni-wlodzimierza-pazniewskiego/01222484
Kup Krótkie dni w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Krótkie dni
Poznaj innych czytelników
39 użytkowników ma tytuł Krótkie dni na półkach głównych- Chcę przeczytać 22
- Przeczytane 15
- Teraz czytam 2
- Ulubione 1
- Audiobook 1
- Audiobooki 1
- Kresy 1
- PILNE :) 1
- Powieści 1
- Hunt 1
Tagi i tematy do książki Krótkie dni
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Krótkie dni
Była to kraina wojskowych garnizonów, rozsypanych po Zbrucz i zakola Dniestru, małych hoteli żydowskich w zapyziałych miasteczkach, dziwnych kalendarzy, wydawanych przez zakonników w Trembowli, pełnych praktycznych porad, jak zapobiegać wypadaniu włosów, domorosłych lekarzy, sprzedających na targach jedyną skuteczną maść na odciski, wytapianą z kociego sadła, domena zrujnowanych zamczysk na wzgórzach, wężowato wijących się rzek i głębokich jarów, uczepiona Karpat, mówiąca trzema różnymi językami mozaika narodów, religii i kultur, żyjących w przededniu zagłady przepowiadanej przez Cyganki i żydowskich cadyków w małych miasteczkach nad Seretem.
Była to kraina wojskowych garnizonów, rozsypanych po Zbrucz i zakola Dniestru, małych hoteli żydowskich w zapyziałych miasteczkach, dziwnych...
Rozwiń ZwińKraina była czuła na punkcie swego honoru, co czyniło z niej obszar prawie egzotyczny, ponieważ starała się być wierna kodeksom, które dawno przestały obowiązywać.
Kraina była czuła na punkcie swego honoru, co czyniło z niej obszar prawie egzotyczny, ponieważ starała się być wierna kodeksom, które dawno...
Rozwiń ZwińKraina, pełna śladów dawnej wielkości, przypominała arystokratę na wygnaniu, udającego że nic się nie stało. Nawet swoje ubóstwo potrafiła znosić z wyniosłością, jakby nie było to nieszczęście, lecz przywilej. Dzięki temu mogła z pewnym lekceważeniem spoglądać na wszystkich nuworyszów i groszorobów.
Kraina, pełna śladów dawnej wielkości, przypominała arystokratę na wygnaniu, udającego że nic się nie stało. Nawet swoje ubóstwo potrafiła z...
Rozwiń Zwiń






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Krótkie dni
Ta książka naprawdę się stara, żebym jej nie polubił.
Na przykład ten poetycki i sentymentalny ton, którym w naszej literaturze często opisuje się Kresy – tutaj okolice Krzemieńca i Lwowa. Nie potrafię czytać takich powieści i nie mieć przed oczami tego charakterystycznego stylu opowiadania, jaki można zaobserwować chociażby w filmach z serii „U Pana Boga za piecem”. Taka specyficzna narracja, opisująca Kresy - u Paźniewskiego przedwojenne - jako lekko szaloną, lecz urokliwą krainę, w której może jest biednie, ale za to w miarę zgodnie. No nie wiem, nie mieszkałem tam wówczas, ale mam wątpliwość, czy nie był to czasem pozorny, powierzchowny spokój.
Inspiracje też nie są trudne do zauważenia. Schulz, Kuśniewicz, Konwicki – te przychodzą mi jako pierwsze do głowy. To rzecz jasna świetna literatura, ale mam wrażenie, że Paźniewski nawet nie próbuje być chociaż odrobinę oryginalny. Podobnie budowane metafory, bliźniaczy styl, podobna konstrukcja bohaterów – naprawdę nie trzeba być przesadnie oczytanym, żeby natychmiast rozpoznać znane tropy.
Do tego brak rozdziałów. Nie wiem dlaczego, że niby historia ma płynąć, a my razem z nią? Tyle tylko, że nie płynie, lecz przeskakuje z miejsca na miejsce, od bohatera do bohatera, od motywu do motywu. Osobiście średnio to lubię – w moim odczuciu więcej światła między rozdziałami to też literatura. W tym przypadku cisza też mówi i jednocześnie pozwala złapać oddech, zastanowić się. Tutaj mamy dość jednolity blok tekstu.
Tak więc nie powinna mi się ta książka podobać, a jednak jest inaczej. Czytałem ją trochę za długo, momentami irytowałem się, ale ostatecznie tę opowieść o zwyczajnych szaleństwach po prostu polubiłem. Chyba najbardziej ujął mnie tutaj wszechogarniający klimat zbliżającej się katastrofy – akcja książki dzieje się głównie w lecie 1939 roku. Bohaterowie przeczuwają, a my wiemy, że za niedługo rozpęta się piekło, a z tej dziwnej krainy i z jej mieszkańców wiele nie zostanie. Bardzo dojmujące uczucie.
Nie wiem, czy ta powieść była wznawiana, ale nietrudno ją znaleźć w bibliotekach czy internetowych antykwariatach. Jak ktoś nie zna, to rzecz jasna polecam – raczej się nie zawiedzie.
Ta książka naprawdę się stara, żebym jej nie polubił.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa przykład ten poetycki i sentymentalny ton, którym w naszej literaturze często opisuje się Kresy – tutaj okolice Krzemieńca i Lwowa. Nie potrafię czytać takich powieści i nie mieć przed oczami tego charakterystycznego stylu opowiadania, jaki można zaobserwować chociażby w filmach z serii „U Pana Boga za piecem”. Taka...
Wspaniała powieść umiejscowiona na Kresach, pokazująca zderzenie się trzech kultur i religii, katolickiej, prawosławnej i judaistycznej. Autor niesamowicie opowiada losy postaci żyjących w tamtych czasach, a robi to z takim polotem i ciepłem, że zabiera czytelnika do tego świata.
Wspaniała powieść umiejscowiona na Kresach, pokazująca zderzenie się trzech kultur i religii, katolickiej, prawosławnej i judaistycznej. Autor niesamowicie opowiada losy postaci żyjących w tamtych czasach, a robi to z takim polotem i ciepłem, że zabiera czytelnika do tego świata.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielkim skandalem jest niewydawanie ponad od 40 lat tej jednej z najlepszych książek naszej literatury "kresowej", kojarzącej się nieco z dziełami Brunona Schulza, Andrzeja Kuśniewicza, Tadeusza Konwickiego, a może i samego Bohumila Hrabala.
To proza wręcz poetycka, zmysłowa, pełna ciepłej melancholii, a jednocześnie wolna od żalów czy resentymentów - ale i od ckliwej idealizacji.
Malowniczo przedstawia kresowy świat lat 30. Podola z jego niepowtarzalnym kolorytem, etniczno-narodowościowo– religijną mozaiką, która nie jest bynajmniej sielanką.
Autor nie zapowiada tego piekła, które zaraz się tam wydarzy, choć nastroje schyłkowości są silnie wyczuwalne (niektórzy jeszcze żyją dawną-niedawną C.K. Monarchią). Koncentruje się na chwili, szczególe, wrażeniu, po prostu - życiu takim, jakim było tam i wtedy - a zarazem zawsze. Zwykłym a zarazem kompletnie egzotycznym z dzisiejszej perspektywy.
Próbki niepowtarzalnego stylu Paźniewskiego:
„Była to kraina wojskowych garnizonów, rozsypanych po Zbrucz i zakola Dniestru, małych hoteli żydowskich w zapyziałych miasteczkach, dziwnych kalendarzy, wydawanych przez zakonników w Trembowli, pełnych praktycznych porad, jak zapobiegać wypadaniu włosów, domorosłych lekarzy, sprzedających na targach jedyną skuteczną maść na odciski, wytapianą z kociego sadła, domena zrujnowanych zamczysk na wzgórzach, wężowato wijących się rzek i głębokich jarów, uczepiona Karpat, mówiąca trzema różnymi językami mozaika narodów, religii i kultur, żyjących w przededniu zagłady przepowiadanej przez Cyganki i żydowskich cadyków w małych miasteczkach nad Seretem”.
”Nasza obłąkaną kraina miała jakieś nadmiernie rozdęte, obsesyjne poczucie własnej wartości. Jej senny prowincjonalizm zawierał poczucie wyższości"
"Kraina była czuła na punkcie swego honoru, co czyniło z niej obszar prawie egzotyczny, ponieważ starała się być wierna kodeksom, które dawno przestały obowiązywać".
"Kraina, pełna śladów dawnej wielkości, przypominała arystokratę na wygnaniu, udającego że nic się nie stało. Nawet swoje ubóstwo potrafiła znosić z wyniosłością, jakby nie było to nieszczęście, lecz przywilej. Dzięki temu mogła z pewnym lekceważeniem spoglądać na wszystkich nuworyszów i groszorobów”.
”Pod rozkisłym, prawie jesiennym niebem naszej dziwnej krainy, nasze płaskowyże nie potrafiły bronić małych zakurzonych miasteczek przed wołyńskimi wiatrami, pędzącymi rozchwieją na złamanie karku na zachód lub północ”.
Kojarzy mi się to wszystko z nieśmiertelną frazą Zbigniewa Herberta: „Na samym rogu tej starej mapy jest kraj, do którego tęsknię. Jest to ojczyzna jabłek, pagórków, leniwych rzek, cierpkiego wina i miłości. Niestety, wielki pająk rozsnuł na nim swą sieć i lepką śliną zamknął rogatki marzenia”.
Ktoś napisał, że „Krótkie dni” to dowód, iż „mityczna Ukraina Polaków istnieje już tylko w literaturze i kulturze”. Cytując samego Paźniewskiego, można dodać, że „dzieje kultury są w istocie kroniką peryferii, ponieważ małe miejscowości rodzą wielkie tęsknoty”.
A jednocześnie gdzie indziej Autor z pełną dystansu do samego siebie autoironią podaje „przepis na powieść galicyjską”:
"Weź trochę Stryja albo porcję Lwowa, najlepiej Podzamcze albo Łyczaków, dodaj odrobinę sklepu kolonialnego, może być bławatny, dorzuć zapach świec, płonących w synagodze, wrzuć szczyptę chederu po zakończeniu lekcji, wymieszaj to dokładnie i odstaw na osiemdziesiąt lat, a otrzymasz esencję życia, przypadku i śmierci”.
Zaprawdę nie sposób pojąc, dlaczego taka literacka perła (a polecam każdą rzecz Paźniewskiego) nie znalazła przez prawie 40 lat należnego jej uznania. Co ja głupi pisze – jakiego uznania, skoro nie tylko nikt nie zna ani jej, ani jej Autora, ale i o niej nawet nie mógł słyszeć, co łacno wynika z liczby wystawionych ocen i opinii.
W tym kontekście smutek, gdy dzisiejsze wyroby książkopodobne, stylem internetowym pisane, zbierają setki lajków z ocenami na „10” a w wielu recenzjach czytam ze zgrozą: „długie zdania utrudniają lekturę….” (jak choćby o moim ukochanym Odojewskim)....
PS Tytuł nie może mi się nie kojarzyć z najpiękniejszym wierszem Miłosza "Tak mało", gdzie m.in. fraza: "Krótkie dni/Krótkie noce/Krótkie lata".
Wielkim skandalem jest niewydawanie ponad od 40 lat tej jednej z najlepszych książek naszej literatury "kresowej", kojarzącej się nieco z dziełami Brunona Schulza, Andrzeja Kuśniewicza, Tadeusza Konwickiego, a może i samego Bohumila Hrabala.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo proza wręcz poetycka, zmysłowa, pełna ciepłej melancholii, a jednocześnie wolna od żalów czy resentymentów - ale i od ckliwej...
Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym pisarzu, o którym mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że jest równie wielki, co nieznany. Trafiłem nań przypadkowo na lc, opnie mnie bardzo zachęciły, i nie były przesadzone - to jest nadzwyczajna proza, przesiąknięta poezją jak proustowska magdalenka herbatą, nasączona nastrojowością, mimo odniesień do wojny i zagłady bardzo pogodna, rozbuchana, ale subtelna i spokojna. Porównania do Schulza i Hrabala nasuwają się same, chociaż to autonomiczna proza i broni się, i to jak broni!, sama, bez odniesień. O ile Wikipedia mówi całą prawdę, pan Paźniewski żyje i ma się dobrze, zatem państwo wydawcy, rzućcie się na toto z szałem, i wydawajcie, co jest, i do pracy nad nowym zmuszajcie, bo to klejnot w koronie naszej przecie!
Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym pisarzu, o którym mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że jest równie wielki, co nieznany. Trafiłem nań przypadkowo na lc, opnie mnie bardzo zachęciły, i nie były przesadzone - to jest nadzwyczajna proza, przesiąknięta poezją jak proustowska magdalenka herbatą, nasączona nastrojowością, mimo odniesień do wojny i zagłady bardzo pogodna,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachwycająca książka o Kresach. Smaki, zapachy, gusła i tradycje z minionych lat są tu wyjątkowo starannie przywołane, wyraziste postacie, wzruszające historie (ta z koniem i jego duszą szczególnie mi się podobała oraz losy starego konsula). Bardzo mało znana książka ale wspaniała!
Zachwycająca książka o Kresach. Smaki, zapachy, gusła i tradycje z minionych lat są tu wyjątkowo starannie przywołane, wyraziste postacie, wzruszające historie (ta z koniem i jego duszą szczególnie mi się podobała oraz losy starego konsula). Bardzo mało znana książka ale wspaniała!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z najznakomitszych polskich powieści współczesnych, niewznowiona dotychczas, w zasadzie zapomniana. Pomyśleć, że Jan Błoński uważał ją za ewenement w literaturze PRL-u. Tymczasem ani wtedy, ani teraz nie zyskała takiej popularności, na jaką zasługuje.
Jedna z najznakomitszych polskich powieści współczesnych, niewznowiona dotychczas, w zasadzie zapomniana. Pomyśleć, że Jan Błoński uważał ją za ewenement w literaturze PRL-u. Tymczasem ani wtedy, ani teraz nie zyskała takiej popularności, na jaką zasługuje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to