Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku

Okładka książki Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku autorstwa Iwan Sołoniewicz
Okładka książki Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku autorstwa Iwan Sołoniewicz
Iwan Sołoniewicz Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN Seria: Karty Historii historia
584 str. 9 godz. 44 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Karty Historii
Data wydania:
2013-09-11
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
584
Czas czytania
9 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377053164
Wielka ucieczka z państwa totalitarnego. Przenikliwe świadectwo rosyjskiego systemu opublikowane na 30 lat przed legendarnym Archipelagiem GUŁag.

W 1933 roku Iwan Sołoniewicz, wraz z synem i bratem podjęli nieudaną próbę ucieczki z Rosji bolszewickiej. W efekcie trafili do największego wówczas systemu łagrowego – Kanału Białomorsko-Bałtyckiego. Przez dwa lata opracowywali niezwykle pomysłowy plan ucieczki i wreszcie brawurowo dokonali niemożliwego - przechytrzyli „system” i wszyscy trzej z sukcesem przedostali się do Finlandii.
Zapis jest świadectwem demaskującym „komunistyczny raj”, niezrównanym studium rodzenia się bolszewizmu w Rosji i funkcjonowania nowych struktur państwa totalitarnego.
Przedstawione tu losy Sołoniewiczów, historie napotkanych przez nich osób oraz opisy codzienności (zarówno w łagrze, jak i poza nim),dowodzą jak istotne dla ocalenia życia są inteligencja i determinacja.

Książka wydana we współpracy z Ośrodkiem KARTA
Średnia ocen
8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku



1189 437

Oceny książki Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku

Średnia ocen
8,4 / 10
152 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku

avatar
1313
939

Na półkach: , ,

"Rosja w łagrze" Sołoniewicza została napisana i wydana na dobre 30 lat przed ukazaniem się słynnego "Archipelagu GUŁag" Sołżenicyna, jeszcze w okresie międzywojennym. Jest to świetna książka napisana z punktu widzenia człowieka, który jeszcze pamiętał carską Rosję, walczył w "białej" armii przeciw komunistom, a potem w państwie sowieckim udało mu się wieść nawet względnie dobre życie. Jednak nie na tyle, by nie próbować ucieczki - wraz z synem i bratem zostali złapani i skazani na kilka lat łagru. Tam też całkiem nieźle się urządzili i po jakimś czasie uciekli przez granicę z Finlandią. Za granicą Sołoniewicz napisał "Rosję w łagrze", która jest nie tylko opisem jego więziennych doświadczeń, ale też fascynującą analizą życia w państwie sowieckim okresu międzywojennego. Łagry wraz ze zgromadzonymi w nich więźniami i załogą stanowią często świetny punkt odniesienia do życia na "wolności", która dla wielu okazała się też trudniejsza i cięższa od więzienia.
To nie jest lekka i łatwa lektura, choć Sołoniewiczowi udało się przedstawić temat w zaskakująco przystępny sposób. Sporo tu dialogów, wprowadzających w treść książki nieco akcji, a oczekiwanie na ucieczkę bohaterów stopniowo buduje napięcie. Samego autora ciężko mi było polubić, ale nie przeszkadzało mi to w docenieniu trafności wielu jego spostrzeżeń. Bardzo fajnym dodatkiem do "Rosji w łagrze" są wspomnienia z ucieczki brata Sołoniewicza (który uciekł oddzielnie z innego łagru) oraz notka dotycząca życiorysu autora - mocno mnie to wciągnęło, choć wzbudziło chyba jeszcze większą niechęć do autora ;). Po książkę naprawdę warto sięgnąć, jest krótsza i przystępniejsza niż "Archipelag GUŁag", ale też wyraziście przedstawia okrucieństwo i bezduszność tamtego systemu.

"Rosja w łagrze" Sołoniewicza została napisana i wydana na dobre 30 lat przed ukazaniem się słynnego "Archipelagu GUŁag" Sołżenicyna, jeszcze w okresie międzywojennym. Jest to świetna książka napisana z punktu widzenia człowieka, który jeszcze pamiętał carską Rosję, walczył w "białej" armii przeciw komunistom, a potem w państwie sowieckim udało mu się wieść nawet względnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
196
43

Na półkach:

Coś niesamowitego. Aż trudno uwierzyć, że ta historia wydarzyła się naprawdę.

Coś niesamowitego. Aż trudno uwierzyć, że ta historia wydarzyła się naprawdę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
9
5

Na półkach:

Świadectwo tyranii i totalitaryzmu. Książka niezwykle potrzebna i niestety aktualna.

Świadectwo tyranii i totalitaryzmu. Książka niezwykle potrzebna i niestety aktualna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

612 użytkowników ma tytuł Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku na półkach głównych
  • 419
  • 185
  • 8
125 użytkowników ma tytuł Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku na półkach dodatkowych
  • 79
  • 20
  • 13
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku

Inne książki autora

Iwan Sołoniewicz
Iwan Sołoniewicz
Iwan Łukjanowicz Sołoniewicz, ros. Иван Лукьянович Солоневич (ur. 1 listopada 1891 w Ciechanowcu, zm. 24 kwietnia 1953 w Montevideo) – rosyjski emigracyjny sportowiec, dziennikarz, publicysta, pisarz, działacz polityczno-społeczny.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku przeczytali również

Polscy terroryści Wojciech Lada
Polscy terroryści
Wojciech Lada
Historia ruchu robotniczego początku XX wieku na ziemiach polskich kojarzy mi się z nudnymi opisami powstających partii, ich rozłamami i przywódcami. W czasie mojej edukacji temat traktowałam jak zło konieczne i omijałam go konsekwentnie. Książka Wojciecha Lady bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Sposób ujęcia tematu zaintrygował mnie na tyle mocno, że pochłonęłam ponad 650 stron w dwa wieczory. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego jak prężnie działały Oddziały Bojowe PPS-u, że skala ich aktywności była tak znaczna i że na ich funkcjonowanie mieli znaczący wpływ ludzie, którzy rządzili Polską po 1918 roku. Czy byli kiedyś terrorystami? Nie do wiary, a jednak .... działalność, którą wówczas kreowali i nadzorowali, według dzisiejszych standardów, tak można by nazwać. Autor nie rozwodzi się nad doktrynami partyjnymi, skupia się na przedstawieniu walki z caratem, który był uosobieiem ucisku narodowego , ale też bezpardonowo zwalczał robotników upominających się o godziwą płacę i ludzkie traktowanie. Wojciech Lada opisuje działalność szkoły kształcącej przyszłych zamachowców, produkcję i przemyt broni oraz ładunków wybuchowych, przedstawia przebieg udanego zamachu na cara Mikołaja II, spektakularne akcje wymierzone w carskich notabli, napady na pociągi, dyliżanse pocztowe, sklepy monopolowe itp. Razem z bohaterami tych historii odwiedzamy ich domy, kryjówki na wsi, przeprawiamy się nielegalnie przez Przemszę do Galicji, ukrywamy się w Londynie, uciekamy do USA, poznajemy krętą drogę przemytu zakazanej literatury wiodącą z Londynu przez Szwecję i Finlandię do Rosji. Wszystkie te historie są doskonale udokumentowane. Wojciech Lada nie zapomina też o niebagatelnej roli kobiet w organizacji ich mrówczej pracy i brawurowych zamachach na gubernatora warszawskiego gen. Gieorgija Skałona. Bardzo zainteresowały mnie informacje nt. niezwykle prężie funkcjonującej i rozbudowanej siatki przemytniczej działającej pomiędzy Kongresówką i Galicją. W tekście pojawia się nawet nazwa miejscowości, która jest obecnie dzielnicą mojego rodzinnego miasta. Przemycano tamtędy ludzi ściganych przez aparat carski, broń, amunicję i ulotki. Przemytnicy przekupywali rosyjską straż graniczną, a austriaccy pogranicznicy przymykali oko na ten proceder. Polecam wszystkim tę książkę, jeśli interesujecie się historią, będzie to dla was fascynująca lektura. Tym bardziej, że autor wie o czym pisze, książka zaopatrzona jest w zdjęcia archiwalne, obszerną bibliografię i indeks osób.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na101 rok temu
Oblężone. Piekło 900 dni blokady Leningradu w trzech przejmujących świadectwach przetrwania Olga Bergholc
Oblężone. Piekło 900 dni blokady Leningradu w trzech przejmujących świadectwach przetrwania
Olga Bergholc Lidia Ginzburg Jelena Koczyna
Z reguły nie oceniam dzienników. Wychodzę z założenia, że cudze przeżycia nie powinny podlegać ocenie. Jednak w tym przypadku robię wyjątek, bo zapiski kobiet z oblężonego Leningradu to studium przedstawiające niewyobrażalne cierpienie, odczłowieczający głód oraz poruszający obraz tragizmu ludzkiej jednostki, której los stanowi igraszkę w rękach osób wyznaczających bieg historii. Książka zawiera relacje trzech kobiet - pierwsza z nich jest najbardziej poruszająca. Na pierwszy plan w zapiskach Jeleny Koczyny wysuwa się niewyobrażalny głód. Głód, który powoduje, że ojciec nie jest w stanie się powstrzymać i wyjada zapasy jagieł przeznaczone dla dziecka. Głód, który powoduje, że mężczyzna chce zwabić kota sąsiadki, by go zjeść. Głód, który doprowadza na skraj szaleństwa. Głód tak silny, że zabija w człowieku ludzkie odruchy i uczucia. Kolejne przedstawione wspomnienia spisała poetka Olga Bergholc, która pracowała w leningradzkim radiu, a jej „cichy głos stał się dla mieszkańców Leningradu dźwiękiem nadziei na przetrwanie – «głosem oblężonego miasta»”. Kobieta była osobą uprzywilejowaną społecznie i jej wspomnienia są zgoła inne od zapisków pierwszej bohaterki. W jej dzienniku nie dominuje wątek głodu, lecz rozterek miłosnych, niepokoi wewnętrznych, rozważań o represjach ze strony rządzących oraz tworzonej przez Olgę poezji. W ostatniej relacji nie pierwszy plan nie wybijają się indywidualne przeżycia Autorki, lecz zapis przeżyć modelowego, przykładowego człowieka, który żył w trakcie blokady w Leningradzie. Lidia Ginzburg przestawia, jak wyglądał jego typowy dzień i z czym mierzył się codziennie „człowiek oblężony”. Warto zapoznać się ze wspomnieniami kobiet, które przeżyły jedząc 125 gramów chleba dziennie, a podczas wyjątkowo srogiej zimy przebywały w mieszkaniach bez prądu i wody i patrzyły bezsilnie na cierpienia najbliższych. Warto - chociażby po to, by docenić naszą codzienność.
Marta - awatar Marta
oceniła na105 miesięcy temu
Warszawa 1944. Tragiczne powstanie Alexandra Richie
Warszawa 1944. Tragiczne powstanie
Alexandra Richie
"Powstanie Warszawskie wyróżnia spośród innych konfliktów nie tyle to, że ludzie byli mordowani tysiącami, ale bestialstwo towarzyszące tym zbrodniom. Ono sprawia, że tak trudno o nich wspominać. Moralność została postawiona na głowie. Sadyści mogli robić, co im się podobało, a im bardziej okrutnie się zachowywali, tym bardziej Himmler ich chwalił. Ludzkie życie stało się zupełnie bez znaczenia. Ofiary były gwałcone i mordowane w sposób, który miał je jak najbardziej poniżyć i pomniejszyć. 5 sierpnia Niemcy atakowali wszystko i każdego, kto stanął im na drodze. Nikogo nie oszczędzono....." Konieczność dawkowania tej książki była dla mnie jedynym sposobem, żeby przez nią przebrnąć i nie stracić wiary w jakikolwiek humanizm. Richie ma specyficzny dar – pisze z niesamowitą swadą, niemal jak w powieści sensacyjnej, co sprawiało, że bardzo chciałam czytać dalej ale treść, którą tutaj przekazuje jest momentami tak drastyczna, że ten kontrast stawał się dla mnie niezwykle ciężki. Opisanie przez nią mechanizmy zbrodni na Woli czy Ochocie, a także na Białorusi, tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego, gdzie okrucieństwo było systemowe i odczłowieczone, rzeczywiście dewastuje psychikę, bo uświadamia nam, jak cienka jest granica między cywilizacją a absolutnym barbarzyństwem. Książka zostawia w człowieku trwały ślad i sprawia, że spacerując dzisiejszymi ulicami Warszawy, w której bywam co jakiś czas, widzi się pod stopami te wszystkie warstwy historii, o których Richie pisze bez żadnego retuszu.... Czuję się doprowadzona na skraj wytrzymałości psychicznej i nie mogę ogarnąć umysłem ogromu tej tragedii. To jedna z tych lektur, która wciąż ma moc zmiatania nas z planszy i zmuszania do przeżycia żałoby po ludziach, których nigdy nie znaliśmy....
Joanie - awatar Joanie
ocenił na105 dni temu
Podróż do krainy zeków Julius Margolin
Podróż do krainy zeków
Julius Margolin
Julius Margolin (Юлий, Юлиус Борисович Марголин 1900-1971) norodowości żydowskiej urodził się Pińsku, który był wówczas rosyjski, później zaś (do 1939) był polski. Na studia wyjechał do Berlina, gdzie doktoryzował się w 1929, po czym wrócił do Polski. W 1936 wyemigrował do Palestyny, ale go podkusiło odwiedzić rodzinkę i wrócił do Polski na chwilę. Zawiódł go, jak się okazało jak i miliony innych, instynkt samozachowawczy. W zamieszaniu 1939 wylądował po radzieckiej stronie granicy sowiecko-niemieckiej. Trafił go Gułagu, gdzie spędził 5 lat w różnych „obozach pracy”, po czym w 1946 wrócił do Polski, a następnie do Izraela, gdzie osiadł na stałe w Tel Awiwie. „Pozdróż do krainy zeków”, wspomnienia Margolina z lat 1939-1945, były jedną z pierwszych książek ujawniających prawdziwe oblicze radzieckiej Rosji, jedną z pierwszych o systemie sowieckich obozów, na długo przed publikacjami Sołżenicyna. Publikacja dzieła Margolina napotykała wielki opór na Zachodzie i w Izraelu z powodu autocenzury politycznej, która od początku istnienia ZSRR trwała do jego końca, a nawet trwa do dzisiaj w odniesieniu do Rosji, pomimo celnego, ukutego przez Reagana określenia „Imperium Zła” jako synonimu tego państwa zbrodniarzy i niewolników. Autocenzury, która wciąż i wciąż przymyka oczy na zbrodnie i zamyka uszy na skargi ofiar. Pisarz był szykanowany, a kolejne wydania były wciąż cenzurowane (tyle warta wolność i demokracja Zachodu). Polskie wydanie oparte jest o francuskie z 2010, które jest jak dotąd najpełniejszym, ale wciąż nie zawiera całej treści rękopisu. Literatury wojennej i obozowej jest bez liku, ale z obozów komunistycznych dużo mniej niż z hitlerowskich, choć liczba ofiar komunizmu przewyższa „osiągnięcia” faszyzmu. Wartość i siła dzieła Margolina nie leży jednak jedynie w tym, że był wśród pierwszych nielicznych ujawniających prawdę o ZSRR. To książka wyjątkowa pod wieloma względami. W trakcie lektury zaznaczałem sobie fragmenty interesujące, ważne fakty, cenne spostrzeżenia, genialne refleksje. Zebrało się jednak tego tyle, że nie będę tu ich cytował ani omawiał. Same perypetie autora są materiałem na fascynujący serial, Margolin uniknął jednak epatowania czytelnika przykładami okrucieństwa, niesprawiedliwości, a skoncentrował się na opisie swego losu nie tylko jako zbioru faktów, ale jako historii swoich fizycznych i wewnętrznych przeżyć w trakcie tragicznych wydarzeń, historii i sylwetek ludzi, których losy splotły się z jego losem, psychologii i socjologii tych czasów, tych miejsc. Niepowtarzalnej i nigdzie indziej niemożliwej do obserwowania atmosfery i rzeczywistości, przy której niewolnictwo amerykańskich Murzynów było sielanką. Rzeczywistości, która ukształtowała i dzisiejszych Rosjan, i poniekąd wiele innych narodów. Okazał się bystrym i bezkompromisowym obserwatorem, nie oszczędzającym ani siebie, ani innych, ale nie oceniającym nikogo poza konkretnymi osobami i przede wszystkim systemem, który był zbrodniczy, który był podstawą istnienia ZSRR, a także dzisiejszej Rosji. Zresztą, co się dzisiaj dzieje w Rosji naprawdę, być może nie wiemy jeszcze bardziej niż w czasach Stalina i jego komunistycznych następców. Spotkałem się z głosami, na szczęście sporadycznymi, co dobrze świadczy o nas Polakach i daje nadzieję, iż kiedyś w końcu pozbędziemy się kompleksów, zakłamania i nieodpartej chęci brązownictwa, że Margolin tendencyjnie i negatywnie przedstawia Polaków. Takie stwierdzenia są tylko wyrazem problemów tych, którzy je wypowiadają. W rzeczywistości jest odwrotnie – aż dziwi, że Margolin, który był przede wszystkim Żydem, z urodzenia obywatelem Rosji, z wykształcenia Niemcem, pisarzem bądź co bądź izraelskim, który tylko fragment życia spędził w Polsce, wcale nie rozwodzi się o Masakrze Pińskiej 1919, choć musiał o niej wiedzieć jako od urodzenia tam mieszkający i wcale nie uogólnia poszczególnych jednostek z całym narodem. Dotyczy to zresztą wszystkich nacji i pisarz wyraźnie oddziela, niejednokrotnie podkreślając to konkretnymi sytuacjami, że co innego człowiek, co innego dwóch albo więcej, a co innego naród. Jednym z cenniejszych aspektów tego dzieła jest właśnie to, że jest pisane najpierw z perspektywy Człowieka, dopiero potem Żyda czy Polaka, bo nim też się pisarz po części czuł. Ta perspektywa jest zresztą wspólnym elementem wszystkich najlepszych publikacji o podobnej tematyce – nawet patriota, narodowiec, a nawet nacjonalista, może pamiętać cały czas o Człowieczeństwie. „Podróż do krainy zeków” jest, poza zawartym w niej całym bogactwem wiedzy o Imperium Zła, jak i inne najlepsze dzieła literatury obozowej obu totalitaryzmów, świetnym esejem o naturze ludzkiej, o istocie człowieczeństwa, cywilizacji, kultury i moralności. Wszystko wyrażone świetnym językiem – obrazowym, plastycznym, przemawiającym do wyobraźni i pozwalającym przenieść się do tego piekła na ziemi, zobaczyć tamtych ludzi, poczuć ich uczucia. Śmiało można postawić Margolina obok Sołżenicyna i innych najwybitniejszych. Dotyczy to nie tylko literatury faktu, ale i pięknej – pierwsza część „Podróży do krainy zeków” nieodparcie kojarzyła mi się z lustrzanym odbiciem „Nocy w Lizbonie” Remarque’a. Wspomnienia Margolina to jedna z książek naprawdę must read, a dla chcących zrozumieć Rosję, i nie tylko Rosję, dzieło wyjątkowe, które trzeba poznać koniecznie.
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na102 lata temu
Made in Poland. Wspomnienia żołnierza Kedywu Stanisława Likiernika Michał Wójcik
Made in Poland. Wspomnienia żołnierza Kedywu Stanisława Likiernika
Michał Wójcik Emil Marat Stanisław Likiernik
W wielu muzeach, na przykład w Muzeum Powstania Warszawskiego, jest archiwum tzw. historii mówionej. Wywiady z powstańcami, z uczestnikami walk, z żywymi świadkami historii, która działa się na ich oczach. To najbardziej autentyczne świadectwo tego, jak przebiegały wydarzenia, o których uczymy się w podręcznikach. Relacje są, rzecz jasna, subiektywne, bo przecież nie każdy znał kulisy wydarzeń, nie zawsze autentyczny świadek znał prawdę z odmiennego punktu widzenia. Nie zawsze widział to, co działo się 100 metrów dalej lub za rogiem, nie zawsze wiedział, kto wydał rozkaz, kto zginął, a kto przeżył. Mimo to relacje te to bezcenny materiał dla historyków zajmujących się analizą tych wydarzeń. Wywiad Marata i Wójcika ze Stanisławem Likiernikiem z oczywistych względów można zaliczyć do tego rodzaju relacji. Likiernik to bohater AK, wieloletni żołnierz KEDYWu, uczestnik niezliczonych akcji sabotażowych, uczestnik powstania warszawskiego od początku do końca, świadek wielu wydarzeń znanych z kart opracowań historycznych. A przy tym przeżył, żył jeszcze długo, miał świetną pamięć, opowiadał ze swadą i bogactwem szczegółów. Przy tym poznał Emila Marata i Michała Wójcika i wygląda na to, że nie miał żadnych oporów przed odpowiadaniem na ich często bardzo dociekliwe pytania. Jeśli czegoś nie wiedział lub nie pamiętał, to mówił to bez ogródek. Jeśli o czymś nie chciał mówić, to oświadczał, że nie powie. A w życiu Likiernika było wiele elementów, które u niektórych budzą kontrowersje. Stanisław Likiernik pochodził z rodziny o żydowskich korzeniach, całkowicie zasymilowanej. Do tego stopnia, że jego ojciec był zawodowym żołnierzem, kawalerzystą, oficerem w II Oddziale Sztabu Generalnego, zresztą znakomitym gawędziarzem. Bardzo nietypowa biografia. Sam Stanisław Likiernik należał do harcerstwa. Toteż zdecydowanie odmówił rozmowy o swoim pochodzeniu, o tym, czy spotkał się z przejawami antysemityzmu itp. Jego kuzynem był Roman Mularczyk (Roman Bratny),pisarz, autor niezwykle popularnej powieści „Kolumbowie. Rocznik 20”, w której – opisał wiele faktów z życia kuzyna. A przy tym człowiek, który po wojnie opowiedział się po stronie władzy ludowej i z tego powodu odsądzany był od czci i wiary przez wielu prawdziwych Polaków. Którzy jednak powieść czytali, serial oglądali i używali określenia „pokolenie Kolumbów”, które weszło do języka potocznego. Ot, paradoks. Likiernik stanowczo odmawiał zgody na nazywanie go bohaterem. Przeciwnie, nie znosił bohaterszczyzny, wielkich słów, patosu i zadęcia. Swoje brawurowe akcje, wyrok na banschutzu o pseudonimie Panienka, zdobycie magazynów SS na Stawkach i wiele innych, określał na ogół jako zwykłą sprawę, a czasami jako skrajną głupotę, która tylko przypadkowo skończyła się szczęśliwie. Powstanie warszawskie spędził przez czas dłuższy w szpitalu, kilka razy dotkliwie ranny. Był świadkiem likwidacji szpitali, wybuchu czołgu-pułapki na Starówce przy ul. Kilińskiego, ewakuacji powstańców ze Starówki do Śródmieścia przez Ogród Saski, walk na Czerniakowie…. Jego życiorysu starczyłoby na kilka żyć. A jednocześnie odnosił się bardzo krytycznie do samego powstania, do głupoty i tromtadracji dowództwa, do bezmyślnego szafowania życiem uczestników walk. Brawura Okulickiego, chwiejność Bora-Komorowskiego, narwani i brak kompetencji Chruściela-„Montera” oburzały go do głębi. W powstaniu stracił większość przyjaciół, bardzo dzielnych ludzi, widział straszliwe skutki poniesione przez ludność cywilną. Uważał powstanie za skrajna głupotę, masakrę powstańców, największą klęskę narodową. Podobną ocenę powstania i jego dowódców podzielało wielu innych, z samym generałem Andersem na czele. Jednak na Likiernika spadła za to zmasowana krytyka. Mimo że jako bezpośrednio zainteresowany miał największe prawo do wypowiadania swoich opinii. Jak nikt. Wielu powstańców do końca życia uważało swój udział w walkach za najważniejsze wydarzenie życiowe. Mój ojciec, żołnierz batalionu Gustaw, również. Do końca zycia chodził na spotkania kombatantów, na cmentarz, spotykał się z kolegami i wspominali, wspominali. Ale takich chłopców i dziewczyny Likiernik rozumiał bardzo dobrze: całą okupację szykowali się do walki, chcieli bić Niemca nie patrząc na koszty. Sam bohater jednak brał udział w walce przez poprzednie kilka lat i nie była mu potrzebna taka porcja adrenaliny; tym bardziej mógł na chłodno ocenić sens powstańczego zrywu. I stawiał na zdrowy rozsądek, którego tu zabrakło. Dobrze, że przeżył. Dobrze, że nie zachował swoich wspomnień tylko dla siebie. Jeśli chcecie poznać historię z relacji uczestnika wydarzeń, wywiad z Likiernikiem jest dla Was nieoceniony. Polecam z całego serca!
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na108 miesięcy temu

Cytaty z książki Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku

Więcej

To jest typ człowieka o mózgu barana, szczękach wilka, a wyczuciu moralnym protoplazmy. Typ człowieka, który jako szesnasty z kolei uczestniczy w zbiorowym gwałcie.

To jest typ człowieka o mózgu barana, szczękach wilka, a wyczuciu moralnym protoplazmy. Typ człowieka, który jako szesnasty z kolei uczestni...

Rozwiń
Iwan Sołoniewicz Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku Zobacz więcej

Car wychodził po koronacji do ludu i trzykrotnie mu się kłaniał nisko do ziemi. Oczywiście, był to symbol, ale miał swoje znaczenie. Proszę spróbować namówić Stalina, by pokłonił się ludowi, w jakimkolwiek senie! Gdzie tam, do diabła, przecież to wódz, geniusz, bożyszcze. I przecież to on takiego traktowania żąda.

Car wychodził po koronacji do ludu i trzykrotnie mu się kłaniał nisko do ziemi. Oczywiście, był to symbol, ale miał swoje znaczenie. Proszę ...

Rozwiń
Iwan Sołoniewicz Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku Zobacz więcej

Dobrani wedle cech moralnej i intelektualnej tępoty, po przejściu wieloletniej szkoły rabunku, ciemiężenia i zabójstw, scementowani bezwzględnym oddaniem władzy i bezgraniczną nienawiścią ludności, aktywiści tworzą bardzo silną warstwę obecnego społeczeństwa Rosji. Ich wrodzone i nabyte zalety warunkują nieograniczone wprost możliwości władzy sowieckiej w dziedzinie burzenia, a jednocześnie fatalną niemożność podjęcia działań twórczych. Tam, gdzie trzeba rozkułaczyć, ograbić i zarżnąć, aktywiści nie zawodzą nigdy. Tam, gdzie trzeba coś zbudować, aktywiści w najkrótszym czasie stworzą zupełny chaos.

Dobrani wedle cech moralnej i intelektualnej tępoty, po przejściu wieloletniej szkoły rabunku, ciemiężenia i zabójstw, scementowani bezwzglę...

Rozwiń
Iwan Sołoniewicz Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne