Karmiciel kruków

Okładka książki Karmiciel kruków autora Łukasz Malinowski, 9788362329847
Okładka książki Karmiciel kruków
Łukasz Malinowski Wydawnictwo: Erica Cykl: Skald (tom 1) fantasy, science fiction
420 str. 7 godz. 0 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Skald (tom 1)
Data wydania:
2013-06-13
Data 1. wyd. pol.:
2013-06-13
Liczba stron:
420
Czas czytania
7 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362329847
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Karmiciel kruków w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Karmiciel kruków i



Przeczytane 587 Opinie 33 Oficjalne recenzje 105

Opinia społeczności książki Karmiciel krukówi



Książki 1678 Opinie 243

Oceny książki Karmiciel kruków

Średnia ocen
6,6 / 10
271 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Karmiciel kruków

avatar
185
50

Na półkach:

Wciągająca, bardzo dobrze napisana książka. Swietnie wykreowany glowny bohater - mozna miec co do niego mieszane odczucia ale zdecydowanie jest ciekawą postacią.

Wciągająca, bardzo dobrze napisana książka. Swietnie wykreowany glowny bohater - mozna miec co do niego mieszane odczucia ale zdecydowanie jest ciekawą postacią.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
241
112

Na półkach: ,

Ciężko mi ocenić tę książkę. Mam dylemat między oceną 6 a 7, a o to dlaczego.

Historia wydała mi się dość pomysłowa i osobiście wcześniej nie spotkałam się, aby to bard (bo tym jest skald) był głównym bohaterem. Początkowo spodziewałam się kogoś podobnego do Jaskra z Wiedźmina, lecz mimo podobieństwa w ciętym humorze i geniuszu literackim na tym ono się kończy. Nasz bohater jest wikingiem z krwi i kości. Uwielbia bijatyki, alkohol i kobiety. Jest jednakże jednym z inteligentniejszych i uzdolnionych w słowie. Co ciekawe nie można uznać go całkiem za dobrego człowieka. Ostatnim razem, gdy czytałam książkę, gdzie główny bohater był wątpliwej moralności zawiodłam się przeogromnie. Zaczynając poznawać Skalda bałam się, że dostanę kolejnego Mordimera z serii "Ja inkwizytor" ale na całe szczęście autor nie przesadził tak bardzo jak Pan Piekara. Skald myśli głównie o sobie i o swoich korzyściach, jest przebiegły i nie cofnie się przed zdradą, aby osiągnąć to, czego chce. Jednakże nie jest całkowicie zepsuty, co widzimy z biegiem historii.

Miałam również wątpliwość co do podejścia do kobiet w tej pozycji. Nie czytałam ich tak wielu, ale zaczynam odnosić wrażenie, że Polscy pisarze fantasy mają pewne problemy z kobietami... Już kolejny autor sprowadza rolę kobiety w historii do zaspokajania potrzeb mężczyzny. Na całe szczęście nie było to tu tak tragiczne. Skald, jak i inni bohaterowie, postrzegają tu kobiety głównie jako obiekt seksualny, lecz na szczęście wykorzystanie kobiety wbrew jej woli jest postrzegane jako naganne. Niby logiczne, ale jak się okazało nie każdy autor ma to na uwadze.... Ostatecznie temat nie raził tak bardzo. Jestem w stanie uwierzyć, że był zgodny z ówczesnymi realiami wikingów jednocześnie wzięto poprawkę na czasy współczesne. Mimo to wciąż dla mnie to mały minusik do tej serii.

Sama książka napisana jest w formie 3 opowiadań. Mimo, że wydarzenia w nich następują po sobie chronologicznie, to nie ma tej ciągłości wydarzeń a raczej przeskakujemy z wydarzenia do wydarzenia, które może dzielić np. kilka lat.

Losy Skalda mnie zaciekawiły dlatego też zamierzam sięgnąć po kolejne części. Książkę czyta się płynnie i szybko. Ma przyjemny styl pisania. Autor używa wielu słów z języka staroskandynawskiego, lecz wszystko jest zwięźle tłumaczone. Z początku trochę skołowało mnie nazewnictwo i odniesienia do mitologii, gdyż nie zgadzały mi się nazwy bogów czy postaci, z tymi, które z nam, jednakże i ten zabieg został wyjaśniony przez autora w dodatku na końcu książki.

Myślę, że warto dać tej pozycji szansę, gdyż wydaje mi się ona mało znana. Bawiłam się przy niej bardzo dobrze, lecz ocenie ujmują te drobne minusy.

Ciężko mi ocenić tę książkę. Mam dylemat między oceną 6 a 7, a o to dlaczego.

Historia wydała mi się dość pomysłowa i osobiście wcześniej nie spotkałam się, aby to bard (bo tym jest skald) był głównym bohaterem. Początkowo spodziewałam się kogoś podobnego do Jaskra z Wiedźmina, lecz mimo podobieństwa w ciętym humorze i geniuszu literackim na tym ono się kończy. Nasz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1048
243

Na półkach:

Niestety Malinowski mnie nie porwał. Mamy tu trzy opowiadania o Ainarze Skaldzie, które układają się nawet w dość zgrabną całość. Pierwsze z nich jest moim zdaniem najlepsze. Sprytny i przewrotny plan głównego bohatera na przejęcie skrzyni pełnej srebra. A konsekwencje tego czynu, dość zaskakujące, dopadną go w ostatnim opowiadaniu. Drugie, najkrótsze, i nie wnoszące za wiele, przypomina mi opowiadania z cyklu o Wiedźminie, gdzie główny bohater za "drobną opłatą" ma do ubicia jakiegoś nadprzyrodzonego stwora. I wreszcie ostatnie, trochę treścią przypominające "Imię róży" i z zaskakującym zakończeniem. Niestety przydługie i dość nudne.
Minusem jest cała masa irytujących przypisów, w których autor opisuje poszczególne elementy ubioru czy uzbrojenia, które utrudniają odbiór i niepotrzebnie rozpraszają. Dodatkowo mnóstwo wtrętów ze staronordyjskiego, które autor również spieszy nam wyjaśniać.
Co do głównego bohatera, to z początku wydaje się dość obmierzłym i śliskim typem, ale z czasem staje się bardziej "ludzki" i daje się lubić.
Podsumowując, nie jestem zachwycony, choć nie skreślam autora i w przyszłości jeszcze powrócę do przygód Ainara.

Niestety Malinowski mnie nie porwał. Mamy tu trzy opowiadania o Ainarze Skaldzie, które układają się nawet w dość zgrabną całość. Pierwsze z nich jest moim zdaniem najlepsze. Sprytny i przewrotny plan głównego bohatera na przejęcie skrzyni pełnej srebra. A konsekwencje tego czynu, dość zaskakujące, dopadną go w ostatnim opowiadaniu. Drugie, najkrótsze, i nie wnoszące za...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

773 użytkowników ma tytuł Karmiciel kruków na półkach głównych
  • 437
  • 329
  • 7
177 użytkowników ma tytuł Karmiciel kruków na półkach dodatkowych
  • 112
  • 26
  • 13
  • 11
  • 6
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Okładka książki Mokosz. Pieśni z serca ziemi Grzegorz Gajek, Justyna Hankus, Witold Jabłoński, Wiktoria Korzeniewska, Marta Krajewska, Monika Maciewicz, Paweł Majka, Łukasz Malinowski, Franciszek M. Piątkowski, Aleksandra Seliga, Marcin Sindera, Magdalena Wolff
Ocena 8,1
Mokosz. Pieśni z serca ziemi Grzegorz Gajek, Justyna Hankus, Witold Jabłoński, Wiktoria Korzeniewska, Marta Krajewska, Monika Maciewicz, Paweł Majka, Łukasz Malinowski, Franciszek M. Piątkowski, Aleksandra Seliga, Marcin Sindera, Magdalena Wolff
Okładka książki Weles. Opowieści z podziemia Grzegorz Gajek, Wiktoria Korzeniewska, Marta Krajewska, Monika Maciewicz, Paweł Majka, Łukasz Malinowski, Franciszek M. Piątkowski, Aleksandra Seliga, Marcin Sindera, Magdalena Wolff
Ocena 6,9
Weles. Opowieści z podziemia Grzegorz Gajek, Wiktoria Korzeniewska, Marta Krajewska, Monika Maciewicz, Paweł Majka, Łukasz Malinowski, Franciszek M. Piątkowski, Aleksandra Seliga, Marcin Sindera, Magdalena Wolff
Łukasz Malinowski
Łukasz Malinowski
Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego (studiował również w Oslo),doktor nauk historycznych UJ (2010),specjalizujący się w dziejach średniowiecznej Skandynawii. Popularyzator wiedzy o tym okresie, znawca etosu wikińskiego. Publikował w czasopismach: „Wiedza i Życie”, „Focus Historia”, „Mówią Wieki” i w Nowej Fantastyce. Jako pisarz zadebiutował w roku 2013 powieścią fantastyczno-historyczną „Karmiciel kruków”, pierwszą z cyklu „Skald”, w której stworzył postać Ainara, oddającą ideał skandynawskiego wojownika i poety z X wieku. Zaplanowana na kilka tomów seria ukazuje zderzenie pogańskich tradycji wikingów z umysłowością i mentalnością mieszkańców różnych części ówczesnej Europy – od Irlandii po Ruś i Bizancjum. Narracja nie ogranicza się do świata ludzi, lecz w konwencji fantasy historycznej materializuje wyobrażenia bogów i demonów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Słowo i miecz Witold Jabłoński
Słowo i miecz
Witold Jabłoński
Dałem 10, choć może za całokształt powinienem dać, powiedzmy, 8. Negatywne oceny na tyle mnie jednak zmobilizowały, że uznałem za konieczne wstawić się za tą pozycją, bo najwyraźniej nie ci czytelnicy się za nią wzięli co powinni. Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę, że przykładowo Cherezińskiej Korona Miecza i Krwi (czy jakoś tak) ma o 1(!) punkt wyższa średnią ocenę, to poziom rozchwiania oczekiwań czytelników jest chyba ogromny. Słowo i miecz jest zdecydowanie lepsze. Warto pamiętać, że jest to książka kierowana do powszechnego odbiorcy i nie sili się na artystyczny majstersztyk. To lekka pozycja, która jednak ma naprawdę fantastyczny przekaz. Oczywiście każdy szuka wedle własnych potrzeb i preferencji, ale najwyraźniej po Słowo i miecz sięgają osoby wyjątkowo wybredne i o guście wyjątkowo wyrobionym. Każdy temat można zanudzić na śmierć, a już słowiańskie korzenie na pewno. Tak jest z reguły, epopeje, wzniosłe sceny, patos, szlachetna acz nieszczęśliwa miłość. Litości! Jabłoński pokazuje świat w warstwie codziennej o niebo bardziej racjonalny i sensowny. Dzieje się dużo i cały czas, ale tak ma właśnie być! Ja gdybym zaczynał podróż do pogańskich korzeni, rozpocząłbym od trylogii Witolda Jabłońskiego., której 1 tomem jest Słowo i miecz. Te książki świetnie się czyta, a przez dobry warsztat pisarski autora i wnikliwe zbadanie tematu, można wspaniale wyobrazić sobie świat naszych przodków w kontekście przetaczającej się rewolucji. Dla mnie ten świat, odmalowany w tak barwny sposób, był nowy, niezależnie od ilości przeczytanych wcześniej a dotyczących go pozycji naukowych. Kiedy przeniesiemy się do początków państwowości z W.Jabłońskim nie da się już patrzeć na dramat tamtego czasu w postaci wytrzebienia pierwotnych wierzeń i zniszczenia samoświadomości Słowian jak na neutralną konieczność dziejową i trudną, ale jednak zmianę na lepsze. Można różnie oceniać procesy społeczne, które wtedy nastąpiły, jednak traktować ich z obojętnością już się nie da. Oczywiście jako książka beletrystyczna nie jest Słowo i miecz uniwersalnym źródłem wiedzy o epoce, o której traktuje. Jej wartość polega jednak na tym, że to co pięknie opisują naukowo Bruckner, Gieysztor, Strzelczyk czy choćby Dowiat ("Chrzest Polski") obleczone zostało w prawdziwe, choć okraszone fantastycznymi (Słowiańska mitologia) zdarzeniami życie. Życie, a nie egzystencję opisywaną w opracowaniach naukowych. Takie, jakie wyobraził sobie autor i jakie dzięki niemu czytelnikowi też łatwiej sobie wyobrazić. Proponuję podejść do tej powieści jak do większości książek fantasy, bez zbędnego nabzdyczenia i z otwartą na wyobraźnię autora głową.
StefanBobrowski - awatar StefanBobrowski
ocenił na104 lata temu
Legenda Kella Andy Remic
Legenda Kella
Andy Remic
Był rok 2012 kiedy kupiłem „Legendę Kella”. Mija właśnie trzeci od chwili kiedy pierwszy tom „Kronik Mechanicznych Wampirów” trafił na półki księgarń a tekst, który teraz czytacie nie będzie tylko i wyłącznie moją opinią o tej książce. Poznacie również historię o tym, jak zostałem oszukany przez wydawnictwo. Książka, o której dzisiaj mówimy miała być olbrzymim sukcesem. Miała zdobyć polski rynek. Wydawca rozpływał się zarówno nad fabułą książki jak i samym autorze. Czas jednak pokazał coś innego. Ale zacznijmy od początku. Tytułowy bohater „Legendy” wiedzie spokojne życie. Po latach tułaczki po świecie, po staniu się weteranem wielu bitew, odkłada swój topór w kąt i grzeje swoje stare kości przy domowym ognisku. Jednak czas pokoju nie może trwać długo, a bohater którego przeznaczeniem jest wojna znów musi stawić czoła zagrożeniu w postaci tajemniczego ludu Vaszynów. Atmosfera w powieści jest mroczna. Tajemnicze stworzenia, do tego góry zimą gdzie wcześnie zapada mrok a jedynym źródłem światła są gwiazdy i księżyc oraz wrażenie ciągłego zagrożenia. Jak dla mnie – bomba! Opisy nie tylko scen erotycznych ale i scen walki są bardzo naturalistyczne. Krew leje się wszędzie a wnętrzności ciągną się po polu bitwy. Na chwilę uwagi zasługuje również wspomniany przeze mnie wcześniej lud Vaszynów. Są to ludzie, którzy poddali swoje ciała różnym modyfikacjom, stając się w końcu bardziej maszynami niż tym do czego zostali stworzeni. Jedynym paliwem czy też smarem (jak kto woli),który zapewnia odpowiednie funkcjonowanie werków jest ludzka krew. Budują oni Rafinerie Krwi, gdzie z ludzi powstaje odpowiednia odżywka. W momencie kiedy poznajemy to przerażające społeczeństwo (nie jest to bowiem horda stworów ale doskonale zorganizowane i wykształcone społeczeństwo) z początku idiotyczny tytuł trylogii nabiera sensu. Chociaż ja osobiście wolałbym nazwę „Kroniki Zegarowych Wampirów” niż obecnie funkcjonujące tłumaczenie, ponieważ właśnie do mechanizmu starych zegarów najbardziej podobna jest konstrukcja ciał Vaszynów. Nie mogę przejść obojętnie obok według mnie największego minusa tej książki. Czy jest nim ogromne podobieństwo do „Sagi Drenajów” Davida Gemmella? Już bowiem sam bohater ze swoim toporem jest wręcz lustrzanym odbiciem Drussa i jego Snagi. Narracja prowadzona jest w bardzo podobny sposób, dialogi skonstruowane są na podobieństwo tych w „Sadze”. Zresztą można się tego spodziewać już od samego początku ponieważ Andy Remic dedykuje „Legendę Kella” właśnie Gemmellowi. To właśnie ta nie znajomość historii Drenajów wpływa na negatywne oceny i opinie recenzentów. Minusem książki nie jest samo podobieństwo ale to, że ktoś kto wcześniej nie spotkał się z Drussem i kompanami nie może odpowiednio odebrać tej książki. Ja mam to szczęście, że Sagę Drenajów udało mi się przeczytać. Dlatego też pewnie widzę pewne „smaczki” niedostępne dla każdego. Poza tym jeśli krytykujemy fabułę nie możemy zapomnieć o tym, że nie znamy jej całej. Jest to bowiem pierwszy tom trylogii a historia toczy się dalej. Na Kella należy spojrzeć z perspektywy całości a nie tylko i wyłącznie pierwszego tomu. Ostatnimi czasy w sieci pojawia się coraz więcej recenzji „Legendy Kella”. Wbrew pozorom nie napawa mnie to optymizmem. Dlaczego? Ponieważ ludzie piszący je w 80% zdobyli swoje książki na wyprzedażach. Nauczony doświadczeniem wiem, że oznacza to jedno: wydawnictwo nie zamierza kontynuować serii. Dlatego właśnie czuję się nie dość, że porządnie wkurzony to i oszukany przez „Fabrykę”. Myślę, że jest to kolejny gwóźdź do trumny działu fantastyki obcej tego wydawnictwa. Czytelnicy tracą zaufanie, nie wiedzą czy kupować daną książkę ponieważ nie wiedzą czy będą mieli szanse dobrnąć do końca danej opowieści. „Legenda Kella” to z pewnością tytuł nie dla każdego. Jeżeli lubisz mocną, męską literaturę a do tego znasz „Sagę Drenajów” Davida Gemmella to z pewnością jest to książka, która przykuje Twoją uwagę. Jeżeli jednak nie spełniasz kryteriów , o których wcześniej mówiłem to lepiej zostawić tę książkę tak samo jak to zrobił wydawca. Wielka szkoda, że ta historia nie zostanie opowiedziana do końca polskim czytelnikom. [recenzja pierwotnie ukazała sie na moim blogu: http://zapomnianypokoj.blogspot.com/ zapraszam]
Michał - awatar Michał
ocenił na710 lat temu
Opowieści ze świata Wiedźmina Maria Galina
Opowieści ze świata Wiedźmina
Maria Galina Leonid Kudriawcew Władimir Wasiliew Andriej Bielanin Michaił Uspienski Olesandr Zołotko Wołodymyr Arieniew
Oddając ostatnio książki do Mediateki w Malborku, znalazłem na półkach tę antologię. Będąc po lekturze „Rozdroży Kruków” Andrzeja Sapkowskiego potrzebowałem odtrutki, więc pomyślałem: „Czemu nie, kto w końcu jak nie Słowianie ma zrozumieć, co gra w duszy ich rodaka?” i szczerze mówiąc nie jestem zawiedziony. Pomijając, że niegdyś czytałem niezbyt pochlebne opinię „fanatyków” Wiedźmina na „Lubimy Czytać” to postanowiłem samemu przeczytać i wyrobić zdanie. Powiem tak, zdecydowanie antologia poprawiła mi smak na świat Sapkowskiego niż wyżej wspomniana jego książka. Wiem, że jeszcze jest nasza antologia pod tytułem „Szpony i Kły”, kiedyś czytałem fragmenty w Empiku i szczerze mówiąc nie spodobała mi się, być może za brak „klimatu”, a może za „toporną” narrację? Być może kiedyś z kronikarskiego obowiązku się z nią zapoznam, ale kupić na wyłączność nie kupię… Zwłaszcza, że tytułowe opowiadanie to tak naprawdę „przeróbka” opowiadania „Wiedźmin” Andrzeja Sapkowskiego, więc jest to pójście na łatwiznę, a czegoś takiego nie toleruje… Zanim przejdę do krótkiego omówienia każdego opowiadania, dodam tylko jeszcze jedno: mój kolega Roman (pozdrawiam!)) powiedział mi ostatnio pewne mądre słowa: Rosjanie kochają Polską kulturę, łakną jej, co widać w ich dziełach. Gdybyśmy jako Naród nie spieprzyli za mocno relacji z nimi, bylibyśmy ich oknem na świat. Coś w tym jest, a ta antologia przekonuje mnie, że mielibyśmy spore szanse na kulturowy podbój wschodu, zwłaszcza, iż poza Sapkowskim posiadamy sporą bazę świetnych autorów, których twórczość warto byłoby eksportować, coby budować nić porozumienia między dwoma narodami (w dzisiejszych czasach to bardzo ważne!) Zbiór liczy osiem tekstów, a wydany został przez Wojciecha Sedeńkę i jego wydawnictwo „Solaris”. Raczej zbioru nie dorwiecie w normalny sposób, także pozostają antykwariaty oraz biblioteki. Od razu mogę powiedzieć, że cztery początkowe opowiadania wchodzą w wiedźmiński świat, pozostałe natomiast zbytnio nie powiązane, ale o tym później. 1. Leonid Kudriawcew „Ballada o Smoku” Bohaterem opowiadania jest bard Jaskier, jak zwykle wpada w kłopoty, choć tym razem nie może liczyć na wiedźmina, więc robi to, co potrafi najlepiej, czyli ucieka, gdzie pieprz rośnie. Wybawicielem od rabunku okazuje się czeladnik kowala imieniem Raido. Z dalszej historii czytelnik dowie się, że obaj mają zmierzają do miasta Dżakas, gdzie grasuje smok. Rzecz jasna bardem kieruje chęć napisania ballady oraz zbadanie pogłosek o tym, czy rzeczywiście mieszkańcy nie chcą śmierci gada, gdyż dzięki niemu opływają w dostatek, a natomiast uczeń chce znaleźć w mieście pracę, więc wspólnie docierają do miasta. Myślę, że więcej nie trzeba pisać o treści. O samym tekście powiem tyle: tłumacz wykonał rzetelnie swoją pracę, ba podoba mi się narracja, jest taka w stylu Sapkowskiego, w dodatku bard ma okazję popracować intelektualnie, gdzie zazwyczaj od myślenia był Geralt, a tu wychodzi na to, że pozornie głupawy bard potrafi samodzielnie rozwiązać zagadkę i dotknąć „nienazwanego”. Moim zdaniem tekst zasługuje na włączenie do oficjalnego kanonu, co byłoby wyróżnieniem dla autora. Chętnie dowiedziałbym się, co mieszkańcy zrobili z „nowym fantem”. 2. Michaił Uspienkskij „Jednooki Orfeusz” Jest to humorystyczna wariacja na temat znanej baśni o szczurołapie, a przynajmniej tak myślę, że była ona inspiracją dla autora do napisania owego tekstu. Być może także inspirował się mitem o Oryfeuszu i Eurydyce, na co wskazywałby tytuł oraz fakt, że tytułowy bohater porywał swą grą istne tłumy. To chyba zadanie dla polonisty, ale sądzę, iż mogłem odgadnąć wszystko, co się dało. Raczej nikogo nie zdziwi obecność w tym opowiadania Jaskra oraz Essi Daven zwanej „Oczkiem” no i Geralta, ale pokolei. Wiedźmin wraz z bardem tradycyjnie są spłukani, lecz Jaskier dowiaduje się o konkursie poetyckim, a ponieważ organizatorzy na czas trwania konkursu obiecują wikt i opierunek, wówczas trubadur namawia przyjaciela na zbadanie tematu i rzecz jasna On, Jaskier zawalczy o nagrodę pieniężną. Dalej nie będę opowiadać, lecz sądzę, że znajomość mitu trochę może wam zdradzić mniej więcej przebieg, aczkolwiek powiem tak, autor zachował się jak Sapkowski i porąbał mit oraz baśń do własnych celów. Natomiast ciekawi mnie, czy autor wymyślił humorystyczne wstawki pokroju „(…) wiedźmin złożył palce w znak Fuck You”, czy było to raczej dzieło tłumacza? Co prawda wybijało z rytmu, ale jeśli ktoś jest fanem dzieł Walaszka, to może mu się spodobać. 3. Maria Galina „Lutnia, i to wszystko” Ponownie Jaskier występuje w roli głównego bohatera, zaś Geralt zostaje wspomniany w krótkiej rozmowie. Natomiast drugą istotną postacią w tej historii jest znana nam Essi Daven, która zamierza wyjść za pewnego bogatego kupca, co rzecz jasna nie przypadło Jaskrowi do gustu. Bohaterowie przebywając w Cintrze odbywają kilka rozmów, o przeszłości, przyszłości jak i teraźniejszości. Widać po Jaskrze, że mu w niesmak decyzja Pacynki, ale nie jest w stanie nic z tym zrobić, w końcu Essi chce normalnego życia jako żona oraz matka, ale niestety los (autorka) chciał inaczej. Do cintryjskiego portu przybija statek na którego pokładzie są zarażone tajemniczą chorobą szczury. Okręt nosi nazwę „Catriona”, więc pozorna opowieść z gatunku nieszczęśliwej miłości zamienia się w tragiczną walkę o życie, gdzie przyzwoitość czy jakakolwiek moralność odchodzą w niebyt i liczy się tylko przetrwanie. Jak się pewnie domyślacie niewiele osób przetrwa. A byłbym zapomniał, tekst bazuje na opowiadaniu „Trochę poświęcenia” Andrzeja Sapkowskiego, w pewnym momencie zostaje wykorzystany jego fragment. Rzecz jasna na potrzeby tego opowiadania zmieniono miejsce w którym przyszło umrzeć jednej z wymienionych postaci. 4. Władimir Arieniew „Wesoły, niewinny i bez serca” Kolejna historia będąca przeróbką innego dzieła w stylu Andrzeja Sapkowskiego. Autor napisał ciekawą wariacje na temat „Piotrusia Pana” Jamesa Matthew’a Barrie’a. Bohaterem, który bierze udział w tej przygodzie to wiedźmin Stefan ze szkoły Czapli. Historia ogólnie nie jest zła, dzieje się w dalekiej przyszłości, gdzie funkcjonuje coś takiego jak „kodeks Białowłosego”. Więcej nie muszę mówić, całość ma charakterystyczny sznyt dla Sapkowskiego, więc powinno się wam spodobać. 5. Władimir Wasiliew „Barwy Braterstwa” Świetny tekst, który nie został osadzony w świecie wykreowanym przez Andrzeja Sapkowskiego, natomiast pochodzi od z uniwersum właśnie wspomnianego wyżej Władimira Wasiliewa, gdyż napisał on książkę „Wiedźmin z Wielkiego Kijowa”, którą namaścił sam ojciec Geralta. O samym świecie powiem tak, jest to alternatywna rzeczywistość, gdzie maszyny zyskały rozum i życie, a wiedźmini są właśnie kimś w rodzaju łowców androidów czy innych terminatorów, jeśli chcecie więcej informacji musicie niestety poszukać w Internecie, zaś sam egzemplarz książki jest dostepny na dzień dzisiejszy na Allegro za 119 złotych lub mniej o ile poszukacie w antykwariatach. Co do fabuły opowiadania, imiennik naszego Geralta zostaje zrekrutowany w charakterze ochroniarza imprezy. Ma otrzymać niezłą zapłatę plus rzecz jasna wikt i opierunek. Z pozoru spokojna praca zostaje przerwana, gdy dochodzi do morderstwa. Podejrzanymi mogą być członkowie różnych okolicznych gangów. Geralt 2.0 ma ręce pełne roboty. Zakończenia nie zdradzę, powiem tylko, że chce przeczytać więcej opowiadań o takim wiedźminie. 6. Aleksandr Zołotko „Okupanci” Bardzo dobry tekst, który raczej na pierwszy rzut oka powinien trafić do antologii poświęconej tematyce Słowian niż wiedźmińskiego siedliszcza. Jeżeli przyjmiemy, że autor musiał trochę nazwy pozmieniać, aby prawnicy Sapkowskiego go nie ścigali, wówczas ma to sens. Akcja dzieje się w naszej rzeczywistości, gdzie grupka radzieckich żołnierzy trafia w ręce polskich "partyzantów". Szybko okazuje się, że to nie są do końca zwykli ludzie, ale o tym przekonacie się sami. Co mogę więcej powiedzieć? Tutaj znajdziecie potwierdzenie tego, co pisałem we wstępie. Czuć tu znajomość Polskiej historii oraz Polskiej kultury, głównemu bohaterowi jeden z Polaków kojarzy się z (niestety świętej pamięci) Franciszkiem Pieczką). Podobały mi się dialogi pomiędzy postaciami, zwłaszcza pomiędzy Polką, a Ukraińcem, gdzie obrzucali się historycznymi przewinieniami obu narodów oraz ciekawe spojrzenie na dziwożony oraz „inny świat”. 7. Andriej Bielanin „Zawsze byliśmy odpowiedzialni za tych, których…” Dowcipne, krótkie opowiadanko w którym widać, że autor doskonale zna mentalność Polaków, a może kraje postsowieckie zachowują się tak samo? W każdym razie tutaj Geralt i Yennefer są Polakami i żyją w Polsce. Nasz bohater zachowuje się jak typowy Polak, w dodatku został policyjnym, czy może wręcz wojskowym konsultantem i opowiedział pewnemu pisarzowi swoje przygody, przez co tłumy nastolatków postanowiło pójść jego śladem, co spowodowało silną redukcję potworów. Natomiast Yennefer postanowiła wieść życie przykładnej żony, a Ciri posłali do ekonomika. Więcej nie powiem, bo to krótkie, ale myślę, że uśmiechnięcie się parę razy. 8. Siergiej Legieza „Gry na serio” A z tym opowiadaniem mam problem. Poniekąd tekst jest osadzony w wiedźmińskim świecie, aczkolwiek jest to bardziej świat wirtualny innymi słowy jest to MMORPG (tak przypuszczam),w dodatku elementy z naszej rzeczywistości przeplatają się z historią, więc miałem problem połapać się z tym, co jest od czego. Najprawdopodobniej zawiniła redakcja, bo można byłoby to jakoś oddzielić, ale cóż, nie porwała mnie ta historia pomimo obecności jakiegoś tam wiedźmina. Może kto inny powinien zamknąć tę antologię? Tego nigdy się nie dowiem. PODSUMOWANIE: Wbrew powszechnej opinii dla mnie ta antologia była wyjątkowa. Jasne, może nie wszystkie opowiadania zostały osadzone w wiedźmińskim uniwersum, aczkolwiek niektóre z nich powinny znaleźć się w oficjalnym kanonie. Na pewno będę polować na książkę „Wiedźmin z Wielkiego Kijowa” oraz na egzemplarz omawianej przeze mnie antologii. Na pewno ogromnym plusem jest, że autorzy w większości przypadków czują i rozumieją na czym polega urok świata wiedźmina, czy jego bohaterów. Zwróćcie choćby uwagę na „Balladę o smoku” czy „Lutnia, i to wszystko”. Ogólnie szkoda, że żadne wydawnictwo nie wpadło na pomysł, aby taki zbiorek wydać, na pewno jest już więcej ciekawych tekstów, które fanom „Wiedźmina” mogłoby przypaść do gustu! Jeżeli mieszkasz w Malborku lub okolicy odwiedź Mediatekę i wypożycz tę antologię. A tymczasem do zobaczenia i polecam serdecznie przeczytać „Opowieści ze świata Wiedźmina”. Polecam, życzę miłej lektury! Karol Król
Karol Król - awatar Karol Król
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Karmiciel kruków

Więcej
Łukasz Malinowski Karmiciel kruków Zobacz więcej
Więcej