św. Alfons Maria Liguori
Każdego z nas czeka śmierć i wszystko się kiedyś skończy (…) Co byś powiedział o kimś, kto mając przed sobą pojedynek lub konkurs o katedrę uniwersytecką zwlekałby do ostatniej chwili z przygotowaniem się do tego?
Czego może nas nauczyć dzieło autora żyjącego w tak odległej epoce, w całkowicie nam już obcej kulturze? Z pewnością jest to człowiek wolny od dominujących myśli współczesności, który w poszukiwaniu prawdy stawia wiele ciekawych tez, prowadzących do odkrycia możliwości dobrej śmierci.
- Śmierć
Autor rozpoczyna tezą, że w znaczeniu pozabiologicznym nie ma śmierci „obojętnej”, neutralnej – jest dobra lub zła. Ostatni dzień (naszej śmierci) został przed nami ukryty; jest nam nieznany, „aby baczyć na wszystkie dni”.
- Dobra śmierć
Antystenes zapytany, co byłoby na tym świecie największym szczęściem, odpowiedział, że dobra śmierć. Co pojąć możemy jako dobrą śmierć?
Dobra lub zła śmierć zależy od dobrego lub złego życia - śmierć jest (w założeniu pozabiologicznym) ostatecznym, nieodwołalnym wyborem, aktem świadomym, który ma swoje konsekwencje.
Dobrych uczuć podczas śmierci nie będzie miał ten, kto nie praktykował ich za życia. (…) Dobrze umierają Ci, którzy w czasie śmierci są już oderwani wewnętrznie od tych dóbr, od których śmierć oderwie ich siłą.
Dobrze osądza więc rzeczywistość i kieruje swoimi sprawami ten, kto patrzy na wszystko z perspektywy śmierci. Pamięć o niej powoduje utratę pociągu do wszelkich ziemskich rzeczy. Autor podkreśla również wymiar duchowy przeżywania takiego końca:
Śmierć widziana oczami ciała przeraża i trwoży, ale widziana oczami wiary pociesza i pociąga (…) świętym godna miłości i cenna (…) jako koniec trudów, ukoronowanie zwycięstwa, brama do życia.
Błogosławieni, którzy gdy śmierć do nich przychodzi, są już umarli dla uczuć tego świata! Tacy się jej nie boją, ale jej pragną i witają z radością, bo ona, zamiast ich odrywać od dóbr, które ukochali, jednoczy ich z Najwyższym Dobrem, jakie jedynie ukochali i które uczyni ich szczęśliwymi na zawsze.
Kluczem do dobrego przyjęcia śmierci jest akceptacja tej rzeczywistości:
Śmierć nadaje największy blask koronie wybranych, ponieważ chyba właśnie wtedy zbiera się najwięcej zasług, przyjmując śmierć wraz z jej cierpieniami, z poddaniem się i miłością.
- Z perspektywy śmierci wszystko wydaje się marnością
Widział szaleńców dotkniętych różnymi rodzajami szaleństwa. Wszyscy mieli wspólne to, że cierpieli wielki głód, ale różnie próbowali go zaspokoić. Jedni jedli ziemię; był to obraz chciwców. Drudzy powietrze; to obraz ubiegających się o zaszczyty. Inni stojąc obok pieca, łapali do ust ulatujące zeń iskry; oznaczało to porywczych, skłonnych do złości. (…) Zwrócił się do nich: „Wy głupcy, czy nie widzicie, że te rzeczy potęgują jeszcze bardziej wasz głód, zamiast go łagodzić?”
Wszyscy na ziemi poszukujemy pokoju, dobra, szczęścia, piękna… tworzymy, podróżujemy, korzystamy, bawimy się i jesteśmy, bo radość, której możemy tu doświadczyć stanowi permanentnie próbę zaspokojenia nas.
Niestety, „ziemskie dobra przepływają na zewnątrz serca. (…) Są to wody, które nie wpływają tam, gdzie jest źródło pragnienia. (…) Ziemskie dobra to dobra pozorne, dlatego nie mogą one nasycić ludzkiego serca.”
Śmierć otwiera zresztą oczy na to, czego nie widzą Ci, którzy zadurzyli się w dobrach świata. „Najbardziej pożądane bogactwa, najzaszczytniejsze stanowiska, najwspanialsze zwycięstwa tracą cały swój blask, gdy się na nie patrzy z perspektywy łoża śmierci. Wyobrażenia jakichś fałszywych pomyślności, któreśmy sobie utworzyli, zamieniają się wtedy w niesmak z powodu własnej głupoty.”
Czy wiele jest zatem warta radość oparta na złudzeniach?
Szczęście życia doczesnego nazwał Dawid snem budzącego się (…) „Sen”, bo przy uśpionych zmysłach małe rzeczy wydają się wielkie; „po przebudzeniu”, bo te wrażenia szybko znikają.
- Do grobu nic nie zabieramy
Grób ukazuje dwie rzeczywistości – po pierwsze śmierć nie pozwala nam zabrać nic ze sobą ; po drugie wszystko ze sobą zrównuje.
„Saladyn, który podbił wiele państw w Azji, umierając, nakazał, by podczas niesienia jego zwłok do miejsca pochówku na czele pochodu szedł ktoś z jego koszulą zawieszoną na drągu i wołał: Oto wszystko, co zabiera ze sobą Saladyn do grobu!”
Czy możemy nazwać dobrem i polegać na tym, co zniknie wraz z naszą śmiercią? Jeśli życie pozagrobowe istnieje, to zostaną nam tylko cnoty, które wypracujemy za życia.
Rodzimy się nierówni, umieramy równi – powiadał Seneka. Śmierć zrównuje nas wszystkich ( „Przyglądaj się grobom; czy zdołasz rozpoznać, kto tam był sługą, a kto panem?” ),ukazując marność materialności.
„Dlaczego wysilasz swój umysł i poświęcasz lata swego życia na to, by stać się wielkim na tym świecie? Kiedyś przyjdzie śmierć, a wtedy skończy się cała twoja wielkość i przepadną wszystkie twoje zamierzenia.”
Materialność jednakże pociąga, a namiętność, która może mieć znaczący wpływ na działanie (praxis) człowieka, przedstawia ziemskie dobra w złudnej, nierzeczywistej postaci. „Śmierć je demaskuje i ukazuje je takimi, jakimi w rzeczywistości są, a są dymem, błotem, marnością i nędzą.”
„Świat jest zdrajcą, który przyrzeka, ale nie dotrzymuje. A nawet gdyby dotrzymał, to nie zaspokoiłoby to twojego serca. A nawet gdyby zaspokoiło, to jak długo trwałoby twoje szczęście? Czy mogłoby trwać dłużej niż twoje życie?
Śmierć większości zada to zasadnicze pytanie – czy jest coś później, czy można liczyć na życie pozagrobowe? Czy spotkamy się z bliskimi? A jeśli tak, to kim tam będę? Co będę miał do dyspozycji?
„W godzinę śmierci wspomnienie wszystkich zaznanych w ciągu życia rozkoszy, wszystkich odebranych honorów do niczego się nam nie przyda – chyba tylko do powiększenia bólu i obawy, czy osiągniemy zbawienie wieczne.”
Wydaje się zatem, że właściwą postawą nie jest zdobywanie bogactw, ale miłość, budowanie relacji i osiąganie cnót.
„Świętych nie martwi konieczność porzucenia dóbr tej ziemi, bo już je wcześniej porzucili w sercu. (…) Nie żal porzucić zaszczytów, ponieważ już wcześniej nimi wzgardzili i uznali je (całkowicie słusznie) za dym i marność; to jedynie za zaszczyt uważali, by kochać (…).”
Jaki jest więc cel?
„Z całą pewnością Bóg nie umieścił nas na tej ziemi, byśmy zdobywali bogactwa i zaszczytne stanowiska, ale byśmy sobie zapracowali na życie wieczne. I tylko osiągnięcie tego celu powinno być dla nas ważne.”
Autor jako środek do jego osiągnięcia poddaje do namysłu fundamentalne pytanie:
„A potem? A potem?”
Filip Neri spotkał w Rzymie Franciszka Zazzerę, utalentowanego młodzieńca, bardzo przywiązanego do świata, i tak się doń odezwał: „Mój synu, zrobisz świetną karierę, zostaniesz wziętym adwokatem, później prałatem, później może kardynałem, a w końcu – kto wie? – może nawet samym papieżem. A potem? A potem?... Idź – i rozmyślaj nad tymi dwoma ostatnimi słowami.
- Pustka w kształcie nieosiągalnego
Blaise Pascal, ale w sumie może każdy filozof, odwołuje się do pustki, która jest wpisana w naturę człowieka, pustki, w którą kolejne rzeczy, wpadając, nikną po chwili. Ma ona kształt tego, czego tu na ziemi z pewnością nie możemy zaznać. Ale czy jest tym Bóg? Nie mamy pewności, pozostaje zaledwie i aż wiara.
„W życiu doczesnym wszyscy ludzie trudzą się, by znaleźć pokój. (…) Świat wraz ze wszystkimi swoimi dobrami nie może zaspokoić ludzkiego serca, ponieważ człowiek został stworzony nie dla tych dóbr, ale tylko dla Boga, więc tylko On może go zadowolić.”
- Wartość czasu
Seneka mówił, że nie ma ceny odpowiadającej wartości czas: „Czas nie ma ceny”.
„Czas to skarb, jaki można znaleźć tylko w tym życiu.”
„Nie ma niczego nad czas droższego, lecz i niczego mniej cenionego (Bernard z Clairvaux).”
Czas wydaje się więc najcenniejszym, czego może doświadczyć człowiek – ale czas, nakierowany na dobro, na to, by nie żałować zmarnowanej możliwości, by kochać.
„Słuszną to będzie karą nie móc uczynić tego dobrego, co się obecnie chce, dla takiego – kto przedtem mogąc, nie chciał czynić dobrze” (Augustyn).
„O, jakże byłem głupi! O czasie zmarnowany! O moje życie stracone! O roztrwonione lata, w których mogłem się uświęcić, ale tego nie zrobiłem; a teraz nie ma już na to czasu!” Ale na co się zdadzą te lamenty i wzdychania, gdy spektakl już się kończy, światła gasną, a umierający wkracza w tę wielką chwilę, od której zależy jego wieczność?
Co zyskamy z tylu przeżytych lat?
- Nie zatracić duszy
Wszystko się zatem kiedyś skończy; natomiast zatracenie duszy będzie oznaczało utratę wszystkiego. Gdzie jest i gdzie w godzinie śmierci będzie nasza dusza?
„Dziś rano jeszcze żyję, a wieczorem mogę już być martwy! Dzisiaj jestem w tym pokoju, a jutro będę już w grobie! A gdzie będzie moja dusza?”
Wydaje się, że należy przyznać rację ewangelicznemu pytaniu: „Cóż za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?”
Człowiek, posiadający przecież duszę, może doprowadzić do jej utracenia: „Mądry był król Henryk VIII w sztuce utrzymania się na tronie po tym, jak zerwał z Kościołem, ale ostatecznie, widząc, że stracił duszę, wyznał: „Straciłem wszystko”.”
W tej perspektywie, dla umierającego, który w czasie życia nie zabiegał o dobro swojej duszy, wszystkie rzeczy, jakie mu się przypomną i z jakimi będzie miał do czynienia, mogą stać się cierniami. „Cierniem będzie pamięć przeżytych zabaw, zwycięstw w walce, wygód, jakie go otaczały; cierniami będą odwiedzający go przyjaciele oraz wszystko, co mu przypomną (…) cierniem stanie się dlań nawet umieszczony w pobliżu krucyfiks, bo w wizerunku Ukrzyżowanego odczyta swój niewłaściwy stosunek do miłości tego Boga, który umarł dla jego zbawienia.”
Warto więc troszczyć się o swoją duszę i nie zgubić z nią kontaktu. Człowiek z „wywróconą” duszą pośród dóbr tego świata (…) będzie jadł, pił, bawił się, nosił kosztowne szaty, otrzymywał zaszczytne stanowiska, nabywał posiadłości, ale nigdy nie zazna pokoju.
Śmierć obnaży prawdę o naszej duszy. Będzie bezlitosna, jak to prawda ma w zwyczaju:
„Gdzie pada ścięte drzewo? Pada tam, gdzie się skłania. Gdzie więc Ty się skłaniasz?”
- Życie pozagrobowe
My umieramy, a chwilkę po nas nasza nadzieja. Ona może nam towarzyszyć do końca, przypominając, że jest szansa, że spotkamy się w jakiejś formie życia pozagrobowego. Rozważania o tym nie deprecjonują życia doczesnego. Dowodzą raczej, że traktujemy je poważnie. Jeśli wierzymy w jakąś formę sądu – sprawiedliwości, miejmy na uwadze:
Osąd Boży nie jest czymś zewnętrznym wobec człowieka, nie jest skazywaniem go na to, czego on nie chce. Bóg akceptuje ten wybór, jakiego człowiek dokonywał przez całe swoje życie: kto Go wybierał, będzie miał wieczność z Nim (…) człowiek sam dokonuje osądu nad sobą, a Bóg ten osąd zatwierdza (…) swoją suwerenną decyzją.
Wszystko szybko mija i kończy się, możemy jedynie starać się, aby służyło nam do osiągnięcia życia wiecznego.
- Przygotowanie do śmierci
Jaka jest więc recepta na przygotowanie się do dobrej śmierci?
1. Warto zacząć już.
„Co byś powiedział o kimś, kto mając przed sobą pojedynek lub konkurs o katedrę uniwersytecką zwlekałby do ostatniej chwili z przygotowaniem się do tego?”
2. Warto nabrać dystansu wobec świata.
„Traktuj każdy dzień tak, jakby to był ostatni dzień twego życia, każde działanie tak, jakby to było twoje ostatnie dzieło (…) o, jakże bardzo pomoże ci ta myśl do dobrego postępowania i do nabrania dystansu wobec świata!”
3. Warto traktować każdy dzień jako skończoną całość, mającą kierować ku dobru.
„Jakiegoż pokoju może człowiek doznać większego niż ten, gdy może sobie wieczorem powiedzieć: „jeśli tej nocy przyjdzie śmierć, spodziewam się umrzeć w łasce?”
4. Nie warto czekać z niczym do jutra.
Nie czekaj do jutra z tym, co możesz zrobić dzisiaj, ponieważ dzień dzisiejszy minie i już nigdy nie wróci, a jutro może przyjść śmierć, która niczego już Ci zrobić nie pozwoli.
5. Warto działać.
Jeśli chcesz stać się mądry, to nie wystarczy ci poznanie ważności celu twego życia, ale musisz też przedsięwziąć środki odpowiednie do jego osiągnięcia.
„Czymże jest długie życie, jeśli nie długim cierpieniem? Pyta Augustyn.
Życie doczesne nie jest nam dane dla odpoczynku, ale do wysiłku, przez który zasługuje się na życie wieczne (Ambroży).”
6. Pragnienie dobrej śmierci może być najlepszą afirmacją życia. Warto myśleć o śmierci – ale nie chcąc jej wyprzedzić swoim własnym działaniem, bo dobrą śmierć może być tylko wtedy, gdy jest dana z góry i odebrana przez przygotowanego człowieka.
Tym umieram, że umrzeć nie mogę (Teresa Wielka).
Taka jest śmierć dla świętych.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Biblia Jerozolimska
Od razu zaznaczę – moja opinia to opinia osoby niewierzącej, która od lat czyta biblię (różne wydania) wiedziona ciekawością.
Muszę przyznać, że ta pozycja jest na pewno jednym z jej najpiękniejszych wydań. Piękny kremowy papier, cienkie kartki, lecz wystarczające by druk nie prześwitywał utrudniając czytanie. Przejrzysta forma dzięki czerwonym tytułom i podtytułom. Jednak na tym zalety się kończą...
Kupiłam mały format, bo lubię czytać w łóżku jednak okazało się to ogromnym rozczarowaniem – ręce mdleją! Nie chcę nawet wiedzieć jak wygląda format duży...
Drugą potężną wadą (patrząc oczywiście z punktu widzenia zwykłego czytelnika) to nadmiar przypisów i objaśnień różnego rodzaju – stąd zresztą ta horrendalna objętość książki! Zwykle narzekam na ich brak, jednak w przypadku tego wydania – autorów wyraźnie poniosło... Informacje o obyczajowości tamtego okresu, oraz objaśnienia historyczne – to rzecz zawsze bardzo potrzebna, w końcu nie jesteśmy wszechwiedzący... Jednak tutaj autorzy posunęli się nawet do objaśniania co Bóg miał na myśli – no to już chyba jednak zbyt wiele!
Od razu zaznaczę – moja opinia to opinia osoby niewierzącej, która od lat czyta biblię (różne wydania) wiedziona ciekawością.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że ta pozycja jest na pewno jednym z jej najpiękniejszych wydań. Piękny kremowy papier, cienkie kartki, lecz wystarczające by druk nie prześwitywał utrudniając czytanie. Przejrzysta forma dzięki czerwonym tytułom i podtytułom....
Najważniejsza... ❤️
Najważniejsza... ❤️
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć trochę z niej czytam prawie codziennie. Dzięki jej słowom mierzę się z tym, czym jest miłość, jak żyć, jak przebaczać, jak być wdzięczną. Wierzę, że przygotowuje mnie do śmierci jako przejścia w miłość Boga.
Choć trochę z niej czytam prawie codziennie. Dzięki jej słowom mierzę się z tym, czym jest miłość, jak żyć, jak przebaczać, jak być wdzięczną. Wierzę, że przygotowuje mnie do śmierci jako przejścia w miłość Boga.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja codzienna lektura.
Moja codzienna lektura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tona dobre i złe dni
na dobre i złe dni
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to