rozwińzwiń

Rozbójnik pana Potockiego

Okładka książki Rozbójnik pana Potockiego autora Lucyna Sieciechowiczowa,
Okładka książki Rozbójnik pana Potockiego
Lucyna Sieciechowiczowa Wydawnictwo: Nasza Księgarnia Seria: Biblioteka Młodych literatura dziecięca
278 str. 4 godz. 38 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Młodych
Data wydania:
1978-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1978-01-01
Liczba stron:
278
Czas czytania
4 godz. 38 min.
Język:
polski
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rozbójnik pana Potockiego w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rozbójnik pana Potockiego

Średnia ocen
6,7 / 10
7 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rozbójnik pana Potockiego

Poznaj innych czytelników

27 użytkowników ma tytuł Rozbójnik pana Potockiego na półkach głównych
  • 16
  • 11
19 użytkowników ma tytuł Rozbójnik pana Potockiego na półkach dodatkowych
  • 11
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Myśliwy Charibu Ananij Brindarow
Myśliwy Charibu
Ananij Brindarow
Wiele baśniowych zbiorków przyszło do nas z terenów byłego ZSRR. W latach 60 i 70-tych polskie wydawnictwa często decydowały się szukać ciekawych źródeł za wschodnią granicą. Rosyjskojęzyczni „przyjaciele” dostarczali mnóstwo literackiego materiału, który zrodził się na przeogromnych terenach Związku Radzieckiego. Nawet dziś, przeglądając zdigitalizowane zasoby rosyjskich bibliotek można zdumieć się bogactwem tamtejszych zbiorów – to już nie setki, a tysiące książek zawierających baśnie spod każdej długości i szerokości geograficznej naszego globu. A jeśli dodać do tego fakt, że Rosjanie dość słabo przestrzegają praw autorskich (szczególnie jeśli chodzi o starsze wydania i literaturę zagraniczną),to oczywistym staje się, że dociekliwy zbieracz bez problemu znajdzie w rosyjskiej sieci ogromną ilość książkowych perełek. Wystarczy znać rosyjski – i cały świat literatury stoi otworem. Jednym ze zbiorów, który kopiuje treść rosyjskiego wydawnictwa jest zbiorek Naszej Księgarni: „Myśliwy Charibu. Baśnie wschodnie”. W rosyjskim wydaniu wyraźnie wskazano, że chodzi o baśnie asyryjskie - w naszym tę informację pominięto. Aby dowiedzieć się, jakie właściwie baśnie teraz czytam, musiałam trochę pogrzebać w sieci. Baśnie zebrał i literacko opracował Ananiasz Brindariow, dla którego była to jedyna próba pisarskiego talentu – Brindariow realizował się przede wszystkim jako malarz i grafik. Nic dziwnego, że sam zilustrował swoje dzieło. W polskiej wersji ilustracji dostarczył Janusz Towpik. Zbiór czyta się przyjemnie, ale bardzo szybko, bo zawiera tylko pięć opowieści (jest tu co prawda i historia o budowie szkatułkowej, ale co to dla spragnionego cudowności - ledwie mały kęs!). Ich bohaterami są honorowi i odważni młodzieńcy, którzy „przejdą morza i bezdroża” by zdobyć kobietę swego życia lub wykazać honor i przydatność dla rodziny czy szczepu. Nie ma wśród nich takiego, któremu nie udałyby się powzięte zamysły. Role głównych złoczyńców przypadają rodzonym braciom bohaterów, lub ewentualnie ich szwagrom. Ale cóż tam przeciwności losu dla herosów! Machnie taki wojowniczo szablą i już wraże łby spadają na ziemię, a gościniec zakwita przed nim bzem i agrestem. A skoro oni dobrnęli do swoich celów, niech i nam darzy się w tym tygodniu wszystko co najlepsze
Stary_Zgred - awatar Stary_Zgred
ocenił na61 rok temu
Wyprawa po złote runo Jadwiga Żylińska
Wyprawa po złote runo
Jadwiga Żylińska
Matactwa i inne "kombinacje" osób będących u władzy wcale nie są wymysłem czy domeną naszych czasów. Już bowiem w starożytności król Pelias obiecał Jazonowi zwrot podstępnie odebranej jego rodzicom korony - jeśli tylko ten ostatni wykaże się jakimś znamienitym czynem. Np. przywiezie z odległej Kolchidy mityczne "Złote Runo". Jednak nikczemny monarcha wcale nie zamierzał spełnić danego słowa... Niczego nie podejrzewający Jazon ogłosił tymczasem nabór ochotników na tę niebezpieczną wyprawę. Z całego kraju nadciągali wszelkiego rodzaju "nieustraszeni", by przeżyć "przygodę życia", a może i dokonać bohaterskich czynów. Ze wszystkich chętnych wybrano najlepszych, prawdziwą elitę. Takich "starożytnych komandosów". Wśród nich był Polideukes... Wraz z bratem bliźniakiem - Kastorem pochodzili z królewskiego domu w Sparcie. Jest "nieco" wątpliwości, co do ich narodzin, jedna z wersji mówi nawet o tym, że wykluli się z...jaja. To mogłoby w jakimś sensie potwierdzać, że kiedyś Ziemię zamieszkiwały różne "inteligentne rasy" - nie tylko ta obecnie dominująca ... W każdym razie bracia, zwani Dioskurami, uważani byli za "dzieci Zeusa", zaś w Sparcie otrzymali twarde, "żołnierskie" wychowanie... Niestraszne im były później żadne niebezpieczeństwa, a wyprawa po "Złote Runo" pełna była takowych... Przykładowo król jednej z mijanych wysp -  Bebrycji, słynny siłacz Amikos- zażądał, by jeden z Argonautów stanął z nim do walki na pięści. Dopiero wtedy miał "przepuścić" przyjezdnych, uzupełniając niejako "przy okazji" ich zapasy żywnościowe. Ale tylko w przypadku własnej porażki... Do pojedynku zgłosił się Polideukes. Odważny młodzian prócz "spartańskiego chowu" miał za sobą także zwycięstwo w igrzyskach olimpijskich. Był więc "zaprawiony w bojach". Po kilku rundach bezpardonowej wymiany ciosów, górę wzięła strategia oraz technika walki. Polideukes w końcu powalił większego i silniejszego oponenta, "umożliwiając" tym samym kompanom dalszą podróż do wymarzonego celu... "Po wszystkim" zaś nie wrócił z innymi do Grecji. Wraz z bratem popłynął tratwą na północ Morza Czarnego. W jednej z małych zatoczek Dioskurowie rozbili obóz, i żywili się tym, co upolowali bądź złowili. A gdy jeszcze paru co bardziej napastliwych tubylców "nauczyli moresu" i zdyscyplinowali - miejscowi uznali ich za swoich przywódców. Podróżując wcześniej po świecie i widząc, co się na nim "wyprawia" bracia zdali sobie sprawę, że nie zmienią "wszystkiego". Ale na niektóre pomniejsze sprawy, jak własne losy - mieli wpływ. Więc założyli osadę, Dioskurię, która z czasem stała się jednym z ważniejszych portów ówczesnego świata...
Robwier - awatar Robwier
ocenił na63 lata temu
Oto minojska baśń Krety Jadwiga Żylińska
Oto minojska baśń Krety
Jadwiga Żylińska
Dziwna to książka. Przede wszystkim tytuł "Oto minojska baśń krety" sugerowałby prezentację mitów kreteńskich czy bezpośrednio związanych z Kretą. Tak jest w przypadku mitu o Tezeuszu i Ariadnie i w przypadku mitu o Dedalu i Ikarze. Historia o Heraklesie, Argonautach i Achillesie wymyka się temu ujęciu... Chociaż właściwie mit o Heraklesie dałoby się podpiąć pod sprawy kreteńskie--Herakles pojmał byka kreteńskiego, od którego zaczęło się przekleństwo Minosa, Herakles oczyścił częściowo Tezeuszowi drogę przez Przesmyk... Wreszcie same mity... Nie są to właściwie mity, ale adaptacje mitów według autorki. I tak, na przykład Herakles wykonuje swoje prace nie w charakterze pokuty, lecz dla zdobycia kobiety. Tezeusz pokonuje Minotaura, który nie jest potworem. Jazon zdobywa złote runo bez zasiewania zębów smoka i walki z zasianymi ludźmi. Achilles zyskuje odporność na ciosy nie dzięki zanurzeniu w Styksie, a dzięki natarciu ambrozją i ogniu. Nie powiem, historie są napisane interesująco i dobrze się czytają, zasługują na wyższą ocenę niż 6. Jednak osoba znająca prawdziwe mity poczuje trochę zakłopotania. Właściwie dobrze autorka wybrnęła ze sprawy w historii o Argonautach, gdzie w zakończeniu pisze o tym, iż po wyprawie niektórzy ludzie ubarwiali tę historię i w opowieściach Jazon walczył z zasianymi ludźmi, itd. W ten sposób zachowała ciągłość z mitem. W innych historiach tego nie ma i czytelnik traci orientację odnośnie tego, co jest fantazją autorki, a co autentycznym mitem.
Przemek - awatar Przemek
ocenił na711 lat temu
Trójkolorowa kokarda Jadwiga Chamiec
Trójkolorowa kokarda
Jadwiga Chamiec
W streszczeniu zdanie „fabułę uatrakcyjnia motyw porwania dziecka” wypadło dziwnie. Przeczytałam raz pierwszy w podstawówce. Janek wędruje z listem do Lajosa (czyli Ludwika) Csokoi, właściciela ziemskiego i filantropa. Po dotarciu do jakiegoś miasteczka Janek poznaje wędrowne trio: skrzypka Johanna, będącego w jego wieku, młodszą śpiewaczkę Laurę i jej małpkę Perditę (co po włosku znaczy Utracona). Zachłanny drab Allopeo zgarnia zyski za ich występy. Podniecony powodzeniem przebiera małpkę za honweda (węgierskiego wojaka) i każe jej maszerować bębniąc. Widownia wygląda na zawiedzioną, jak z spod ziemi wyrasta prawdziwy honwed i odpowiednio ruga draba. Janek nie znał węgierskiego, lecz domyślił się z łatwością o co chodzi. Po występie spróbował zagadnąć Laurę, znał tylko niemiecki. – Kim jesteś? – zapytała. – Przyjacielem. – Przecież ja ciebie nie znam. – Czy przyjaciół koniecznie trzeba znać? Ja też mam takich, których prawie nie znam. Przez ścianę pokoju w zajeździe Janek słyszy, jak drab wrzeszczy na swe trio. Po jego wyjściu Janek wchodzi tam przez okno i namawia do wspólnej ucieczki. Drab już niemal ich doścignął, gdy zjawia się Csokoi w towarzystwie dwu honwedów wyższych stopniem. Ponieważ często wyrzucam innym nieumiejętność cytowania, zaznaczam, że skracam, lecz sens zachowuję: - Porwano moją córeczkę – zaczyna drab – jestem Aleksandro Allopeo, a ty jesteś moją córeczką, prawda? Laura potwierdza, lecz oczami mówi co innego. - Prze panów, on kłamie, wcale nie jest jej ojcem – zawołał Johann – To oszust, przywłaszczył mojego Stradivariusa. - A ty mały, skąd miałbyś Stradivariusa? Stradivariusy są rzadkie, dla odróżnienia od innych noszą własne imiona, gdy mowa o takim instrumencie należy spytać o jego miano. Skrzypce, na których rzępolił Holmes, też podobno były Stradivariusem, co prawda Watsonowi, nie znającemu się na instrumentach muzycznych, łatwo było to wmówić, a może to licentia poetica. Tu zapewne też. - Odziedziczyłem po ojcu, sławnym muzyku. - Poważnie? A maestro cóż na to? - A tak, ów muzyk powierzył bezcenny instrument mej opiece. - Acha... a ma jakieś zaświadczenie tożsamości? - Gdzieś miałem, musiałbym poszukać. - Przypominam, że toczymy wojnę, radziłbym się pospieszyć. Drab gorączkowo przetrząsa kieszenie. - Proszę. - Tak myślałem. Paszport wystawiony został na jakiegoś Alfreda Peltza. Maestro zechce to wyjaśnić? - Allopeo to mój pseudonim artystyczny. - Zatem, jak sam przyznaje, nie jest Włochem. Nadal będzie obstawać, że jest ojcem tej małej? - Ja ... ten tego... - Starczy tego gadania. Maestro pozwoli z nami. - Panie władzo, ja przecież... - Na komendzie się będzie tłumaczył. Drab zostaje zamknięty za konszachty z wrogiem, raczej marnym był szpiegiem, skoro przyciągał uwagę. Następnie Janek spotyka Margo, zwaną Królową Amazonek ...
Piratka - awatar Piratka
oceniła na74 lata temu

Cytaty z książki Rozbójnik pana Potockiego

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rozbójnik pana Potockiego