The Confession

Okładka książki The Confession autora John Grisham, 9781846057151
Okładka książki The Confession
John Grisham Wydawnictwo: kryminał, sensacja, thriller
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Język:
angielski
ISBN:
978-1-84605-715-1
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup The Confession w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

The Confession



książek na półce przeczytane 1024 napisanych opinii 1015

Oceny książki The Confession

Średnia ocen
6,5 / 10
4 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce The Confession

avatar
7668
7646

Na półkach:

Nie wciągnęła mnie.

Nie wciągnęła mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
138
83

Na półkach:

Thriller prawniczy to tylko Grisham. Od niego zaczęłam rozkochiwanie się w książkach i zawsze do niego wracam.

Thriller prawniczy to tylko Grisham. Od niego zaczęłam rozkochiwanie się w książkach i zawsze do niego wracam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
60
3

Na półkach:

Do bólu przewidywalna przez co nudna, o górnolotnym charakterze i czarno-białych postaciach na granicy karykatury. Jestem zawiedziony.

Do bólu przewidywalna przez co nudna, o górnolotnym charakterze i czarno-białych postaciach na granicy karykatury. Jestem zawiedziony.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2110 użytkowników ma tytuł The Confession na półkach głównych
  • 1 288
  • 796
  • 26
434 użytkowników ma tytuł The Confession na półkach dodatkowych
  • 321
  • 40
  • 30
  • 13
  • 10
  • 10
  • 10

Tagi i tematy do książki The Confession

Inne książki autora

John Grisham
John Grisham
Współczesny amerykański pisarz, autor 37 powieści (w tym 6 dla młodzieży),fabularyzowanego reportażu oraz zbioru opowiadań. Jego książki ukazują się w 50 językach, a ich łączny nakład przekroczył 300 milionów egzemplarzy. W 2011 roku otrzymał prestiżową nagrodę literacką Harper Lee. Po twórczość Grishama chętnie sięgają filmowcy takiej miary jak Sydney Pollack, Francis Ford Coppola, Robert Altman czy Alan J. Pakula, a ekranizacje jego powieści, m.in. Raport Pelikana z Julią Roberts i Denzelem Washingtonem, Firma z Tomem Cruise’em, Czas zabijania z Matthew McConaugheyem, Sandrą Bullock i Kevinem Spacey czy Zaklinacz deszczu z Mattem Damonem, stały się megahitami.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Obrońca ulicy John Grisham
Obrońca ulicy
John Grisham
Michael Brock to ambitny prawnik, który dla kariery poświęcił wszystko, podporządkowując swoje życie jednemu celowi - zostać partnerem w kancelarii. 👨‍⚖️ Przez 7 lat mørdɛrczɛj pracy mężczyzna zdążył zatracić się w pogoni za sukcesem, zapominając o wartościach, które kiedyś były dla niego ważne. 😟 Gdy swoje marzenie ma już niemal na wyciągnięcie ręki, w jego życiu następuje moment przełomowy, jakim jest dr@matƴcznɛ wydarzenie w kancelarii - śmïɛrć uzbrøjønego bezdomnego. 😲 Od tego momentu Brock zaczyna dostrzegać świat, którego wcześniej nie chciał widzieć, a w jego głowie pojawia się lawina pytań i wątpliwości. Czy mężczyzna postąpi zgodnie z budzącym się w nim sumieniem, czy ostatecznie postawi na karierę❓️🤔 Grisham znany jest przede wszystkim ze swoich thrillerów prawniczych i ta książka również tego typu historią jest, aczkolwiek poczuć można w niej jakiś powiew świeżości. 👍 Autor, serwując nam pierwszoosobową narrację, zabiera nas w podróż przez myśli i emocje głównego bohatera. Poznajemy go jako człowieka sukcesu, 🏆 cenionego pracownika prestiżowej firmy, który walczy o pozycję w hierarchii za cenę własnego człowieczeństwa, aby za chwilę obserwować jego głęboką wewnętrzną przemianę. 😯 I o tym przede wszystkim jest ta książka, ale dochodzenia prawdy w pewnej intrygującej sprawie również możecie się tu spodziewać. 🔎 Jest bardzo ciekawie, jest wciągająco, ale jest też i refleksyjnie. Uważam, że "Obrońca ulicy" to coś więcej niż tylko thriller prawniczy. To pozycja ważna, niosąca istotne przesłanie i zadająca niewygodne pytania, ale nadal dostarczająca świetnej rozrywki. Gorąco polecam❗️☺️
books_and_candles - awatar books_and_candles
ocenił na86 miesięcy temu
Spisek Brian Haig
Spisek
Brian Haig
Dobrych kilka lat temu przeczytałem powieść Tajna sankcja mało u nas popularnego amerykańskiego autora, analityka wojskowego i byłego oficera armii USA, Briana Haiga. Książka, otwierająca cykl z byłym komandosem, obecnie wojskowym prawnikiem, Seanem Drummondem jako protagonistą, niezwykle przypadła mi do gustu i wystawiłem jej bardzo dobrą recenzję. Postanowiłem zaczekać na drugą powieść serii i tak czekałem, czekałem, czekałem... aż zapomniałem. Minęło ponad pięć lat, w końcu sobie przypomniałem; patrzę, i co widzę? Jest już trzecia powieść cyklu i czwarta, a drugiej jak nie było, tak nie ma! Cóż, Polska to nie jest kraj, który można zrozumieć, to stan umysłu, czyli Zulu-gula. Przekonawszy się o tym po raz kolejny, tym razem na przykładzie naszej polityki wydawniczej, postanowiłem nie czekać na upragniony odcinek drugi i przejść od razu do trzeciego, którym jest Spisek. Bill Morrison, amerykański generał i ostatnio attache wojskowy w Moskwie, którego karierę można było dotąd z powodzeniem określać jako błyskotliwą, nagle zostaje aresztowany pod zarzutem zdrady, zabójstw i mnóstwa innych pomniejszych przestępstw. Obrony zdrajcy, na prośbę jego żony, również pracownika amerykańskiego wywiadu, podejmuje się jej były kochanek, czyli znany nam już główny bohater całego cyklu powieściowego, Sean Drummond. Oskarżenie ma do pomocy cały aparat wywiadu i kontrwywiadu USA, ma także za sobą przewagę czasu, gdyż do momentu aresztowania gromadziło dowody, które do siedziby obrony teraz trzeba będzie dowodzić ciężarówkami, a obrońcy tak będzie brakować do pomocy ludzi, którym by mógł zaufać, że na swojego asystenta będzie musiał zatrudnić cywilną prawniczkę wziętą dosłownie z ulicy. Oczywiście będzie ona piękna, bystra i tak dalej, podobnie zresztą jak żona oskarżonego, co już na kilometr pachnie kłopotami. Czy Drummond ma jakiekolwiek szanse, by ze swym nielicznym zespołem stawić czoła machinie amerykańskich tajnych służb i prawnikowi oskarżenia, na którego wybrano laureata Nagrody Kata, takiego prawniczego Top Gun, majora Eddiego Goldena, który na dodatek podebrał Seanowi do swego zespołu najlepszą do takiej sprawy asystentkę, Karen Zbrovnię, gwiazdę korpusu JAG? Tego oczywiście nie zdradzę. Nadmienię tylko, że walka odbędzie się nie tylko na papiery, dowody i poszlaki, ale również na broń palną i białą. Będzie się działo i w Stanach, i w Moskwie, a Drummond będzie musiał zaryzykować nie tylko swoją karierę, ale i głowę. Do książki podszedłem uwzględniając wrażenia z Tajnej sankcji, a więc z oczekiwaniem na naprawdę dobry kawał beletrestyki. W pierwszej chwili doznałem jednak szoku - powieść niemal rozpoczyna się żenującą wpadką – scena rozmowy przez telefon płynnie przechodzi w rozmowę oko w oko, tak jakby autor zapomniał, o czym pisał. Na szczęście to jedyny, choć bardzo zastanawiający błąd, który zauważyłem w powieści. Gdzie korekta? Fabuła nie jest przesadnie rozbudowana, i całe szczęście, gdyż sama intryga jest dość skomplikowana i mam wrażenie, że może być trudna do ogarnięcia dla niezbyt uważnych czytelników, choć bez przesady. Akcja będzie, a jakże, i romanse też, czyli dla każdego coś miłego. Całość okraszona bardzo dobrym warsztatem literackim, znajomością realiów, specyficznym wojskowym humorem. Postać głównego bohatera może nieco sztampowa, ale przekonująca, sympatyczna, spójna psychologicznie. Czego można więcej chcieć? No właśnie. Gdyby chodziło tylko o to, o czym już wspomniałem, byłaby to piątka (w starej skali ocen) w swojej klasie, czyli na styku powieści prawniczej, szpiegowskiej, sensacyjnej i thrillera. Jest jednak coś jeszcze, co sprawia, że jest to pozycja z całkiem innej półki. Dotychczas uważałem, że głównie fantastyka jest gatunkiem, gdzie można pisać o rzeczach jak najbardziej realnych, prawdziwych, o których nie można opowiedzieć jako o rzeczywistych, z powodu cenzury, obawy przed pozwem, zemstą, czy z innych przyczyn. Tutaj powraca sprawa założeń fabuły powieści, a dokładniej sedna intrygi, wokół wszystko zbudowano. Polski tytuł Spisek jest fałszywy i szkodliwy, gdyż sugeruje, że mamy do czynienia z kolejną spiskową teorią dziejów. Tymczasem tytuł oryginału The Kingmaker odnosi się do rzeczy jak najbardziej rzeczywistej. W historii nawet najwięksi władcy, którzy od początku panowania startowali z silnej pozycji, musieli walczyć o utrzymanie swej niezależności od różnych, jak byśmy to dziś określili, grup nacisku. Często też walkę tę przegrywali i stawali się w mniejszym lub większym stopniu narzędziami w rękach możnowładców, szarych eminencji czy różnych układów politycznych. O tych słabych nawet nie ma co wspominać. Wielu z nich zostało osadzonych na tronach przez różnych kingmakerów, którzy potem aż do końca ich panowania pociągali za sznurki, niczym u marionetki w koronie, po czym tworzyli sobie nowego władcę. W ostatnich stuleciach, wraz z koncentracją kapitału, wzrostem jego wirtualności, gwałtownym rozwojem stojących ponad prawem tajnych służb i komplikacją światowej sceny politycznej, globalizacją i innymi procesami, nastąpiło drastyczne zmniejszenie realnej władzy osób i organów oficjalnie ją posiadających. W literaturze pięknej początki tego procesu niezmiernie obrazowo opisał choćby Umberto Eco w Cmentarzu w Pradze. Stan obecny jest tak odległy od tego, co funkcjonuje w powszechnej świadomości społecznej, że większość wprost nie może i nie chce uwierzyć w rzeczywistość taką, jaką jest. Brian Haig w lekkiej formie rozrywkowej, w założeniach intrygi, przemycił nam bardzo oryginalną wariację na temat obecnego stanu światowych tajnych służb, która pomimo pewnego pierwiastka fikcji, jest jak najwierniejszym odbiciem rzeczywistości. Nie każdemu chce się czytać poważne, udokumentowane opracowania w rodzaju Wielkich kłamstw Ameryki Diany West; ludzie w ogóle w większości nie lubią sobie łamać głowy i komplikować światopoglądu, a co za tym idzie życia. Wolą widzieć walkę wywiadów taką, jak w Stawce większej niż życie, niż zastanowić się, na przykład, jak to możliwe, że w Polsce listy agentów UB i SB są kilometrowej długości, a szpiegów służb zagranicznych jak na lekarstwo. I nikt nie pyta, kto pracował dla Stasi, że o Wielkim Czerwonym Bracie, czy obecnej Rosji, nie wspomnę. A trzeba zaznaczyć, że pomiędzy poziomem celów i środków polskiego wywiadu oraz kontrwywiadu, a celami i środkami służb głównych światowych graczy, jest mniej więcej taka różnica, jak między ich PKB. Do tego dochodzą jeszcze tradycje, zaszłości historyczne i wiele innych czynników. Uwzględniając tę wartość dodaną do tradycyjnej powieści, Spisek staje się powieścią must read, która może czytelnikom, którzy się dotąd w ogóle tym nie interesowali, otworzyć oczy na takie sprawy jak niezależność niepodległych państw, na „upadek” Rosji i wiele innych rzeczy. I zachęcić do sięgnięcia choćby po wspomniane już Wielkie kłamstwa Ameryki, bo w świecie tajnych służb nic nie jest takim, jakim się wydaje. Spisek Briana Haiga polecam gorąco i z pełnym przekonaniem. Zapraszam do lektury Wasz Andrew źródło i miejsce do pogadania : https://klub-aa.blogspot.com/2017/09/dugie-rece-moskwy-czyli-spisek-briana.html
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na88 lat temu
Pojutrze Allan Folsom
Pojutrze
Allan Folsom
Nie mogę powiedzieć, że spotkało mnie rozczarowanie, bo niczego błyskotliwego się nie spodziewałem. Książkę ściągnąłem z półki, opisanej jako "Sensacyjne", chcąc sobie zapewnić lekką lekturę na majówkę. Ku mojemu zaskoczeniu, powieść była całkiem niezła, znacznie lepsza niż się spodziewałem. Atutem jest dobrze przygotowane tło, dokładne opisy miejsc i sytuacji, co sprawia, że czytelnik "widzi" te miejsca w wyobraźni i sprawia to wrażenie solidnie wykonanej roboty. Akcja przeprowadzona jest dobrze - nie błyskotliwie, ale dobrze. Zwalnia, gdy bohater jest zmęczony i targają nim niepewności, przyspiesza, gdy trzeba działać szybko. Postaci są wyraziste, przynajmniej te najważniejsze - poboczne mogą się czytelnikowi mylić, ale nic to nie szkodzi, bo wkrótce i tak będą martwe. To właśnie jest słaby punkt książki - trupów więcej niż w Hiroszimie. Autor tak szafuje tu ludzkim życiem, że po pewnym czasie gdy tylko pojawia się nowa postać, możemy być pewni, że końcowej strony nie dożyje. Niepotrzebnie też wpleciono tu wątek miłosny, który spłyca powieść i czyni ją przewidywalną. Prawa fizyki traktowane są tu dość dowolnie. Wspomnę tylko o cięciu skalpelem w temperaturach bliskich zeru bezwzględnemu. Tak, jakby w takich temperaturach cokolwiek można było uciąć. Urąbać, ukruszyć, rozbić - jak najbardziej - ale uciąć? I to jeszcze tak precyzyjnie? Już w minus 70 st. Celsjusza większość przedmiotów robi się krucha jak szkło. Akcja rozwija się dość długo. Niepotrzebnie długo. Gdy dochodzi do kulminacji, czytelnik zaczyna się trochę gubić, ale to uwaga na plus - bowiem podobnie gubią się śledczy. Zakończenie trudne do przewidzenia, co też jest zaletą, ale co znajduje się w tajemniczym pakunku, średnio inteligentny czytelnik domyśli się od razu - nie trzeba było zwlekać z tym do ostatniego słowa. Ostatniego - dosłownie! W sumie, nie była to lektura na dwa wieczory, jak się spodziewałem. Trochę wysiłku jednak kosztowało przebrnięcie przez zagmatwaną akcję. Jeśli ktoś to lubi - polecam. Ale moim zdaniem, to po prostu niedoskonałość formy. Treść na czwórkę, forma na trójkę. Wychodzi ocena przeciętna. Dodatkowa gwiazdka za oryginalny pomysł.
Nitager - awatar Nitager
ocenił na67 lat temu
Człowiek firmy Joseph Finder
Człowiek firmy
Joseph Finder
Joseph Finder to ekspert od thrillera „korporacyjnego”, opisującego sposób funkcjonowania wielkich firm. Fabuła dzieli się na dwie drogi: kryminalną i firmową. Pierwsza przeprowadza nas przez interesujące wątki, a druga to takie trochę lanie wody. Przez tą drugą książka jest sztucznie wydłużona i spokojnie mogłaby być dużo krótsza. W “Instynkcie zabójcy” wątki firmowe były ściśle powiązane z fabułą, a tutaj mogłyby zejść na dalszy plan i nie być tak bardzo eksponowane. Za to pierwsza droga trochę przypomina motyw ze “Zbrodni i kary” Dostojewskiego. Nick jako główny bohater zachowuje się nijako. Nie jest panikarzem, ani też zbyt pewny siebie jeżeli chodzi o sytuację stresowe. Lepiej wychodzi to Eddiemu Rinaldiemu, który trzyma rękę na pulsie. Początkująca śledcza Audrey ma wiele do zaoferowania, ale cały czas jest pomijana w męskim świecie policji. Gdy dostaje sprawę zabójstwa może w końcu pokazać swoje umiejętności. Historia ma jeden wielki zwrot akcji zawarty w zakończeniu. Według mnie trochę zbyt przekombinowany, ale nie zmienia to faktu, że samo zakończenie jest oryginalne. Reasumując książka byłaby lepsza gdyby nie pewne wątki, które wydają się tu być zbędne. Nick to dyrektor finansowy wielkiej firmy, który jest nękany przez włamywacza wandalistę. Zbiega się to z redukcją zatrudnienia w jego firmie. Policja jednak lekceważy incydenty w jego domu. Dlatego Nick postanawia wziąć sprawy we własne ręce, przez co doprowadza do tragedi. Ten problem zmieni całkowicie jego życie.
Hendoslaw - awatar Hendoslaw
ocenił na62 lata temu
Londyński Bulwar Ken Bruen
Londyński Bulwar
Ken Bruen
"Styl prozy Bruena jest zabójczy jak kula w łeb i zazdrości mu go wielu pisarzy gatunku noir" – przeczytałam na okładce, która postaciami znanych aktorów przyciągnęła moją uwagę. Chociaż to większa zasługa Keiry Knightley, której grę uwielbiam niż Colina Farrella. Użycie słowa „noir”, w tym słownym wabiku zamiast „czarny” oraz wykorzystanie kadru z filmu zrealizowanego na podstawie tego kryminału, zamiast tradycyjnej grafiki komputerowej, w moim przypadku, było bardzo dobrym sposobem na skuszenie mnie do jego przeczytania. Nic tak mnie nie odstrasza, jak krzyk – Czarny kryminał w stylu Chandlera! To zostawiam koneserom powieści z atmosferą trącącą myszką. Ja lubię oglądać w kryminałach współczesne mi czasy i jego problemy, a jeśli jeszcze pisarz potrafi klasyczną kanwę gatunku ubrać w bliską mi współczesność, to wiem, że przede mną kilka godzin dobrej rozrywki. Ken Bruen potrafi robić to świetnie i słowa zazdrości wyrażone na okładce, nie są bezpodstawne. Był więc w tej powieści główny bohater, Mitchell, skłócony z całym światem, który właśnie opuścił po trzech latach więzienie, tracąc w nim "czas współczucie i zdolność dziwienia się", w zamian zyskując pewność, że musi "zmobilizować wszystkie siły, by tam nie wrócić". W tym postanowieniu miał przed sobą najprzebieglejszego przeciwnika – życie, które ustawicznie i niestrudzenie, w postaci dawnych „przyjaciół”, przypominało mu gorzką, ale prawdziwą myśl – "Wszystkie problemy człowieka biorą się stąd, że nie potrafi siedzieć w pokoju i nic nie robić". Efekt walki o życiowy wniosek był taki, że w kilkanaście godzin po odzyskaniu wolności w kieszeniach miał "heroinę, pistolet i pół paczki kokainy", a w głowie jasne przekonanie – "Czegóż więcej można pragnąć nocą w Londynie?" Był w tej opowieści obraz otaczającej Mitcha brutalnej rzeczywistości londyńskiego świata przestępczego walczącego o wpływy, o władzę i pieniądze z handlu narkotykami i seksem oraz z wymuszania haraczy. Pełnego upalonej, nudzącej się młodzieży, dla której jedyne przerywniki w tym ciągu bezcelowego życia to "więzienie aborcja samobójstwo". Był też policjant, który wpadał prewencyjnie do Mitcha na irytujące zapoznawczo-rozpoznawcze pogawędki. Był również, oprócz biedy londyńskich dzielnic pełnych nielegalnych imigrantów, blichtr londyńskiego bulwaru i majętnych ludzi, u których Mitch w mocnym postanowieniu nowego życia z dala od kłopotów, zatrudnił się jako człowiek od wszelkiego rodzaju domowych napraw i konserwacji. Była też femme fatale. Bogata, podstarzała aktorka, o zapomnianej sławie, ale z bardzo dobrze utrzymanym ciałem, u której Mitch znalazł pracę i wbrew rozumowi, ale nie wbrew ciału, zawsze ciepłe łóżko. Była także nieprzewidywalna intryga wciągająca od pierwszej strony i proroczego zdania – "To, co ci się zdaje nieważnym, odosobnionym incydentem, uruchamia ciąg zdarzeń, jakiego nigdy byś się nie spodziewał. Jesteś przekonany, że dokonujesz jakichś wyborów, a tymczasem dopasowujesz tylko elementy z góry określonej całości". Mitch dokonywał wyborów, a ja skwapliwie układałam mozaikę ich efektów działania, łudząc się, że będę sprytniejsza i przebieglejsza od autora. Nic z tego! Finał wydarzeń zaskoczył mnie tak samo, jak Mitcha. I były oczywiście dialogi ociekające złośliwą ironią, a właściwie, gdyby pominąć niewiele scen opisowych i komentarze sytuacji (też zresztą ironiczne),zostałby jeden wielki dialog, w którym gęstość cynizmu przypadająca na jedno zdanie przyklejała mi podczas czytania mimowolny półuśmiech na twarzy. Miałam poważne podstawy do obaw, że mi tak zostanie i zacznę gadać jak Mitch! Wszystkie te cechy klasycznego, czarnego kryminału, ubrane w realia moich czasów stworzyły celny, bezlitosny, przerażający, bolesny, miażdżący i niestety bardzo realny obraz współczesnego Londynu. Autor posunął się dalej w tej projekcji. Przewrotnie zasugerował, że po zamknięciu książki, przedstawiony przez niego fikcyjny świat nie zniknie. Będzie trwał nadal obok mnie, tkwił w rzeczywistości jak bolesny wrzód. Mitchell był oczytanym człowiekiem. W więzieniu miał czas na pochłanianie książek (jedna-dwie dziennie!) i to one kojarzyły mu się z przeżywanymi scenami, widzianymi przedmiotami czy obserwowanymi zachowaniami ludzi. Często powoływał się na tytuły powieści i ich autorów, mieszając fikcję z realnością, a życie z grą aktorską. Pisarz natomiast układ samej powieści z przedstawieniem teatralnym, dzieląc ją na trzy części – "Przedstawienie, Kurtyna zapada i Akt końcowy". Kto by pomyślał, że kryminał może zawierać takie przesłanie – Życie to teatr, ludzie to aktorzy, a fikcja to rzeczywistość. Jednak to już było! – mogłabym powiedzieć, dodając zaraz – może i było, ale nie w takim stylu, gdzie ostry jak skalpel i precyzyjny jak laser humor czyni życie mniej demonicznym. To najmocniejsza strona tego kryminału. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na73 lata temu
Porwanie Mark Gimenez
Porwanie
Mark Gimenez
Kiedy twoja przeszłość upomina się o Ciebie, a pewnie niezałatwione sprawy uderzają rykoszetem w Twoich najbliższych, wszystko, wokół podlega rewolucji. Pewien szczęśliwy dzień w rodzinie Brice’ów zamienia się w koszmar, kiedy po meczu małej ligi sprzed oczu ojca i trenera znika gwiazda boiska – dziesięcioletnia Grace. Wydaje nam się, że rozumiemy więcej, kiedy dowiadujemy się, że rodzina dziewczynki jest bardzo zamożna, a za kilka dni jej majątek dodatkowo się powiększy, ponieważ firma jej ojca – Johna – wchodzi na giełdę, w czym mężczyzna upatruje możliwość szybkiego wzbogacenia. Jednak im dalej w las tym wiemy mniej. Okazuje się, że dziewczyna nie została porwana dla okupu, a spec jednostka od zaginionych dzieci nie daje rodzinie żadnej nadziei na odnalezienie Grace żywej. Drugą warstwą powieści są wspomnienia dziadka dziewczynki z wojny w Wietnamie, na której stracił przyjaciół. Do tego wojna rządzi się brutalnym prawem „zabij, albo Ciebie zabiją”, co doprowadza do wynaturzeń i usprawiedliwionego okrucieństwa. Ben – zmotywowany pewną wizją wróżki – wyrusza na misję odzyskania wnuczki, przekonany o tym, że mała żyje. Ta książka zaskoczyła mnie tym, jak bardzo mi się podobała. Chociaż podeszłam do niej bez przekonania i raczej bez oczekiwań okazała się całkiem dobrze poprowadzoną historią z ciekawym twistem. Oczywiście opowieść jest z grubsza przewidywalna i czytelna, ale zaskakująca w ostatecznym rozwiązaniu zagadki. Ta powieść to też historia o rodzinie i relacjach. Rodzicom Grace od dawna nie układa się w małżeństwie, a sytuacja, w której córka znika niemal sprzed oczu ojca, nie pomaga. Sama Elizabeth jest postacią na wskroś zimną i nieprzystępną, co nie ułatwia z kolei Johnowi podejmowania prób dotarcia do żony i otworzenia jej na niego. Do tego bardzo ważną relacją okazuje się relacja Johna z Benem – ojcem, który tak długo żył wojną, a po niej traumą, że zupełnie nie umiał zająć się rodziną. Ich wspólna wyprawa w poszukiwaniu Grace odmienia ich spojrzenie na siebie nawzajem, a także odmienia ich samych wewnętrznie. Z czasem czytając tę książkę odnosi się wrażenie, że ta mała dziewczynka nie jest tylko córką i wnuczką, a jej brak staje się impulsem do tego, żeby wszyscy inni zdali sobie z tego sprawę. Grace przy okazji jest jak na dziesięciolatkę niewiarygodnie rezolutna i mądra. Widać, że nauczyła się więcej od swoich najbliższych, niż oni sami zdawali się jej dawać. Fantastycznie poprowadzona postać dziecięca – a to nie jest łatwe, żeby dać jej inteligencję, ale nie arogancję. Bardzo mocnym elementem są monologi wewnętrzne bohaterów, bardzo prawdziwe dla ich osobowości. Uważam, że Gimenez bardzo sprytnie nadaje ton każdej postaci. Ojciec Grace to nerd, informatyk nie nauczony życia w społeczeństwie, więc jego przemyślenia są pełne odniesień do słownictwa komputerowego. Elizabeth z kolei to prawniczka z krwi i kości, do tego kobieta w świecie mocno zmaskulinizowanym, próbująca przebijać szklany sufit umiejętnościami (bezskutecznie) i urodą (to już lepiej). Jej przemyślenia też są bogatsze niż w tradycyjnym thrillerze. Ja byłam zaskoczona. Jednak dla mnie najsilniejsze w przekazie były wspomnienia Bena z Wietnamu. Jego opowieści o absolutnie bezlitosnym traktowaniu Wietnamczyków, ale i Amerykanów przez Wietkong. Opisy, w jaki sposób żołnierz był traktowany w niewoli, ale i to, jak drogie okazuje się ludzkie serce na polu bitwy i jak czasem trzeba szybko podejmować decyzję, czy człowiek to wróg czy przyjaciel. Coś niesamowitego. Bardzo wiarygodne i bolesne. Te historie pełne są takich małych ciekawostek, o których autor musiał słyszeć od ojca albo kogoś bliskiego, bo tego raczej nie znalazł w książkach historycznych. Przy tym wszystkim tylko istota tego porwania nie ma moim zdaniem sensu. Fabuła jest dobrze poprowadzona, bardzo podoba mi się zakończenie tej historii, ale to porwanie staje się bardziej pretekstem do opowiedzenia czegoś więcej. Nie przeszkadzało i to, jednak jeśli spodziewacie się adaptacji „Bez śladu” w powieści to nie w tej. Ja książkę przeczytałam w jeden dzień (w większości),ponieważ ta historia naprawdę wciąga. To kolejny mało znany w Polsce autor, którego brakuje w księgarniach. Moim zdaniem na polskim rynku promowane są gorsze pozycje w tym stylu i lepiej sobie radzą niż Gimenez, a szkoda. Ja z uporem maniaka będę Was namawiać do czytania tego, co was zainteresuje, a nie tego, do czego namówi Was reklama. Ja często jestem zaskoczona eksperymentami książkowymi i o nich będę mówić dobrze i chętnie.
fmds - awatar fmds
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki The Confession

Więcej
John Grisham Zeznanie Zobacz więcej
John Grisham Zeznanie Zobacz więcej
John Grisham Zeznanie Zobacz więcej
Więcej