Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać7
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać445
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Mrówka na szachownicy

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- e-book
- Data wydania:
- 2004-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2004-01-01
- Liczba stron:
- 421
- Czas czytania
- 7 godz. 1 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788392571209
"Mrówka na szachownicy" wywołała ostrą polemikę w środowisku żołnierzy AK w kraju i na emigracji. Książka spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem, ale też i potępieniem. Ujawnia przyziemną stronę Powstania Warszawskiego, bałagan i absurd. Recenzenci książki podkreślają świetne opisy psychologiczne powstańców, poruszające literackie fragmenty i głębokie refleksje. Odwaga i strach, groza i humor, otwarta walka i zapełnione cywilnym tłumem piwnice, wszystko to autor, żołnierz batalionu Chrobry I, przeżył na swym szlaku bojowym Woli, Starówki, Sródmieścia i Czerniakowa latem 1944 roku.
Kup Mrówka na szachownicy w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Mrówka na szachownicy
Poznaj innych czytelników
301 użytkowników ma tytuł Mrówka na szachownicy na półkach głównych- Chcę przeczytać 210
- Przeczytane 86
- Teraz czytam 5
- Posiadam 19
- Historia 5
- Powstanie Warszawskie 4
- Chcę w prezencie 3
- Do kupienia 3
- 2025 2
- Ulubione 2
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Mrówka na szachownicy
Sześć tygodni temu włożyłem łuskę do lewej kieszeni bluzy panterki; złoto do kurtki munduru Luftwaffe, a portfel do spodni. Przyszło mi na myśl, że gdybym włożył łuskę do prawej kieszeni zamiast lewej, zginąłbym od postrzału w brzuch. Gdybym zaś wtedy włożył złoto do spodni, a portfel z dokumentami do kurtki, która leży pod gruzami Pasażu Simonsa, Gestapo nie wypuściłoby mnie żywego z kościoła.
Sześć tygodni temu włożyłem łuskę do lewej kieszeni bluzy panterki; złoto do kurtki munduru Luftwaffe, a portfel do spodni. Przyszło mi na m...
Rozwiń ZwińWszystko robi się tu z narażeniem życia. Naturalnie, walczy się z narażeniem życia, także ucieka z narażeniem życia, Stoi pod otwartym niebem z narażeniem życia i kryje w piwnicy z narażeniem życia. Wychodzi na klatkę schodową za potrzebą z narażeniem życia. Żyje się z narażeniem życia.
Wszystko robi się tu z narażeniem życia. Naturalnie, walczy się z narażeniem życia, także ucieka z narażeniem życia, Stoi pod otwartym niebe...
Rozwiń Zwiń







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Mrówka na szachownicy
ODARTY ZE SKÓRY
Czas, emocje oraz pamięć się odstały, co dało podobny dystans do Białoszewskiego.
Lekka nuta ironii i brutalna samoocena. Najpierw ciekaw wszystkiego, później odkrywa w sobie wojownika, zawsze jednak przewiduje i kalkuluje na zimno. Ta cecha i duży łut szczęścia ocala mu życie. Na końcu złamany, odarty ze skóry strzęp lęku.
Podejrzewam, że oderwanie się od ojczyzny i brak lęku przed konfrontacją z żywymi piewcami mitu powstania pozwoliły na brutalną szczerość. Romantyzm zostawił w gruzach.
Bardzo ważna perspektywa. Organiczna. Biologiczna. Zwierzęca.
Od początku do końca. Od Woli aż po kolejkę EKD kierunek Dulag 121.
Ciekawa perspektywa z punktu widzenia wojskowego, bo porównując jego zachowanie od ataku bombowego na Pasaż Simonsa, to stał się formalnie dekownikiem, symulantem, a pod koniec Czerniakowa dezerterem.
Nikt go nie odwołał, on też nie był ciężko ranny. Pytanie czy był zaprzysiężony, bo pokazuje swój udział w zrywie jako "wolontariat".
Jestem ochotnikiem, jestem dobrowolnie, więc tak usprawiedliwiam niesubordynację. Nie oceniam tej postawy, tylko zastanawiam się jak ją ocenili jemu współcześni, którzy do końca walczyli na przyczółku. Z perspektywy wojskowej to dziwne zachowanie. Z ludzkiej jak najbardziej mądre. W porównaniu z Białoszewskim jednak niejednoznaczne. Białoszewski był cywilem i wyszedł z opresji jako cywil nigdy nie usiłując nawet wstąpić do podziemia. Zatem z powstańczej perspektywy pamiętnik Mirona jest spójny.
Kurdwanowskiego jest problematyczny.
Na uwagę też zasługują częste kpiny z batalionu "Parasol". Z jednej strony podziw, z drugiej posądzenia o cwaniactwo. To akurat jest o tyle ciekawe, że po prostu bardzo ludzkie, a także rzuca światło na spiżowy obraz elitarnych batalionów "Parasol" i "Zośka".
Zazdrość, podziw, złość, rezygnacja bohatera, że nie on, nie tak. On tak po prostu nie umie myśleć, działać z taką motywacją.
Arcyciekawe świadectwo!
ODARTY ZE SKÓRY
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzas, emocje oraz pamięć się odstały, co dało podobny dystans do Białoszewskiego.
Lekka nuta ironii i brutalna samoocena. Najpierw ciekaw wszystkiego, później odkrywa w sobie wojownika, zawsze jednak przewiduje i kalkuluje na zimno. Ta cecha i duży łut szczęścia ocala mu życie. Na końcu złamany, odarty ze skóry strzęp lęku.
Podejrzewam, że oderwanie się od...
Jedna z lepszych i bardziej prawdziwych książek o PW. Przeczytałem ją po raz pierwszy ze 20 lat temu na stronie autora i to było odkrycie, aczkolwiek jeżeli ktoś czytał Białoszewskiego albo tak jak ja miał rodzinę doświadczoną przez PW to nie był wielki szok. Na szczęście dzisiaj, zwłaszcza po Obłędzie 44 Zychowicza więcej jest spokojnej, prawdziwej narracji a nie infantylizmu spod znaku urwisów co na tygrysy mają Visy. Cześć i chwała bohaterom PW, hańba przywódcom.
Jedna z lepszych i bardziej prawdziwych książek o PW. Przeczytałem ją po raz pierwszy ze 20 lat temu na stronie autora i to było odkrycie, aczkolwiek jeżeli ktoś czytał Białoszewskiego albo tak jak ja miał rodzinę doświadczoną przez PW to nie był wielki szok. Na szczęście dzisiaj, zwłaszcza po Obłędzie 44 Zychowicza więcej jest spokojnej, prawdziwej narracji a nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMają rację Ci, którzy mówią, że to " Pamiętnik z Powstania warszawskiego" Bialoszewskiego, tylko o opowiedziany z perspektywy żołnierskiej, a nie cywilnej. Surowa, bez upiększeń podana relacja z piekła i proby wydostania się z niego
Mają rację Ci, którzy mówią, że to " Pamiętnik z Powstania warszawskiego" Bialoszewskiego, tylko o opowiedziany z perspektywy żołnierskiej, a nie cywilnej. Surowa, bez upiększeń podana relacja z piekła i proby wydostania się z niego
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Jestem jak mrówka, która się znalazła na szachownicy podczas turnieju o mistrzostwo świata i zadziera głowę” - tymi słowami Jan Kurdwanowski po mistrzowsku określa swoją sytuację w poruszających wspomnieniach z okresu powstania warszawskiego, które ukazały się w jego autorskiej książce pt. „Mrówka na szachownicy” z oferty Wydawnictwo Filtry.
Autor opowiada o swoim udziale w powstaniu warszawskim po latach, chcąc ocalić od zapomnienia tych, którzy podobnie jak on, z narażeniem życia wzięli udział w nierównej walce z okupantem. Dedykuje swoje zapiski tym, którzy przeżyli i swoim towarzyszom poległym na ulicach Warszawy. Co więcej, Kurdwanowski prowadzi czytelnika po tych powstańczych dzielnicach stolicy a nawet schodzi z Nami pod ziemię, do świata kanałów, który jednych warszawiaków przerażał a innym dawał nadzieję na przetrwanie.
Blisko prozie Kurdwanowskiego do „Pamiętnika z powstania warszawskiego”. Jednak w tym zestawieniu wspomnienia Mirona Białoszewskiego jawią się tylko jako urywane wzmianki, podczas gdy kapral Krok oferuje czytelnikowi wiele powstańczych historii, które opowiada z wyjątkową dbałością o szczegóły. Choć w tych opisach autor „Mrówki na szachownicy” raczej unika poetyckości, to jego relacja z najważniejszych zdarzeń tamtych wojennych dni śmiało może konkurować z prozą najlepszych. Jest poruszająca, ciekawa a przy tym bije z kart tej książki taka swoboda pisarska twórcy, że nie sposób się oprzeć temu, co ma Nam do powiedzenia.
Powoli, niespiesznie zapoznawałam się z „Mrówką na szachownicy” klucząc wśród wspomnień autora, które oddają klimat sierpnia 1944 roku w Warszawie. Kapral Krok stał się mi bliski niczym druh, który zawsze cało wychodzi z opresji a do tego ma niebywały dar opowiadania. Jego wspomnienia są cennym świadectwem heroizmu młodego pokolenia Polaków, których patriotyzm, mimo upływu lat, nadal budzi podziw i uznanie.
„Jestem jak mrówka, która się znalazła na szachownicy podczas turnieju o mistrzostwo świata i zadziera głowę” - tymi słowami Jan Kurdwanowski po mistrzowsku określa swoją sytuację w poruszających wspomnieniach z okresu powstania warszawskiego, które ukazały się w jego autorskiej książce pt. „Mrówka na szachownicy” z oferty Wydawnictwo Filtry.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor opowiada o swoim udziale...
“Wszystko robi się tu z narażeniem życia. Naturalnie, walczy się z narażeniem życia, także ucieka z narażeniem życia, Stoi pod otwartym niebem z narażeniem życia i kryje w piwnicy z narażeniem życia. Wychodzi na klatkę schodową za potrzebą z narażeniem życia. Żyje się z narażeniem życia.”
Bardzo osobiste wspomnienia z powstania warszawskiego, skupiające się na perspektywie jednostki. Obraz powstania ograniczony jest do tego co widzi, wie i czego doświadcza autor. Brak szerszej perspektywy pozwala spojrzeć w zupełnie inny sposób na te wielokrotnie opisane wydarzenia.
To zupełnie inny obraz niż ten powszechnie znany. Nadzieja, duma i odwaga miesza się ze zwątpieniem. Determinacja, bezprzykładna odwaga z pragnieniem ocalenia za wszelką cenę. Zmęczenie, wycieńczenie fizyczne, głód i pragnienie z dostatkiem oddziałów skupionych wokół dowództwa.
Sugestywny sposób opisywania wydarzeń pozwala odczuć je każdym zmysłem. Czuć w tej historii zapach spalenizny, smak brudnej wody, pył wciska się w oczy…
Kurdwanowski od początku okazuje swój sceptycyzm wobec idei powstania. NIe umniejszając odwadze swoich towarzyszy walki, przedstawia niezbyt popularny pogląd na lato 44. Po kilku pierwszych dniach euforii, nadzieja na zwycięstwo miesza się z pragnieniem przetrwania, przeżycia i z czasem tylko to zaczyna się liczyć.
“Sześć tygodni temu włożyłem łuskę do lewej kieszeni bluzy panterki; złoto do kurtki munduru Luftwaffe, a portfel do spodni. Przyszło mi na myśl, że gdybym włożył łuskę do prawej kieszeni zamiast lewej, zginąłbym od postrzału w brzuch. Gdybym zaś wtedy włożył złoto do spodni, a portfel z dokumentami do kurtki, która leży pod gruzami Pasażu Simonsa, Gestapo nie wypuściłoby mnie żywego z kościoła.”
“Wszystko robi się tu z narażeniem życia. Naturalnie, walczy się z narażeniem życia, także ucieka z narażeniem życia, Stoi pod otwartym niebem z narażeniem życia i kryje w piwnicy z narażeniem życia. Wychodzi na klatkę schodową za potrzebą z narażeniem życia. Żyje się z narażeniem życia.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo osobiste wspomnienia z powstania warszawskiego, skupiające się na perspektywie...
"Mrówka na szachownicy" Jana Kurdwanowskiego to książka, która opowiada o wspomnieniach powstańca warszawskiego. Wydana przez wydawnictwo Filtry, w twardej oprawie i dużym formacie, przy dość niewielkim druku, czyta się ją powoli, ale z wielkim przejęciem. Autor, z wykształcenia lekarz i były powstaniec, po wojnie wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Swoje wspomnienia spisał wiele lat później, choć pomysł napisania książki nosił w sobie od dawna.
Kurdwanowski przedstawia wizję powstania w sposób niezwykle realistyczny, łącząc poetycki język pełen metafor z surowością wojennych realiów. Oczami autora obserwujemy starcia na ulicach i podwórkach, niedostatek broni u powstańców, brak przygotowania do akcji, ale również ogromną determinację i pragnienie walki o wolność. Zachwycająca malowniczość opisów przeplata się z brutalnymi scenami wojny. Na chwilę widzimy unoszący się kurz tworzący bajkowe kształty, by zaraz potem dostrzec zniszczenia po jego opadnięciu.
Autor niezwykle szczegółowo opisuje swoje przeżycia, wspominając na przykład, jak szedł zgłosić się do walki bez skarpet, czy jak zacinał mu się mechanizm w karabinie, co zmuszało go do samodzielnego radzenia sobie z usterką. Kurdwanowski łączy rolę uczestnika i obserwatora wydarzeń. Widzimy to, co się dzieje jak na filmie, i czytamy jego przemyślenia na temat tych wydarzeń. Dzięki opisom wszystkich zmysłowych wrażeń – smaku, słuchu, węchu, dotyku – możemy w pełni wczuć się w sytuację autora.
To książka zarówno historyczna, jak i osobista. Kurdwanowski opisuje wydarzenia z perspektywy mrówki na szachownicy walk ulicznych – nie widzi ich z lotu ptaka jak lotnicy, lecz jako jeden z wielu ma ograniczone pole widzenia, które jednak oddaje z niezwykłą szczegółowością. Książka wciąga czytelnika, wywołując silne emocje i zachęcając do zgłębiania historii powstania warszawskiego.
Choć autor opisuje wydarzenia znane z innych książek o powstaniu, jak na przykład wybuch czołgu-pułapki i jego skutki, robi to w sposób, który sprawia, że nawet te dobrze znane fakty czyta się z zainteresowaniem.
"Mrówka na szachownicy" mogłaby z powodzeniem dołączyć do kanonu lektur szkolnych, stanowi bowiem wyjątkowe dzieło, zarówno z literackiego, jak i historycznego punktu widzenia.
"Mrówka na szachownicy" Jana Kurdwanowskiego to książka, która opowiada o wspomnieniach powstańca warszawskiego. Wydana przez wydawnictwo Filtry, w twardej oprawie i dużym formacie, przy dość niewielkim druku, czyta się ją powoli, ale z wielkim przejęciem. Autor, z wykształcenia lekarz i były powstaniec, po wojnie wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Swoje wspomnienia...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Nazajutrz był 1 sierpnia 1944 roku. Ten najważniejszy dzień Warszawy zaczął się pogodnie i spokojnie. W ostatnich dwóch stuleciach historii Polski „ważny” równało się „tragiczny”. Łatwo sobie wyobrazić , co może znaczyć „najważniejszy”.”
Jan Kurdwanowski, pseudonim „Krok”, był jednym z nielicznych żołnierzy batalionu, którzy przeżyli zbombardowanie Pasażu w dniu 31 sierpnia 1944 roku.
To dzięki niemu możesz zobaczyć jak wyglądało Powstanie Warszawskie „od środka”. Ucieczka, ukrywanie się, walka, momenty zwątpienia, bombardowanie, utrata bliskich, przejmujące opisy ówczesnej codzienności. W końcu wybrzmiało echo przeszłości, w końcu usłyszałam te dźwięki wystrzałów, śmierci, pustki, ciszy, walącego się miasta, bijącego serca za Polskę, które towarzyszyły Powstańcom przez 63 dni.
„Każdego ranka na strasznie błękitne niebo wytacza się zwiastun śmierci - słońce”, a „im dłużej trwało Powstanie, tym trudniej było wyobrazić sobie jego koniec, choć niemal każdy dzień wydawał się przedostatnim.”
To pamiętnik trudu, straty, ale też nadziei. Byłam razem z nimi, uciekałam kanałami, chowałam się przed bombami, słuchałam opowieści, kiedy była chwila wytchnienia od ostrzeliwania, choć prawdziwie nigdy nie chciałabym tego doświadczyć. Ich odwaga, miłość do kraju, do miasta, do Warszawy… nie można jej opisać słowami.
„Tydzień pracy żołnierza Starego Miasta to 168 godzin, bez mała siedemset kwadransów, a ile minut! A gdy pruli po mnie z kaemu, to już nie minuty, ale i sekundy się dłużyły.”
Obok tej historii nie można przejść obojętnie. Każda strona to niezwykłe świadectwo. Po każdej stronie zamykałam „wrota do piekieł”, siedziałam w ciszy i myślałam nad tym czego oni musieli doświadczyć. Choć to wspomnienia spisane po czterech dekadach to cały czas czuć w nich zapach prochu, gruzu, krwi, tak jakby wydarzyło się to chwilę temu.
Tak trudno o tym mi mówić, ale trzeba znać naszą historię, trzeba pamiętać. Janie, stałeś się moim przewodnikiem i choć niejedna łza spłynęła po moim policzku to dziękuję Ci… Czuję teraz w sercu pustkę, ale i wielką dumę, za to kim jestem, za to, że jestem Polką.
Chwała i cześć Bohaterom!
„Nazajutrz był 1 sierpnia 1944 roku. Ten najważniejszy dzień Warszawy zaczął się pogodnie i spokojnie. W ostatnich dwóch stuleciach historii Polski „ważny” równało się „tragiczny”. Łatwo sobie wyobrazić , co może znaczyć „najważniejszy”.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJan Kurdwanowski, pseudonim „Krok”, był jednym z nielicznych żołnierzy batalionu, którzy przeżyli zbombardowanie Pasażu w dniu 31...
Świetna kiążka, a Kurdwanowski to prawdziwy talent literacki. Opisuje nie tylko fakty i przeżycia, ale również odczucia młodego człowieka. Ma znakomity zmysł obserwacji. Powoduje, że identyfikujemy się z bohaterem i przeżywamy powstanie razem z nim. Moim zdaniem to powinna być lektura obowiązkowa, a nie, zbyt trudne w odbiorze, wspomnienia Mirona Białoszewskiego. Chyba nie muszę dodawać, że "politykę historyczną" uważam za ogłupianie społeczeństwa.
Świetna kiążka, a Kurdwanowski to prawdziwy talent literacki. Opisuje nie tylko fakty i przeżycia, ale również odczucia młodego człowieka. Ma znakomity zmysł obserwacji. Powoduje, że identyfikujemy się z bohaterem i przeżywamy powstanie razem z nim. Moim zdaniem to powinna być lektura obowiązkowa, a nie, zbyt trudne w odbiorze, wspomnienia Mirona Białoszewskiego. Chyba nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNależę do osób, które nie mają popularnego poglądu na temat Powstania Warszawskiego. Uważam, że było ono błędem i w efekcie ponieśliśmy klęskę. Powstanie pochłonęło tyle istnień ludzkich – w większości bardzo młodych ludzi… wielka szkoda i strata.
Kurdwanowski, choć brał udział w powstaniu to ma podobne zdanie. Jako uczestnik i oczywiście bardzo młody człowiek miał okazję obserwować jak giną dla idei kolejni młodzi ludzie i zagładę Warszawy. Język Kurdwanowskiego jest tak plastyczny, a styl tak niewiarygodny, że odczuwamy każdym nerwem ten czytany tekst. Barykady, Warszawę w ruinach, coraz bardziej kurczące się oddziały, smród, brud, żywe mięso i krew. Autor opisuje, jakby te wydarzenia miały miejsce wczoraj, wszystko z takimi detalami, jakby jego pamięć potrafiła działać cuda.
W „Mrówce na szachownicy” nie ma heroizmu. Jest początkowy niesamowity zapał do walki, żeby dokopać Szwabom. Później wkradać zaczyna się niepokój, a nawet strach i w ogóle to nie dziwi, bo w końcu na tę wojnę szli chłopcy i dziewczęta z olbrzymim patriotyzmem w sercu, ale nieprzygotowani na to, co ich czeka; bez broni. Wśród nich zbyt często widać było dzieci.
„Maniuś przyniósł kawę do Arsenału. Dzieci w jego wieku siedzą po schronach z rodzicami. Za mały na żołnierza, broni mu nie dają, ale w wielu akcjach bierze udział. Biega z nami dla towarzystwa, nie chce sam w Pasażu zostać, boi się zgubić (…) Zrazu niezbyt chętnie pozwalano mu iść ze starszymi na linię w obawie, że się rozpłacze i zdradzi stanowisko, ale szybko stwardniał. Zabawnie wyglądał w bluzie panterki, która sięgała mu poniżej gołych kolan.” (strona 137)
Kurdwanowski, i wielkie brawa mu za to, pokazał nam prawdę, nic nie koloryzując. Zobaczyliśmy te dziewczyny i tych chłopaków, którzy już nie z nadzieją, a ze strachem w oczach zwyczajnie chcą tylko jednego – przeżyć. Jak w dniach, gdy wiadomo, że powstanie chyli się ku upadkowi zrzucają mundury i próbują wtopić się w tłum. A my przez cały czas uczestniczymy w tym wszystkim. Jesteśmy z nimi gdy walczą, gdy stawiają niepewne kroki w kanałach, gdy giną.
„Zaraz na skraju zobaczyłem nagą dziewczynę przywaloną blokiem muru od pasa w górę. Przy upadku cegły poluzowały się nieco i ułożyły jak niedbale upuszczona talia kart. Leżała twarzą do ziemi. Łydka pękła jej wzdłuż aż do kości. Dolna część ciała pokryta była tak grubo pyłem, że dziewczyna wyglądała, jak zwalony posąg.” (strona 7)
Niepodważalnym faktem jest i chyba nie ma z czym dyskutować, że tylko co siódmy młody człowiek był jakkolwiek uzbrojony, bo AK broni nie miała – nie w takiej ilości. Większość powstańców, jak napisałam, to byli młodzi ludzie poniżej dwudziestego roku życia i prawie nikt z nich nie posiadał przeszkolenia wojskowego. Powstanie Warszawskie miało być dla nich pierwszą akcją bojową, a okazało się i pierwszą i ostatnią. Postawiono przed nimi zadanie, którego nie dało się wykonać, zadanie z góry skazane na porażkę.
„Anka znajdowała się po mojej prawej stronie na środku jezdni, gdy prysnął obok niej ogień i padła. (…) Ankę z poharatanymi nogami odnieśli na Długą 23. Kompania Klima straciła kilkunastu rannych.” (strona 103 i 107)
Jan Kurdwanowski był lekarzem pediatrą, a później psychiatrą. W 1957 roku emigrował i już do Polski nie wrócił. Brał udział w Powstaniu Warszawskim, jako żołnierz batalionu Chrobry I, walcząc na Woli, Starym Mieście i przyczółku Czerniakowskim. Był autorem dwóch książek: wspomnień o Powstaniu Warszawskim „Mrówka na szachownicy” oraz „Jak wybrałem wolność na Zachodzie i inne wspomnienia”.
Uważam, że „Mrówkę na szachownicy” powinni przeczytać wszyscy, którzy interesują się tematem samego Powstania, II wojny światowej oraz każdy Polak, żeby w końcu wyrobić sobie własne zdanie. Moje dotąd było mało popularne, ale może po lekturze tej książki już nie będę w tak zastraszającej mniejszości.
„Jestem jak mrówka, która znalazła się na szachownicy podczas turnieju o mistrzostwo świata i zadziera głowę.” (strona 362)
Należę do osób, które nie mają popularnego poglądu na temat Powstania Warszawskiego. Uważam, że było ono błędem i w efekcie ponieśliśmy klęskę. Powstanie pochłonęło tyle istnień ludzkich – w większości bardzo młodych ludzi… wielka szkoda i strata.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKurdwanowski, choć brał udział w powstaniu to ma podobne zdanie. Jako uczestnik i oczywiście bardzo młody człowiek miał okazję...
"Mrówka na szachownicy" to lektura, która wywarła na mnie szczególne wrażenie, zwłaszcza że mieszkam obecnie na terenie dawnego getta warszawskiego. Codziennie przechodzę ulicami, które Kurdwanowski opisuje w swojej książce, i to sprawia, że jego wspomnienia stają się jeszcze bardziej żywe i bolesne. Czytając o miejscach, które znam na co dzień, trudno nie odczuwać grozy tamtych wydarzeń.
Książka ta jest jak echo przeszłości, które wciąż rozbrzmiewa w murach mojego miasta. To nie tylko relacja z Powstania, ale także przestroga, abyśmy nigdy nie zapomnieli o tamtych ludziach i ich poświęceniu. Dla mnie to wyjątkowa i bardzo osobista lektura.❤️
"Mrówka na szachownicy" to lektura, która wywarła na mnie szczególne wrażenie, zwłaszcza że mieszkam obecnie na terenie dawnego getta warszawskiego. Codziennie przechodzę ulicami, które Kurdwanowski opisuje w swojej książce, i to sprawia, że jego wspomnienia stają się jeszcze bardziej żywe i bolesne. Czytając o miejscach, które znam na co dzień, trudno nie odczuwać grozy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to