Asembler. Leksykon kieszonkowy

Okładka książki Asembler. Leksykon kieszonkowy autorstwa Dawid Farbaniec
Okładka książki Asembler. Leksykon kieszonkowy autorstwa Dawid Farbaniec
Dawid Farbaniec Wydawnictwo: Helion informatyka, matematyka
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
informatyka, matematyka
Format:
papier
Data wydania:
2012-04-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-04-01
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324643479
"Asembler" to słowo wywołujące przerażenie u laików i dreszcz emocji u specjalistów. Osoby znające ten język są uważane za elitę wśród profesjonalnych programistów. Nic dziwnego — w końcu nikt lepiej niż oni nie zna podstaw działania współczesnych procesorów i technik umożliwiających tworzenie bardzo wydajnych programów komputerowych. Jednak czy wiedza o Asemblerze naprawdę jest tajemna, dostępna tylko nielicznym? Czy język ten jest aż tak trudny do opanowania? Wcale nie!

Przekonaj się o tym, sięgając po książkę "Asembler. Leksykon". Przystępnie i rzeczowo wyjaśni Ci ona sposób działania procesorów zgodnych z architekturą x86, przedstawi strukturę 16-bitowych programów dla środowiska DOS i 32-bitowych programów dla systemów operacyjnych Windows, a także poszerzy Twoją wiedzę o informacje dotyczące Asemblera dla architektury 64-bitowej. Dzięki niej poznasz instrukcje języka, najważniejsze techniki programistyczne, sposoby używania elementów interfejsu użytkownika oraz narzędzia niezbędne w pracy programisty.

Podstawowe pojęcia związane z Asemblerem i przydatne narzędzia
Wiadomości na temat architektury x86 i korzystania z rejestrów procesora
Budowa 16-bitowych programów DOS i 32-bitowych programów Windows
Korzystanie z makroinstrukcji oraz różnych typów danych
Tworzenie programów w systemie Windows i używanie kontrolek UI
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Asembler. Leksykon kieszonkowy w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Asembler. Leksykon kieszonkowy

Średnia ocen
6,7 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Asembler. Leksykon kieszonkowy

avatar
4
4

Na półkach:

Dziękuję za zwiększony ruch na głównej domenie czasopisma. Będziesz Pan wisiał hejterku. Miłego dnia.

Dziękuję za zwiększony ruch na głównej domenie czasopisma. Będziesz Pan wisiał hejterku. Miłego dnia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
18
13

Na półkach:

Bardzo słabiutka książeczka, ze zdeaktualizowaną wiedzą i wieloma, wieloma błędami, brakami i błędami w kompilacji. Wydawca się zhańbił (Helion),że ją wydał, rozmawiałem z Helionem i powiedzieli, że się wstydzą tego leksykonu. Byłem w szoku.

Bardzo słabiutka książeczka, ze zdeaktualizowaną wiedzą i wieloma, wieloma błędami, brakami i błędami w kompilacji. Wydawca się zhańbił (Helion),że ją wydał, rozmawiałem z Helionem i powiedzieli, że się wstydzą tego leksykonu. Byłem w szoku.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5
5

Na półkach:

Książka jest już stara i nieaktualna (MASM 32-bit). Polecam śledzić aktualne materiały od Autora o MASM x64, Microsoft Arm Assembler, MSIL/CIL etc.

Książka jest już stara i nieaktualna (MASM 32-bit). Polecam śledzić aktualne materiały od Autora o MASM x64, Microsoft Arm Assembler, MSIL/CIL etc.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

39 użytkowników ma tytuł Asembler. Leksykon kieszonkowy na półkach głównych
  • 36
  • 3
8 użytkowników ma tytuł Asembler. Leksykon kieszonkowy na półkach dodatkowych
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy Asembler. Leksykon kieszonkowy przeczytali również

Liczby. Ich dzieje, rodzaje, własności Alfred Posamentier
Liczby. Ich dzieje, rodzaje, własności
Alfred Posamentier Bernd Thaller
Raz, dwa, trzy… matematyki potrzebujesz i ty. Często ciekawe rzeczy, które nam umykają swoją oczywistością, warto przywołać i przepracować poddając weryfikacji stan naszego rozumienia ich istoty. Liczby to takie właśnie konstrukcje, które towarzyszą nam całe życie. O ich koncepcyjnych początkach, reprezentacjach graficznych, poszukiwaniu właściwości i relacji, opowiada książka dwóch zawodowych matematyków Alfreda S. Posamentier i Bernda Thallera. W opowieści jest trochę historii, sporo ciekawostek o liczbach naturalnych, solidna dawka rachunków na poziomie elementarnym i kończący całość rozdział o filozofii matematyki. „Liczby: ich dzieje, rodzaje, własności” nie jest rozczarowaniem, ale trochę zabrakło mi całościowego obrazu. Po bardzo dobrym początku, kolejne rozdziału okazały się różne, od średnich po znakomite. Bardzo dobry rozdział pierwszy, gdzie niemal brawurowo autorzy pokazali na czym polega liczenie (str. 18-34),to jednocześnie subtelna analiza potrzeby oddzielenia istoty symboli wskazujących na liczby od nich samych, czyli abstrakcyjnych tworów. Pozornie to ‘dzielenie włosa na czworo’, ale warto poznać sens bijekcji (wszyscy intuicyjnie wiedzą czym ona jest, choć samo słowo może dość niszowe),by w pełni uchwycić istotę XX-wiecznych dyskusji o źródła struktur matematycznych i spory między platonikami a intuicjonistami czy strukturalistami. Na szczęście, „Liczby” to przede wszystkim książka o ciekawych własnościach liczb naturalnych i relacjach, które wynikają z żonglowania nimi, poszukiwania prawidłowości, relacji czy analogii. Dość skrótowy przegląd historii rachowania (wynalezienie zera, systemów pozycyjnych) rozbudowali matematycy o najnowsze ustalenia dotyczące procesu nabywania intuicji matematycznej przez dzieci, posiłkując się głównie badaniami S. Dehaene (*). W książce zabrakło mi rozdziału omawiającego rodzaje liczb, szczególnie że tytuł sygnalizuje ten temat w szerszym wymiarze. Właściwie cała książka dotyczy liczb naturalnych, a obszerniejsze zbiory są tylko wspomniane mimochodem. Przy okazji tłumacz nieładnie pomylił liczby ‘niewymierne’ z ‘wymiernymi’ w krytycznym miejscu (str. 305),gdzie autorzy wprowadzali nieformalnie ich definicję. Arytmetyka jest dość trudnym i nużącym (dla niewprawionych i niezafascynowanych) działem matematyki, stąd nieco autorzy przesadzili w kilku miejscach, gdy namawiali „gorąco zachęcamy do poszukiwania” (na przykład liczb Karpekara, dla których wynik z parzystą liczbą cyfr kwadratu liczby podzielony na dwie części daje przy ich dodawaniu wyjściową liczbę; przy czym badania samodzielne należałoby rozpocząć w obszarze 10-cyfrowych liczb!). Takich nieco ‘zniechęcających zachęt’ jest kilka. Słabo wypadają dydaktycznie. Choć są jednocześnie i bardzo absorbujące i pouczające rozważania o złotym podziale czy liczbach Fibonacciego, które pięknie pogłębiają sens dwumianów i prawdopodobieństwo budujące trójkąt Pascala (str. 170-184). Humaniści, fani sztuki czy poezji również znajdą ciekawe matematyczne analogie i nie tylko chodzi o magiczny kwadrat na obrazie Dürera, ale o powinowactwa w inspiracji symetrią, tworzenie z pobudek zmierzenia się z pięknem w czystej postaci. Jeden rozdział – „Liczenie dla poetów” – to subtelne wyimki z interakcji królowej nauki z lingwistyką czy muzyką. Widać tu, jak Posamentier i Thaller dominujące konkretne abstrakcyjne przykłady rachunkowe przeplatają nieoczywistymi nawiązaniami z nie-matematycznych dziedzin. Do tego analiza ‘magii numerologicznej’ wyprowadzanej z egipskich piramid doczekała się ciekawego podsumowania (str. 317-328) ze studzącym emocje stwierdzeniem: „Bardzo często naukowe wyjaśnienie – choć zapewne nie będzie tak romantyczne jak mistyka liczb – pokazuje, że za spekulacjami tego typu nie kryje się nic godnego uwagi.” „Liczby” warto czytać z kartką i ołówkiem. Jest sporo rachunków (właściwie wyłącznie na liczbach wprost, bez pozaszkolnej symboliki),których przećwiczenie jest frajdą. Przy okazji można dowiedzieć się jak sprawdzić podzielność dowolnej liczby przez 7 (ciekawy algorytm o dużych możliwościach zastosowań) czy przeistoczyć się w detektywa, który szuka związków między dużymi zbiorami liczb ustrukturyzowanymi pod względem pewnych potrzeb. Język książki jest dostosowany niemal do każdego odbiorcy, który nie siwieje na samą myśl o matematyce. Pomocne grafiki, analogie geometryczne i szczegółowe opisy przekształceń, pomagają w poruszaniu się po materii arytmetyki. Matematyka niewątpliwie dużo wymaga od chcących ją poznać, ale i daje sporo. Można ją nawet potraktować jako intelektualną zabawę (str. 366): „Matematyka jest sztuką konstruowania dowodów w ramach pewnej ustalonej logiki opartej na jakichś wybranych aksjomatach. Jeśli spojrzymy na nią w ten sposób, okaże się po prostu jedną z najstarszych gier polegających na żonglowaniu symbolami i słowami.” DOBRE – 7/10 ======= * Po polsku są dostępne dwie książki Stanislasa Dehaene, a tu chodzi o nieprzetłumaczoną: „The Number Sense: How The Mind Creates Mathematics”; Oxford 2011
Carmel - awatar Carmel
ocenił na73 lata temu
Osiem lekcji o nieskończoności. Matematyczna przygoda Haim Shapira
Osiem lekcji o nieskończoności. Matematyczna przygoda
Haim Shapira
Kolejna to książka, w której autor, matematyk izraelski, postawił sobie za cel popularyzację matematyki, uważam, że mu się udało, znalazł dobry balans pomiędzy ścisłością wywodu i lekkością wykładu. Zaczyna Shapira od opisu ciekawej procedury, oto bierzemy dowolną liczbę, jeśli jest parzysta, to dzielimy ją przez 2, jeśli zaś nieparzysta, to mnożymy ją przez trzy i dodajemy jeden; i tak dalej. W końcu powinniśmy dojść do jedynki. Przykładowo: zacząłem od 15 i osiągnąłem 1 w osiemnastu krokach. Co ciekawe, nikt tego faktu (dojścia do jedynki) nie udowodnił. To hipoteza Collatza, nierzadko też nazywana hipotezą 3n+1. Niby łatwe a trudne... Po tym interesującym wstępie mamy sporo rozważań o matematykach starożytnych. O Euklidesie, który jako pierwszy udowodnił, że liczb pierwszych (takich, które nie dzielą się przez inne liczby różne od 1, czyli 2, 3, 5, 7, 11, itd.) jest nieskończenie wiele. A potem ciekawie opowiada Shapira o Pitagorasie, który pokazał, że pierwiastek z dwóch (czyli liczba, której kwadrat równa się 2),nie jest liczbą wymierną: nie da się przedstawić w postaci ułamka. Po tym odkryciu trzeba było czekać dwa tysiące lat na porządną teorię liczb, stworzoną przez Georga Cantora. Cantor był geniuszem, który mocno wyprzedził swój czas, ale nie był zrozumiany przez współczesnych, na przykład inni wybitni matematycy, Kronecker i Poincaré mocno go krytykowali; wpędziło go to w kryzys psychiczny pod koniec życia. Efektownie przedstawione są podstawy teorii liczb i zbiorów Cantora, oto autor prezentuje nam Grand Hotel Hilberta mieszczący się na planecie Proxima Infiniti, w którym jest nieskończenie wiele pokojów, ponumerowanych 1, 2, 3 i tak dalej; wszystkie są zajęte. Nagle zjawia się nieskończenie wielu gości ponumerowanych ujemnymi liczbami całkowitymi: -1,-2,-3, i tak dalej, chcą znaleźć pokój. Ale wszystkie są zajęte! Mimo to menadżer hotelu znajduje sposób, aby ulokować nowych gości nie wyrzucając starych, a każdy mieszka w osobnym pokoju. Jak? Przeczytajcie. Sporo też pisze autor o paradoksie Zenona, który twierdził, że Achilles podążający za żółwiem, nigdy go nie dogoni, mimo że jest dziesięć razy szybszy. Mowa jest również o hipotezie continuum Cantora i o twierdzeniu Gödla, przedstawia autor te trudne koncepcje z dużą lekkością. W tym się różni na plus od innego popularyzatora matematyki, Iana Stewarta, który często brzmi trudno i niezrozumiale. Książkę ubarwiają liczne ciekawostki i odwołania do historii. Mamy też parę interesujących cytatów pochodzących od wybitnych matematyków: W matematyce sztuka stawiania pytań powinna się cieszyć większym poważaniem niż umiejętność udzielania na nie odpowiedzi. – Georg Cantor. Matematykę można zdefiniować jako dziedzinę, w której nigdy nie wiadomo, o czym mówimy, ani czy to, co mówimy, jest prawdą. – Bertrand Russell. Uważam książkę Shapira za bardzo udany przykład popularyzacji królowej nauk, wydaje się, że może głównie zainteresować młodych ludzi, którzy pasjonują się matematyką.
almos - awatar almos
ocenił na81 rok temu
Potęga nieskończoności. Jak rachunek różniczkowy i całkowy odkrywa tajemnice wszechświata Steven Strogatz
Potęga nieskończoności. Jak rachunek różniczkowy i całkowy odkrywa tajemnice wszechświata
Steven Strogatz
Aż tak mnie książka nie zachwyciła... za mało z niej zrozumiałem ;) Momentami ciekawe treści, momentami za bardzo matematyczna jednak... I nie zrozumiałem z niej rachunku różniczkowego wcale, dopiero chatGPT mi wytłumaczył ;) Ale mój błąd, że książki wysłuchałem, taką książkę należałoby raczej jednak czytać i widzieć wzory, pewnie wtedy odebrałbym ją inaczej, bo teraz wracając do fragmentów, też kumam więcej... Na razie oceniam tak średnio ale miałbym chyba ochotę w przyszłości do niej wrócić, może wtedy podniosę ocenę. Jednak pewne takie mniej matematyczne, a bardziej opisowe fragmenty, podobały mi się, np.: "Rozważając argumentację za i przeciw temu, że komputery rozumieją, warto spojrzeć na ewolucję komputerów grających w szachy. W 1997 roku Deep Blue, program grający w szachy stworzony przez IBM, pokonał panującego mistrza świata Garriego Kasparowa w meczu składającym się z sześciu partii. Choć w tamtym czasie wzbudziło to sensację, nie ma żadnej tajemnicy w tym osiągnięciu. Maszyna była w stanie ocenić 200 milionów posunięć na sekundę. Niczego nie rozumiała, ale miała brutalną szybkość. Nigdy się nie męczyła, nie myliła się w obliczeniach i nie zapominała, o czym myślała przed chwilą. Grała jak komputer – mechanicznie i nieidealistycznie. Pobiła Kasparowa mocą obliczeniową, ale nie myślą. Obecna generacja najsilniejszych programów szachowych świata o budzących respekt nazwach jak Stockfish lub Komodo wciąż gra w tym niepodobnym do ludzkiego stylu. Lubią zbijać figury, bronią się metodycznie, ale mimo że są znacznie silniejsze od jakiegokolwiek szachisty, nie wykazują kreatywności ani rozumienia. Wszystko to jednak zmieniło się z nastaniem uczenia maszynowego. 5 grudnia 2017 roku zespół DeepMind z Google’a zdumiał szachowy świat informacją o stworzeniu uczącego się programu o nazwie AlphaZero. Program ten nauczył się grać w szachy, rozgrywając miliony partii z samym sobą i wyciągając wnioski z błędów. W ciągu zaledwie paru godzin stał się najlepszym szachistą w historii. Nie tylko był w stanie łatwo wygrać z każdym człowiekiem (nie było nawet sensu próbować),ale zmiażdżył ówczesnego komputerowego mistrza świata w szachach. W złożonym ze 100 partii meczu z potężnym programem Stockfish algorytm AlphaZero wygrał 28 razy, a 72 razy zremisował. Nie przegrał ani jednej partii." (pdf.str. 353) - co czujecie czytając taki fragment? Bo mnie aż wzruszenie ściska ;) Ale to jeszcze nie koniec: "Najbardziej niepokojące jest to, że AlphaZero przejawia rozumienie. Gra tak, jak żaden komputer do tego pory nie potrafił – intuicyjnie i elegancko, z romantycznym stylem ataku. Gra gambity i ryzykuje. W niektórych partiach tak onieśmielał Stockfisha, że ten zamierał, lub też zwyczajnie się z nim bawił. Czasami wydawało się, że jest złośliwy, nawet sadystyczny. Ponadto przejawia nadzwyczajną kreatywność – wykonuje posunięcia, które jeszcze nigdy nie przyszły do głowy żadnemu arcymistrzowi lub komputerowi. AlphaZero jest obdarzony duchem ludzkim i potęgą maszyny. Ludzkość ujrzała w nim pierwszą zapowiedź przerażającego nowego rodzaju inteligencji." (pdf.str. 353-354) - dla mnie to nie jest przerażające, dla mnie to jest wspaniałe! Jara mnie to tak bardzo, że nawet nie potrafię tego wyrazić słowami :P Po namyśle: a nie, jednak widzę potencjał, oceniam trochę wyżej niż planowałem ;) (czytana/słuchana: 2-6.04.2026) 4-/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na721 dni temu
Krótka historia nieskończoności Richard Morris
Krótka historia nieskończoności
Richard Morris
Czy można zaakceptować realność nieskończoności? Jeśli w matematyce nieskończoność definiuje ramy przestrzeni dla logicznych konstrukcji, to w fizyce stanowi zapowiedź poważnych kłopotów z modelami rzeczywistości. Punktowe rozmiary elektronów, nieskończona grawitacja w centrum czarnych dziur czy nieskończoność Wszechświata, to przykłady poważnych niespójności. Z samej natury ludzkiego sposobu rozumowo-intuicyjnego obserwowania świata wynika, że nieskończoność w opisie przyrody nie jest pożądana, bo z reguły prowadzi do patologicznych wniosków. Co gorsze, najczęściej generuje kolejne wielkości nieskończone. W "Krótkiej historii nieskończoności" Richard Morris prostym językiem nakreślił kilka pól aktywności naukowej fizyków (i astronomów oraz matematyków),w których pojawianie się osobliwości następuje nagminnie. Do tego utrzymał zainteresowanie czytelnika, choć jednocześnie trochę zaburzył przesłanie narracji przyszywanymi wstawkami. W kilku miejscach kosmologiczne rozważania miały prawo się zdezaktualizować, co obecnie obniża nieco atuty całości. Może trochę formalnych minusów. Książka jest ciekawa, choć trochę zbyt dygresyjna. Na szczęście to meandrowanie nie dotyczy wikłania się w niepotrzebne opisy codzienności naukowców ('kto z kim i kiedy wypił kawę'),ale umieszczania niepotrzebnych treści (co nie znaczy, że są nieciekawe). Na przykład: Giordana Bruno (str. 66-68),koncepcje Diraca o morzu elektronów (str. 151-156) czy tunele czasoprzestrzenne (str. 199-201) to dość przyszywane wątki, które mogły być zastąpione czymś bardziej na temat. Książka powstała tuż przed najnowszą rewolucją w kosmologii (którą rozpoczęły ustalenia obserwacyjne z 1998),więc wymaga kilku komentarzy. Niestety nie dodał ich tłumacz Jerzy Kowalski-Glikman, zawodowy fizyk (być może zabrakło mu kilku tygodni do umieszczenia najnowszych wyników). Stąd dyskusje o gęstości Wszechświata i brak wspomnienia o przyspieszaniu ekspansji w wyniku dominacji tzw. 'ciemnej energii' (str. 257-260) wymagają bezwzględnie aktualizacji. Pomylenie czasu życia św. Augustyna i nierozróżnienie położenia gwiazdozbiorów od 'sztywno' zdefiniowanych znaków zodiaku (str. 51 i 59) można ostatecznie wybaczyć. Na szczęście są plusy, które ostatecznie dominują. Morris właściwie utrzymał założoną podstawową popularność całego wywodu. W kilku miejscach wprost uzmysłowił czytelnikowi, że w detalach przywołane koncepcje są zdecydowanie bardziej subtelne. Jasno dał do zrozumienia, jak bardzo opisywane teorie i modele są akceptowalne w środowisku (np. przybliżając Wielki Wybuch, inflację i pewien model kosmologiczny Hawkinga-Hartle'a). Bardzo dobrze nakreślił problem prędkości chwilowej (str. 95-96) czy istotę tzw. renormalizacji elektrodynamiki kwantowej (str. 168-171). Nie ma co się obawiać - Morris podał wszystko na strawnym dla każdego poziomie, a jednocześnie dotarł do sedna zmagań fizyków doby Feynmana z nieskończonością w tej teorii. To, co ostatecznie stanowi o sile książki, to bardzo trafne rozgraniczenie pojawiających się w fizyce i astronomii nieskończoności. Niektóre są bardzo niepokojące (te wspomniane na początku),inne, oczekiwane, wynikają wprost z ciągłości przestrzeni i czasu oraz pożądanej spójności opisu świata (np. możliwe kontinuum energii elektronu w atomie). Kwantowy świat z jednej strony konfrontuje ludzi z osobliwymi i skomplikowanymi nieskończonościami, z drugiej daje szansę na ilościowe odwzorowanie naszego makroskopowego świata (ciągłość materii) na jego mikroskopowe odpowiedniki. Autor bardzo 'miękko' wprowadza czytelnika w świat tych zagadnień, z których sporo wciąż buduje front nauki. Nie szarżuje ze zwariowanymi teoriami, trudnymi słowami. Sporo przekazuje w formie intuicyjnych analogii, poprzez podejście do problemu z kilku stron. Przez co być może rozmywa nieco plan pracy i główny cel, daje jednak szansę laikowi na 'oswojenie się' z poruszanymi problemami. Stąd być może opisany wcześniej minus nie jest tak dotkliwy dla czytelnika, który nie za często sięga po książki z fizyki. "Krótkiej historii nieskończoności" to lektura dająca szansę na oswojenie się czytelnika z problemem tytułowego pojęcia. Morris pokazuje mechanizmy prowadzące do 'wyskakiwania' osobliwych rozwiązań w proponowanych przez nauki podstawowe modelach świata. W konsekwencji uzmysławia nieustępliwość badaczy w ich przepracowywaniu (o nieskończoności już starożytni Grecy mieli sporo do powiedzenia, o czym autor ciekawie wspomina),ale i nieredukowalną przypadłość natury, która chyba lubi w nieskończoność wodzić człowieka za nos. DOBRE - 7/10
Carmel - awatar Carmel
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Asembler. Leksykon kieszonkowy

Więcej

Polecam zobaczyć co ten dziwak robi

https://www.bitchute.com/video/TWeIkYawJ5x9/
https://www.bitchute.com/video/6FCgBvrKSB5s/

i dwa razy zastanowić się czy warto od tego typu osoby cokolwiek kupować.

Polecam zobaczyć co ten dziwak robi

https://www.bitchute.com/video/TWeIkYawJ5x9/
https://www.bitchute.com/video/6FCgBvrKSB5s/

i dwa razy zastanowić się czy warto od tego typu osoby cokolwiek kupować.

Dawid Farbaniec Asembler. Leksykon kieszonkowy Zobacz więcej
Więcej