Nawiedzony dom

Okładka książki Nawiedzony dom autorstwa Mitsukazu Mihara
Okładka książki Nawiedzony dom autorstwa Mitsukazu Mihara
Mitsukazu Mihara Wydawnictwo: Hanami komiksy
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Data wydania:
2012-03-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-03-01
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360740729
Tłumacz:
Magdalena Tomaszewska-Bolałek
Bycie nastolatkiem nie jest i nigdy nie było proste. Szkoła, pierwsze miłości, poszukiwania własnego indywidualnego stylu... Sabat właśnie przez to wszystko przechodzi. Przystojny, popularny, miły chłopak ma poważne problemy ze znalezieniem dziewczyny. Wszystkie przedstawicielki płci pięknej porzucają go po pierwszej i jedynej wizycie w jego domu. Winna temu jest ekscentryczna rodzinka, której styl życia znacznie odbiega od japońskich standardów. Szkielety w szafie, laleczki voodoo, wiktoriańskie wnętrza – no cóż, takie rzeczy to codzienność jeśli się mieszka w nawiedzonym domu…

„Nawiedzony dom” to zbiór komediowych opowieści zamkniętych w jednym tomie i utrzymanych w charakterystycznym dla Mitsukazu Mihary gotyckim klimacie.
Średnia ocen
5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nawiedzony dom w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nawiedzony dom

Średnia ocen
5,6 / 10
79 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Nawiedzony dom

avatar
3505
434

Na półkach: , ,

https://www.instagram.com/p/DGD5xAJsSip/

Hej, świętujecie dzisiejszy Dzień... dojeżdżania rowerem do pracy zimą?

Ja na szczęście nie muszę, ale dzisiejsza wrzutka nie o tym.

Dorastanie to droga przez mękę. Część właśnie tego doświadcza, część wspomina, a pozostała część powinna mieć kontrolę rodzicielską na urządzeniach 😈
Sabat (tak, to imię) ma bardzo niecodzienną, wręcz ekscentryczną rodzinkę: mama, tata i dwie starsze siostry bliźniaczki to stereotypowi przedstawiciele subkultury gotyckiej: lubują się w horrorach, klimatach funeralnych, mroku... Taka "Rodzina Addamsów" w klimatach japońskich. Owa rodzinka z uporem maniaka dokucza chłopakowi i stara się "umilić" mu życie, nim ten się usamodzielni.
Dodatkowo sen z powiek spędza mu jeszcze jedna sprawa: chłopak maniakalnie chce mieć dziewczynę. Idylla trwa do przedstawienia wybranki rodzinie... A potem wiadomo, utrzymać związek po takim szoku jest tak trudno, jak mi znaleźć dobrą książkę z wydawnictwa Niebywałego. Słyszałam, że się da, ale nie doświadczyłam takiego cudu.
"Nawiedzony dom" Mitsukazu Mihary to utrzymany w konwencji groteskowej komedii zbiór krótkich opowiadań opartych głównie na schemacie "Sabat znalazł dziewczynę, przedstawił ją rodzinie i sprawa się rypła". Owszem, w trakcie lektury można odczuwać swoiste Schadenfreude, nabierzmy dystansu. I można się także zachwycać cudnymi grafikami w klimatach #gothiclolita (charakterystycznymi dla twórczości Mihary),ale odnoszę wrażenie, że do serii "Balsamista", czy zbioru "Beautiful people" temu tomikowi nieco daleko. Nie wiem, pewnie dlatego, że opowieści o dorastaniu już do mnie tak nie trafiają.

https://www.instagram.com/p/DGD5xAJsSip/

Hej, świętujecie dzisiejszy Dzień... dojeżdżania rowerem do pracy zimą?

Ja na szczęście nie muszę, ale dzisiejsza wrzutka nie o tym.

Dorastanie to droga przez mękę. Część właśnie tego doświadcza, część wspomina, a pozostała część powinna mieć kontrolę rodzicielską na urządzeniach 😈
Sabat (tak, to imię) ma bardzo niecodzienną,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4
1

Na półkach:

Idealna komedia

Idealna komedia

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5200
3046

Na półkach: , , ,

A taka zabawna komedia z rodzinką Adamsów w wersji mangowej.
W pewnym momencie miałam nadzieję na większy "happy end" dla głównego bohatera. No cóż, byłoby wtedy zbyt uroczo.

A taka zabawna komedia z rodzinką Adamsów w wersji mangowej.
W pewnym momencie miałam nadzieję na większy "happy end" dla głównego bohatera. No cóż, byłoby wtedy zbyt uroczo.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

143 użytkowników ma tytuł Nawiedzony dom na półkach głównych
  • 110
  • 33
80 użytkowników ma tytuł Nawiedzony dom na półkach dodatkowych
  • 37
  • 23
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Nawiedzony dom

Inne książki autora

Mitsukazu Mihara
Mitsukazu Mihara
Mihara Mitsukazu urodziła się w 1970 roku. W 1994 roku zdobyła pierwszą nagrodę w konkursie dla debiutantów organizowanym przez czasopismo Feel Young. Prace Mihary wyróżniają się mocnym kontrastem a także nawiązaniami do stylistyki gotyckiej i literatury japońskiej. Poza regularnymi publikacjami w magazynach komiksowych, Mihara współpracowała również z czasopismem Gothic & Lolita Bible, na potrzeby którego przygotowywała arty (jej rysunki zdobiły okładki) oraz krótkie, zamknięte formy komiksowe. Dotychczas z pracami Mihary mogli zapoznać się czytelnicy w Stanach Zjednoczonych, Korei i Niemczech.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Nawiedzony dom przeczytali również

Dziennik z zaginięcia Hideo Azuma
Dziennik z zaginięcia
Hideo Azuma
Hideo Azuma jest to raczej nieznany w Polsce autor mang. Tworzył komiksy erotyczne, humorystyczne oraz powiązane z szeroko pojmowaną fantastyką. Jedynym jego tytułem jaki ukazał się po polsku jest autobiograficzny "Dziennik z zaginięcia", który po oryginalnej polskiej publikacji w 2009 r. został ponownie wznowiony po 14 latach. Czy jest to dobra pozycja dla osób nieznających twórczości tego autora? Pierwsza część komiksu czyli "Spacerując nocą" opowiada o tym jak bohater zmęczony codziennością zaczyna wieść żywot bezdomnego. Pokazane jest jak codziennie radzi sobie ze zdobywaniem pożywienia i kawałka miejsca do spania. Osobiście zaskoczyła mnie beztroska tego życia - stosunkowo łatwo udaje mu się znaleźć jedzenie, a pobliski las oferuje miejsce na nocleg. Nikt nie jest nawet specjalnie agresywny wobec niego. Przez to można zrozumieć czemu tak wiele osób decyduje się żyć poza społeczeństwem. Troszkę inaczej tę sytuację pokazuje "Spacerując po mieście". Tutaj znowu bohater postanawia żyć na ulicy, ale zostaje szybko zaangażowany do pracy w firmie budowlanej. Pokazany tutaj zostaje kontrast między radzeniem sobie samemu, a koniecznością dostosowania się do norm pracy. Paradoksalnie bardziej stabilne i bezstresowe wydaje się tu życie bezdomnego. Historię urozmaica cały szereg oryginalnych postaci pracujących w firmie. Kojarzyło mi się to trochę z komiksem "Śmieci". Uważam, że trochę niepotrzebnie zostaje tu opowiedziana kariera bohatera jako mangaki. Ten fragment szybko staje się nużący i powtarzalny. Ostatnia część tomu czyli "Odwyk alkoholowy" opowiada o problemach autora z alkoholem. Można się dowiedzieć jak nałóg zaczął mu utrudniać życie, przez co trafił do zakładu psychiatrycznego. Pokazane są japońskie metody leczenia uzależnień, które pod wieloma względami przypominają europejskie sposoby. Tutaj też podobnie jak w historii o firmie budowlanej w pamięć zapadają dosyć ekscentryczni towarzysze niedoli bohatera. Kreska jest bardzo karykaturalna. Pozwala to dobrze oddać emocje poszczególnych bohaterów. Niestety żeńskie postacie są tu zbyt podobne do siebie. Pod koniec tomu umieszczone są wywiady z twórcą mangi. Dzięki temu można się trochę więcej dowiedzieć o kulisach powstawania poszczególnych opowieści i w jakim stopniu odzwierciedlają rzeczywistość. Manga jest bardzo interesująca. Daje czytelnikowi dokładniejszy wgląd na takie zjawiska jak bezdomność, praca w firmie budowlanej czy alkoholizm. Nie wiem jednak czy chciałbym sięgnąć po inne pozycje tego autora, bo z opowieści jego samego nie brzmią one zbyt ciekawie.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na81 rok temu
Król wilków Kentarō Miura
Król wilków
Kentarō Miura Buronson
Początek XIII wieku, wielkie podboje imperium mongolskiego, potężny i niezwyciężony Czyngis-chan. Trzy elementy, które mogłoby świadczyć o ciekawej historii i pewnej edukacyjnej wartości dodanej danego dzieła. Niestety nie w tym przypadku, to co początkowo wydaje się intrygujące, szybko okazuje się prostą wydmuszką. Fikcja literacka, w której prawda historyczna stanowi malutki wycinek całości. Pewne zamieszczone tutaj fakty mogą stanowić malutką iskierkę rozpalającą ogień ciekawości niektórych czytelników, zachęcając ich do szukania innych materiałów na temat panowania Czyngis-chan, jednak w głównej mierze chodzi tutaj o prostą i niewymagającą rozrywkę. Fabuła, której autorem jest Buronson, jest prosta, momentami wręcz infantylna, z pewnymi lukami logicznymi i kilkoma mniejszymi lub większymi absurdami. Poziom historii pozostawia bardzo wiele do życzenia, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę inne dzieła twórcy. Autor nigdy nie słynął z niebywale rozbudowanych dzieł, w których można się zagłębić i doszukiwać ukrytych treści, jednak starał się on wprowadzać do swoich tytułów pewną dozę wielowymiarowości. W tym przypadku najwyraźniej stwierdził on, że od czasu do czasu trzeba zaoferować rynkowi coś prostego, niezbyt wymagającego, co załapie się do segmentu „przeczytać, dobrze się bawić i zapomnieć”. W tej materii manga sprawdza się doskonale i pomimo wyraźnych braków scenariuszowych, czyta się ją zaskakująco bardzo przyjemnie i niebywale szybko. Pochłonięcie ponad 400 stron komiksu, nie trwa nazbyt długo, co jest pokłosiem dość oszczędnego operowania słowem pisanym. Ilość zamieszczonego w dziele tekstu jest bardzo mała, a główny nacisk położony jest na rysunki. Warstwa artystyczna dzieła, za którą odpowiedzialny jest Kentarō Miura, to jeden z głównych powodów wydania części zasobów swoje portfela i powiększania swojej domowej biblioteczki. Cała recenzja na PopKulturowy Kociołek https://gameplay.pl/news.asp?ID=119183
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na66 lat temu
Ristorante Paradiso Natsume Ono
Ristorante Paradiso
Natsume Ono
Dwudziestoletnia Nicoletta, która całe swoje dotychczasowe życie spędziła pod opieką dziadków, postanawia przyjechać do stolicy Włoch, aby spotkać się ze swoją matką. Cel jej wizyty z pozoru miał być dość prosty, próba pogodzenia się ze swoją rodzicielką, która kompletnie nie sprostała roli rodzica i niespecjalnie przez bardzo długi czas interesowała się swoim dzieckiem. Początkowo młoda kobieta chce znacząco utrudnić jej życie, zdradzając jej tajemnicę, którą ukrywa przed swoim mężem. Z czasem jednak jej plany ulegają przemianie, szczególnie, wtedy kiedy zaczyna w niej kiełkować uczucie do starszego mężczyzny, będącego szefem kelnerów w restauracji prowadzonej przez jej matkę i jej męża. Wydarzenie to może być punktem zwrotnym w relacjach obu kobiet, które muszą pogodzić się ze swoją przeszłością i spróbować nawiązać nic porozumienia. Niewątpliwie pierwszą rzeczą, jaka zwróci uwagę każdego czytelnika, który zdecyduje się sięgnąć po ten tytuł, jest jego dość „specyficzna” (bardzo delikatne określenie) oprawa artystyczna. Nie bójmy się użyć nawet bardziej dosadnych stwierdzeń, spore grono miłośników komiksów stwierdzi, że rysunki są po prostu niesamowicie brzydkie. Chaos twórczy widoczny szczególnie w proporcjach i projektowaniu sylwetek postaci jest tutaj czymś normalnym. W niektórych kadrach pojawiający się bohaterowie przypominają twory rodem z obrazów Picassa, gdzie anatomia człowieka jest pojęciem mocno względnym. Pewna prostota artystyczna pojawia się również w rysunkach rzeczy otaczających występujące tutaj postacie. W niektórych kadrach pojawiające się obiekty są nakreślone w sposób dość mocno umowny. Na temat teł również nie ma sensu się tutaj rozpisywać, bo autorka kreśli je w bardzo oszczędnej formie, na którą raczej nie zwraca się większej uwagi. Rysunki epatując swoją „prostotą” i „brzydotą”, tworzą jednak niesamowity i mocno unikatowy styl, który co prawda nie przypadnie wielu osobom do gustu, jednak na pewno zostanie przez nie na długo zapamiętany. Pomimo tego wszystkiego, oprawa wizualna wpasowuje się w treść samego komiksu, tworząc dość dziwną i specyficzną całość. Wydawnictwo Hanami przyzwyczaiło już chyba wszystkich do tego, że od lat dostarcza na rodzimy rynek tytuły, które pod względem fabularnym są mocno nietuzinkowe. Dodatkowo spora część z nich ma na tyle enigmatyczną fabułę, że czytelnik podczas lektury będzie miał nad czym rozmyślać, tak też jest i w tym przypadku. Autorka Natsume Ono od samego początku nie może zdecydować się na to, czy iść w kierunku typowej obyczajówki, czy może bardziej wymagającego romansu. W konsekwencji czego otrzymuje się dzieło, które stara się łączyć elementy obu gatunków, tworząc jednak z pozoru dość nijaką całość. To wszystko jednak tylko pozory, które szczelnie przykrywają historię mającą pewien potencjał. Teoretycznie manga pod względem tematyki oscyluje wokół miłości (w dość szerokim tego słowa znaczeniu),nie skupiając się jednak na niej w sposób dość bezpośredni. Autorka star się podjeść do tematu w sposób dość ostrożny pokazując „uczuciowość” na wielu płaszczyznach (zarówno kobieta- mężczyzna, jak i rodzina). Cały przedstawiony tutaj problem, jest jednak tylko delikatnie zarysowany, bez zagłębiania się w szczegóły, co ma wymusić na odbiorcy indywidualną reakcję na treść. Świat mangi to w głównej mierze świat ludzi dorosłych, którzy dawno przekroczyli barierę wieko średniego. Pomimo tego, że część z nich jest już „doświadczona” przez życie, nadal jednak mają oni pewne problemy z radzeniem sobie z własnymi problemami i emocjami, podobnie jak dopiero wkraczająca w dorosłość bohaterka. Cała recenzja na: https://www.popkulturowykociolek.pl/2020/03/ristorante-paradiso-recenzja-mangi.html
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na66 lat temu
Hotel Boichi
Hotel
Boichi
Mu-jik Park znany też jako „Boichi” to mangaka znany w Polsce głównie z serii shonen „Dr. Stone”. Jednakże ma na swoim koncie też parę mniejszych projektów. Tom „Hotel” zbiera właśnie jego krótsze formy. Tytułowy „Hotel” opowiada historię świata, który stanął wobec widma kompletnej zagłady życia na Ziemi. Naukowcy tworzą jednak supernowoczesną wieżę zwaną „Hotelem”, która ma przechować DNA większości ziemskich gatunków aż do polepszenia się warunków na Ziemi. Historia przypominała mi trochę opowiadanie „Nadejdą ciepłe deszcze” Raya Bradbury’ego pokazujące niszczenie supernowoczesnego domu pod nieobecność właścicieli. Tutaj jest podobnie, tylko że skala zagrożeń wobec wieży jest o wiele większa – warunki klimatyczne robią się coraz bardziej ekstremalne, a stawką są losy życia na Ziemi. W mandze historii towarzyszy narracja komputera wieży, który okazuje się zaskakująco ludzki – tęskni za swoimi twórcami i po latach zaczyna doskwierać mu samotności. Jest to najlepszy i najbardziej przejmujący tekst w tomie. Swego rodzaju epilog stanowi krótka historia „Dola” o ostatnim człowieku na Ziemi. Dosyć smutno-gorzka-opowieść. Następną dłuższą opowieścią jest „Prezent”, który opowiada o młodej kobiecie, która budzi się ze śpiączki i usiłuje porozumieć się ze swoim mężem. Początkowo nie byłem specjalnie przejęty, ale kiedy dochodzi do pewnego zwrotu akcji, to naprawdę się wzruszyłem. Bardzo dobrze przemyślany tekst. Niestety kolejna krótsza forma czyli „Migrena” zupełnie do mnie nie trafiła. W kolejnej historii czyli „Wszystko dla tuńczyka” ludzkość musi przeżyć w świecie po… wyginięciu tuńczyka. Fabuła jest bardzo groteskowa i czasami można się szczerze uśmiechnąć. Niestety w pewnym momencie zaczyna się robić męcząca. Trochę skróciłbym tekst. Tym razem epilogiem jest krótka historia o… Ryba-Rangerze czyli parodii japońskich superbohaterów. Niestety zamiast śmieszne wypada głupkowato. Dosyć dziwnym przypadkiem jest „Stephanos”. Zaczyna się jak ciekawy dramat o ciąży urojonej, by potem stać się pełnoprawnym horrorem. Elementy dramatyczne wypadają bardzo dobrze, ale niestety horror jest tu dosyć niedorzeczny. Miłą niespodzianką okazał się króciutki „Kenji, król wynalazków”. Dowcip tu zaprezentowany jest dosyć oklepany, ale dalej bawi. Zamykający tom „Diadem” to typowe fantasy o młodej dziewczynie, która na czele wielkiej armii stawia czoło imperium. Niestety jest to bardzo sztampowa opowieść i wypada z głowy szybko po lekturze. Zupełnie nie pasuje do reszty tomu. Rysunki są bardzo ładne i szczegółowe. Autor radzi sobie w różnych konwencjach i w projektowaniu różnych fantastycznych wynalazków jest bardzo pomysłowy. Najgorzej narysowany jest „Diadem”, w którym twórca chyba nie do końca się odnalazł. Jest to dosyć nierówny zbiór. Parę historii jest naprawdę bardzo dobrych, ale są też takie zupełnie niepotrzebne. Jednakże dwie opowieści były dla mnie na tyle udane, że sięgnę po inne tytułu tego autora.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na61 rok temu
Muzyka Marie 1 Usamaru Furuya
Muzyka Marie 1
Usamaru Furuya
Jedna z moich ulubionych mang. Jednocześnie jeden z tych komiksów, o których niewiele potrafię napisać - generalnie komiksy nie mają w sobie na tyle dużo treści by opłacało się o nich wiele gadać. A niektóre treść owszem, mają, mają jej nawet sporo, ale w ich przypadku też nie chce się zbyt wiele pisać, aby nie zdradzić tego, co jest tam ukryte i co stanowi o wartości tych dzieł. Muzyka Marie to oczywiście przykład drugiego typu. Muzyka Marie to opowieść specyficzna. Świat przedstawiony zdaje się bazować w dużej mierze na naszym, prawdziwym świecie, ale ewidentnie nie jest zakotwiczony w znanej nam czasoprzestrzeni. Może jest to przyszłość? To - być może - zostanie wyjaśnione w trakcie lektury (ale lepiej tego nie wiedzieć przed). Rzeczywistość ta zabarwiona jest wyraźnymi akcentami steampunkowymi - czy po prostu gearpunkowymi (o ile jest takie słowo),bowiem nie para, ale właśnie zębate (i inne) mechanizmy zdają się być rdzeniem funkcjonalnej mechaniki w tym świecie. Fabuła? Pozornie romans: ona kocha jego, a on kocha inną - w dodatku ta inna nie do końca zdaje się być człowiekiem, raczej "czymś". Trójkąt z gatunku niemożliwych, ale przecież i świat przedstawiony nie jest szczególnie prawdopodobny. Trójkąt ten, co więcej, należy wzbogacić o wątki metafizyczne i filozoficzne, bowiem cała opowieść grawituje ku cięższemu jądru niż to właściwe romansowi. Tak naprawdę romans jest zmyłką. Takim trochę skierowaniem oczu w konkretną stronę w momencie kiedy sztukmistrz czyni swoje cuda. Kreska - z jednej strony dość klasyczna dla mangi, z drugiej ciut jakby bardziej europejska. Całość w czerni i bieli, tu akurat tradycyjnie. Autor meandruje od szkicu pozbawionego szczegółów, bardzo ogólnego (nawet w twarzach) do takiego, który buzuje od ilości detali. Tusz mocny, wyrazisty. W sumie to pod względem graficznym najsłabszym elementem układanki jest okładka - mnie się nie podoba, może przez te dorzucone gratis koła zębate, które się nie zazębiają jako i cała okładka. Poza tym git. Co istotne: opowieść ma dwa tomy, sens mają wspólnie. Przeczytanie tylko jednego pozostawia czytelnika ze zbyt wieloma pytaniami by takie cierpienie miało sens.
failsafedb - awatar failsafedb
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Nawiedzony dom

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Nawiedzony dom