13 rue Thérèse

Okładka książki 13 rue Thérèse
Elena Mauli Shapiro Wydawnictwo: Świat Książki literatura piękna
286 str. 4 godz. 46 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
13 rue Thérèse
Data wydania:
2012-02-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-02-01
Liczba stron:
286
Czas czytania
4 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7799-467-2
Tłumacz:
Alina Jakubowska
Średnia ocen

                5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 13 rue Thérèse w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki 13 rue Thérèse

Średnia ocen
5,6 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1300
76

Na półkach: ,

Niezwykły pomysł. Niesamowite ile można "wyczytać" z pamiątek, takich zwyczajnych jak: zdjęcia, pocztówki, różaniec, rękawiczki, monety... :) Książkę bardzo dobrze się czyta. Główna bohaterka wspomnień nieco mnie denerwuje, ale taki jej urok. :)

Niezwykły pomysł. Niesamowite ile można "wyczytać" z pamiątek, takich zwyczajnych jak: zdjęcia, pocztówki, różaniec, rękawiczki, monety... :) Książkę bardzo dobrze się czyta. Główna bohaterka wspomnień nieco mnie denerwuje, ale taki jej urok. :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

136 użytkowników ma tytuł 13 rue Thérèse na półkach głównych
  • 77
  • 58
  • 1
47 użytkowników ma tytuł 13 rue Thérèse na półkach dodatkowych
  • 33
  • 6
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki 13 rue Thérèse

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kuchnia duchów Jael McHenry
Kuchnia duchów
Jael McHenry
Kiedy nagle opustoszeje dom, dotąd gwarny, każdy dzień jest nowym wyzwaniem. Niektóre zwyczajne czynności stają się problematyczne. Robiąc zwykłe rzeczy, trzeba pomyśleć o reorganizacji teraźniejszości. Jaka ma być codzienność, kiedy wszystko legło w gruzach? Jak odnaleźć się w mikroświecie jeszcze niezrozumiałym? Przecież to wszystko jest nienormalne… „Normalność ma tak wiele smaków, że nie ma znaczenia, którym z nich jestem ja” Po nagłej śmierci rodziców Ginny szuka sposobu na samodzielność. Zdrowy człowiek ma większe szanse na przetrwanie. Nie wystarczy odrzucać samotność, wkładając ręce w pozostawione przez rodziców buty. Młoda kreatywna kobieta znalazła się na progu prokrastynacji. Tego nie wyklucza zespół Aspergera. Trzeba postawić się, odważyć przeciwstawić. „Działasz na dwóch biegunach. Strachu i złości. Nie chcesz spróbować być normalna?” Każdy dom ma dwie strefy. Jedną tworzą zakurzone pokoje, gdzie snują się wspomnienia. Tuż obok jest miejsce, gdzie tworzy się codzienność. Tam wszystko ma swój smak, nawet dźwięki. Agresję budził głos Amandy, który był jak sok pomarańczowy: słodki, ale ostry. Kuchnia jest sercem domu Ginny. Tu jest wyczuwalny puls otoczenia. Tu rodzą się zapachy, smaki. Tu wracają Ci, którzy już odeszli. Bo to właśnie Kuchnia duchów. Tutaj biegnie czas na pograniczu życia i śmierci. Emocje są tak silne, że trudno je wyciszyć. „Jej płacz jest łagodny i nieprzerwany, podobny do wlewania oliwy do domowego majonezu: niespiesznie, ale bez zatrzymywania się” Pani Jael McHenry opisała kobietę często nadwrażliwą. Raziły ją nie tylko słowa, ale też dotyk. Pod wpływem impulsu potrafiła zranić, a skrucha przychodziła za późno. „Kuchnia duchów” to miejsce, gdzie zjawiali się autorzy przepisów na potrawy… na życie… Tu toczyły się rozmowy o tym, jak żyć, kiedy ścierały tak skrajne osobowości jak bita śmietana i sardynki. Ta powieść uczy wrażliwości i rozwagi w działaniu. Zbyt często zdarzają się sytuacje, kiedy po śmierci osoby bardzo bliskiej natychmiast i bez namysłu wyrzuca się wszystkie pozostałe w domu rzeczy. Marzę o tym, by kiedyś przy piecu poczuć obecność najbliższej osoby. Tyle słów nie zostało wypowiedzianych. Ta książka jest po prostu rewelacyjna.
Zdzisław Szymański - awatar Zdzisław Szymański
ocenił na 10 2 lata temu
Plebejka John Burnham Schwartz
Plebejka
John Burnham Schwartz
Wszyscy żyjemy w mylnym przekonaniu, że bycie częścią arystokracji jest prawdziwym błogosławieństwem. Być może, ale tylko dla niektórych. Dla tych, którzy tkwią w tym samym środowisku od urodzenia. John Schwartz udowadnia, że bycie członkiem rodziny królewskiej, to prawdziwy ciężar dla niektórych, nie do udźwignięcia. Haruko dość prędko zakochuje się w następcy tronu. Początkowo jej rodzice z czystej troski o własne dziecko nie zgadzają się na zaręczyny. Na początku byłam nieco zła z tego powodu. Wkrótce zrozumiałam, że oni po prostu zdawali sobie z czym wiąże się bycie cesarzową. Mieli przynajmniej marne wyobrażenia. Koniec końców młoda Japonka wychodzi za przyszłego cesarza. Staje się niewolnicą własnych dam dworu, a przede wszystkim cesarzowej. Nieustannie musi się podporządkowywać. Źle mówi, źle je, źle chodzi. Wszystko robi źle. Stłamszona, nie ma się do kogo odezwać. Tak jak zapowiedział jej ojciec, ich więzy nigdy nie będą takie same jak wcześniej. Rodzice traktują ją z dystansem i szacunkiem, którego dziewczyna nie może znieść. Wydaje na świat syna, od którego jest jak najczęściej odizolowywana. Nie może otoczyć go matczyną miłością. Nie taka jest tradycja i nie taka jest wola cesarzowej. Haruko załamuje się psychicznie i przez kilka miesięcy nie odzywa nawet słowem. Początkowo jej skłonny do reform mąż staje się lustrzanym odbiciem własnej matki. Po śmierci cesarzowej na tronie zasiada Haruko. Jej władza okazuje się stosunkowo niewielka. Wciąż nie może wprowadzić zmian, o jakich marzyła. Pojawia się kolejny problem: szukanie małżonki dla syna. Chłopak zakochał się w córce dyplomaty i nie zamierza z niej rezygnować. Kobieta kilkukrotnie odrzuca jego oświadczyny. Do interwencji wkracza Haruko. Jej podejście znacznie różni się od jej poprzedniczki. Czytając tę książkę uświadomiłam sobie pewną rzecz: sława i pieniądze to nie wszystko. Banalne stwierdzenie, wiem. Człowiek jednak odkrywa przez całe swoje życie prawdziwość tego zdania. Będąc sławnym jest się uwiązanym, wolność odchodzi na dalszy plan. Musimy zadowolić fanów, a wypadku tej powieści poddanych. Życie Haruko było nieszczęśliwe i samotne. Otoczona dziesiątkami ludzi, nie miała bliskiej osoby. Kochały ją tłumy a jednocześnie nikt. Na zawsze w duchu pozostała plebejką. Wiem, że nie powinniśmy dzielić ludzi na klasy, ale prawda jest taka, że Plebejusze nigdy nie zrozumieją Arystokracji i odwrotnie. Choćby nie wiadomo jak chcieli się dopasować, nie dadzą rady. To fizycznie nie możliwe. Jak można zrezygnować z wolności skoro się ją zaznało? I jak można pragnąć wolności, skoro nigdy nie dane było jej poznać?
makeAchange - awatar makeAchange
ocenił na 6 12 lat temu
Biała kobieta na zielonym rowerze Monique Roffey
Biała kobieta na zielonym rowerze
Monique Roffey
Długo zastanawiałam się, jak opisać tę książkę... Sięgając po opowieść dziejącą się na tropikalnej wyspie miałam nadzieję na lekką, wakacyjną historię, odrobinę słońca wbrew kapryśnemu latu za oknem. Powiem tyle: to na pewno nie jest lekka książka... Specyficzna, frapująca, zaprzątająca myśli. Powieść, która zakończenie ma... na początku. Sabine i George'a Harwoodów poznajemy u schyłku ich życia, parę staruszków z półwiecznym stażem małżeńskim. Od dziesiątków lat mieszkają oni na Trynidadzie i to właśnie miejsce odcisnęło trwałe piętno na ich związku. W pierwszej części powieści narracja toczy się dwutorowo, naprzemiennie z perspektywy męża i żony. George od pierwszych dni uwielbia wyspę, jest nią zafascynowany, wręcz obezwładniony, Sabine z kolei wyspy nienawidzi, trwa jednak u boku męża. Mimo ogromnej miłości lata psychicznej męki spowodowały oddalenie się pary od siebie. George jednak zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego stanu rzeczy... do czasu. Pewnego dnia przypadkiem odnajduje kartony pełne listów autorstwa Sabine, listów nigdy nie wysłanych, których adresatem był Eric Williams. Ich treść wstrząsa mężczyzną... Nie, nie zdradzę Wam więcej, sięgnijcie sami po tę historię. Kolejnym bohaterem książki, tak często wybijającym się na pierwszy plan jest... Trynidad! Wyspa przywodząca na myśl piękną kobietę o bujnych kształtach, kusicielkę wabiącą swą urodą, niebezpieczną uwodzicielkę... Magnetycznie wręcz przyciąga ona George'a, Sabine z kolei osacza i napawa lękiem. Mieszkańcy Trynidadu stanowią wybuchową mieszankę, imigranci z Europy, Azji, potomkowie dawnych plantatorów, czarnoskórzy potomkowie niewolników z ich specyficznym językiem i podejściem do życia. Często miałam wrażenie, iż para naszych bohaterów jest tylko tłem dla ukazania pulsującej życiem wyspy. Choć początkowo nie mogłam przekonać się do specyficznego sposobu opowiadania, szczególnie w pierwszej części książki, kolejne pochłaniałam już bez tchu. Monique Roffey udało się stworzyć historię inną niż większość dostępnych na rynku powieści, historię dla wymagającego czytelnika
Bookieterka  Karolina - awatar Bookieterka Karolina
oceniła na 9 5 lat temu
Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe Andrew O'Hagan
Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe
Andrew O'Hagan
"Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe" wypatrzyłam chyba w sierpniu ubiegłego roku w kiosku, w centrum handlowym. Tytuł mnie zaintrygował, bo akurat zaczęłam wtedy czytać "Blondynkę" Oates a zachęciła mnie nie tylko niska cena książki i jej okładka, ale przede wszystkim fakt, że Autor zastosował w niej ciekawy zabieg narracyjny ukazując Marilyn Monroe a także jej znajomych i przyjaciół z perspektywy postrzegania jej przez maleńkiego maltańczyka, którego dostała w prezencie od nie byle kogo, bo od swego przyjaciela, samego Franka Sinatry. Maf, skrót od Mafiozo, bo tak nazwała go jego nowa pani - ze względu na ofiarodawcę, który niestety miał powiązania z mafią - został przywieziony z Charleston w Anglii przez matkę Nathalie Wood, która sprowadzała stamtąd pieski dla swoich znajomych i znajomych swej córki. Ten śliczny biały, bardzo żywy i inteligentny piesek, którego rodowód poznajemy dzięki jego opowieści, specjalnie tym razem był przywieziony własnie na prezent dla Marilyn. Marilyn w tym czasie ulegała już coraz większej frustracji starając sobie i innym udowodnić, że jest dobrą aktorką. Była w nie najlepszej kondycji psychicznej, zażywała sporo leków i korzystała z porad terapeutów. Maf, który lubił filozofować a obrożę miał po słynnym psie samej Wirginii Woolf towarzyszył jej w ostatnich latach życia wszędzie : w seansach terapeutycznych, spotkaniach towarzyskich, na przyjęciach dla filmowców i literatów, na planie filmowym i w lekcjach gry aktorskiej. I chętnie włączył by się do prowadzonych tam rozmów prezentując swoje przemyślenia i opinie, ale niestety nikt nie czytał w jego myślach a gdy szczekał nikt go nie rozumiał, nawet jego ukochana pani. Jedyne co mógł zrobić w sytuacji, gdy ktoś bardzo mu się nie podobał, to ugryźć go w kostkę i tak robił, gdy uważał, że ten ktoś swym zachowaniem na to zasłużył. Przed czytaniem książki lubię kuknąć na lubimyczytać.pl, by sprawdzić co też inni o niej sądzą i tym razem też tak zrobiłam. I muszę przyznać, że zostałam zaskoczona tym jak się "Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe" nie podobały tym co je czytali, i jak na nie wybrzydzali. Nie jest to oczywiście biografia Monroe, której się co niektórzy spodziewali. Chociaż sporo można się dowiedzieć o niej samej i jej życiu na przełomie lat 50 i 60-tych, gdy rozwodziła się ze swym mężem Arthurem Millerem i poznała prezydenta USA Johna Kennedy'ego. Uczyła się wówczas sztuki aktorskiej u Lee Strasberga w Nowym Jorku. Później przeniosła się do Kaliforni, gdzie grała w swym ostatnim, niedokończonym, filmie Georga Cukora p.t. Słodki kompromis". Zgadzam się z tymi co uważają, że zbyt dużo w niej mało strawnego filozofowania, ale to nic w porównaniu z tym jaką przyjemność odczuwałam w trakcie jej czytania przypominając sobie znane postaci związane z artystycznym i intelektualnym życiem Ameryki lat 60-tych ubiegłego stulecia. Pisarki i pisarze aktorki i aktorzy, reżyserzy i krytycy literaccy. Cała plejada znakomitości świata literackiego i filmowego. A poza tym sporo ciekawostek z ich życia. A wśród nich ta, że Marilyn Monroe interesowała się Freudem, że czytała Dostojewskiego. A za przyjaciółkę miała autorkę książki "Serce to samotny myśliwy" Carson Mc Cullers, o której to książce od dawna myślę. Rozmowy o książkach, o filmach i pisarzach, poetach. A więc może nie polecam tej książki wszystkim, ale gorąco polecam tę książkę tym, którym nazwiska osób jakie w niej się pojawiają nie są obce tak samo jak mnie. A także miłośnikom psów i kotów, bo te pojawiają się na stronach książki bardzo często. Filozofowanie można sobie pominąć a reszta sprawia prawdziwą intelektualną frajdę, która sprawia, że książkę Szkota, Andrew O'Hagana, czyta się z prawdziwą przyjemnością.
natanna - awatar natanna
oceniła na 7 9 lat temu
Kiedy ulegnę Chang-Rae Lee
Kiedy ulegnę
Chang-Rae Lee
Chang-Rae Lee urodził się w Korei Południowej, lecz jako dziecko wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Podobny los wybrał dla głównej bohaterki swojej powieści „Kiedy ulegnę”. June urodziła się bowiem w Korei, ale większość swojego życia spędziła właśnie w Stanach Zjednoczonych. Akcja powieści rozpoczyna się w roku 1950, czyli w roku wybuchu wojny koreańskiej. W tamtym czasie Korea była już podzielona wzdłuż 38 równoleżnika na Koreę Północną i Koreę Południową. June mieszkała wraz ze swoją rodziną na Południu, niedaleko Seulu, ale w chwili postępujących działań wojennych wszyscy postanowili opuścić rodzinne strony i udać się w kierunku miasta Pusan, by ratować swoje życie i nadzieje na jakąkolwiek przyszłość. June miała wówczas zaledwie 11 lat, ale okrucieństwo wojny, z którym się zetknęła, postawiło ją w sytuacji, z którą prawdopodobnie nie potrafiłby sobie poradzić niejeden dorosły. Widziała okrutne zbrodnie dokonywane nie tylko na obcych jej ludziach, ale i na członkach najbliższej rodziny, musiała dbać o jedzenie, dach nad głową i sposób ucieczki jej samej i jej młodszego rodzeństwa, wreszcie musiała mierzyć się z wieloma słabościami i brakiem umiejętności i możliwości podjęcia wielu działań wynikających z faktu, iż najzwyczajniej w świecie była jedynie małą wystraszoną dziewczynką. Lee bardzo brutalnie, ale i wiernie przedstawił los uciekinierów z Południa pragnących ratować życie i przetrwać okrutny czas wojny. Skupił się jednak nie tylko na losie Koreańczyków, przedstawił bowiem także obraz wojny widziany i doświadczany przez żołnierzy amerykańskich. Drugim głównym bohaterem powieści jest właśnie Hector Brennan walczący po stronie Południa, na którym okrucieństwo wojny także odcisnęło swoje piętno i to do tego stopnia, że zamiast brać udział w walkach samowolnie zgłosił się do Oddziału Rejestracji Zabitych, by w tym splocie bezdusznych wydarzeń uniknąć chociaż patrzenia na chwile śmierci swoich towarzyszy broni. Autor nie łagodzi opisu przedstawianej rzeczywistości, ukazuje ją tak, jak mogła w istocie wyglądać. Wojna nie ma w sobie nic z romantyzmu, odarta z jakichkolwiek ludzkich uczuć kształtuje biorącego w niej udział człowieka i determinuje jego przyszłe losy, w tym relacje z innymi ludźmi, równie okrutnie doświadczonymi jak on. W takich to okolicznościach June poznała Hectora, a ich losy splotły się ze sobą już do końca. Za sprawą powołania do życia równie ważnych bohaterów, jakimi są Sylvie i Ames Tannerowie, Chang-Rae Lee przedstawił także inny ważny temat, a mianowicie tworzenie sierocińców dla koreańskich dzieci, które przetrwały wojnę, lecz pozostały na świecie same, bowiem członkowie ich rodzin zostali zabici. Historia tworzenia tego typu ośrodków i adopcji dzieci emigrujących z przybranymi rodzicami do Stanów Zjednoczonych to równie bolesna co radosna historia ogromnych nadziei, oczekiwań i przypodobań, byle by tylko osiągnąć upragniony cel i zyskać nową adopcyjną rodzinę, a co za tym idzie lepszą przyszłość. Niestety, świat nie jest idealny i sprawiedliwy, a zawiedzione nadzieje mogą prowadzić do przeróżnych wydarzeń mających charakter domina, których całe spektrum ukazał Chang-Rae Lee właśnie na przykładzie powieściowego sierocińca Tannerów. Sylvie Tanner to postać bardzo ważna, spaja ona bowiem w powieści to wszystko, co bez niej miałoby charakter liści spadający z drzew i unoszących się na wietrze w zupełnie innych kierunkach. Sylvie łączy losy i tworzy punkty styczne, które pozwalają na powrót do przeszłości nawet po upływie wielu lat. W warstwie fabularnej przenosi nas ona do Mandżurii początku XX wieku, losu tamtejszych misjonarzy i tworzenia przez Japończyków marionetkowego państwa Mandżukuo, a także do o wiele wcześniejszych, bo XIX-wiecznych wydarzeń, bezpośrednio determinujących akcję powieści, a mianowicie do roku 1859, kiedy to rozegrała się największa bitwa wojny francusko-austriackiej, czyli Bitwa pod Solferino. To właśnie bilans strat po tej bitwie przyczynił się do utworzenia Czerwonego Krzyża i rozwoju pomocy humanitarnej, w ramach której swoją działalność po wojnie koreańskiej prowadzili także Tannerowie. „Kiedy ulegnę” jest więc powieścią wielowątkową. Zwrócę jedynie uwagę na fakt, że wielu wątków powieści w recenzji nawet nie podejmuję, by nie zdradzać czytelnikowi zbyt wielu szczegółów i nie zniechęcić tym samym do lektury. To, co przywołałam, tworzy jedynie pewne ramy, wewnątrz których Lee umieścił przepiękne płótno literackie stworzone z niezwykłym epickim rozmachem. Monumentalność historii zaskakuje, przenosi ją na wyższy poziom, domagając się od czytelnika odczytania wszelkich sensów. Na okładce powieści znalazła się zapowiedź: „Miłość może zranić bardziej niż wojna”. I w istocie tak jest, wojna nigdy nie wiąże się z niczym pozytywnym i trudno oczekiwać po niej czegoś innego, ale miłość to głównie nadzieja, życie i plany na przyszłość. Niespełniona jest jak nóż przebijający serce. „Kiedy ulegnę” to powieść o ludziach żyjących w naprawdę bardzo trudnych czasach, o ludziach niepotrafiących unieść tego, co przynosi im los, o ludziach doświadczających bólu, straty, cierpienia i pragnienia rychłej śmierci, ale na przeciwległym biegunie jest też ogromne pragnienie życia, przetrwania i pokonania wszelkich przeciwności, pragnienie tego, by trwać mimo wszystko, by nie ulec do samego końca, bez względu na to, kiedy i w jaki sposób ma on nastąpić. https://www.facebook.com/literackakorea/posts/233611138956860
Literacka_Korea - awatar Literacka_Korea
oceniła na 10 4 lata temu

Cytaty z książki 13 rue Thérèse

Więcej
Elena Mauli Shapiro 13 rue Thérèse Zobacz więcej
Więcej