rozwińzwiń

Tajemnice ulicy Pańskiej

Okładka książki Tajemnice ulicy Pańskiej autora Wojciech Koryciński, 9788392770879
Okładka książki Tajemnice ulicy Pańskiej
Wojciech Koryciński Wydawnictwo: Kiklop kryminał, sensacja, thriller
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788392770879
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tajemnice ulicy Pańskiej w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tajemnice ulicy Pańskiej

Średnia ocen
5,8 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tajemnice ulicy Pańskiej

Sortuj:
avatar
551
543

Na półkach: , , , , ,

„(…) Świdnica jest więzieniem. Tu każdy ma coś na każdego.” - tak autor określa małe miasteczko koło Wrocławia, w którym umieszcza akcję swojej debiutanckiej powieści kryminalnej, o charakterze eseistycznym, z 2010r. Miasteczku, w którym sam mieszka i pracuje.
Na przełomie wieku w mieście pojawia się seryjny morderca, który zabija różne osoby, bez względu na wiek czy płeć, tj. bez konkretnego wzoru. Wśród podejrzanych znajdują się stali mieszkańcy Schweidnitz, jak i goście przybywający do miasta na święta Bożego Narodzenia. Ambitny młody podkomisarz Julius Wittich ze względu na brak klucza w kolejnych zabójstwach, ma trudny orzech do zgryzienia. Próbując rozwikłać zagadkę podejrzewa nawet swojego gościa - kuzyna Maxa, który spędza u niego święta. Kto jest zabójcą?...
Powieść jednowątkowa, rozwiązanie zagadki szybkie i przewidywalne. Kryminał bardzo krótki, o niewymyślnej tematyce i niezłożonej sprawie, na jeden… góra dwa wieczory. Plusem jest wartka akcja, przerywana momentami opisami zabytków świdnickich i legendy o gryfie. Dzięki nim odbywamy podróż w czasie i możemy poczuć tę mroczność XIX - sto wiecznej Świdnicy. Atutem powieści czyniącą ją czymś więcej niż zwykłym „czytadłem” jest piękny język pisarza. Autor opisując prozę małomiasteczkowego życia stosuje wykwintne porównania i obcojęzyczne zapożyczenia, czasami nawet za trudne dla „niedzielnego” czytelnika pragnącego tylko rozrywki. Ponadto stosuje rzadziej używane w potocznym języku określenia rzeczy i osób, jak również trudne do wymówienia nazwy ulic i obiektów znajdujących się w Świdnicy za czasów II Rzeszy. W efekcie powieść wymaga większego skupienia. Jak autor widzi alkoholika? - „Otworzyły się drzwi, a w nich pojawił się mężczyzna o zapadłych policzkach. Nerwowe tiki zwracały uwagę przypadkowych obserwatorów, wprawiając ich z zakłopotanie. Nieprzystawalność mężczyzny drażniła. A że był to stan permanentny, patrzono na niego najpierw z zakłopotaniem i obawami, potem ze wstrętem. …. Niewygodny świadek naszego niskiego pochodzenia, którego trzeba usunąć, by nie obudził dawnych demonów. (…)”
Polecam fanom kryminałów RETRO i wszystkim, którzy mają już dość we współczesnych czytadłach efekciarskiego i sloganowego języka. Jak pokazuje autor, można inaczej.
Powieść przeczytana w ramach: #Wyzwanie LC2019 (marzec 2019). Litera rozpoczynająca imię pisarza W-ojciech, rozpoczyna również moje imię.

„(…) Świdnica jest więzieniem. Tu każdy ma coś na każdego.” - tak autor określa małe miasteczko koło Wrocławia, w którym umieszcza akcję swojej debiutanckiej powieści kryminalnej, o charakterze eseistycznym, z 2010r. Miasteczku, w którym sam mieszka i pracuje.
Na przełomie wieku w mieście pojawia się seryjny morderca, który zabija różne osoby, bez względu na wiek czy płeć,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
181
109

Na półkach: ,

Sięgnąłem po tę książkę z lekkim ociąganiem, ale nie zawiodłem się. Historia toczy się dynamicznie, a czyta się ją szybko i bez znudzenia.
Historia tyle bliska mi, gdyż dzieje się w moim rodzinnym mieście - w Świdnicy, czyli w Schweidnitz. Dzięi niej mogłem spacerować, jeździć dorożkami po ulicach XIX-wiecznego miasta, z których znaczna cześć przetrwałą do dnia dzisiejszego.

Polecam.

Sięgnąłem po tę książkę z lekkim ociąganiem, ale nie zawiodłem się. Historia toczy się dynamicznie, a czyta się ją szybko i bez znudzenia.
Historia tyle bliska mi, gdyż dzieje się w moim rodzinnym mieście - w Świdnicy, czyli w Schweidnitz. Dzięi niej mogłem spacerować, jeździć dorożkami po ulicach XIX-wiecznego miasta, z których znaczna cześć przetrwałą do dnia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

27 użytkowników ma tytuł Tajemnice ulicy Pańskiej na półkach głównych
  • 20
  • 7
13 użytkowników ma tytuł Tajemnice ulicy Pańskiej na półkach dodatkowych
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Tajemnice ulicy Pańskiej

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Szurmo Jean-Claude Izzo
Szurmo
Jean-Claude Izzo
„NIE DA SIĘ ZMUSIĆ PRAWDY, ŻEBY WYSZŁA NA JAW” * Izzo to kompletnie nieznany w Polsce autor; wydano u nas zaledwie trzy jego książki z serii „Trylogia marsylska” i można je dostać tylko w antykwariatach. Jeśli jednak lubicie ambitniejsze kryminały, warto poszperać w internetach albo w bibliotece. Autor ujął mnie postacią detektywa. Fabio Montale jest Włochem z pochodzenia, i nie tylko to łączy go z komisarzem Montalbano – bohaterem cyklu powieści Camilleriego. Montale czyta Conrada, słucha jazzu, Brassensa i Brela, uwielbia dobrą kuchnię i wino („nie mam najmniejszego zaufania do ludzi, którzy jedzą mało i byle co”),jest czuły na kobiece wdzięki, nie ma oporów przed wymierzaniem sprawiedliwości na własną rękę i kocha swoje miasto – Marsylię („W Marsylii jesień zachowuje posmak lata niekiedy nawet do końca października. Wystarczy powiew wiatru, by znów zapachniało tymiankiem, miętą i bazylią”). I cóż ja poradzę, że kocham takie klimaty? Że przemawia do mnie subtelne, ironiczne poczucie humoru („Uwielbiam tę facetkę! Jak umrę, to na pewno jej będzie mi brakować najbardziej. To znaczy, prędzej będzie odwrotnie, ale wolę o tym nie myśleć”). Nie mogę sobie odmówić w tym miejscu dygresji. Czytając „Szurmo” od razu przypomniała mi się niedawno wymęczona „Biała gorączka” Ellroy’a. Tam zniechęciłam się do bohatera „od pierwszego wejrzenia”, tu jest dokładnie odwrotnie. Może również dlatego, że detektyw Montale traktuje z szacunkiem wszystkich ludzi, niezależnie od ich koloru skóry, wyznania czy orientacji seksualnej. Za takie zresztą podejście do podejrzanych został wyrzucony z policji, w której poziom korupcji dorównuje policji w Los Angeles opisywanej przez Ellroy’a. Dlaczego jednak w tej powieści zagęszczenie zła nie przeszkadzało, a w „Białej gorączce” uwierało nieznośnie? Odpowiedź dał mi Wiesław Myśliwski, kiedy niedawno przypadkiem trafiłam na rozmowę z autorem w jednej ze stacji telewizyjnych: „literatura ma prawo być tragiczna, ale nie ma prawa odbierać nadziei”. Izzo daje nadzieję. Nie wyjaśnię co znaczy słowo szurmo, może namówię was, żebyście sami to sprawdzili. Ja już sobie zamawiam pozostałe tomy. „Szurmo” to druga część, która jest samodzielną całością, ale chyba lepiej czytać po kolei. *cytat z książki www.czytacz.pl
Rudolfina - awatar Rudolfina
oceniła na99 miesięcy temu
Solea Jean-Claude Izzo
Solea
Jean-Claude Izzo
„NIEULECZALNA MELANCHOLIA”* To nie jest kryminał. To jest nawet antykryminał. Nie ma zagadki. Od początku wiemy, kto stoi za morderstwami i mamy wszechogarniające przeczucie, że ta historia nie może skończyć się dobrze. „Solea”, czyli ostatnia część trylogii marsylskiej - to przejmująca opowieść o niespełnionej miłości, przyjaźni, śmierci i zemście (w tej właśnie kolejności) napisana przez poetę. Mroczniejsza niż noc zimowa za kręgiem polarnym. To książka dla ludzi o mocnych nerwach, którzy odważą się zanurzyć w ten mrok. Fabio Montale jest człowiekiem, który kocha prawdziwie i pragnie kochać, ale za brak szczęścia w miłości nieustannie obwinia siebie. Trudno się obcuje z bohaterem, który uważa, że jest „zawsze spóźniony, zawsze przegrany”. „Życie cuchnie śmiercią. (…) Powąchałem rękę. Ten sam wstrętny odór. Ja też cuchnę śmiercią.” „Solea” pochłonęła mnie totalnie. Jean-Claude Izzo należy do tych nielicznych pisarzy, z którymi łączy mnie metafizyczna więź. Czytam książkę i nurkuję w niej jak mogę najgłębiej, wstrzymując oddech, aż prawie tonę. Kiedy bohater słucha jazzu i ja wrzucam „In a Sentimental Mood” Coltrane’a i Ellingtona, żeby sobie leciało w tle. Kiedy Montale pije wino, sprawdzam, gdzie można je kupić, no i niestety okazuje się, że wina z tych apelacji nie są dostępne w Polsce. Czytam, i co chwilę zaginam rogi, żeby zaznaczyć fragmenty, które chciałabym zapamiętać. Wynotowuję je również dla was, może też uznacie je za ważne. „Jak wytłumaczyć, że ‘kocham cię’ przez wierność dla miłości, której nigdy nie było różni się od ‘kocham cię’ w imię prawdy miłości, której szczęścia doznajesz każdego dnia?” „Przede mną jeden prawdziwy prezent, jaki życie mi podarowało. (…) Morze i niebo. Nieskazitelne. Bez końca. I to zrodzone z nich (…) światło. Nieraz myślałem sobie, że wziąć kobietę w ramiona to tak, jakby przygarnąć do siebie całą tę radość idącą z nieba ku morzu.” „Zawsze pojawiasz się za późno (…) Nie potrafisz dogonić śmierci. I życia też nie potrafisz dogonić. Ani przyjaźni. Ani miłości. Zawsze spóźniony, zawsze przegrany”. „Za długo żyję bez wiary w życie. (…) Czy uwierzyłem, że drobne codzienne przyjemności wystarczą do szczęścia i dlatego zrezygnowałem z marzeń, prawdziwych marzeń? A tym samym skreśliłem przyszłość? Nie ma przede mną jutra, nie spodziewam się świtu, który teraz właśnie wstawał.” „Teraz nie ma już w Marsylii ani jednej osoby, do której (…) mógłbym powiedzieć: ‘A pamiętasz…?’ Przyjaźń to właśnie to: suma wspólnych wspomnień, które można wyłożyć na stół obok pięknego okonia, zapiekanego w koprze. Tylko to ‘a pamiętasz…’ pozwala się zwierzać z najbardziej intymnych doznań (…).” I jeszcze wiersz Louisa Brauquiera, cytowany przez głównego bohatera: „Idę do ludzi mojej ciszy Powoli idę do tych, o których mogę milczeć; Przyjdę z daleka, wejdę i usiądę. Zaczerpnę tego, co potrzebne, bym znów ruszył w drogę”. Dalsza droga Jeana-Claude’a Izzo była, niestety, krótka. Zmarł dwa lata po publikacji książki. Recenzent „Le Monde” tak napisał o „Solei”: „Nieuleczalna melancholia. W niej cały urok i siła książek Izzo.”* Trudno o celniejsze podsumowanie. Jeżeli przekonałam was do autora, to tylko podpowiadam, że trylogię marsylską najlepiej czytać po kolei: najpierw „Total Cheops”, potem „Szurmo” i „Solea”. Szczerze odradzam czytanie od końca. www.czytacz.pl
Rudolfina - awatar Rudolfina
oceniła na817 dni temu
Lód nad głową Piotr Głuchowski
Lód nad głową
Piotr Głuchowski
"Lód nad głową" Piotra Głuchowskiego z cyklu: Robert Pruski to kryminał, a może raczej thriller polityczny z elementami sensacji, od pierwszej strony, zapewnia sporo skoków ciśnienia i jest bezlitosny - szokuje, przeraża i przede wszystkim - fascynuje. Historia, którą opowiada Głuchowski, jest zupełnie nieprawdopodobna, ale chwytliwa i wciągająca. Wypadki toczą się w szybkim tempie, sytuacja zmienia się z godziny na godzinę i na pewno nie jest nudno. Jest to udana kontynuacja. Choć muszę się przyznać, że "Umarli tańczą" podobała mi się bardziej. Pruski właściwie jest tylko jednym z bohaterów i niechcący uruchamia wydarzenia, a następnie równie niespodziewanie dowiaduje się o tym, co się stało i w związku z tym musi wkroczyć do akcji. Na pierwszy plan wysuwa się jego student Paweł i przede wszystkim Maja, dziewczyna Pawła. Młodzi odkrywają spisek sięgający najwyższych sfer, a tym samym pakują się w ogromne kłopoty. Tym większe, że przy całym natłoku wydarzeń, informacji, bohaterów i politycznego tła za wszystkim można nadążyć. I co ciekawe - dzieje się to wręcz intuicyjnie. Książka składa się z trzech części i każda z nich faktycznie jest inna. Od początku wiele rzeczy nie było jasnych, a to, co odkryli studenci, było tak skomplikowane i wręcz niemające końca, sięgające tak wysoko, że niknące w chmurach. "Lód nad głową" od początku do końca trzyma poziom. Polecam.
Stefan Horn - awatar Stefan Horn
ocenił na89 miesięcy temu

Cytaty z książki Tajemnice ulicy Pańskiej

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tajemnice ulicy Pańskiej