rozwińzwiń

Zrozumieć zagładę. Społeczna psychologia Holokaustu

Okładka książki Zrozumieć zagładę. Społeczna psychologia Holokaustu autora Ralph Erber, Leonard Newman, 9788301160166
Okładka książki Zrozumieć zagładę. Społeczna psychologia Holokaustu
Leonard NewmanRalph Erber Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN historia
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Understanding Genocide. The Social Psychology of Holocaust
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-01-16016-6
Tłumacz:
Magdalena Budziszewska, Anna Czarna, Adrian Wójcik, Ewa Dryll
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zrozumieć zagładę. Społeczna psychologia Holokaustu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zrozumieć zagładę. Społeczna psychologia Holokaustu

Średnia ocen
6,7 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zrozumieć zagładę. Społeczna psychologia Holokaustu

avatar
389
121

Na półkach:

Książka prezentuje szereg wyników badań z zakresu psychologii , zarówno osobowościowej sprawców jak i szerszej społecznej. Zawarte w niej wnioski są pochodną wielu metod badawczych przyjętych przez uczonych z różnych dziedzin: psychologów, socjologów, historyków. Poszczególne artykuły są niejednokrotnie polemikami między badaczami. Najciekawsze są te z zakresu psychologii osobowościowej i podatności jednostki na czynienie zła. Największe zasługi w tej kwestii osiągną S. Milgram, który co prawda w warunkach „laboratoryjnych” stworzył i opisał pewne wzorce zachowań, które potwierdzają, że każda istota ludzka jest skłonna do popełnienia zbrodni, jeżeli powstaną do tego odpowiednie czynniki. Te wyniki nie za bardzo się spodobały np. C. Lanzmannowi (przeżył wojnę, więc do tematu podchodzi dość emocjonalnie),który w ogóle krytykuje naukowe (psychologiczne) próby zrozumienia „tajemnicy” ( nawet bardzo ostro, i określa to jako „plugawość”, s. 210). W tej sytuacji mamy do czynienia z konfrontacją podejścia naukowego z – jak to określę- specyficzną ideologią (okraszanie wydarzeń i ich badanie mianem „tajemniczości”, „niepojętności” jak w przypadku Holokaustu),która niczego nie wyjaśnia, jest ahistoryczna i nienaukowa. Czasami badania naukowe są (błędnie) utożsamiane z próbami usprawiedliwiania sprawców. Należy jednak pamiętać, że zamiar poznania choć w jakimś stopniu zachowań ludzkich z danego okresu historycznego, próba rekonstrukcji środowiska w jakiej one się wytworzyły samo w sobie nie jest przecież usprawiedliwianiem.

Książka prezentuje szereg wyników badań z zakresu psychologii , zarówno osobowościowej sprawców jak i szerszej społecznej. Zawarte w niej wnioski są pochodną wielu metod badawczych przyjętych przez uczonych z różnych dziedzin: psychologów, socjologów, historyków. Poszczególne artykuły są niejednokrotnie polemikami między badaczami. Najciekawsze są te z zakresu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
431
19

Na półkach: ,

Czy to możliwe, żeby w każdym z nas drzemało zło, które uruchomione nakręca spiralę okrucieństwa? Chcielibyśmy powiedzieć, że nie, to niemożliwe, ale Autorzy książki wskazują na wiele dowodów, że tak właśnie jest... Przytaczane wielokrotnie badania Zimbardo czy Milgrama bezpośrednio nie odwołują się do Holokaustu, ale ukazują naturę człowieka, o której wolelibyśmy nie wiedzieć. Trudno uwierzyć, że Eichmann nie miał przyjemności w pastwieniu się nad Żydami. Jednak wielu z nich, zmuszając do emigracji, uratował od śmierci, a jego kochanką była Żydówka... To, co stało się w czasie wojny – zbrodnie, motywacje dokonujących je ludzi – bardzo trudno opisać w kategoriach psychologicznych. Publikacja jest zbiorem artykułów, jakie napisali o Holokauście psycholodzy społeczni (język nie zachęca, ale musimy się z tym liczyć – jest to pozycja naukowa). Zadali oni sobie pytania: czy istnieje banalne zło? Czy każdy człowiek postawiony w owej sytuacji społecznej i historycznej mógłby dokonać zbrodni? Czy próbując zrozumieć sprawców, nie krzywdzimy ofiar? Oraz czy jest możliwe zrozumienie bez wybaczenia? Warto się nad tym pozastanawiać.

Czy to możliwe, żeby w każdym z nas drzemało zło, które uruchomione nakręca spiralę okrucieństwa? Chcielibyśmy powiedzieć, że nie, to niemożliwe, ale Autorzy książki wskazują na wiele dowodów, że tak właśnie jest... Przytaczane wielokrotnie badania Zimbardo czy Milgrama bezpośrednio nie odwołują się do Holokaustu, ale ukazują naturę człowieka, o której wolelibyśmy nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1775
724

Na półkach: , , , , ,

Psychologia w wydaniu naukowym zdecydowanie nie jest moją bajką. Przeczytałam 1/3 i dałam sobie spokój.
Osobom zainteresowanym tematyką raczej powinno się to spodobać.

Psychologia w wydaniu naukowym zdecydowanie nie jest moją bajką. Przeczytałam 1/3 i dałam sobie spokój.
Osobom zainteresowanym tematyką raczej powinno się to spodobać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

151 użytkowników ma tytuł Zrozumieć zagładę. Społeczna psychologia Holokaustu na półkach głównych
  • 121
  • 26
  • 4
32 użytkowników ma tytuł Zrozumieć zagładę. Społeczna psychologia Holokaustu na półkach dodatkowych
  • 14
  • 6
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Zrozumieć zagładę. Społeczna psychologia Holokaustu

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Hitler. Anatomia zła George Victor
Hitler. Anatomia zła
George Victor
Postać Adolfa Hitlera jest ogólnie znana. Każdy wie, że był on tyranem, złem w ludzkiej postaci, którego chora ideologia zaprowadziła na śmierć miliony ludzi. Nie każdy, jednak zastanawia się czym był umotywowane decyzje Fuhrera- nienawiść nie bierze się w końcu z powietrza. George Victor- psychoterapeuta z długoletnią praktyką postanawia przyjrzeć się Hitlerowi pod względem psychologicznym. Zaczyna od jego dzieciństwa i młodości, kiedy to człowiek kształtuje swój charakter. Opisuje pochodzenie jego ojca, które jest kluczem do uzyskania odpowiedzi na pytanie: czemu Hitler był zły? Opisuje stosunek rodziców do małego Hitlera, wykazując w dalszej części książki, na które bardzo ważne z punktu widzenia historycznego wydarzenia, wpływ miało traktowanie Adolfa przez matkę i ojca. Wiele opisanych w tej części książki sytuacji, nie jest ogólnie znana, a niektóre fakty są wręcz zaskakujące. Niestety, momentami opisane w sposób chaotyczny i nie uporządkowany co trochę utrudnia odbiór. W dalszych rozdziałach, które poświęcone są rządom Fuhrera, autor skupia się głównie na wytłumaczeniu jego niektórych militarnych decyzji, chęci przedłużenia jak najbardziej wojny oraz zjawiska holocaustu. Niestety, w niektórych miejscach George Victor zapędza się, czy stosuje uogólnienia, mimo to, czytelnik nie musi obawiać się, że zostanie wprowadzony w błąd, gdyż wszystkie przekłamania prostowane są przez tłumacza w przypisach. Książkę mogę polecić wszystkim. Jednak dla tych, którzy II wojną interesują się pozycja ta powinna być obowiązkowa.
Stado Żubrów - awatar Stado Żubrów
ocenił na611 lat temu
Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji Marek Karpiński
Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji
Marek Karpiński
- Jak ty się nazywasz? Jak mam do ciebie mówić? - Jak chcesz. Najlepiej: kochanie. Nie ma żadnej treści i można podłożyć pod każdą twarz. Możesz mówić kotku. Skarbie. Serce. Kurwo. Kurwiątko. Słoneczko. Marek Hłasko, Ósmy dzień tygodnia; Cmentarze; Następny do raju Początek listopada powitał mnie w końcu ukończeniem pozycji Pana Marka Karpińskiego Najstarszy zawód świata historia prostytucji. Po lekturze książki o pornografii musiałam zrobić sobie chwilę przerwy od tematu, ale muszę napisać, że zarówno ta, jak i publikacja o prostytucji są wręcz niesamowitym zakończeniem tego roku wydawniczego. O najstarszym zawodzie świata mówiono głośno już w czasach starożytnych, Babilon, Egipt, Mezopotamia, w Biblii także możemy spotkać wzmiankę o kobietach uprawiających nierząd. Dziś temat już nikogo nie bulwersuje, nie zastanawiamy się, czy prostytucja jest zła, ale czy kobietę, która robi to, za pieniądze należy nazywać kurwą. Najbardziej naturalnie zawsze podchodzili do tematu Chińczycy, którzy nie utożsamiali domów publicznych tylko ze sferą schadzek seksualnych. Świadomy i dojrzały Chińczyk mógł, to robić z kilkoma żonami, więc najczęściej po prostu do burdelu udawał się w celu odpoczynku. Mężczyźni uczęszczali do domów publicznych i mieszkań prostytutek przede wszystkim po to, by spędzić czas w towarzystwie wykwintnych, urodziwych kobiet, umiejących śpiewać, tańczyć, grać na jakimś instrumencie muzycznym, recytować wiersze i prowadzić interesującą rozmowę. Na przestrzeni wieków prostytucja, to coraz bardziej się kalała, po to, aby następnie wznosić się na wyżyny ekskluzywności. Rewolucja we Francji nadała nowy ton tematowi, lata sześćdziesiąte i tak zwana rewolucja seksualna, całkowicie wpłynęły na, to jak dziś postrzegamy kobiety tak zwane wyzwolone. Pan Marek Karpiński w swej książce o prostytutkach i wszystkim, co z nimi związane pisze, dzieląc nam swoją pozycję na okresy w historii świata. Znajdziemy tutaj odnośniki do Biblii, średniowiecza, poprzez ciemne czasy Inkwizycji, rozkwit w renesansie, czy moment wielkiego bumu przemysłowego, który wpłyną także na losy kobiet, a co za tym idzie prostytucji, aż do czasów na m współczesnych. Napisana żywym, barwnym językiem zabiera nas do świata uwarunkowanego nie tylko kulturowo, ale przede wszystkim psychologicznie. Jeśli spodziewacie się poczytać o sztuce uprawiania seksu, tutaj tego nie znajdziecie, publikacja, jest przedstawieniem tematu samej prostytucji, a nie opisem zabaw między kobietą a mężczyzną. Pisarz do tego zagadnienia podszedł poważnie, ale jednocześnie humorystycznie i przede wszystkim bez oceniania, co jest dużym atutem tej pozycji. Mam wrażenie, że o prostytucji można napisać o wiele grubsze dzieło. W książce Autora temat jest ledwie muśnięty, ponieważ chyba zabrakłoby papieru na szczegółowe opisywanie tego zjawiska. Z tą pozycją, jest jak z tą o pornografii, wszystkich ciekawi, ale nikt o tym głośno nie mówi. Uważam wznowienie Najstarszego zawodu świata za strzał w dziesiątkę, a wraz z książką Pana Lecha Nijakowskiego, tworzy duet doskonały, aby uzupełnić swoje braki w temacie. Moje końcowe przemyślenie, jest takie, że bardzo chętnie przeczytałabym jakieś grubsze uzupełnienie do publikacji o prostytucji, na tym samym poziomie. Może Autor pokusi się o ciąg dalszy… Bezsprzecznie polecam😊 zaczytanizkwa.blogspot.com
AniaCzyta - awatar AniaCzyta
oceniła na82 lata temu
Odurzeni. Historia narkotyków 1500 - 2000 Richard Davenport-Hines
Odurzeni. Historia narkotyków 1500 - 2000
Richard Davenport-Hines
Bardzo dobra książka. Mimo ilości stron i szczegółów nie męczy i czyta się ją z zaangażowaniem. Same szczegóły to też zwykle fakty i ciekawostki o żyjących w przeszłości osobach, więc mimo ich ilości, odczuwałem radość w czasie czytania, nie znużenie. Z drugiej strony czytałem jak ludzie na goodreadsie narzekali że książka jest zbyt naukowa i zawiera za mało ciekawostek – sam jednak tak tego nie odczułem, może to kwestia subiektywna. Z drugiej strony to fakt że książka jest bardziej książką historyczną (do pewnego stopnia możemy też powiedzieć tu o historii kultury czy zmian politycznych) czy socjologiczną niż medyczną. Choć fakty, opisy medyczne też się czasami zdarzają, mamy informacje o oddziaływaniu narkotyków na człowieka czy ich skutkach ubocznych, tylko nie są one może aż tak bardzo szczegółowe, dogłębne. Sama książka opisuje szerokie spektrum narkotyków (zarówno naturalnych jak i syntetycznych) i sposób ich wykorzystywania na świecie. Widzimy też ludzi którzy ich używają – w różnych celach, z różnym skutkiem, przedstawiane są zarówno zalety jak i wady tych środków. Pewna (duża?) część książki wplata bogate opisy jednostek między socjologiczne, kulturowe opisy. Mamy też opisy grup ludzi które ich używają, tego w jaki sposób funkcjonują, jak intereagują z innymi czy władzą. Mamy opisy kultury i artystów, którzy narkotyki biorą i je opisują w swoich dziełach. Mamy wreszcie część polityczną opisującą jak władza postrzegała narkotyki, jak próbowała je kontrolować i ich zakazać. Część dotycząca zakazu posiadania i handlu tymi substancjami zdaje się (niemal?) dominować w ostatniej partii książki rozgrywającej się w XX wieku. Davenport-Hines dogłębnie analizuje i krytycznie patrzy na te próby prohibicyjne, uważa je za szkodliwe, rozszerzające tylko czarny rynek i mające negatywny wpływ na uzależnione osoby które męczą się przez objawy odstawienia. Jak ujmuje, zakaz prowadzi do wzrostu cen narkotyków w nielegalnym handlu, ten zaś popycha uzależnionych do kradzieży i innych przestępstw, nie wspominając już o przestępstwach baronów narkotykowych. Autor pokazuje jak ważne jest zrozumienie i adekwatna pomoc medyczna, psychologiczna (?) dla narkomanów. Krytykuje wyśrubowaną moralność purytańską. Zwraca też uwagę na zróżnicowaną szkodliwość narkotyków. Krytycznym okiem patrzy na szkody poczynione przez twarde narkotyki, widzi złe strony innych, ale uważa że państwo lepiej poradzi sobie z tymi problemami jeśli samo będzie kontrolować produkcję i handel narkotykami i skupi się na pomocy narkomanom. Opisy jednostek, grup, kultury są fascynujące, zwłaszcza opisy kontrkultury. Z zaangażowaniem czytałem opisy artystów, pisarzy (czy też polityków, psychiatrów i innych sławnych osób) biorących i opisujących narkotyki. Pojawia się cała masa znanych osób, jest Freud, Wilde, Baudelaire, Flaubert, Woolf i wielu innych (zdecydowanie nie tylko pisarzy, tylko ich najbardziej zapamiętałem). Davenport ma tendencję by opisywać artystów/pisarzy jako zbyt skupiających się na swoim wnętrzu, co widzi jako negatywną cechę, co widać przy opisie cyganerii, dekadentów czy bitników. Z drugiej strony stara się zrozumieć historyczne, społeczne, kulturowe tło ich postępowania, motywy, przedstawić je. Mimo że niekiedy podchodzi do nich krytycznie, często jego opisy zdają się też być dość celne, mieć sens, nawet jeśli się z nimi nie zgadzałem. Na szczęście ten krytyczny w stosunku do artystów ton pojawia się rzadko, ton książki jest zwykle spokojny, rzeczowy. Autor polemizuje jedynie ze zwolennikami prohibicji i podchodzi krytycznie do powiązanego z nią purytanizmu. Historyk ciekawie też opisuje zróżnicowane funkcjonowanie narkotyków i narkomanów przez wieki. Przedstawia ich rekreacyjne stosowanie poza Europą, palarnie opium czy powszechne stosowanie narkotyków przez lekarzy by uśmierzyć ból pacjentów, wyleczyć ich, czy jako środek nasenny. Zadziwiające jak wynalezione nowe środki narkotyczne (jak heroina czy kokaina) spotkały się z powszechnym stosowaniem przez lekarzy, (czasami by pomóc uwolnić się od władzy innego narkotyków),bo ich negatywne i uzależniające działanie nie było znane. Różne narkotyki miały też różne działanie, było stosowane w różnych celach: pobudzały, wywoływały halucynacje, usypiały… Ciekawe było dowiedzieć się też że narkotyki można przyjmować w różny, czasami nietypowy, sposób, jak wstrzykiwać kokainę czy wdychać (jeśli dobrze pamiętam) heroinę. Uderzający był opis pewnego człowieka który zażywał kilka różnych narkotyków w ciągu dnia by znosić negatywne efekty poprzednich i móc funkcjonować. Pamiętam jak Virginia Woolf poetycko zachwalała syntetyczny narkotyk o działaniu nasennym, część narkotyków była przyjmowana właśnie aby móc zasnąć. Chyba najbardziej zszokowało mnie to jak, zupełnie jak w przypadku starszej bohaterki „Requiem dla snu”, w 60/70 latach XX wieku mniej solidni lekarze przypisywali amfetaminę jako środek odchudzający – który ostatecznie powodował stan psychotyczny, zupełnie jak w schizofrenii. Powiązanie narkotyków z chorobami psychicznymi w ogóle jest interesujące. Można było też dowiedzieć się o terapeutycznym stosowaniu LSD czy esctasy i ich roli w kontrkulturach. W ogóle ciekawy jest oryginalny tytuł książki „The pursuit of oblivion”: „ściganie zapomnienia” – jest on często trafny. Och i autor po opisie I wojny światowej przechodzi od razu do opisu okresu po II wojnie, nie wiem czy autor połączył wątek I i II wojny i ja tego nie zauważyłem, czy też po prostu nie opisał II wojny światowej. Czasami Davenport łączył różne okresy (dekady),głównie w XX wieku [tzn.: odwoływał się do późniejszego czy wcześniejszego okresu, by opisać dane zjawisko, zarysować trend]. Dowiedziałem się ciekawej rzeczy o wojnie w Wietnamie: amerykańscy żołnierze brali tam heroinę, bo byli przeważnie 19latkami, za młodymi by kupować alkohol w Stanach, a odurzenie wobec koszmaru wojny było im potrzebne: heroinę było łatwo ukryć i nabyć od czarnorynkowych handlarzy. Ostatnia ciekawostka która zwróciła moją uwagę: nazwę morfium i morfina zyskały od Morfeusza, greckiego boga snu i marzeń sennych, bo miała sprowadzić dobry sen. I może jeszcze to: w II połowie XX wieku w klubach tańczący brali ecstasy by poczuć jedność z innymi. Ogólnie jestem z książki zadowolony i spędziłem z nią dobrze czas. Pozwoliła mi nabrać nowego oglądu w stosunku do narkotyków i narkomanów, sprzyjała ich lepszemu zrozumieniu.
Redo - awatar Redo
ocenił na74 lata temu
Pańska jest ziemia Abraham Joshua Heschel
Pańska jest ziemia
Abraham Joshua Heschel
Historia Żydów w Europie Środkowo-Wschodniej (zwłaszcza w Polsce) przedstawiana jest coraz częściej w krzywym zwierciadle. Losy narodu wybranego w tej części świata ogranicza się tylko do hekatomby podczas II wojny światowej. A przecież potomkowie Abrahama mieszkali tu, pracowali, modlili się, ubogacali lokalne kultury i byli nieodłącznym fragmentem pewnych społeczności. "Pańska jest ziemia" to hołd oddany Żydom zamordowanym przez wywodzącą się ze skrajnej lewicy ideologię. Abraham Heschel pozostawia wielkie miasta, skupiając się na niewielkich miasteczkach na kresach Rzeczypospolitej. Omija wielką sztukę czy ekonomię, zwracając się w zamian ku obyczajom, skali wartości i postawie wobec życia ówczesnych mieszkańców zapadłych mieścin. Żydom, którzy osiedli się na tych terenach może nie wiodło się zbyt dobrze (takie przekonanie wyraża autor, aczkolwiek jest to teza dyskusyjna),ale ich duchowość w XVII czy XVIII wieku wzniosła się na wyżyny. W każdym domu znajdował się komplet opracowań Tory i wszelkie inne publikacje niezbędne do zgłębiania tajników wiary. Pobożny Żyd był sceptyczny wobec idei oświecenia. Nie cenił zbytnio regularnych studiów, ale poświęcał mnóstwo czasu na analizowanie Pięcioksięgu. Zadziwia postawa Żydów z Europy Środkowo-Wschodniej wobec życia ludzkiego, z której mogą czerpać wyznawcy innych religii. Abraham Heschel w poetycki sposób wyjaśnia, co powinno być najważniejsze: Pomniki z brązu żyją dzięki łasce pamięci tych, którzy przyglądają się ich kształtom, podczas gdy chwile duszy trwają nawet wygnane w głąb umysłu. Uczucia, myśli są nasze własne, podczas gdy posiadany dobytek jest nam obcy i często zdradliwy. "Być" jest czymś bardziej istotnym niż "mieć". Ach, gdyby wszyscy zawsze o tym pamiętali... Cieszy mnie to, że autor zrezygnował nawet z pojedynczych wzmianek odnoszących się do holocaustu. Na ten temat jest przecież mnóstwo opracowań. Poza tym kwestię tę obecnie wykorzystuje się politycznie (kto nie słyszał o młodych Żydach przywożonych obowiązkowo przed wstąpieniem do armii do obozów koncentracyjnych znajdujących się na terenie Polski...?). Abraham Heschel w zamian ukazał głęboką duchowość narodu wybranego, który odnalazł swoją Ziemię Obiecaną w zapomnianych przez wielki świat miasteczkach. Życie tam może nie było zbyt proste pod względem materialnym, ale pozwalało za to rozwijać się religijnie. Choć muszę tutaj zaznaczyć, że autor trochę dramatyzuje przedstawiając losy Żydów: żołądki były puste, domy ogołocone, ale umysły przepełnione były bogactwami Tory. Skrajna nędza dotykała od XVII wieku polskie chłopstwo. Żydzi zaś często zajmowali intratne stanowiska w szlacheckich folwarkach. Nie wiem, skąd Abraham Heschel wziął takie rewelacje... Dalej stwierdza zaś, że: przodujący w budownictwie miejskim i w rozwijaniu ważnych gałęzi przemysłu Żydzi napotykali zorganizowany, dobrze zaplanowany system hamulców i przeszkód. Cóż, autor nie zaznacza o jakim państwie pisze. Trudno więc odnieść się do tego. Na pewno stwierdzenie to nie jest prawdziwe w przypadku Polski. Autor opisując zwyczaje i duchowość środkowo-europejskich Żydów tworzy pewną wizję świata opartą na zasadach religijnych (i to niekoniecznie judaistycznych). Dzieło (nie waham się użyć tego słowa w przypadku tej publikacji) powstałe pół wieku temu z zadziwiającą przenikliwością odnosi się do XXI wieku: cywilizacja całkowicie poświęcona temu, co użyteczne, w gruncie rzeczy nie różni się od barbarzyństwa. Świat podtrzymywany jest przez to, co poza światem. Książce z dużą uwagą powinni przyjrzeć się katolicy (i generalnie chrześcijanie). "Pańska jest ziemia" to nie judaistyczny traktat filozoficzny, ale zbiór wskazówek, jak żyć i czemu się poświęcić. Zamieńmy w tym fragmencie słowo "Talmud" na "Pismo święte" i otrzymamy odpowiedź: Uczony nie był już młodzieńcem - miał prawie trzydzieści lat, ale nigdy przedtem nie odwiedzał cadyka. "Czego dokonałeś w ciągu życia" - zapytał mistrz. "Trzy razy przeszedłem cały Talmud" - odpowiedział uczony. "Tak, ale jak wiele z Talmudu przeszło przez ciebie?" - pytał dalej cadyk. Abraham Heschel pięknie też opisuje rolę religii w życiu człowieka: Ludzkość nie ma wyboru pomiędzy religią, a neutralnością. Bezbożność to nie opium, lecz trucizna. Czy można w bardziej trafny sposób w jednym zdaniu wydobyć istotę duchowości...? [Opinia pochodzi z bloga: librimagistri.blogspot.com]
czytelnik - awatar czytelnik
ocenił na811 lat temu
W poszukiwaniu ojczyzny. Wspomnienia z chińskiego obozu pracy Gao Ertai
W poszukiwaniu ojczyzny. Wspomnienia z chińskiego obozu pracy
Gao Ertai
Pewnie mało który Europejczyk ze wschodniej części kontynentu zainteresował się kiedyś doświadczeniem komunizmu w innej części świata niż własna ojczyzna. Beletryzowana autobiografia Gao Ertai udowadnia, że to błąd. Jest to literatura obozowa, ale zupełnie inna. Ertai skupia się na ludziach, a dokładnie na ich przemianie dokonanej przez forsowanie komunizmu w każdą dziedzinę życia. Opisy denuncjacji, oskarżeń, bójek i kłótni, których tłem jest zabójcza praca fizyczna, są tak samo, a może bardziej przerażające niż pusta miska. Życie w ciągłym napięciu, udawaniu i trzymaniu języka za zębami wycieńcza wychudzone już pracą ciała więźniów. Autor opowiada, jakby faktycznie został zindoktrynowany przez ideę Mao – kolektywizm jest dla niego ciekawszy niż jego własna indywidualność. Jednak to on, jako jeden z niewielu, miał wystarczającą siłę (albo naiwność),aby wyrazić swoje zdanie. To właśnie za młodzieńczy esej o estetyce trafia do morderczego obozu Jiabiangou. Jego przewina? Przeciwstawienie się materialistycznej idei piękna. Taka wizja nie potrzebuje człowieka, bo piękno istnieje już w zjawiskach. Jego myśl ujrzała światło dzienne w momencie wywabiania reakcjonistów z ukryć w 1956 roku. To wystarczyło, aby uznać go za prawicowca i umieścić w laojiao – obozie reedukującym przez pracę. Co zaskakujące, Gao Ertai nie ma żalu do tych, którzy wskazali go palcem. Jest świadkiem wielu złamanych życiorysów swoich byłych donosicieli. Bije od niego zrozumienie, że to system wymusza najgorsze zachowania u ludzi. Przypadek ratuje autora od nieuchronnej śmierci. Jego artystyczne wykształcenie pozwala mu na opuszczenie obozu dla pracy przy wystawie o wzornictwie. W czasie tych dwóch lat Jiabiangou zostaje zamknięty, a rok później wszystkie obozy „reedukacji”. W czasie rewolucji kulturalnej praca w jaskiniach Mogao także pozwala mu się ukryć. Ertai miał szczęście, ale też instynkt samozachowawczy. Ten, który wykształcił się dopiero po publikacji „O pięknie”... Książka to ciekawa dla polskiego czytelnika, który może porównać doświadczenia obozowe z tak odległego kraju i kultury. Ertai pisze oszczędnie, ale dosadnie i żywo. Jak ktoś, kogo „chęć życia skierowała ku pisaniu”. https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na66 miesięcy temu
Towarzysze. Komunizm od początku do upadku. Historia zbrodniczej ideologii Robert Service
Towarzysze. Komunizm od początku do upadku. Historia zbrodniczej ideologii
Robert Service
Recenzja z mojego bloga: http://discrust.wordpress.com/2014/06/18/robert-service-towarzysze-komunizm-od-poczatku-do-upadku-historia-zbrodniczej-ideologii/ Mam problem z tą książką. Sam jej tytuł jak i objętość sugerują, że mamy do czynienia z monumentalnym dziełem historycznym. Ktoś, kto wie niewiele lub zgoła nic nt historii komunizmu, może tą książkę właśnie tak potraktować. Robert Service podjął się dosyć ambitnego zadania, ale czy mu podołał? Moim zdaniem nie do końca. Towarzysze… rzeczywiście opisują dzieje powstania marksizmu, rozmaitych szkół filozoficznych odnoszących się do idei Marksa i Engelsa, czy też negujących dokonania tychże i proponujących odmienne rozwiązania na rzecz klasy robotniczej. Service rzeczywiście szczegółowo opisuje historię rodzącego się leninizmu i konfrontacji bolszewików z innymi odłamami ruchu komunistycznego na arenie europejskiej i światowej – zarówno przed jak i po Rewolucji Październikowej. Wreszcie, książka w dosyć bogaty sposób ujmuje problem krajów satelickich w stosunku do ZSRS po II Wojnie Światowej. Pierwszym zauważalnym w czasie lektury problemem są proporcje. Ponad 40% książki poświęcone jest ZSRS i rozmaitym konotacjom leninowsko-stalinowskiego imperium z krajami Europy Wschodniej, Zachodniej i USA. Owszem, rozpiętość zagadnień poruszanych przez Autora jest pokaźna (tło historyczno-ekonomiczne za czasów Marksa, perspektywa geopolityczna i dynamika rozwoju myśli lewicowej, uwarunkowania socjologiczne etc.),niemniej przez połowę książki ma się wrażenie typu: hmm… gdzieś już to słyszałem/czytałem. Wrażenie to pogłębia się w miarę zagłębiania się w książkę. Nieuchronnie dochodzimy do wniosku, że Service opisuje barwną i bogatą – z punktu widzenia historycznego – materię, ale (niestety) czyni to „po łebkach”. Wracając do tego, co napisałem na początku: książka Roberta Service’a będzie na pewno nieocenionym źródłem wiedzy i faktów nt komunizmu dla tych wszystkich, którzy tematykę tą liznęli zaledwie w szkole, a chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej. Innym problemem – dla polskiego czytelnika, jak sądzę – będzie fakt, że Towarzysze… napisani są z okcydentalną manierą. Nie jest to zarzut, biorąc pod uwagę to, że Service jest przecież historykiem anglosaskim. Jednak, gdy opisuje on wydarzenia w komunistycznej Polsce, czy Czechosłowacji daje się wyczuć powierzchowność tegoż opisu. Możemy jednak usprawiedliwić Autora, albowiem książka nie jest wyłącznym studium nt historii komunizmu w naszej części Europy. Warto nadmienić, że Service dosyć przyzwoicie opisał ruch komunistyczny w Jugosławii i na Węgrzech oraz meandry działalności satelickich i służalczych wobec ZSRS partii komunistycznych we Włoszech Wielkiej Brytanii i Francji. Zabrakło głębszej analizy lewicowej partyzantki w Grecji i znaczenia rewolucyjnych sił (tych pro- jak i antystalinowskich) w czasie wojny domowej w Hiszpanii w 1936 roku. Jeśli chodzi o inne części świata, Service poszedł jeszcze dalej w swojej wybiórczości. Wyjątkiem wydają się maoistyczne Chiny – tutaj Autor rzeczywiście bogato opisał kontekst historyczny i ideowy działalności Mao. Skromnie nadmienił o Wietnamie, Laosie, Korei i generalnie o ruchu komunistycznym w Azji Południowo-Wschodniej, czy w Australii. Podobnie rzecz ma się z Kambodżą i zbrodniami Pol Pota – w tym wypadku mamy zaledwie kilka akapitów. Brakuje mi głębszych analiz lewicowych ruchów w Ameryce Południowej (z wyjątkiem Kuby – dosyć rzetelny opis) i USA. Service analizując opozycję komunistyczną w stosunku do bolszewizmu i stalinizmu, nie wyszedł poza szablon i najwięcej uwagi poświęcił socjalistom i socjaldemokratom. Nie rozwinął kwestii trockizmu, teologii wyzwolenia, czy anarchizmu. Podsumowując… To moja druga (po Szpiegach i komisarzach) książka Roberta Service’a. Książka niewątpliwie wartościowa pod względem historycznym, napisana przystępnym i przejrzystym językiem. Zakres tematyczny olbrzymi i chyba zbyt ambitny; tytuł sugeruje monograficzne dzieło historyczne, które zawiera jednak luki. Z drugiej strony, czytelnik nie zaznajomiony z historią komunizmu i jego zbrodniczej roli w historii światowej, znajdzie w Towarzyszach… mnóstwo wartościowej wiedzy w tej materii. Dlatego też książka ta jest jak najbardziej godna polecenia zainteresowanym tą tematyką. Nie polecam jej jedynie tym, którzy chcieliby pogłębić swoją wiedzę o komunizmie w Polsce. Tutaj czytelnika spotka rozczarowanie, albowiem materiał w tej kwestii jest żałośnie mały.
Lukas - awatar Lukas
ocenił na611 lat temu

Cytaty z książki Zrozumieć zagładę. Społeczna psychologia Holokaustu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zrozumieć zagładę. Społeczna psychologia Holokaustu


Ciekawostki historyczne