Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka
Jest to jedna z najważniejszych książek ostatnich kilkudziesięciu lat. Nie ze względu na jej walory literackie ani rzetelność badań historycznych. Ze względu na to, że była pierwsza, że po raz pierwszy opisała to, z czego wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, ale nie mówiło się o tym w ogóle. Że wyważyła drzwi i rzuciła ostry snop światła na zbrodnię, o której wszyscy chcieliby zapomnieć.
Nie będę oceniać książki Grossa pod względem warsztatu historyka, nie będę polemizować z liczbami, czy zginęło 300, 400 czy 1500 osób, czy odbyło się wszystko pod kontrolą Niemców, czy byli świadkowie. Nie będę, bo w opiniach o książce Grossa najczęściej powtarzają się słowa: nie wierzę, wierzę, pisał prawdę, kłamał, szkalował. Z wiarą się nie polemizuje, to czynność jałowa. Ale do dyskusji dorzucę kontekst, garść faktów z innych poletek.
Lata 80-te, z wycieczką nauczycieli historii z jednego z krajów azjatyckich zwiedzamy Auschwitz. Nie znają angielskiego, więc tłumaczę słowa polskiej przewodniczki. Opowiada dokładnie, kto, co, ile ofiar, mechanizm selekcji, rabunek mienia, komory gazowe, krematoria… Ale jakoś zapomina dodać, że ofiarami komór gazowych w Auschwitz byli przede wszystkim Żydzi. Opowiada o Polakach. Azjaci słuchają, patrzą jeden na drugiego i w końcu proszą o przetłumaczenie: kto właściwie został zagazowany w obozie? Ilu Polaków, ile osób innej narodowości i jakiej narodowości. Dopiero po tym bezpośrednim pytaniu przewodniczka niechętnie wymienia, że ofiarami byli t e ż Żydzi w liczbie ponad miliona. Cóż to znaczy? Że przewodniczka stara się przemilczeć prawdę o Holokauście i przekazać nieprawdę, najczęściej chyba zwiedzającym obóz Polakom. Szok!
Lata 80-te, w TVP pokazują straszliwie antypolski fragment filmu „Shoah” Lanzmanna. Tory kolejowe z Warszawy do Treblinki, obraz terenu po obozie zagłady, nieliczne artefakty wykopane czy znalezione na miejscu. I relacje miejscowej ludności: ile pociągów? Kto z nich wyskoczył i co się z nim stało? Co robili strażnicy? Jakie szanse na ucieczkę miał uciekinier? I miejscowi opowiadają, bez większych emocji, jak to „żydki” próbowały ucieczki, ale wycieńczeni nie mieli sił biec, jak ktoś wyskakując złamał nogę i tak leżał w rowie dzień, dwa, aż umarł i potem można było mu odebrać buty czy spodnie. Jak to niektórzy dobijali uciekinierów albo natychmiast wzywali żandarmów. Jak to po zlikwidowaniu obozu przeszukiwano pogorzeliska w nadziej znalezienia złotych zębów czy innych skarbów. Mówią po polsku, pod obrazem leci chyba francuskie tłumaczenie. Szok jest tak wielki, że do dziś nie mogę zapomnieć tych wywiadów! Wywiadów z naocznymi świadkami!
Lektura książki Henryka Grynberga „Miejsce urodzenia”, na której Paweł Łoziński oparł scenariusz swego słynnego filmu. O tym, jak ojciec autora, cudem ocalały z Holokaustu, wraca po wojnie do swego domu i zostaje zabity przez człowieka, który zaopiekował się jego mieniem, mieniem ukrywającego się Żyda. O tym, jak autor, już dorosły, poszukiwał prawdy o śmierci ojca i kilkuletniego brata, jak stopniowo odkrywał straszną prawdę. Serce się ściska z bólu.
Lektura książki Macieja Zaremby-Bielawskiego „Dom z dwiema wieżami”, opisującej między innymi przeżycia jego matki, Żydówki, lekarki, przed wojną, w czasie wojny i po wojnie, aż do roku 1968 i emigracji do Szwecji. Niezwykle rzetelnej. Morze antysemityzmu, ocean pogardy i prześladowań, a w nim całkiem liczne wyspy prawdziwego człowieczeństwa. I refleksja: ocalenie tej kobiety wymagało pomocy kilkudziesięciu osób (skrupulatnie wymienionych), zgubić ją mógł raptem jeden szmalcownik. Do emigracji zmusiła ją nieznośna świadomość, że po 1968 roku znów stałaby się osobą poza nawiasem, pogardzaną, zaszczuwaną, zwalnianą z pracy i wypraszaną z wielu miejsc. Nawet jeśli nie zabiją, to i tak jest to wystarczająco nie do zniesienia. Szok i poczucie winy. Jak Polacy tak mogli!
No i wreszcie lektura pism Dmowskiego. Nie chciałam tego czytać, podobnie jak nie chciałabym czytać „Mein Kampf”. Przeczytałam (przejrzałam) w celach poznawczych. Dmowski twierdzi, że NARÓD Polski, pozbawiony swojego państwa, ocaleć może tylko poprzez odróżnienie się od innych narodów. Zwłaszcza tych, z którymi styka się na co dzień. Polak to nie-Żyd, nie-Niemiec, nie-Rosjanin. Polak nie powinien się stykać z Innymi, bo to groźne, szkodliwe i krzywdzące. Tj. nie powinien współpracować z Obcym, kupować u Żyda, korzystać z porady żydowskiego prawnika, siedzieć w auli uniwersyteckiej w tej samej ławce. W ogóle Inni powinni odejść i zrobić miejsce Naszym. Aby odeszli, można im uprzykrzyć życie, oszkalować, obrazić, pobić. Jeśli nie odeszli, to tylko dlatego, że chcą nam coś zabrać, oszukać, okłamać. Argumentacja rodem z Protokołów mędrców Syjonu, co do których udowodniono ponad wszelka wątpliwość, że to fałszywka, ale sporo ludzi w to wierzy i sporo komentatorów się nimi posługuje. Bardzo przekonujący wywód, jak widać trafił do szerokich rzesz czytelników. I po dziś dzień trafia. Dziś częściej w roli Obcego i Złego występuje islamista czy czarnoskóry, ale i dla Żyda zostało trochę miejsca.
Moja rodzina (chyba) nie była skażona antysemityzmem. Nigdy nie słyszałam o żadnych ekscesach. Ale faktem jest, że w moim domu o Żydach niewiele się mówiło. Ojciec pochodził z Warszawy, mama z Łodzi, w obu tych miastach do wojny ponad 30% mieszkańców stanowili Żydzi. Mama podobno chodziła do szkoły, gdzie miała koleżanki Żydówki. Ojciec przed wojną miał świetny rower, który sprowadził dla niego żydowski handlarz rowerów. Tylko tyle. Nic nie mówiło się o Holokauście, o getcie, o obozach. Wszystkiego dowiedziałam się dopiero jako dorosła osoba, i to głównie z lektur i z kontaktów z cudzoziemcami. Dlaczego? Dalibóg, nie wiem. Temat, którego się nie poruszało. Wszyscy woleli zapomnieć.
Wreszcie – wystawa w Muzeum II Wojny Światowej, ta pierwotna, zanim Karol Nawrocki ją zepsuł. I oto widzę, jak tragiczna zbrodnia w Jedwabnem wpisuje się w szerszy kontekst międzynarodowy. Temat: czystki etniczne i pogromy. Informacja o specjalnych grupach SS Einsatsgruppen, których zadaniem było wymordowanie na ziemiach okupowanych jak największej ilości Żydów (29-30 września 1941 największa masakra w Babim Jarze pod Kijowem), a także prowokowanie miejscowej ludności do rozprawienia się z sąsiadami, wykorzystując ich nacjonalistyczne nastawienie. Podobne do Jedwabnego pogromy na Żydach zdarzyły się w innych miastach i miasteczkach, w Polsce, na Litwie, w Ukrainie, w Rumunii, w Chorwacji. Największa taka masakra rękoma miejscowej ludności (4 tys. zabitych) odbyła się w Kownie w czerwcu 1941. Jedwabne – 10 lipca 1941. Prowokowanie pogromów na nielubianych sąsiadach trwało dalej. W Chorwacji wymordowano 300 tys. Serbów, na Wołyniu – 100 tys. Polaków. Inspiracja i przyzwolenie niemieckie – oczywiste, wykonanie miejscowe. Czas wojenny spowodował całkowity upadek norm moralnych. Zwłaszcza wobec Żydów, którzy wszak stali się ludźmi poza prawem, za ich zabicie czy obrabowanie nikt nie wyciągał konsekwencji. Ale i wobec innych nacji. W takim kontekście Jedwabne jest całkowicie zrozumiałe, oczywiste i prawdopodobne, zaś oskarżanie Grossa o słabe udokumentowanie zbrodni nosi wszelkie znamiona tanich wykrętów. Szczególnie że mord w Jedwabnem był znany, opisany, akta są w IPN, a po wojnie uczestników tego pogromu (np. braci Laudańskich) osądzono i skazano.
Nie lubimy przyznawać się do winy. Lubimy myśleć o sobie jako o narodzie szlachetnym, o czystych rękach. Dojrzałość polega jednak na tym, by umieć się zmierzyć nawet z trudną prawdą. Lektura Grossa nam w tym tylko może pomóc.
Opinia
Świetna książka, niezwykle trudna w odbiorze, ale potrzebna i ważna. Poprzez mnogość przykładów popartych dowodami (notki prasowe, artykuły, listy, depesze itd.) daje dużo pola do analizy pod kątem obecnej narracji w społeczeństwie. Szukania kozła ofiarnego, budowania wokół tego wątku propagandy i używania socjotechnik, które miały w społeczeństwie wywołać określony skutek. Polecam
Świetna książka, niezwykle trudna w odbiorze, ale potrzebna i ważna. Poprzez mnogość przykładów popartych dowodami (notki prasowe, artykuły, listy, depesze itd.) daje dużo pola do analizy pod kątem obecnej narracji w społeczeństwie. Szukania kozła ofiarnego, budowania wokół tego wątku propagandy i używania socjotechnik, które miały w społeczeństwie wywołać określony skutek....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to