Nie czytać o zmierzchu! 2

Okładka książki Nie czytać o zmierzchu! 2 autorstwa Edward Frederick Benson, Elizabeth Gaskell, Robert E. Howard, Joseph Sheridan Le Fanu, Rosa Mulholland
Okładka książki Nie czytać o zmierzchu! 2 autorstwa Edward Frederick Benson, Elizabeth Gaskell, Robert E. Howard, Joseph Sheridan Le Fanu, Rosa Mulholland
Joseph Sheridan Le FanuEdward Frederick Benson Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry horror
46 str. 46 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Data wydania:
1983-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1983-01-01
Liczba stron:
46
Czas czytania
46 min.
Język:
polski
ISBN:
8320705738
Tłumacz:
Jadwiga Olędzka, Zofia Zinserling, Aldona Szpakowska
1. Mrs Gaskell: Opowieść starej niani (The Old Nurse's Story)
2. Joseph Sheridan Le Fanu: Duch pani Crowl (Madam Crowl's Ghost)
3. E.F. Benson: Jak z długiej galerii zniknął strach (How Fear Departed from the Long Gallery)
4. R.E. Howard: Nie kop mi grobu (Dig Me No Grave)
5. Rosa Mulholland: Nie czytać o zmierzchu (Not to Be Taken at Bed-Time)
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nie czytać o zmierzchu! 2 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nie czytać o zmierzchu! 2

Średnia ocen
6,9 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Nie czytać o zmierzchu! 2

avatar
3014
788

Na półkach: ,

Bardzo zgrabny zbiorek pięciu opowiadań grozy. Szczególnie warte uwagi jest to Bensona, "Jak z długiej galerii zniknął strach", jest bowiem ciepłe w wymowie i takie - powiedzmy - swojskie, z duchami traktowanymi ostatecznie jako element nieodłącznie związany z rodową rezydencją i ogólnie rodziną, od pokoleń już przyzwyczajoną do widmowych nieszczęśników.

Doskonale sprawdza się też "Duch pani Crowl" Le Fanu i "Opowieść starej niani" Gaskell, choć to ostatnie trochę pozostawia do życzenia w kwestii translacji. Opowiadanie czyta się dość mozolnie, chwilami z koniecznością rozbierania zdań na czynniki pierwsze. Dobrze wypada też Howard z "Nie kop mi grobu", choć tu też tłumaczenie pozostawia trochę do życzenia ze względu na Jog-Sothoth, Jaggoth czy Kathulos, pochodzące z mitologii Cthulhu, ale w tym wydaniu brzmiące co najmniej dziwacznie.

Chyba najmniej mi się podobało tytułowe opowiadanie Rosy Mulholland, ale to tylko dlatego, że niezupełnie jest o duchach (to znaczy - bohater później nim się stanie, ale poza tym to po prostu opowieść o nieszczęśliwej, zaborczej miłości).

Bardzo zgrabny zbiorek pięciu opowiadań grozy. Szczególnie warte uwagi jest to Bensona, "Jak z długiej galerii zniknął strach", jest bowiem ciepłe w wymowie i takie - powiedzmy - swojskie, z duchami traktowanymi ostatecznie jako element nieodłącznie związany z rodową rezydencją i ogólnie rodziną, od pokoleń już przyzwyczajoną do widmowych nieszczęśników.

Doskonale sprawdza...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
854
215

Na półkach:

Bardzo dobre

Bardzo dobre

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3343
1951

Na półkach: ,

Dość ciekawe opowiadania, lecz można z powodzeniem czytać nawet po zmierzchu; czytałam je ponownie, gdyż postanowiłam wrócić do starej biblioteczki - czasem warto

Dość ciekawe opowiadania, lecz można z powodzeniem czytać nawet po zmierzchu; czytałam je ponownie, gdyż postanowiłam wrócić do starej biblioteczki - czasem warto

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

93 użytkowników ma tytuł Nie czytać o zmierzchu! 2 na półkach głównych
  • 57
  • 36
39 użytkowników ma tytuł Nie czytać o zmierzchu! 2 na półkach dodatkowych
  • 24
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Nie czytać o zmierzchu! 2

Inne książki autora

Okładka książki Wakacje wśród duchów. Antologia opowiadań o duchach Grant Allen, Charles Dickens, Elizabeth Gaskell, George McDonald, Abraham Merritt, Fitz-James O'Brien, Margaret Oliphant, A.T. Quiller-Couch, Oscar Wilde, William Butler Yeats
Ocena 6,6
Wakacje wśród duchów. Antologia opowiadań o duchach Grant Allen, Charles Dickens, Elizabeth Gaskell, George McDonald, Abraham Merritt, Fitz-James O'Brien, Margaret Oliphant, A.T. Quiller-Couch, Oscar Wilde, William Butler Yeats
Elizabeth Gaskell
Elizabeth Gaskell
Często nazywana po prostu Panią Gaskell – angielska pisarka z czasów wiktoriańskich. Najbardziej znana jest z biografii pisarki Charlotte Brontë. Jej powieści są portretem życia różnych warstw społecznych. Elizabeth Stevenson urodziła się w 1810 roku w domu o numerze 93 przy Cheyne Walk w Chelsea, które było wtedy przedmieściem Londynu. Jej matka, Elizabeth Holland, pochodziła z wpływowej rodziny ze środkowej Anglii. Zmarła w 1812 roku, gdy Elizabeth była jeszcze dzieckiem. Elizabeth była jedną z ośmiorga dzieci, wśród których tylko ona i jej brat John (urodzony w 1806) przeżyli dzieciństwo. John, pływając w Marynarce Handlowej, zaginął w 1827 roku w drodze do Indii. Ojciec Elizabeth, William Stevenson, który był pastorem kościoła unitariańskiego i pisarzem, ożenił się ponownie po śmierci żony. Elizabeth większość dzieciństwa spędziła w Cheshire, gdzie mieszkała z ciotką, Hannah Lumb, w Knutsford, miejscowości będącej pierwowzorem Cranford z powieści pod tym samym tytułem. Spędziła również trochę czasu w Newcastle upon Tyne (z wielebnym Williamem Turnerem) i w Edynburgu. Jej macocha była siostrą szkockiego artysty, Williama Johna Thomsona, który specjalizował się w miniaturach i w 1832 namalował portret Elizabeth. W tym samym roku Elizabeth poślubiła Williama Gaskella, pastora kaplicy unitariańskiej przy Cross Street w Manchesterze, który robił karierę jako pisarz. Miesiąc miodowy spędzili w Północnej Walii, zatrzymali się u wuja Elizabeth, Samuela Hollanda, mieszkającego blisko Porthmadog. Gaskellowie zamieszkali w Manchesterze, mieście przemysłowym, które stało się inspiracją do pisania powieści. Mieli kilkoro dzieci: córkę, urodzoną martwą w 1833 roku, następnie była Marianne (1834),Margaret Emily (1837),znaną jako Meta, Florence Elizabeth (1842),Williama (1844-1845) i Julię Bradford (1846). Później, w 1862 roku, Florence poślubiła adwokata Charlesa Cromptona. Po publikacji pierwszej książki w 1850 roku wynajęli willę w Plymouth Grove, gdzie Gaskell mieszkała przez 15 lat – aż do śmierci. Oprócz jednej, wszystkie książki napisała w Plymouth Grove. Kręgi, w jakich obracali się Gaskellowie, obejmowały wielkich pisarzy, innowierców i reformatorów społecznych, takich jak William i Mary Howitt. Dom przy Plymouth Grove odwiedzali Charles Dickens, John Ruskin, Harriet Beecher Stowe czy amerykański pisarz Charles Eliot Norton, zaś dyrygent Charles Hallé mieszkał blisko i uczył jedną z córek Gaskell gry na pianinie. Charlotte Brontë, bliska przyjaciółka Gaskell, odwiedziła ją trzy razy, zaś raz schowała się za zasłoną w pokoju gościnnym, gdyż była zbyt nieśmiała, by spotkać się z innymi gośćmi Gaskell. Elisabeth Gaskell zmarła w Holybourne w Hampshire w 1865 roku w wieku 55 lat. Dom przy Plymouth Grove, znany jako Gaskell House, był w posiadaniu rodziny Gaskellów do 1913 roku. Pierwsza powieść Gaskell, Mary Barton, została anonimowo opublikowana w 1848 roku. Najbardziej znanymi powieściami są Cranford (1853),North and South (1854) i Wives and Daughters (1865). Stała się popularna głównie dzięki historiom o duchach, w których pisaniu wspierał ją Charles Dickens i który publikował je w magazynie „Household Words”. Styl tych opowiadań, zaliczanych do fikcji gotyckiej, był zupełnie inny od stylu, który stosowała w powieściach. Gaskell ponadto napisała pierwszą biografię Charlotte Brontë, która odegrała znaczną rolę w odbiorze tej pisarki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Nie czytać o zmierzchu! 2 przeczytali również

Opowieści niesamowite z języka niemieckiego Johann Wolfgang Goethe
Opowieści niesamowite z języka niemieckiego
Johann Wolfgang Goethe Gustav Meyrink Thomas Mann E.T.A. Hoffmann Henryk Mann Ludwig Bechstein Ludwig Tieck Hanns Heinz Ewers Friedrich Gerstäcker Heinrich von Kleist Karl Hans Strobl Joseph von Eichendorff Wilhelm Hauff Theodor Storm Jeremias Gotthelf Paul Heyse Friedrich de la Motte Fouqué Dauthendey Max Oskar A.H. Schmitz Georg von Schlieben Paul Ernst Paul Rohrer
Niezależnie od mojej osobistej oceny, książki z serii „opowieści niesamowite” wyróżniają się dobrą jakością. Wybór opowiadań, tłumaczenie i budowa książki – to wszystko zostało przygotowane z wielką dbałością i poszanowaniem dla czytelnika. Nie inaczej przedstawia się sprawa z „Opowieściami niesamowitymi z języka niemieckiego”. Nie tylko nazwiska autorów są różnorodne, ale także tematyka samych opowiadań. Mściwe zjawy, wątki metafizyczne, abstrakcyjne sytuacje, szaleństwo w różnej postaci, szczypta humoru, pakty z diabłem są tylko małym ułamkiem tego, co czytelnika czeka. Wiele tych niesamowitości powstało właśnie w Niemczech, a te z kolei miały duży wpływ na twórców zagranicznych. Literatura niemiecka kojarzy mi się najbardziej z zakurzonymi klasykami, choć trzeba przyznać, że niektóre opowiadania wydają się mieć zaskakująco nowoczesny klimat. Obok znanych tytułów zaprezentowano także te, które zadebiutowały translatorsko w tej książce. Stwarza to doskonałą okazję do przybliżenia twórczości danego autora. Ma to swoje zalety, ale też wady. Przypomina mi to trochę testowanie próbek zapachowych od perfum, których z dużym prawdopodobieństwem nigdy nie dostanę w postaci butelkowej. Szkoda, ale ci, którzy zadowolą się tymi wybranymi opowiadaniami, znajdą się w dogodniejszej sytuacji. Oczywiście nie należy też zapomnieć o wspaniałym wstępie germanisty Gerarda Koselleka i zapierającej dech w piersiach analizie Macieja Płazy. Panowie wykazali się nie tylko znakomitą wiedzą na temat wybranych utworów, ale także świetną orientacją w omawianym przedziale czasowym.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na71 rok temu
Dom przy cmentarzu. T.2 Joseph Sheridan Le Fanu
Dom przy cmentarzu. T.2
Joseph Sheridan Le Fanu
Powieść obyczajowo-sensacyjna z elementami grozy ,napisana w 1863 roku a przedstawiająca irlandzkie społeczeństwo Chapelizod, co z irlandzka oznacza " Kaplica Izoldy". Etymologia wskazuje na skojarzenia z księżniczką Izoldą, z arturiańskiej legendy o Tristanie i Izoldzie. Przez większość XVIII i XIX wieku , Chapelizod było zamożną wsią o sielskiej atmosferze, leżącą blisko Dublina. Sam Autor mieszkał w niej przez kilka lat. Wśród codziennych wydarzeń, które absorbują mieszkańców, ukazany jest przekrój postaci , z których wielu skrywa jakąś tajemnicę. A wszystko na tle równie niesamowitej przyrody, lasu, rzeki i okolicznego cmentarza, w blasku księżyca czy szalejącej burzy. Chociaż akcja jest niespieszna, autor z rozdziału na rozdział, potęguje atmosferę grozy. Początkowo poznajemy nawiedzony dom, w ktorym straszy tajemnicza dłoń, po czym uczestniczymy w pogrzebie nieznajomego mężczyzny w mrocznej wiejskiej kaplicy, intryguje pojawiająca się kareta z nieznaną kobietą aż po pojedynki, intrygi i zbrodnie, które są chyba najważniejszym motywem. Równocześnie w powieści znajdziemy szczyptę humoru i przewrotności, bo ci, którzy wzbudzają powszechny szacunek i podziw, okazują się czarnymi charakterami. To połączenie komizmu i grozy zastosowane przez autora, dało początek popuralizacji tzw. czarnego humoru. Oczywiście moja ocena powieści nie może być inna niż najwyższa, gdyż uwielbiam takie klimaty i literaturę XVIII i XIX wieku. Mogłabym czytać bez końca i czuć dreszczyk emocji. Serdecznie polecam, choć zdaję sobie sprawę, że nie każdy ulegnie urokowi tej powieści.
Ewa Kluz - awatar Ewa Kluz
ocenił na104 lata temu
Dom przy cmentarzu. T.1 Joseph Sheridan Le Fanu
Dom przy cmentarzu. T.1
Joseph Sheridan Le Fanu
Powieść obyczajowo-sensacyjna z elementami grozy ,napisana w 1863 roku a przedstawiająca irlandzkie społeczeństwo Chapelizod, co z irlandzka oznacza " Kaplica Izoldy". Etymologia wskazuje na skojarzenia z księżniczką Izoldą, z arturiańskiej legendy o Tristanie i Izoldzie. Przez większość XVIII i XIX wieku , Chapelizod było zamożną wsią o sielskiej atmosferze, leżącą blisko Dublina. Sam Autor mieszkał w niej przez kilka lat. Wśród codziennych wydarzeń, które absorbują mieszkańców, ukazany jest przekrój postaci , z których wielu skrywa jakąś tajemnicę. A wszystko na tle równie niesamowitej przyrody, lasu, rzeki i okolicznego cmentarza, w blasku księżyca czy szalejącej burzy. Chociaż akcja jest niespieszna, autor z rozdziału na rozdział, potęguje atmosferę grozy. Początkowo poznajemy nawiedzony dom, w ktorym straszy tajemnicza dłoń, po czym uczestniczymy w pogrzebie nieznajomego mężczyzny w mrocznej wiejskiej kaplicy, intryguje pojawiająca się kareta z nieznaną kobietą aż po pojedynki, intrygi i zbrodnie, które są chyba najważniejszym motywem. Równocześnie w powieści znajdziemy szczyptę humoru i przewrotności, bo ci, którzy wzbudzają powszechny szacunek i podziw, okazują się czarnymi charakterami. To połączenie komizmu i grozy zastosowane przez autora, dało początek popuralizacji tzw. czarnego humoru. Oczywiście moja ocena powieści nie może być inna niż najwyższa, gdyż uwielbiam takie klimaty i literaturę XVIII i XIX wieku. Mogłabym czytać bez końca i czuć dreszczyk emocji. Serdecznie polecam, choć zdaję sobie sprawę, że nie każdy ulegnie urokowi tej powieści.
Ewa Kluz - awatar Ewa Kluz
ocenił na104 lata temu
Lokis Prosper Mérimée
Lokis
Prosper Mérimée
Presper Merimee w swojej nowelce Lokis prezentuje opowieść z dreszczykiem osadzoną na dworze władanym przez hrabiego, do którego przybywa bohater będący świadkiem wydarzeń. Dosyć krótka książka jaka zapowiadała się ciekawie i wciągająco od samego początku, bo lubię klasykę grozy i takie historie z dreszczykiem. Dlatego sięgnąłem po nią z nadzieją na udaną opowieść w tych klimatach. Książka Lokis jest rękopisem profesora Wittembacha, który za sprawą przypadku trafia do dworu rządzącego przez hrabiego, którego burzliwe losy od początku zostają nam ukazane za sprawą retrospekcji z przeszłości i wydarzeń obecnie opisanych. Taka próba opowiedzenia sprawdza się w takim przypadku świetnie. Przedstawienie tajemnic rodzinnych i hrabiego wywołuje atmosferę niepokoju w czasie czytania. Dziejąca się w posiadłości przywodzi na myśl klasyczne opowieści z dreszczykiem z sekretami i nieszczęsliwą miłością po drodze. Autor dobrze sobie poradził ze stworzeniem klimatu jaki panuje w nowelce i nie brakuje w nim mrocznych odcieni w czasie czytania. Zaczynająca się zwyczajnie jak powieść historyczna z przygodami bohatera skręca pomału w rejony grozy za sprawą przedziwnych wydarzeń i niesamowitości jaka wkrada się w opowieść. Dlatego tak spodobała mi się i mimo upływu czasu nadal może podobać się. Subtelne aluzje, pojawienie się przedziwnych zdarzeń i wrażenia czegoś niepokojącego jest na porządku dziennym w czasie czytania. Napisana ładnym językiem, przystępnie, ale z nutką tajemnicy i klimatu budowanego od samego początku przez autora. Uwielbiam takie starsze historie grozy czy nawet opowieści niesamowite lub z dreszczykiem. Mające swój klimat i upiorną atmosferę z niezwykłymi wydarzeniami po drodze. Zakończenie świetne i pasujące do reszty pozostawiające pewne niedopowiedzenie w pewnej kwestii. Spodobało mi się i na pewno finał był udany oraz przemyślany w taki sposób, aby czymś zaskoczyć w końcówce. Książka Lokis jest krótką historią wydaną w formie książkowej przypominającą starsze opowieści z dreszczykiem. Łączącą w sobie powieść historyczną, przygodę i klimatyczną opowieść grozy w całość. Dobrze czyta się od samego początku i wciągnęła mnie historia związana z bohaterem, tajemnicami i odkryciami sekretów posiadłości hrabiego. Fajnie napisana pełna klimatu opowieść jaką dostałem od autora i polubiłem od razu. Podana w formie relacji bohatera z wydarzeń jakimi był świadkiem sprawdziła się i wciągnęła od razu do samego końca trzymając w napięciu. Mająca swoje już lata, ale nadal potrafi może nie przestraszyć mocno, lecz posiada swój upiorny klimat i przez zakończenie wiele moim zdaniem zyskuje. Stawiająca na budowanie niepokoju i niesamowitości co udało się autorowi świetnie. Sięgając po nią nie spodziewałem się tak dobrej i ciekawej opowieści z dreszczykiem jaką dostałem i chętnie sięgnę po inne utwory autora jak będę miał ku temu okazje. Książka Lokis jest propozycją dla fanów starszej grozy, opowieści z dreszczykiem lub klasyki grozy. Sprawiła mi sporo frajdy i miło spędziłem przy niej miło czas podczas czytania. Dlatego tak świetnie bawiłem się i na pewno finał podbił nieco ocenę, bo pozostawił wiele niewiadomych jeśli chodzi o zakończenie zaskakując mnie takim obrotem sprawy. Przyjemna i szybko czytająca się nowelka z dreszczykiem od autora, któremu na pewno jeszcze dam nieraz szansę.
Magnis - awatar Magnis
ocenił na71 rok temu
Wyspa Itongo Stefan Grabiński
Wyspa Itongo
Stefan Grabiński
„Otóż powinieneś wiedzieć, że wyspa Itongo jest jednym z tych rzadkich, ukrytych przed okiem zwyczajnych ludzi zakątków, w których gromadzą się i przechowują ślady zamierzchłych wieków ludzkości. Takich miejsc rozrzuconych po ziemi jest niewiele; może dwa, trzy najwyżej. Jednym z nich jest kraina Itongo.” “I tak na rubieży lęku przed nieznanym i pożądania, między krasnotą życia a omroczą „tamtego brzegu” oddała mu się. Mgła szału przesłoniła im oczy i odgrodziła purpurową kotarą od złych dziwów domu.” „W naiwnej, dziecięcej niewiedzy spełniali wolę ciemnych przeznaczeń, które sprowadziły ich oboje do tej dziwnej izby na godzinę miłosnego aktu. W ekstazie upojenia nie widzieli widmowych twarzy, które nachylały się nad nimi z enigmatycznym uśmiechem masek i śledziły miłosną ich sprawę, nie słyszeli wkoło siebie tajemniczych głosów i szeptów.” Ówcześni Grabińskiego nie docenili jego powieści przypisując im mniejszą wartość artystyczną, jednak myślę, że jak w przypadku wielu innych wizjonerów, musiało minąć sporo czasu nim czytelnicy, spojrzeli łaskawszym okiem również i na tą formę przekazu. Opowiadania Stefana bez wątpienia stanowiły istotę jego twórczości, słusznie chwaląc go za wyobraźnię czy niebanalne podejście do nadnaturalności, jednak będąc ponownie po lekturze „Cienia Bafometa” i dzisiejszym poznaniu „Wyspy Itongo” wcale nie uważam, żeby dłuższa forma mu nie służyła lub jakościowo mocniej odstawała od jego twórczości. Dlaczego? Ponieważ wbrew obiegowej opinii prezentowana wyspa to nie przygodówka z nutką grozy, a opowieść o duchach, wypełniona przez zjawy i w końcu w całości prowadzona przez obce nam siły, dla których jesteśmy tylko marionetkami. Patrząc oczami zwykłych ludzi „Wyspa Itongo” to historia Jana Gniewosza, młodego medium, który w wyniku nieoczekiwanego splotu wydarzeń trafia na tytułową wyspę, lecz kiedy wybiegniemy poza nasze postrzeganie, nagle zrozumiemy, że to nigdy nie mogła być historia przygodowa, a opowieść duchów, które są tuż obok ingerując w śmiertelnych. Prezentowana dziś wyspa jest ściśle powiązana ze strefą ducha, a jednocześnie przedstawia zderzenie dwóch odmiennych kultur, przy okazji wyśmiewając agresywne zapędy kolonialne Europy minionych wieków. Jan Gniewosz, dziecko duchów, medium mimo woli, trafiając na wyspę jest początkowo mocno zdołowany wydarzeniami ostatnich miesięcy, jednak dość szybko wchodzi w konkwistadorskie buty wierząc, że sam jeden może zmienić odwieczny porządek rzeczy, naginając wolę rzekomych poddanych traktujących go jak kochanka Bogów. Pytanie jednak czy ci, którzy nadali mu władzę, zgodzą się z jego śmiałymi planami. Wydarzenia na wyspie są niezaprzeczalnym rdzeniem książki, jednak szponiaste ręce duchów nie zatrzymały się jedynie na tym skrawku, skutecznie mieszając w przestrzeni i w czasie. Akcja „Wyspy Itongo” zaczyna się w opuszczonym nawiedzonym domu będącym miejscem poczęcia Jana, opisuje kolejne lata jego życia zaczynając od momentu zbudzenia daru, aż po jego „szkolenie” ostatecznie dochodząc do momentu przełomowego, czyli znalezienia się na wyspie. W książce jak już wspomniałem królują duchy i zjawy, jednak sama opowieść ma dwa wyraźne etapy, które różnią się zarówno stylem, jak i przebiegiem. Zimna i znana Europa kontra dziki i nieokiełznany raj na końcu świata. Podobały mi się motywacje Jana i jego ukryte motywy, lecz jeszcze bardziej przemawiał do mnie motyw miłości, również tej cielesnej. Cenię Grabińskiego za jego nadnaturalność, imponują mi zjawy z jego głowy, jednak nie ukrywam, że lubię jak opisuje relacje damsko-męskie, zwykłe zwierzęce potrzeby i chemię jaką łączą się zakochani. Brzmi to wszystko wyjątkowo naturalnie i jeszcze mocniej porusza, gdy dochodzi do zazwyczaj trudnego tematu danej historii. Nie powiem jednak jak się tu to potoczy. I tak zbyt dużo zdradzam w swoim tekście. Pamiętajcie. Nie przekreślajcie dłuższej formy Grabińskiego. Tam też znajdziecie przyjemną grozę i dawkę fantastyki.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na87 miesięcy temu
Grzybojad Sergio Galindo
Grzybojad
Sergio Galindo
No proszę, cóż za zbieg okoliczności. Nie minęły dwa tygodnie odkąd skończyłem czytać "Wichrowe wzgórza", a tu całkiem przypadkiem w moje ręce trafia opowiadanie nieznanego w Polsce meksykańskiego pisarza, w którym punkt wyjścia wydaje się niemal identyczny jak ten w powieści Emily Bronte. Relacja dwójki bohaterów nie jest co prawda tak burzliwa i dramatyczna jak ta Heathcliffa i Katarzyny, ale w połączeniu z towarzyszącymi jej wydarzeniami może być dla czytelnika wcale nie mniej emocjonująca. W "Wichrowych Wzgórzach" dominował klimat niepokoju, wynikającego z nieprzewidywalnych zachowań bohaterów o dzikim temperamencie oraz subtelnej obecności zjawisk nadprzyrodzonych, typowych dla powieści gotyckiej. W "Grzybojadzie" zaś stale towarzyszy nam atmosfera snu i baśniowości, której każdy z nas zapewne niekiedy doświadcza zaraz po przebudzeniu, po tym jak śniły mu się rzeczy niby to normalne, ale jednak nie do końca lub też nienormalne całkowicie. Spuszczenie z łańcucha lamparta hodowanego przez pana domu dla jednych w tym opowiadaniu jest rzeczą budząca wielkie przerażenie, a dla innych czymś najnormalniejszym w świecie. Tytułowe grzybojady to osoby wynajmowane do próbowania nieznanych grzybów, by w razie czego to one się zatruły, a nie ich gospodarze. Pani domu spędza przed lustrem swojej toaletki długie godziny na układaniu fryzur, z których żadna nigdy nie jest taka sama. Są to rzeczy, które mogą mieć miejsce w prawdziwym życiu, ale bardziej prawdopodobne jest, że pojawią się raczej w naszych snach. Taki jest właśnie "Grzybojad" Sergio Galindo, króciutkie, pięknie napisane, niemal idealne opowiadanie. Jego jedyną wadą jest chyba tylko to, że jest właśnie tak krótkie. Myślę, że nie przesadzę ze stwierdzeniem, że gdyby autor rozwinął zawarte w nim wątki do rozmiarów powieści, to jego dzieło mogłoby być dla niego tym samym, czym dla Gabriela Garcii Marqueza było "Sto lat samotności".
SenioritaPięknyLolo - awatar SenioritaPięknyLolo
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Nie czytać o zmierzchu! 2

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Nie czytać o zmierzchu! 2