Teatr i jego sobowtór

Okładka książki Teatr i jego sobowtór autora Antonin Artaud, 9788360318850
Okładka książki Teatr i jego sobowtór
Antonin Artaud Wydawnictwo: Czuły Barbarzyńca Seria: Film publicystyka literacka, eseje
228 str. 3 godz. 48 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
Film
Tytuł oryginału:
Le theatre et son double
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
228
Czas czytania
3 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360318850
Tłumacz:
Jan Błoński
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Teatr i jego sobowtór w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Teatr i jego sobowtór

Średnia ocen
7,3 / 10
55 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Teatr i jego sobowtór

Sortuj:
avatar
897
6

Na półkach: , , , ,

Za "Teatr i dżumę"

Za "Teatr i dżumę"

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
309
260

Na półkach:

Dobrze się czyta tylko jak na takiego okrutnika strasznie się jąka i powtarza wielokroć to samo. Ja bym skondensował.

Dobrze się czyta tylko jak na takiego okrutnika strasznie się jąka i powtarza wielokroć to samo. Ja bym skondensował.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
240
23

Na półkach: ,

Goń sobowtóra!

Goń sobowtóra!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

243 użytkowników ma tytuł Teatr i jego sobowtór na półkach głównych
  • 151
  • 85
  • 7
33 użytkowników ma tytuł Teatr i jego sobowtór na półkach dodatkowych
  • 17
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Teatr i jego sobowtór

Inne książki autora

Okładka książki Hynh+ 15, Wnuk Fausta Antonin Artaud, Charles Barbara, Charles Baudelaire, Dariusz Bednarczyk, Félicien Champsaur, Paul Compton, Ernest Dowson, Xavier Forneret, Alfred Jarry, Jean Lorrain, Octave Mirbeau, Henri de Régnier, Jean Richepin, Oscar Schmitz, Marcel Schwob, Eric Stenbock, Émile Verhaeren, Oscar Wilde, Jacek Wójciak, Farnsworth Wright, Jerzy Żuławski, Remy de Gourmont, Jane de La Vaudère, Gaston de Pawlowski
Ocena 0,0
Hynh+ 15, Wnuk Fausta Antonin Artaud, Charles Barbara, Charles Baudelaire, Dariusz Bednarczyk, Félicien Champsaur, Paul Compton, Ernest Dowson, Xavier Forneret, Alfred Jarry, Jean Lorrain, Octave Mirbeau, Henri de Régnier, Jean Richepin, Oscar Schmitz, Marcel Schwob, Eric Stenbock, Émile Verhaeren, Oscar Wilde, Jacek Wójciak, Farnsworth Wright, Jerzy Żuławski, Remy de Gourmont, Jane de La Vaudère, Gaston de Pawlowski
Okładka książki Nadrealizm europejski Louis Aragon, Hans Arp, Antonin Artaud, André Breton, René Char, Salvador Dali, Robert Desnos, Paul Éluard, Max Ernst, Rudolf Fabry, Yvan Goll, Ludvík Kundera, Dušan Matić, Henri Michaux, Vitězslav Nezval, Benjamin Péret, Pablo Picasso, Jacques Prévert, Vladimir Reisel, Marko Ristić, Philippe Soupault, Tristan Tzara
Ocena 6,0
Nadrealizm europejski Louis Aragon, Hans Arp, Antonin Artaud, André Breton, René Char, Salvador Dali, Robert Desnos, Paul Éluard, Max Ernst, Rudolf Fabry, Yvan Goll, Ludvík Kundera, Dušan Matić, Henri Michaux, Vitězslav Nezval, Benjamin Péret, Pablo Picasso, Jacques Prévert, Vladimir Reisel, Marko Ristić, Philippe Soupault, Tristan Tzara
Antonin Artaud
Antonin Artaud
Francuski aktor, dramaturg, reżyser, pisarz, teoretyk teatru. Wystąpił w 22 filmach, napisał 26 książek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Erotyzm Georges Bataille
Erotyzm
Georges Bataille
Fascynująca lektura, ale też bardzo intymna bo odwołująca się do tego czego najbardziej się boimy (ale też paradoksalnie, chcemy). W oparciu o standardowy dialektyczny model Hegla, Bataille tworzy filozoficzny model erotyzmu oparty na transgresji i przekraczaniu ludzkiej subiektywności. Odwołując się do socjologii, filozofii i antropologii przedstawia nam kulturę i zakazy jako u podstawy irracjonalne popędy. Najlepszym przykładem jest taboo wokół zabijania, od którego są historycznie wyjątki (jak ludzkie i zwierzęce ofiary czy wojny). Ustanowienie zakazu, jak i jego przekroczenie to unikalne cechy ludzkie. Jakkolwiek przekroczenie go wynika z naszej "zwierzęcej części", to podtrzymuje on nadal go i wzmacnia. Żadne inne zwierzę nie jest do tego zdolne. Podobnie jest w przypadku stosunku seksualnego i miłości (erotyzmu ciał i serc). Jakkolwiek stosunki seksualne i zawieranie relacji intymnych nie jest ekskluzywnie cechą ludzką, to destabilizacja podmiotu wywołana tymi działaniami już tak. Pragnienie prezentuje nam się tutaj jako siła która jest podstawą samego życia. Bezużyteczna, stale się afirmująca i negująca (przez narodziny i śmierć) doprowadza nas wręcz do autodestrukcji. Pozostaje jeszcze omówić kwestię sacrum (tu: boskości). Wiara religijna jest też erotyzmem, o tyle ile przekształca zwierzęce pragnienie powagą aktu. Stąd wynika transgresyjność pierwotnego chrześcijaństwa, jego zniknięcie oraz ostateczna krytyka Bataille'a. I ciężko mi ukryć że cała lektura była niesamowicie mistycznym doświadczeniem. Bataille pisze stosunkowo jasno, bardzo powoli wykładając swoją koncepcję i nie sposób się od niej oderwać. Dostajemy ogromną ilość odniesień bibliograficznych. Ciężko nie odnieść jego przemyśleń do naszych intymnych relacji z religią w którą wierzymy, do ukochanej osoby z którą spędzamy swoje dni czy do naszych stosunków seksualnych. Ta estetyczna antropologia jest niesamowicie pociągającym poglądem, który tylko jest wzmocniony przez kolejne książki o ekonomii libidalnej. Filozof uchwycił to co najbardziej pierwotne w nas i umieścił w szerszym kontekście tego bardzo specyficznego 'materializmu bazy'. Nie znaczy to że jest to książka bez wad. Część druga nie jest tak dobra jak pierwsza, zdarzają się powtórzenia. Zdarzają się zdania rozciągnięte niepotrzebnie i wielokrotnie złożone. Jednak ze względu na to jaki wpływ miała ta książka na mnie jako osobę, na moje postrzeganie erotyzmu i seksualności, ciężko mi wystawić niższą ocenę. Dla osób, do których nie trafia taka argumentacja (albo tego nie czują) - polecam ocenę obniżyć o jeden punkt (8/10). I tak jest to lektura bardzo warta uwagi, jeżeli czasami nierówna.
Adrian Czapka - awatar Adrian Czapka
oceniła na94 lata temu
Tomasz Mroczny. Szaleństwo dnia Maurice Blanchot
Tomasz Mroczny. Szaleństwo dnia
Maurice Blanchot
Pisząc czy mówiąc o Blanchocie zawsze czuję się trochę głupio. Wszystko dlatego, że z jednej strony wydaje mi się, że już nie ma co, w końcu on jeden rozumiał o co chodzi w literaturze. Z drugiej strony wiem, że to wcale nie takie oczywiste, że nie mówi się o nim dużo i nie docenia wystarczająco, bo spektakularność jego pisania rozgrywa się na innych poziomach niż te, które są dzisiaj "w cenie". Czyli nie na tych prostych, szokujących, grających na nieobrobionych emocjach niczym pamiętnik trzynastolatki na blog.pl, zamieniających proces myślowy i narracyjny na powiew sensacji - a niestety wyłącznie (!) tego, w płaszczyku prostej obserwacji, zdają się oczekiwać nawet ci, po których można by się spodziewać nieco większego wyrafinowania. Oczywiście przesadzam, ale czasem warto, kiedy mówi się o prozie z tych najlepiej skonstruowanych, oszałamiających po pierwsze precyzją językową i dyscypliną intelektualną, a po drugie umiejętnością porzucenia ich w ostatecznym ruchu, przyznania że (powtarzając jedną z mantr Bataille'a) "nie jest się wszystkim". Blanchot imponował mi zawsze właśnie umiejętnością "wyjścia poza siebie", wywracania jednej myśli na wszystkie możliwe strony, pisaniem i czytaniem "do końca" bez względu na konsekwencje. A na końcu jest olśnienie nieporównywalne do tego, które znajdziecie na początku tych wszystkich prostackich wybiegów.
Ania - awatar Ania
oceniła na1010 lat temu
Kopista Bartleby. Historia z Wall Street Herman Melville
Kopista Bartleby. Historia z Wall Street
Herman Melville
Bartleby kopiuje dokumenty. Poproszony jednak o cokolwiek innego, jak wyjście na pocztę, sczytanie kopii, opuszczenie biura, uparcie odpowiada: "I would prefer not to". Nie mówi "tak" ani "nie", nie wyraża chęci ani niechęci, nie zgadza się ani nie odmawia, nie odrzuca ani nie przyjmuje. Wybiera stan zawieszenia - najbardziej kreatywną postawę z możliwych, bo potencjalnie dopuszczającą każde rozwiązanie. Być może to dlatego Bartleby rezygnuje wreszcie nawet z kopiowania, bo jego "I would prefer not to" paradoksalnie kieruje go ku stwarzaniu, a nie odtwarzaniu. Wcześniej Bartleby pracował w Biurze Martwych Listów, czyli takich, które nie sposób było dostarczyć do adresatów. To w nich zawiera się to, co mogłoby się wydarzyć w przeszłości, ale się nie wydarzyło. Tak jak w formule "I would prefer not to" zawiera się wszechpotencja czasu teraźniejszego. Większość ludzi nie rozumie Bartleby'ego. To go zwolnią z pracy, to są poirytowani jego uporem w przyjętej postawie, to chcą go wyrzucić z budynku czy wtrącić do więzienia. Przeciwstawianie się schematom jest nieznośne dla otoczenia. Bartleby dużo patrzy się w okno na mur położonego naprzeciw kancelarii budynku. Może sprawiać wrażenie człowieka uwięzionego - ograniczonego jakimiś trudnymi życiowymi doświadczeniami, zrezygnowanego. Może jednak owo "I would prefer not to" jest najwyższym wyrazem wewnętrznej wolności? Mnie do lektury "Kopisty Bartleby'ego" zachęcił Byung-Chul Han. Was zachęcam ja. Sięgnijcie po to konkretne wydanie opatrzone bardzo ciekawymi komentarzami Deleuze'a i Agambena. Pierwszy odnosi się do wielu tekstów Mellville'a, więc zainteresuje osoby zaznajomione z jego twórczością. Drugi - jest zorientowany bardziej na logiczno-ontologiczny wymiar tego konkretnie opowiadania. Dla mnie miodzio. No i pogapcie się trochę w ścianę, powiedziawszy: "Wolałbym, wolałabym nie". To się może okazać bardzo twórcze.
anodder_chapter - awatar anodder_chapter
ocenił na104 miesiące temu
Społeczeństwo spektaklu oraz rozważania o społeczeństwie spektaklu Guy Debord
Społeczeństwo spektaklu oraz rozważania o społeczeństwie spektaklu
Guy Debord
Społeczeństwo spektaklu i Rozważania o społeczeństwie spektaklu to już klasyk marksistowskiej literatury i anty konsumpcjonizmu. Tytułowy zwrot stał się częścią słownika wszelkiej maści publicystów, z prawa i z lewa. Po przeczytaniu lektury, ciężko jednak nie odczuć że większość użyć słownikowych nie ma żadnego odniesienia do oryginału i reprodukuje dominujący porządek - coś czego autor był świadomy już w latach 80 w Rozważaniach. Istne samospełniające się proroctwo. Jako książka zarówno Społeczeństwo, jak i Rozważania są zbiorem wręcz aforystycznych tez. Odbiorze pomaga fakt, że autor potrafi ubrać skomplikowane w "stosunkowo" łatwy język. Mimo potencjalnie odstraszającej radykalności, nie da się nie zgodzić przynajmniej w części kwestii z autorem. Ta bezkompromisowość jest literacką formą autentyczności w czasach nie-autentycznych. Ciągłe kryzysy (które w Rozważaniach początki diagnozował Debord),redukcja podmiotowości do konsumpcji, komercjalizacja pozostałości naszych marzeń. Debord po prostu jest autorem na nasze czasy. Wnioski francuza są depresyjne, negujące jakąkolwiek możliwość zmiany obowiązującego modelu społecznej reprodukcji porządku. W tym sensie ciężko się to po prostu czyta i nie ukrywam, nie najlepiej się czułem po odłożeniu książki. Jednak moje odczucia nie powinny negować faktu, że mowa jest o genialnym myślicielu i jego lektura nie była czasem straconym dla mnie (tym bardziej że alternatywą była siedmiogodzinna jazda pociągiem, spędzona na prawie zobowiązaniowym, heh). Debord powinno się czytać. Jeżeli nie w celu konceptualizacji nowych alternatyw, to chociaż żeby zrozumieć wymiernie swoje zniewolenie i nie pozostawać ślepym na oczywiste.
Adrian Czapka - awatar Adrian Czapka
oceniła na83 lata temu
Światło obrazu. Uwagi o fotografii Roland Barthes
Światło obrazu. Uwagi o fotografii
Roland Barthes
studium - to, co w zdjęciu jest kulturowe, ogólne, „dla wszystkich”: temat, kompozycja, kontekst historyczny... --vs-- punctum — element, który „kłuje”, porusza indywidualnie, wywołuje emocję, często niezamierzony przez fotografa... *** "Fotografia pokazuje to, co godne uwagi, ale wkrótce, na zasadzie znanego odwrócenia, dekretuje, że godne uwagi jest to, co ona fotografuje." *** "Innym sposobem ugrzecznienia Fotografii jest spojrzenie na nią przez to, co ogólne, co stadne, sprowadzenie jej do banału, tak, żeby nie było już naprzeciw niej żadnego obrazu, wobec którego mogłaby zaznaczyć swą odrębność i szczególność, swój status skandalu i szaleństwa. To właśnie dzieje się w naszym społeczeństwie, gdzie Fotografia miażdży tyranicznie inne obrazy: nie ma więc już sztychów, malarstwa figuratywnego, poza zafascynowanymi (i pragnącymi fascynować) przez poddanie się fotograficznemu modelowi." *** "A jednak, jak mi się zdaje, to nie za pośrednictwem Malarstwa Fotografia styka się ze sztuką, ale poprzez Teatr. U narodzin zdjęcia umieszcza się zawsze Niepce'a i Daguerre'a (jeśli nawet przyjąć, że ten drugi trochę uzurpował sobie miejsce pierwszego). Otóż Daguerre, gdy zawładnął wynalazkiem Niepce'a, otworzył na placu du Château (przy République) teatr panoram, ożywionych za pomocą ruchu i gry świateł. W sumie więc camera obscura dała jednocześnie obraz z perspektywą, Fotografię i Dioramę; wszystkie trzy należą do sztuki scenicznej. Ale jeśli Zdjęcie zdaje mi się bliższe Teatru, to ze względu na szczególnego pośrednika (być może tylko ja to zauważyłem): Śmierć. Znamy pierwotny związek teatru i kultu Zmarłych: pierwsi aktorzy odróżniali się od zbiorowości, grając role Zmarłych. Ucharakteryzować się, pomalować znaczyło określić się jako ciało jednocześnie żywe i martwe. To właśnie oznacza pomalowany na biało tors ludzki teatru totemicznego, człowiek z pomalowaną twarzą w teatrze chińskim, makijaż sporządzany z papki ryżowej w indyjskim Katha Kali, maska japońskiego teatru No. I ten sam związek odnajduję w Zdjęciu. Zdjęcie, tak podobne, że usiłuje się je ożywić (zaciekłość, aby "uczynić żywym", może być tylko zaprzeczeniem mitycznym przerażenia śmiercią) - jest jak teatr pierwotny, jak Żywy Obraz, uosobieniem nieruchomej i pomalowanej twarzy, pod jaką kryją się dla nas umarli."
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na81 miesiąc temu
Ameryka Jean Baudrillard
Ameryka
Jean Baudrillard
Recenzja Rafała Księżyka z pisma „Plastik” nr 22 / 1999 r. Pierwsze przetłuma­czone na język polski, i za­razem najbardziej przy­stępne, dzieło francuskie­go socjologa, który należy do najbardziej intrygują­cych komentatorów współczesności. Z tego zapisu podróży po Amery­ce wyłania się wizja skła­dająca się na esencję my­śli Baudrillarda, która przyniosła mu miano „pe­symistycznego postmodernisty". Ameryka jest dla autora urzeczywistnioną utopią, a więc spełnionym rajem na ziemi. „Raj jest tym, czym jest; bywa posępny, monotonny i sztuczny. Ale to raj. Innego nie ma". Fundamenty myśli Baudrillarda to przekonanie o końcu, wyczerpaniu się historii: osiągnęli­śmy utopię, raj na ziemi, ale niczego to nie zmieniło, wy­czerpały się rewolucyjne energie, nic się już nie zdarzy. Fakt, iż Ameryka od fundamentów powstawała jako urze­czywistnianie utopii, jako realizacja „tego wszystkiego, o czym inni marzyli - sprawiedliwości, obfitości, prawa, bogactwa, wolności" sprawił, że „Ameryka nie jest snem ani rzeczywistością, lecz hiperrzeczywistością". Hiperrzeczywistość to rzeczywistość bardziej rze­czywista od rzeczywistości, zintensyfikowana do stanu ekstazy. Nie sposób się tu już przedrzeć do realnego. Pro­dukowana jest ona z simulakrów, elementów, które w swej nadrzeczywistej doskona­łości nie mają odniesienia do ja­kiegoś centrum czy prawdy, bo są prawdziwsze niż prawda. Wywo­łuje to nadmiar sensu, który w swym rozmnożeniu równy jest z jego brakiem. Przykładem me­dia, gdzie nadmiar informacji wy­wołuje znikanie sensu i znacze­nia. Wielość i szybkość informacji osiągnęły natężenie, które prowa­dzi już tylko do pogłębiania obo­jętności. „Ameryka" swą konstrukcją zestawiającą pustynie i metropo­lie przypomina o słynnym filmie „Koyaanisqatsi", refleksyjnie po­rządkuje i osadza w konkretnych realiach przeczucia, które zrodziły arcydzieła P.K. Dicka, gdzie boha­terowie przechodząc kolejne kręgi iluzji nadaremnie próbują dotrzeć do realności, albo obecny ostatnio na naszych ekranach „Truman Show". „To tutaj należy szukać idealnego modelu końca naszej kultury" - stwierdza apokaliptycz­nym tonem Baudrillard. [Rafał Księżyk] zapraszam na: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na91 rok temu
Symulakry i symulacja Jean Baudrillard
Symulakry i symulacja
Jean Baudrillard
dziś widzimy to bardzo dobrze - współczesny świat nie jest już zbudowany na relacji między rzeczywistością a jej reprezentacją, żyjemy w epoce symulakrów - znaków, które nie odnoszą się do niczego realnego - oraz symulacji, czyli procesów wytwarzania „rzeczywistości”, która zastępuje tę prawdziwą... symulakry to kopie bez oryginału. Znaki, obrazy, narracje, które nie reprezentują rzeczywistości, tylko ją zastępują... ... a całość ma miejsce w trzech historycznych porządkach symulakrów: 1) epoka fałszerstwa (renesans),gdzie kopie naśladują rzeczywistość, 2) epoka produkcji (rewolucja przemysłowa),gdzie kopie są masowe, ale nadal odnoszą się do oryginału, 3) wreszcie, epoka symulacji (XX/XXI w.),gdzie kopie nie mają oryginału, tutaj symulacja zastępuje rzeczywistość... i wywołuje eg. choroby psychiczne... tak więc, żyjemy w hiperrzeczywistości, stanie w którym znaki są ważniejsze niż rzeczy, media tworzą wydarzenia, polityka staje się spektaklem, kultura staje się autoparodią, prawda i fałsz tracą znaczenie... otóż - nie żyjemy już w świecie, lecz w jego symulacji.... autor przewidział kulturę internetu, media społecznościowe, deepfakes, influencerów, politykę jako performance (postpolitykę a nawet postpostpolitykę),informację jako symulację - informację jako insynuację.... *** wspomniano o książce: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/48239/kraksa
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na930 dni temu

Cytaty z książki Teatr i jego sobowtór

Więcej
Antonin Artaud Teatr i jego sobowtór Zobacz więcej
Antonin Artaud Teatr i jego sobowtór Zobacz więcej
Antonin Artaud Teatr i jego sobowtór Zobacz więcej
Więcej