Strzał w dziesiątkę

Okładka książki Strzał w dziesiątkę autora Zofia Gawryś, Stefan Grzegorczyk, Jerzy Lechowski, Krzysztof Nowiński, Paweł Smaczny, Paweł Strzelecki, Stefan Szczepłek, 8320327911
Okładka książki Strzał w dziesiątkę
Zofia GawryśJerzy Lechowski Wydawnictwo: Młodzieżowa Agencja Wydawnicza sport
69 str. 1 godz. 9 min.
Kategoria:
sport
Format:
papier
Data wydania:
1986-04-01
Data 1. wyd. pol.:
1986-04-01
Liczba stron:
69
Czas czytania
1 godz. 9 min.
Język:
polski
ISBN:
83-203-2791-1
Średnia ocen

5,5 5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Strzał w dziesiątkę w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Strzał w dziesiątkę

Średnia ocen
5,5 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Strzał w dziesiątkę

Poznaj innych czytelników

24 użytkowników ma tytuł Strzał w dziesiątkę na półkach głównych
  • 18
  • 6
13 użytkowników ma tytuł Strzał w dziesiątkę na półkach dodatkowych
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Polska. Najciekawsze zabytki Jarosław Komorowski, Piotr Maluśkiewicz, Grzegorz Micuła, Krzysztof Nowiński, Maria Pilich, Przemysław Pilich, Anna Witak
Ocena 0,0
Polska. Najciekawsze zabytki Jarosław Komorowski, Piotr Maluśkiewicz, Grzegorz Micuła, Krzysztof Nowiński, Maria Pilich, Przemysław Pilich, Anna Witak
Okładka książki Spotkania z Zabytkami nr 30 (2/1987) Lidia Bruszewska, Krzysztof Nowiński, Redakcja Spotkań z Zabytkami
Ocena 6,0
Spotkania z Zabytkami nr 30 (2/1987) Lidia Bruszewska, Krzysztof Nowiński, Redakcja Spotkań z Zabytkami

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Moi rywale. Boniek i inni Roman Hurkowski
Moi rywale. Boniek i inni
Roman Hurkowski Andrzej Person
Lata osiemdziesiąte to z jednej strony końcówka sukcesów polskiego futbolu, a z drugiej strony totalna zapaść gospodarcza, niezależnie od absurdalnego systemu politycznego. Zatem państwowe lub spółdzielcze wydawnictwa nie bardzo potrafiły zdyskontować sukcesu naszych piłkarzy. Udało się to tylko wydawcy książki, w której nasz ówczesny gwiazdor nr 1 z udziałem dwóch dziennikarzy opisał inne gwiazdy ówczesnego futbolu. Obok zatem Cruyffa, Maradony, Zico, Rossiego, Rummenigge czy Platiniego pojawiły się takie niesłusznie zapomniane postacie jak Duńczycy Preben Elkjaer Larsen czy Michael Laudrup. Hiszpan z Belgii Lozano, Norman Whiteside z Ulsteru. Względy polityczne sprawiły, że opisano tez sylwetki gwiazd lig demoludów, jak Rosjanina Rinata Dasajewa, Joachima Streicha z NRD czy Czecha Antonina Panenki (ze świetnego na początku lat 80-ych klubu Bohemians Praga). Każda z postaci byłą opisana na jednej stronie - drugą zajmowało ładne kolorowe zdjęcie (rzadkość w publikacjach z tamtych czasów). Dla nastolatków z tego okresu, szczególnie męskich, prawdziwa gratka. Mój dodatkowy sentyment jest związany z jednym z autorów, którego miałem przyjemność poznać osobiście na początku następnej dekady – czyli nieżyjącym niestety redaktorem Romanem Hurkowskim. A była to encyklopedia piłki, człowiek, którego wiedza pozwoliła reprezentacji olimpijskiej „wygrać” przegrany mecz, dzięki dyskwalifikacji rywala.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na63 lata temu
Ja, Lubański Krzysztof Wyrzykowski
Ja, Lubański
Krzysztof Wyrzykowski
Wspomnienia legendy polskiego futbolu. Zaprezentowane w ciekawej formie, bo wypowiedzi bohatera niniejszej książki - uzupełniane są narracją "dziennikarza prowadzącego", która nakreśla historyczne tło opisywanych wydarzeń... Do tego sporo zdjęć z czasów, gdy nasza piłka nożna liczyła się na świecie. Oraz opinie boiskowych kolegów i trenerów na temat Lubańskiego. Nie jest tu wielkim zaskoczeniem, że zdecydowanie pozytywne - bo Pan Włodzimierz nazywany był nieraz "Dżentelmenem futbolu"... A także sportowcem "za wcześnie urodzonym". Bo ze swym talentem, pracowitością, oraz innymi predyspozycjami do gry w piłkę nożną na najwyższym poziomie - z pewnością w dzisiejszych czasach zrobiłby dużo większą karierę międzynarodową. No i za swoje boiskowe wyczyny zarobił bez porównania więcej pieniędzy - co może i nie jest najważniejsze, lecz przecież także istotne... W czasach PRL-u bowiem piłkarze dostawali od władz zgodę na zagraniczny wyjazd dopiero (niemalże) u schyłku kariery. Nie było więc szans, gdy Real Madryt (!) zgłosił chęć pozyskania, będącego w "kwiecie piłkarskiego wieku" Lubańskiego, popierając ten krok zawrotną, jak na owe czasy kwotą - miliona dolarów... Pan Włodek nie był zresztą, oczywiście, jedyną "ofiarą" ówczesnych przepisów, bo pewnie cała "jedenastka Górskiego" mogłaby w tamtych latach zrobić niemałą furorę w najlepszych europejskich klubach piłkarskich. Dopiero jednak Z.Boniek, wiele lat później, mógł oficjalnie grać za granicą, będąc u szczytu swych sportowych umiejętności. Czego efekty pamiętamy do dziś... Ale wracając do książki - cofamy się do czasów, gdy polski futbol przebojem wdzierał się na światowe salony. Od niezapomnianych bojów Górnika Zabrze w europejskich pucharach począwszy, poprzez medal na igrzyskach olimpijskich, aż po najbardziej emocjonujące mecze podczas piłkarskich mistrzostw świata. Ta ostatnia impreza była swego rodzaju "piętą achillesową" w karierze Lubańskiego. Na czempionacie w RFN, w 1974 roku nie mógł wystąpić z powodu pamiętnej, koszmarnej kontuzji, odniesionej w eliminacyjnej potyczce z Anglikami. Zaś 4 lata później, w Argentynie, grywał sporadycznie. Choć wydawało się, że forma i umiejętności Lubańskiego mogłyby pomóc naszej drużynie ugrać wtedy coś więcej... Jednak mimo braku medalu na mistrzostwach świata - Włodzimierz Lubański z pewnością jest jednym z najlepszych piłkarzy w dziejach naszego futbolu. A poza boiskiem - to także niezwykle pozytywna postać. Czego potwierdzenie możemy znaleźć choćby na kartkach tej ciekawej, choć niespecjalnie opasłej, książki...
Robwier - awatar Robwier
ocenił na61 rok temu
Futbol - historie prawdziwe Tomasz Wołek
Futbol - historie prawdziwe
Tomasz Wołek
Ode mnie 6/10. Czemu tak nisko ją oceniam, wyjaśnię za chwilę. Generalnie książka jest bardzo ciekawa, Autor przytoczył masę futbolowych historii z całego świata. Podobał mi się podział na Polskę, Europę i Resztę Świata. Przyznam, że nie miałem pojęcia np. o tym, że w ekstraklasie występował kiedyś Klub Turystów Łódź albo jednym z przedwojennych zawodników Polonii Warszawa był niejaki Michał Hamburger. Zgadzam się jednak z opinią użytkownika PrawaSzpalta, że autor zbyt nachalnie eksponuje swój antykomunizm, po pewnym czasie staje się to po prostu męczące. Nie mówię, że w ogóle nie powinien krytykować tego poronionego ustroju, jednak trochę skromniej. Nie zawsze podobały mi się również skróty myślowe i pewna niechlujność autora. Jeśli ktoś nie zna tak dobrze historii piłki nożnej, może pomyśleć, że: - str. 16-17 Grzegorz Lato był w Belgii przez Włodzimierzem Lubańskim, a było odwrotnie - Lubański zawitał do Lokeren w 1975, natomiast Lato - w 1980 - str. 28 przegraliśmy ze Szwecją; zapis 1-2 sugeruje, że Polska przegrała 1-2 ze Szwecją, a to my wygraliśmy w tym meczu w tymże stosunku - Ernest Pohl zdobył 37 bramek w reprezentacji, a tak naprawdę zdobył ich 39. Ponadto sposób, w jaki została opisana jego dyskwalifikacja, sugeruje, że nie zagrał on nigdy więcej w drużynie narodowej, co zupełnie mija się z prawdą - Pohl grał w kadrze do listopada 1965 r.
Darosław - awatar Darosław
ocenił na61 rok temu
Alchemia futbolu Jacek Gmoch
Alchemia futbolu
Jacek Gmoch
Nic dziwnego, że książka sprzedała się w nakładzie ponad 100 tysięcy egzemplarzy – oczywiście, powiecie, były to inne czasy, całkowicie inna cena. Trener Gmoch podjął się spisania swojej wizji futbolu, mimo tego, iż odpadł w drugiej grupie z MŚ 1978, mając teoretycznie lepszy zespół niż ten, którym dysponował Kazimierz Górski. Oprócz doświadczonej ekipy ogranej na wielkich turniejach, do składu wracał Włodzimierz Lubański, a fala młodych zawodników typu Zbigniew Boniek czy Adam Nawałka miała z marszu stać się czołowymi jej postaciami. Wielu uważało, że trener Gmoch przeszarżował swoimi pomysłami na tej imprezie – Gorgoń w ataku, Kasperczak na środku obrony. „Matematyczny futbol” wyśmiewany był podczas nudnego meczu z RFN, który zakończył się wynikiem 0:0 tylko przez bojaźń i taktykę. Ponadto po nieudanym mundialu w Argentynie książka ciążyła na Gmochu. W ,,Piłce nożnej” ukazał się głośny felieton Krzysztofa Mętraka pt. ,,Alchemia zośki”, w którym obśmiał wizje sympatycznego trenera. Dlaczego Gmoch napisał książkę w takim, a nie innym stylu? Ukończył Wydział Komunikacji Uniwersytetu Warszawskiego, obracał się w kręgu naukowców. Osobiście polecam tę pozycję wszystkim pasjonatom piłki nożnej oraz przyszłym trenerom. Być może dla osób, które nie są fanami opisywania detali, będzie ona nużąca, lecz sami się przekonacie, ile z niej wynieśliście - niby oczywistych spraw, ale jednak fachowo rozłożonych na czynniki pierwsze.
Viaar - awatar Viaar
ocenił na89 lat temu
El Diego Diego Maradona
El Diego
Diego Maradona
Diego Armando Maradona wielkim piłkarzem był – to nie ulega wątpliwości. Ale raczej nie zdobył takiej sympatii jaką cieszył się inny wirtuoz z Ameryki Południowej, czyli Pele. Problemy narkotykowe, niezbyt zdrowy tryb życia, konfliktowość, kontrowersyjne zagrywki i zachowania kładły się cieniem na jego karierze. Także książka nie jest łatwa w odbiorze, bo jest niezwykle ekspresyjna, chaotyczna, wręcz kipi emocjami. Czytając jesteśmy wręcz pewni: no tak, cały Maradona :-) Razi zaklinanie się co chwila na życie własnych córek, rażą pojawiające się co jakiś czas wulgaryzmy. Czytelnikowi niezbyt zaznajomionemu z futbolem argentyńskim z trudem przyjdzie rozpoznawanie piłkarzy po ich boiskowych pseudonimach, zaś drużyn po ich lokalnych przydomkach. Ale dzięki tej ekspresji w pisaniu mamy do czynienia z biografią pokazującą człowieka, nie zaś jego pomnik. W sumie książka napisana w idealnym momencie, już po zakończeniu kariery piłkarskiej, podsumowująca dokonania na boiskach Argentyny, Hiszpanii i Włoch oraz osiągnięcia w barwach reprezentacji. Jeżeli jednak nawet nie lubimy Maradony, to warto przeczytać choćby ostatni, czternasty rozdział, zatytułowany „Jestem Diego. Przesłanie”. I tych kilka gorzkich słów na temat braku ambicji młodych zawodników, układaniu „drabinek” w rozgrywkach międzynarodowych, wszechobecnym kulcie pieniądza… Z perspektywy ćwierćwiecza musimy przyznać: Diego, w tych sprawach miałeś niestety rację. Jednym słowem, naprawdę niebanalna autobiografia.
Kedar - awatar Kedar
ocenił na61 rok temu
Okoń Radosław Nawrot
Okoń
Radosław Nawrot
I to jest biografia piłkarska jaką lubię, która potrafi pokazać zawodnika nie jako posąg godny uwielbienia, lecz żywego człowieka – z zaletami i wadami. Do dziś trudno zrozumieć, dlaczego kariera Mirosława Okońskiego nie rozwinęła się na miarę jego talentu. Świetne wyszkolenie techniczne, znakomita lewa noga, a jednak… W reprezentacji Polski nie zaliczył udział w żadnej wielkiej imprezie, trudno też odnaleźć spotkanie kadry, w której ujawniłby swoje umiejętności, choć w statystykach ostatecznie naliczono 29 spotkań oraz dwie bramki (co ciekawe, uzyskane w spotkaniach uznawanych przez lata za nieoficjalne). Coś podobnego może tylko odnieść do zawodniczych losów Stanisława Terleckiego… Za to kibice klubowi Lecha Poznań, Hamburger SV oraz AEK Ateny mogą być z „Mundka” dumni, bo w swoim życiorysie miewał genialne sezony. Może to kwestia zawodników, z jakimi grał, obsady pozycji. A czasem konkretny piłkarz jest predystynowany do sukcesów klubowych ? Podobnie było z Krzysztofem Warzychą, który do dziś z racji niewiarygodnych wyników strzeleckich w brawach Panthinaikosu nazywany jest „Księciem Aten”. Książka jest zajmująca, czyta się bardzo dobrze, choć nie jest to klasyczna biografia. Faktografia jest przeplatana stylizowanymi dialogami zawodników, co momentami sprawia wrażenie powieści. Inna rzecz, że bohater książki jest niezwykle barwną postacią. Autor nie pisze wyłącznie o sporcie, nie ucieka od tematów trudnych, związanych z rozrywkowym charakterem zawodnika oraz jego iście ułańską fantazją. Dotyka też tematów niewygodnych, dotyczących okoliczności dokonywania transferów w polskiej lidze, kuluarowych rozmów w sprawie przekazywania premii przez zainteresowane punktami drużyny. To nie jest laurka, ale prawdziwa opowieść, pełna blasków i cieni. Ciekawie też odmalowano klimat lat osiemdziesiątych XX wieku, dziś być może mało zrozumiały dla młodego pokolenia. Książka nie tylko dla kibica piłkarskiego.
Kedar - awatar Kedar
ocenił na84 lata temu

Cytaty z książki Strzał w dziesiątkę

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Strzał w dziesiątkę