Na terenie Miltona Lumky'ego

Okładka książki Na terenie Miltona Lumky'ego autora Philip K. Dick, 8371209215
Okładka książki Na terenie Miltona Lumky'ego
Philip K. Dick Wydawnictwo: Rebis literatura piękna
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
In Milton Lumky Territory
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7120-921-5
Tłumacz:
Radosław Kot
Średnia ocen

5,4 5,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Na terenie Miltona Lumky'ego w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Na terenie Miltona Lumky'ego

Średnia ocen
5,4 / 10
83 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Na terenie Miltona Lumky'ego

avatar
656
548

Na półkach: , , ,

Książka obyczajowa Dicka. Trochę opowieść drogi, trochę historia dziwnego związku niepasujących do siebie ludzi, trochę moralitet. Ta powieść nie jest może zła, ale też brakuje jej czegoś, żeby można było uznać ją za dobrą. Postaci - jak to u Dicka - zachowują się dziwacznie, ale całości brakuje głębi, brakuje charakterystycznej dla tego autora dekonstrukcji rzeczywistości. Jeżeli chodzi o głównonurtowe książki PKD, to bywało już znacznie gorzej, ale to za mało, żebym mógł "Miltona" polecić innym czytelnikom.

Książka obyczajowa Dicka. Trochę opowieść drogi, trochę historia dziwnego związku niepasujących do siebie ludzi, trochę moralitet. Ta powieść nie jest może zła, ale też brakuje jej czegoś, żeby można było uznać ją za dobrą. Postaci - jak to u Dicka - zachowują się dziwacznie, ale całości brakuje głębi, brakuje charakterystycznej dla tego autora dekonstrukcji rzeczywistości....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
908
907

Na półkach:

Kolejna krótka powieść od Dick`a.Historia Bruce`a z Idaho,który to porzuca pracę w dyskoncie na rzecz swojej byłej nauczycielki,z którą bierze ślub i próbuje rozkręcić biznes ze sprzedażą maszyn do pisania.Poznaje też komiwojażera,tytułowego Miltona,który był jego jedynym przyjacielem.Strasznie banalna historia,bez elementów sci-fi,czytało się bardzo szybko i lekko,ale zwłaszcza końcówka rozczarowuje.

Kolejna krótka powieść od Dick`a.Historia Bruce`a z Idaho,który to porzuca pracę w dyskoncie na rzecz swojej byłej nauczycielki,z którą bierze ślub i próbuje rozkręcić biznes ze sprzedażą maszyn do pisania.Poznaje też komiwojażera,tytułowego Miltona,który był jego jedynym przyjacielem.Strasznie banalna historia,bez elementów sci-fi,czytało się bardzo szybko i lekko,ale...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
429
69

Na półkach:

Szukałem drugiego dna w tej opowieści, ale go nie znalazłem. Bo go chyba nie ma...

Szukałem drugiego dna w tej opowieści, ale go nie znalazłem. Bo go chyba nie ma...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

207 użytkowników ma tytuł Na terenie Miltona Lumky'ego na półkach głównych
  • 123
  • 82
  • 2
51 użytkowników ma tytuł Na terenie Miltona Lumky'ego na półkach dodatkowych
  • 37
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Na terenie Miltona Lumky'ego

Inne książki autora

Philip K. Dick
Philip K. Dick
Philip Kindred Dick jest jednym z najbardziej znaczących i szanowanych autorów gatunku science fiction. Jego wybitna twórczość miała olbrzymi znaczenie na rozwój tego gatunku, choć została doceniona dopiero po śmierci Dicka. Pomimo licznych znajomości w środowisku pisarzy science fiction (m.in. przyjaźni z Robertem Heinleinem) za życia nie był szerzej znany miłośnikom tego gatunku. Dopiero w latach 90. XX wieku jego twórczość – połączenie klasycznej prozy z fantastyką, rozważaniami teologicznymi w specyficznym psychodeliczno-solipsystycznym klimacie – zyskała uznanie czytelników i krytyków. Na początku drogi twórczej Dick w kręgach fantastycznych uznawany był za pisarza zbyt ambitnego, trudnego, natomiast z kręgów głównego nurtu (mainstreamu) odrzucany był natychmiast z uwagi na pisanie pod szyldem SF. Jego popularność jako pisarza odmieniły dwie książki. Pierwsza to Człowiek z Wysokiego Zamku (The Man in the High Castle) napisana w 1961 r. Za powieść tę pisarz został uhonorowany jedną z dwóch najważniejszych nagród w dziedzinie literatury fantastycznej – nagrodą Hugo. Druga to Czy androidy śnią o elektrycznych owcach? (Do Androids Dream of Electric Sheep?) wydana w 1968 r., na podstawie której na początku lat osiemdziesiątych nakręcony został film Blade Runner (Łowca androidów). Od początku twórczość Philipa K. Dicka cechowała problematyka natury rzeczywistości i człowieka. W swoich książkach Dick rozważał kwestie filozoficzne: co to znaczy być człowiekiem? (Do Androids Dream of Electric Sheep?, The Man in the High Castle, Confessions of a Crap Artist),czy to, co widzimy, to co, nas otacza, istnieje naprawdę, czy też jest to tylko złudzenie? (Trzy stygmaty Palmera Eldritcha, Ubik); jaka jest natura wszechświata i jaki jest stosunek Boga do stworzenia? (VALIS, Boża Inwazja). Rozważania Dicka na temat natury Boga i jego relacji do człowieka inspirowane były głownie teologią chrześcijańską (zwłaszcza katolicką) i judaizmem. W życiu prywatnym Dick żenił się pięć razy i miał troje dzieci. Nadużywał alkoholu i narkotyków, zaś swoje uzależnienie tłumaczył tym, iż od dziecka musiał brać dużo leków i stąd wzięło się jego przyzwyczajenie do pigułek. Wiele wskazuje na to, że właśnie pod wpływem środków psychoaktywnych powstała znaczna część twórczości Dicka. Niektórzy łączą jego uzależnienie z dużym tempem pisania: w ciągu dwóch lat, w czasie największego uzależnienia, napisał 11 powieści i około 60 opowiadań (w tym Trzy stygmaty Palmera Eldritcha). Okres uzależnienia stał się także prawdopodobnie inspiracją do napisania książki Przez ciemne zwierciadło (A Scanner Darkly),wydanej w 1977 r., pokazującej wizję świata degradowanego zarówno przez narkotyki, jak i organizacje starające się zapobiegać zjawisku narkomanii. Podejrzewa się, że cierpiał on na schizofrenię paranoidalną (choć biografia Dicka pt. "Boże inwazje" autorstwa Lawrence'a Sutina podaje iż był on po prostu "dziwakiem" i w żadnym wypadku nie był chory psychicznie, jednak miał taką opinię),dodatkowo wzmacnianą przez używanie środków psychoaktywnych lub po prostu przez nie indukowaną. Sam pisarz spekulował na ten temat. Prowokowały do tego zachowania takie jak zamykanie się w domu ze strachu, napadanie na żonę, a w szczególności osobliwe sny, wizje, które inspirowały go równocześnie do pracy twórczej m.in. przy trylogii VALIS. W pewnym czasie wierzył, że Stanisław Lem był prowokacją komunistów, za którą kryła się grupa pisarzy działających na zlecenie partii komunistycznej, by przejąć kontrolę nad opinią publiczną. Dowodem tego miała być mnogość stylów pisarskich Lema i szeroka tematyka jego dzieł, a także nietypowe, niesłowiańskie nazwisko mogące być skrótem jakiejś tajnej komórki. P.K. Dick pisał nawet w tej kwestii do FBI. Dick zmarł w roku 1982 po trzech kolejnych atakach serca w szpitalu w Santa Ana w Kalifornii. Zostawił po sobie bogaty dorobek literacki i olbrzymią rzeszę wielbicieli, w niektórych kręgach jest pisarzem kultowym. Niedoceniany przez większość życia, dopiero tuż przed śmiercią osiągnął stan finansowej stabilności, jednak szeroką popularność jego utwory zdobyły dopiero po śmierci autora.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ilustrowany Człowiek i inne opowiadania Ray Bradbury
Ilustrowany Człowiek i inne opowiadania
Ray Bradbury
Czytając po wielu, bardzo wielu latach te klasyczne opowiadania Bradburego, zorientowałem się z miłym (?) zaskoczeniem, że opisywana przez niego tak krytycznie konsumpcyjno-egoistyczno-narcystyczna Ameryka, to dzisiejsza Polska. Tak jak ona przyziemna i niezdolna do zmierzenia się z czymś, co niepojęte, ponadzmysłowe,, a przede wszystkim - nieprzeliczalne na pieniądze. "Jesteśmy pospolici, zgadza się? I tu, na Ziemi, szczycimy się tym. Nadszedł czas zwykłego człowieka. Jesteśmy dumni ze swej małości" - deklaruje w przerysowany może nieco sposób w "Betoniarce" Ziemianin Marsjaninowi. A gdy ten rozmawia z chętną Ziemianką, to gasi jej apetyty na siebie, gdy wspomina coś o książkach, kiedy ona zaprasza go do kina. W koncu mówi mu, że "przypomina jej komunistę"..... Jako społeczeństwo, jesteśmy gdzieś w tym właśnie miejscu. Nie zestarzało się zupełnie metafizyczne opowiadanie "Człowiek" o spotkaniu na innej planecie z Jezusem - nierozpoznanym przez zadufanego kapitana ziemskiej rakiety. W efekcie, gdy w opowiadaniu "Miasto" tytułowy żywy organizm mści sie okrutnie za Ziemianach za ich winy sprzed tysiącleci, to nawet im przesadnie nie współczujemy. To uczucie pojawia się zaś tylko podczas lektury opowiadania "Ostatnia noc przed końcem świata" - a koniec świata jest tu niemal taki jak u Miłosza: "A którzy czekali błyskawic i gromów Są zawiedzeni A którzy czekali znaków i archanielskich trąb Nie wierzą że staje się już Dopóki słońce i księżyc są w górze Dopóki trzmiel nawiedza róże Dopóki dzieci różowe się rodzą Nikt nie wierzy Że staje się już Tylko siwy staruszek który byłby prorokiem Ale nie jest prorokiem bo ma inne zajęcie Powiada przewiązując pomidory Innego końca świata nie będzie Innego końca świata nie będzie"
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na84 lata temu
Wielka Księga Science Fiction, t.1 Peter F. Hamilton
Wielka Księga Science Fiction, t.1
Peter F. Hamilton Philip K. Dick Greg Egan Connie Willis Robert Sheckley Eric Brown Kim Stanley Robinson Robert Reed Damon Knight Mark Clifton Frank Lillie Pollock George C. Wallis
Zazwyczaj w antologii każdy znajdzie coś dla siebie. W tym wypadku, pomimo dużej liczby znanych autorów (Dick, Sheckley, Hamilton, Egan, Willis),nie było to takie oczywiste. Największe wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie autora mniej znanego nad Wisłą - Marka Cliftona. "Co ja zrobiłem" to utwór któremu daje 10/10. Główny bohater ma dar rozpoznawania obcych, którzy rozpoczęli inwazję na Ziemię. Kosmici postawili mu ultimatum: albo tak ich upodobni do Ziemian (w sferze zachowania),że wszystko przebiegnie powoli, spokojnie i niezauważalnie, albo koniec ludzkości będzie szybki i pewnie bolesny. Jak nieuchronną porażkę przekuć w zwycięstwo, cóż wystarczy przeczytać opowiadanie, które mimo optymistycznego zakończenia niesie gorzkie wnioski z obserwacji nas samych. Całkiem poważne i mądre spostrzeżenia podane w konwencji literatury pulpowej. Z subiektywnego punktu widzenia warte przeczytania jest też opowiadanie "Bilet na Tranai" - znowu duża dawka niezbyt pochlebnego obrazu ludzi, podana, jak to zwykle u Sheckleya, w ironicznej formie. I wreszcie staroć z 1906 roku - "Finis" Pollocka. Biorąc pod uwagę rok powstania, to zaskakująco dobra wizja zagłady ludzkości. Sceny kolejnych klęsk dotykających Ziemię, jak w superprodukcjach made in Hollywood. Co z resztą opowiadań? Ponieważ lubię SF to przeczytałem bez większego bólu, ale i bez większych emocji. Ot, takie sobie.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na65 lat temu
Rakietowe dzieci. Antologia science fiction. Fritz Leiber
Rakietowe dzieci. Antologia science fiction.
Fritz Leiber Ray Bradbury Poul Anderson Theodore Sturgeon Frederik Pohl Gardner Dozois Mark Clifton Jerome Bixby Wiktor Bukato
"Rakietowe Dzieci" to prawdziwa perełka wśród antologii science fiction, która zachwyca zarówno młodszych, jak i starszych czytelników. Zbiór ten, zredagowany przez Wiktora Bukato, to doskonały przykład literatury, która łączy w sobie elementy fantastyki naukowej z głębokimi, emocjonalnymi historiami. Każde z ośmiu opowiadań zawartych w tej antologii to małe arcydzieło, które przenosi nas w różnorodne światy przyszłości, gdzie dzieci odgrywają kluczowe role. Autorzy tacy jak Ray Bradbury, Poul Anderson, Fritz Leiber, Theodore Sturgeon i Frederik Pohl wprowadzają nas w niezwykłe przygody, które nie tylko bawią, ale i skłaniają do refleksji. Jednym z największych atutów "Rakietowych Dzieci" jest różnorodność tematów i stylów literackich. Każde opowiadanie oferuje coś unikalnego, od wzruszających historii o przyjaźni i rodzinie, po pełne napięcia opowieści o przetrwaniu i odkrywaniu nieznanego. Wszystko to sprawia, że czytelnik nie może oderwać się od lektury. Antologia ta jest również doskonałym przykładem na to, jak literatura science fiction może być nośnikiem ważnych społecznych i moralnych przesłań. Historie zawarte w "Rakietowych Dzieci" poruszają takie tematy jak odpowiedzialność, odwaga, empatia i siła ludzkiego ducha, co czyni je niezwykle aktualnymi i uniwersalnymi.
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na71 rok temu
Ukochani zmarli H.P. Lovecraft
Ukochani zmarli
H.P. Lovecraft
Kulturalna dawka narracyjnej grozy, z Lovecraftem jako "poprawiaczem" cudzych tekstów bądź wręcz ghostwriterem. Praktycznie wszystkie opowiadania są napisane ładnym, dość bogatym językiem i bez najmniejszego problemu potrafią wytworzyć specyficzny, mroczny klimat, niekiedy przy okazji rozbudowując Lovecraftowską mitologię Przedwiecznych. Książka jest już dzisiaj bardzo trudno dostępna, ale że teksty Lovecrafta na ogół nie są objęte prawami autorskimi, krążą po rynku w różnych konfiguracjach i jeśli nie trafiły się w późniejszych mieszankach Wydawnictwa S.R./Copernicusa, to pewnie prędzej czy później wyjdą w Bibliotece Grozy Wydawnictwa C&T. Jak już miało to miejsce w przypadku opowiadań pisanych z Zealią Bishop ("Kopiec") i Hazel Heald ("Koszmary"). Najlepsze, najbardziej wartkie i zarazem wciągające, a przy tym odświeżająco oryginalne opowiadania, to otwierająca zbiór "Skrzydlata śmierć", traktująca o szykowaniu krzyżówki morderczych much do dyskretnego wyeliminowania rywala z naukowego świata, oraz "Z otchłani czasu", opisująca dzieje eksponowanej w bostońskim muzeum przerażającej mumii, znalezionej gdzieś na Pacyfiku. Oba teksty powstały we współpracy z Hazel Heald, co prowadzi do prostego wniosku, że trzeba się zaopatrzyć w wydane dwa lata temu "Koszmary", zawierające oprócz powyższych opowiadań ("Z otchłani czasu" nosi tam tytuł "Z bezmiaru eonów") jeszcze trzy inne teksty. Bardzo dobrze wypada też "Groza na plaży Martina", napisana wraz z Sonią H. Green, króciutka, zaskakująco mocna w wymowie nowelka o gorzkich skutkach złowienia morskiej bestii, a i warte uwagi są także dwa opowiadania stworzone dla Zealii Bishop - "Sploty meduzy" i najdłuższe tutaj "Wzgórze", komplementowane przeze mnie przy okazji sporządzania opinii nt. "Kopca". Całkiem przyjemny jest też "Pożeracz duchów" współautorstwa C. M. Eddy'ego, Jr., klasyczna opowiastka grozy o nawiedzonym domu w środku lasu. Pozostałe trzy teksty nie przynoszą aż tak dużej czytelniczej satysfakcji. Tytułowi "Ukochani zmarli", również C. M. Eddy'ego, Jr., to historia dewianta lubiącego obcować ze zwłokami (choć niekoniecznie w kontekście seksualnym),"Elektryczny kat" Adolphe'a de Castro kuleje pod względem klimatu i zbędnie zahacza o mitologię Cthulhu, zaś "Nocny ocean" R. H. Barlowa, napisany wyjątkowo ozdobnym, wręcz poetyckim językiem, morduje przesadną objętością, w której autor/autorzy zapomnieli umieścić konkretną treść (ot, facet wypoczywa nad morzem, i wypoczywa, a niekiedy w nocy czuje się nieswojo). Ogółem jednak zbiór można uznać za udany i wart wieczornej lektury.
Jale - awatar Jale
ocenił na77 lat temu
Ulica Nadbrzeżna John Steinbeck
Ulica Nadbrzeżna
John Steinbeck
W tej obszernej noweli Steinbecka świat jest o wiele brutalniejszy, a ludzie bardziej bezwzględni, niż w poprzedniej jego mojej książce “Tortilla Flat”, również dziejącej się w kalifornijskim Monterey. W świecie przedstawionym generalnie nie jest zbyt przyjemnie, bo to jednak dość bezwzględna Ameryka lat 20. To kraj, który, owszem, stwarza szansę zaradnym, przedsiębiorczym, energicznym, z kapitałem przynajmniej kulturowym, ale nie bardzo dba o tych, którzy z różnych przyczyn takich możliwości nie mają, by już nie mówić o tych wymagających społecznego wsparcia. Taka oto główna diagnoza wrażliwego Autora: “- Cechy, jakie podziwiamy w ludziach – uprzejmość i szlachetność, otwartość uczciwość, mądrość i uczucie – są w naszym systemie charakterystycznymi cechami porażki. A te cechy, którymi pogardzamy – chamstwo chciwość, zachłanność, podłość, egoizm – są cechami powodzenia. Ludzie podziwiają pierwsze, ale lubią osiągnięcia drugich”. Pojawiają się też pytania o cenę mitu o harówce dającej profity: “Jaka jest korzyść dla człowieka, gdy zdobędzie cały świat, jeśli przypłaci swój majątek wrzodem na żołądku, impotencją czy gruźlicą?”. Bohaterem zbiorowym jest tytułowa ulica, żadna pryncypalna czy główny deptak kalifornijskiego miasta. Raczej taka, na którą nie zachodzą ci, którzy nie muszą. To ta “gorsza” strona miasta, przy której sklepiki imigrantów, dom publiczny i inne takie różności…. “Syreny wyją znowu, i ociekający tłuszczem, śmierdzący, zmęczeni Włosi, Chińczycy i Polacy, mężczyźni i kobiety, wyłażą z hal i wloką się pod górę do miasta, a ulica Nadbrzeżna znowu staje się sobą – spokojna i czarodziejska”. I od razu trafiamy na pełne empatii spojrzenie Autora: “Jej mieszkańcy to jak się ktoś kiedyś wyraził, +"dziwki, alfonsi, szulerzy, i skurwysyny+. Gdyby ten ktoś spojrzał z innej strony, powiedziałby może +święte kobiety, aniołowie, męczennicy i zacni ludzie+, i też miałby słuszność”. Mamy tu lekką idealizację tych, którzy być może w pełni na nią nie zasługują, bo mało kto jest grzecznym chłopcem czy “porządną” dziewczyną. Każdy jednak opisany jest bez oceniania - tej zmory nie tylko małych miasteczek - za to nie bez swoistej czułości. Tak czy inaczej, to mocny kawałek realistycznej prozy na temat wykluczonych - jednego z głównych tematów Steinbecka w tym czasie. Najjaśniejszą postacią jest ewidentnie Doktor, który nie jest może formalnie lekarzem, ale pomaga wszystkim potrzebującym . “Gdy jakiś przypadek przerastał jego siły, telefonował do miejscowych lekarzy, i czasami rzeczywiście któryś przychodził, jeśli sprawa wyglądała poważnie. Ale dla rodzin wszystko było poważne”. Opiekuje się on lekko niepełnosprawnym chłopcem, synem pracownicy seksualnej, ale do czasu….. “– Frankie... Nie powinieneś był tego zrobić – powiedział Doktor. Ciężki kamień przytłaczał mu serce. – Nie moglibyście go zwolnić za moim poręczeniem? - Wątpię czy sędzia się na to zgodzi – powiedział komendant. – Otrzymaliśmy wyniki badań psychiatrycznych. Wie pan co z nim jest? - Tak. Wiem - powiedział Doktor. - I wie pan, co się może stać, gdy on będzie starszy? – Wiem – potwierdził doktor, a kamień przytłaczał jego serce straszliwym ciężarem. – Lekarz uważa, że najlepiej będzie oddać go do zakładu”. Ulubionym zajęciem Doktora jest łapanie ośmiornic, gdzie np. takie cudowne zdania wybitnego stylisty: “Wre skrzętne, rozkoszne i mordercze życie. Tu jakiś krab wyrywa nogę swemu bratu. Ukwiały rozwijają się jak słodkie i wspaniałe kwiaty, zapraszając każde zmęczone czy wystraszone stworzenie, by spoczęło w ich ramionach, a gdy jakiś krabik czy inny głuptasek zalewowy da się skusić temu zielono-purpurowemu zaproszeniu, płatki zwijają się, kłujące komórki wystrzelają tysiące narkotycznych igieł w łup, który staje się słaby i jakby senny, podczas gdy żrące soki trawienne rozpuszczają jego ciało”. “Doktor miał pewną cechę, której nie mógł się pozbyć. Gdy ktoś zadał pytanie, Doktorowi zdawało się, że chce znać odpowiedź. Przynajmniej Doktor tak zawsze robił. On sam nigdy nie pytał, jeśli nie pragnął wiedzieć, i nie mógł pojąć ludzi, którzy pytają, a nie są ciekawi odpowiedzi. Patrzył na siebie jak na krystaliczne jezioro rozsądku, a na swoje życie – jak na mętne szkło zapoznanych cnót”. Obiektywizm cechuje nawet opis trzęsącej okolicą ferajny Macka (specjalność: wymuszenia, szantaże, tzw. “opieka” sklepików czy małych biznesów): “Mack i chłopaki unikają pułapki, obchodzą truciznę, wymijają sidła, zaś pokolenie zapędzonych w pułapkę, zatrutych, uwikłanych w sidła ludzi wymyśla im i nazywa ich nicponiami, zakałami społeczeństwa, łobuzami, złodziejami, łajdakami, włóczęgami”. “Ojciec nasz, który jest w naturze, który obdarował życiem kojota, pospolitego brązowego szczura, wróbla, muchę domową i mola, musi żywić ogromną i przemożną miłość do nicponi, zakał społeczeństwa i włóczęgów, Macka i chłopaków”. “Potrafi zabić wszystko z potrzeby, ale nawet nie zrani czyjegoś uczucia dla przyjemności” Książka niestety ma wszystkie wady swojego czasu co do stosunku do kobiet: wyższościowego jeśli nie pogardliwo-dyskryminującego. Ale zdarzy się i takie zdanie: “Próbowała wszelkich sposobów zarabiania pieniędzy – papierowe kwiaty, hodowla pieczarek, króliki na mięso i futra – natomiast jej małżonek ze swojego leżaka pomagał jej radami, rozważaniami i krytyką”. Nieco o niezmiennej naturze ludzkiej: “Łatwo mówić: +Czas wszystko wyleczy+, +ludzie zapomną+ i tym podobne truizmy, jeśli człowiek sam nie jest zamieszany w daną sprawę, ale jak jest zamieszany, wtedy czas stoi w miejscu, ludzie nie zapominają, a człowiek znajduje się w środku czegoś, co się nie zmienia”. I jeszcze o domu uciech, opisanym bez “oburzu”, niczym u Hrabala (który notabene co rusz przychodzi mi na myśl podczas lektury…). “Przy lewej granicy placu mieści się wysoce moralny i dostojny burdel Dory Flood – przyzwoity, czysty, uczciwy, staromodny zakład rozrywkowy, gdzie mężczyzna może wypić kufel piwa z przyjaciółkami. Nie jest to żadna tania i wulgarna nocna spelunka, ale dzielny cnotliwy klub, założony, prowadzony i kierowany przez Dorę, która to, madama i panna od 50 lat, potrafiła przez stałe praktykowanie właściwego jej taktu i uczciwości, dobroczynności i pewnego realizmu zjednać sobie respekt ludzi inteligentnych, wykształconych i miłych. I z tego samego powodu jest nienawidzona przez ograniczone i lubieżne społeczeństwo zamężnych dziewic, których małżonkowie szanują dom, ale nie lubią go zbytnio”. “Występując przeciwko prawu, a przynajmniej przeciwko literze prawa, musi dwa razy więcej szanować prawo niż ktokolwiek inny. U Dory nie może być pijaków, bijatyk ani wulgarności, bo ją zamkną. Ponadto ponieważ prowadzi nielegalny interes, musi szczególną uwagę zwracać na filantropię. Z Dory każdy doi forsę Jeśli policja urządza zabawę na fundusz emerytalny i każe daje dolara, Dora musi dać 50 dolarów. (...) I ze wszystkim jest tak samo: Czerwony Krzyż, fundusz opieki społecznej, harcerze – zawsze listę ofiar rozpoczynają nieopiewane przez nikogo, niesławne, bezwstydnie brudne pieniądze grzechu”. Inne cytaty: “Raz tylko przez pomyłkę kasę zamknięto i nikt nie znał szyfru zamka. A w szafie pozostała otwarta puszka sardynek i kawałek sera roquefort. Zanim specjalista, który ustawiał zamek, nadesłał szyfr, w kasie zrobiło się małe zamieszanie. (...) Po wspomnianych kłopotach z kasą ogniotrwałą zabroniono trzymać w niej jedzenie. Przechowuje się je w szafach na akta”. “Mówią, że szkoły poprawcze uczą występku i kryminalizmu, widać jednak Magda źle uważał na lekcjach. Wyszedł ze szkoły poprawczej tak nieświadom występku i kryminalizmu, jak ułamków i pisemnego dzielenia”. - Co tu było? - spytał. Mack wbił oczy w podłogę, a kropla krwi spadła mu z ust do piwa. Poruszył znowu wargami. – Ja i chłopaki chcieliśmy urządzić panu przyjęcie. Myśleliśmy, że wróci pan do domu w nocy. Doktor kiwnął głową. – Widzę - powiedział. – I jakoś wszystko wymknęło nam się z rąk – ciągnął dalej Mack. – Przepraszam, ale nie mogę powiedzieć nic na swoje usprawiedliwienie. “Serce miał równie rozbite jak usta. (...) Przypominał sobie wszystko, cokolwiek złego w życiu zrobił, i wyglądało na to, że nigdy nie zrobił nic dobrego”. “Wdał się w bójkę z jakimś żołnierzem i świadomie ją przegrał. Przez to poczuł się trochę lepiej, ponieważ pobił go człowiek, którego mógłby rozłożyć jedną ręką”. “Nareszcie zrobił się jakiś wyłom w ścianie zła”. “Ktoś powinien napisać uczoną rozprawę o moralnym, fizycznym i estetycznym wpływie modelu T Forda na naród amerykański. Dwa pokolenia Amerykanów wiedziały więcej o fordowskim zaworze wlotowym niż o clitoris, o planetarnym systemie przekładni niż o planetach w ogóle”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na67 miesięcy temu

Cytaty z książki Na terenie Miltona Lumky'ego

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Na terenie Miltona Lumky'ego