Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać7
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać445
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Koniec Kalifornii

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The End of California
- Data wydania:
- 2009-07-07
- Data 1. wyd. pol.:
- 2009-07-07
- Liczba stron:
- 380
- Czas czytania
- 6 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 978-83-07-03193-4
- Tłumacz:
- Katarzyna Bieńkowska
Poruszający obraz klaustrofobicznego życia w małym miasteczku położonym w delcie Missisipi, gdzie jedynymi dostępnymi rozrywkami są plotki, alkohol i nieodpowiedzialny, graniczący z desperacją seks, a grzechy rodziców - w bezwzględny po faulknerowsku sposób - obciążają dzieci. Krytycy zwracali uwagę na głębokie zrozumienie i wyrozumiałość Yarbrough dla ludzkich słabości i namiętności, podkreślali także pewność i elegancję jego stylu, pisząc między innymi, że jest to "pisarz, który zna siłę i znaczenie niedopowiedzeń". Koniec Kalifornii to kolejna, po wydanych przez "Czytelnik" Widzialnych duchach (2003) i Jeńcach wojennych (2005),powieść Steve'a Yarbrough, współczesnego pisarza amerykańskiego, który swoją twórczość poświęca przede wszystkim Południu Stanów. Steve Yarbrough jest laureatem trzech prestiżowych nagród literackich: Mississippi Authors Award, California Book Award oraz Mississippi Institute of Arts and Letters Award. Jego prozę tłumaczono również na niderlandzki i japoński.
Kup Koniec Kalifornii w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Koniec Kalifornii
Poznaj innych czytelników
82 użytkowników ma tytuł Koniec Kalifornii na półkach głównych- Przeczytane 55
- Chcę przeczytać 27
- Posiadam 27
- 06. Sny i kamienie 1
- Biblioteka na Koszykowej 1
- Moje 1
- America, America 1
- 2000-2010 1
- 2018 1
- 2016 1
Tagi i tematy do książki Koniec Kalifornii
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Koniec Kalifornii
Czekała na niego, tam, gdzie zawsze, uśmiechnęła się i pomachała, a on wiedział, że myśli o tym, co robili ubiegłej nocy, jak wylądowali na podłodze, on leżał na plecach, ona siadła na nim okrakiem, zamknęła oczy i odrzuciła głowę do tyłu, a on wodził dłońmi po jej brzuchu, biodrach i udach, tych częściach jej ciała, których - jak wiedział - trochę się wstydziła. Nic nie mogło się równać z takim podnieceniem, myślał, machając do niej ostatni raz, zanim odjechał. Wynikało ono z kochania tego, co znajome - kochania za powodu niedoskonałości raczej, niż pomimo nich. Nie miał pojęcia, dlaczego ktokolwiek w ogóle szukał czegokolwiek innego.
Czekała na niego, tam, gdzie zawsze, uśmiechnęła się i pomachała, a on wiedział, że myśli o tym, co robili ubiegłej nocy, jak wylądowali na ...
Rozwiń ZwińLudzie pojawiają się, kiedy ich potrzebujesz.
Ludzie pojawiają się, kiedy ich potrzebujesz.
Znał wielu ludzi z Loring, którzy odwiedzali takie miasta jak Nowy Jork, San Francisco, Paryż i Londyn, ale im też nie zazdrościł. Lubił oglądać zdjęcia tych miejsc, zwłaszcza fotografie lotnicze, ale bynajmniej nie był zainteresowany wyprawianiem się tam osobiście, bo nie znosił tłumów, dużego ruchu ulicznego i wysokich cen.
Znał wielu ludzi z Loring, którzy odwiedzali takie miasta jak Nowy Jork, San Francisco, Paryż i Londyn, ale im też nie zazdrościł. Lubił ogl...
Rozwiń Zwiń






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Koniec Kalifornii
Nie jest to może arcydzieło literackie, ale na mnie zrobiło spore wrażenie.
Autor silnie zaakcentował duszną atmosferę małego miasteczka z jego wszystkimi wadami i zaletami. Sporo mamy tutaj niedopowiedzeń czy wręcz urwanych wątków, które w ostatecznym rozrachunku splatają się w sensowną całość.
Mamy tutaj dobrze sytuowaną rodzinę, która z dużego miasta w Kalifornii przeprowadza się z niewiadomego powodu do niewielkiej mieściny w Missisipi, gdzie zostaje ona poddana skrupulatnej wiwisekcji. Mroczne tajemnice wychodzą nieśpiesznie na jaw, pojawiają się starzy znajomi i wrogowie, zdrada i morderstwo.
Autor silny nacisk położył, w wiadomym tylko sobie celu, który jednak powoli odkrywa przed czytelnikiem, na jednego z bohaterów, akcentując jego niezłomną wiarę i moralność, które jednak zostają poddane nieoczekiwanej próbie. Świetnie zobrazowana kwestia ukrytego i jawnego rasizmu nadaje dodatkowego smaczku tej mini powieści.
Skojarzenia z Faulknerem są jak najbardziej na miejscu, chociaż może klasa pisarza nie ta. Mimo to uważam, że jest to dość dobra książka ukazująca mroczne zakamarki ludzkiej duszy, która może silnie zbłądzić w obliczu własnych fanatycznych przekonań.
Polecam
Nie jest to może arcydzieło literackie, ale na mnie zrobiło spore wrażenie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor silnie zaakcentował duszną atmosferę małego miasteczka z jego wszystkimi wadami i zaletami. Sporo mamy tutaj niedopowiedzeń czy wręcz urwanych wątków, które w ostatecznym rozrachunku splatają się w sensowną całość.
Mamy tutaj dobrze sytuowaną rodzinę, która z dużego miasta w Kalifornii...
Z zaskoczeniem stwierdziłem, że Autor rzeczywiście (jak w blurbie) pisze w stylu Faulknera. Świetnie oddaje duszne stosunki w prowincjonalnym mieście delty Missisipi. Gdzie każdy zna grzechy każdej rodziny do trzech pokoleń wstecz, a bezlitosny, konserwatywny baptyzm dorzuca do kotła swoje diabelskie ingrediencje. Do tego wiecznie żywe konflikty rasowe. Jedyną nadzieją wydają się młodzi bohaterowie, którzy pomimo parszywych doświadczeń, zdecydowanie czynią ten świat lepszym.
Z zaskoczeniem stwierdziłem, że Autor rzeczywiście (jak w blurbie) pisze w stylu Faulknera. Świetnie oddaje duszne stosunki w prowincjonalnym mieście delty Missisipi. Gdzie każdy zna grzechy każdej rodziny do trzech pokoleń wstecz, a bezlitosny, konserwatywny baptyzm dorzuca do kotła swoje diabelskie ingrediencje. Do tego wiecznie żywe konflikty rasowe. Jedyną nadzieją...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo podróży. Na jednokrotne przeczytanie.
Do podróży. Na jednokrotne przeczytanie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytana przez przypadek, bo znaleziona na stercie przecenionych książek w supermarkecie. Promocyjny dobrze spędzony czas. Opowieść snuta powoli, co wielu moze zniechęcić, mnie przekonała do siebie- może dobrze wpasowala się w zimowe popołudnia. Miłe choc niemiłe "przełamanie” codzienności w połowie, dodaje trochę kopa akcji. Książka o tym jak tłumione emocje, żal, złość, smutek mogą w nas drzemac i nie wiadomo kiedy obudzić się, eksplodować i nami zawładnąć; jak postępowanie naszych rodziców może mieć wpływ na nas; jak skomplikowanymi istotami jesteśmy.
Przeczytana przez przypadek, bo znaleziona na stercie przecenionych książek w supermarkecie. Promocyjny dobrze spędzony czas. Opowieść snuta powoli, co wielu moze zniechęcić, mnie przekonała do siebie- może dobrze wpasowala się w zimowe popołudnia. Miłe choc niemiłe "przełamanie” codzienności w połowie, dodaje trochę kopa akcji. Książka o tym jak tłumione emocje, żal,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPewnego upalnego dnia rodzinka Barringtonów (prawie jak Carringtonów) w składzie Pete, Angela i ich nastoletnia córka Toni, postanawia wyprowadzić się z Fresno w Kalifornii do małego miasteczka Loring w delcie Mississipi. Zapytacie po co lekarz i były futbolista przeprowadza się z Kalifornii do takiej dziury? Póki co wystarczyć wam musi odpowiedź, że tam się urodził. Zatem przyjeżdża jak gdyby nigdy nic, po kilkunastu latach nieobecności do rodzinnego domu swojej żony i postanawia zacząć wszystko od nowa. Rozpoczyna pracę w przychodni zdrowia i wraca do futbolu, tym razem jako trener pomocniczy. Gdyby jednak historia opierała się tylko na jego osobie, to umarlibyśmy z nudów. Oprócz Pete`a poznajemy jeszcze co najmniej dwóch fascynujących mężczyzn. Pierwszy to Tim Kessler – prawnik-alkoholik, ojciec nastoletniej Susan, drugi trener pomocniczy miejscowej drużyny i przy tym przyjaciel Pete`a ze szkolnych lat. Kompletnie szara i mało atrakcyjna postać. A jednak żona Pete`a widzi w nim znakomitego kochanka. Za sprawą tych dwojga pojawiają się więc w książce pierwsze, jałowe sceny stosunków seksualnych. Oprócz tych bohaterów, jest jeszcze ktoś. Alan DePoyster – pastor, właściciel sklepu spożywczego, kolejny niepozorna postać. Wydawałoby się, że to przykładny mąż i ojciec nastoletniego Masona. Autor przeznaczył mu jednak inną rolę. Alan jest ostatnim bokiem tego dziwnego męskiego trójkąta z Loring. Co łączy Pete`a , Alana i Tima? Bezpośrednio – dawna znajomość, pośrednio – seks. Żona Pete`a zdradza go z Timem. Pete sam także ją kiedyś zdradził, a przy tym w wieku 17 lat przespał się z matką Alana, za co Alan go szczerze nienawidzi. Nienawiść Alana potęguje fakt, że jego żona jako nastolatka sypiała z własnym bratem. Tak rośnie ten łańcuch wszechobecnej kopulacji. Na domiar złego w tok fabuły wkrada się zbrodnia. Kto, kogo zabił i dlaczego? Ci, którzy jeszcze są tym zainteresowani, powinni zajrzeć do książki.
Po „ Koniec Kalifornii” autorstwa Steve Yarbrougha sięgnęłam z własnej, nieprzymuszonej woli. Kompletnie nieświadoma tożsamości autora i jego dorobku literackiego, kierowałam się wyłącznie krótką charakterystyką fabuły, zamieszczoną z tyłu książki. Nie będę ukrywać, że do jej kupienia przekonał mnie małomiasteczkowy klimat, w którym bezsens miał graniczyć z beznadzieją i rzeczywiście graniczył, a przy tym obniżył jej wartość literacką przynajmniej o połowę. Mimo krótkich rozdziałów, powieść czyta się z wielki trudem. Po kilku linijkach tekstu niemal z każdej strony wieje nudą. W końcu lektura tej ksiażki sprowadza się do wyczekiwania scen seksualnych, w których mało obchodzi nas ów akt, a bardziej kto i z kim współżyje tym razem. Tak ciągnie się ta niedopracowana fabuła, aż do momentu wspomnianego już morderstwa. Kiedy tylko pojawiły się w książce pierwsze przesłanki zbrodni, miałam nadzieję, że chociaż ten wątek autor poprowadzi w niespodziewanym kierunku. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Od początku wiemy, kto zabił i dlaczego. A szukanie winnych przez miejscowego naczelnika policji Hendersona, przypomina zabawę w kotka i myszkę. Jak przystało na służby mundurowe, śledztwo prowadzi do nikąd, a winny sam oddaje się w ręce wymiaru sprawiedliwości. Żyć nie umierać. Tylko, czy aby o to chodziło?
Gdybym miała wypisać tu wszystkie wady, jakie znalazłam w tej książce, to ta opinia stałaby się równie jałowa jak recenzowany obiekt. Choć publikacja ma niewiele ponad 370 stron, to nie sposób przeczytać jej w jeden wieczór, ba nawet w tydzień. Każdy kolejny rozdział mógłby stanowić świetny lek dla ludzi cierpiących na bezsenność. I pomyśleć, że takie rzeczy pisze wykładowca Stanowego Uniwersytetu w Fresno. Mało tego, został on nawet za tę książkę wielokrotnie wyróżniony.
O gustach się nie dyskutuje, jednakowoż nie powiem, że sięgnęłabym po „Koniec Kalifornii” po raz drugi. Nie jestem na tyle masochistyczna, by katować się po raz kolejny tą wątpliwej wartości fabułą. Ale myślę, że mogę tę książkę polecić choćby jako antywzorzec lub typowy czasonieumilacz. Być może ktoś z was się skusi?
Pewnego upalnego dnia rodzinka Barringtonów (prawie jak Carringtonów) w składzie Pete, Angela i ich nastoletnia córka Toni, postanawia wyprowadzić się z Fresno w Kalifornii do małego miasteczka Loring w delcie Mississipi. Zapytacie po co lekarz i były futbolista przeprowadza się z Kalifornii do takiej dziury? Póki co wystarczyć wam musi odpowiedź, że tam się urodził. Zatem...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to