Warszawiacy jak leci. Czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Warszawie ale boicie się zapytać

Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Warszawiacy jak leci. Czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Warszawie ale boicie się zapytać w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Warszawiacy jak leci. Czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Warszawie ale boicie się zapytać

Średnia ocen
6,7 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Warszawiacy jak leci. Czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Warszawie ale boicie się zapytać

Poznaj innych czytelników

138 użytkowników ma tytuł Warszawiacy jak leci. Czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Warszawie ale boicie się zapytać na półkach głównych
  • 107
  • 31
10 użytkowników ma tytuł Warszawiacy jak leci. Czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Warszawie ale boicie się zapytać na półkach dodatkowych
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Warszawiacy jak leci. Czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Warszawie ale boicie się zapytać

Inne książki autora

Okładka książki Pomiędzy Wojtek Miłoszewski, Zygmunt Miłoszewski
Ocena 6,7
Pomiędzy Wojtek Miłoszewski, Zygmunt Miłoszewski
Okładka książki Artificium - Ilustracje Piotra Sokołowskiego Jakub Ćwiek, Sylwia Kirke Jędrzejewska, Andrzej Kwiecień, Zygmunt Miłoszewski, Marcin Mortka, Piotr Sokołowski, Agnieszka Włoka, Marta D. Woźniak, Sylwia Zimowska
Ocena 9,3
Artificium - Ilustracje Piotra Sokołowskiego Jakub Ćwiek, Sylwia Kirke Jędrzejewska, Andrzej Kwiecień, Zygmunt Miłoszewski, Marcin Mortka, Piotr Sokołowski, Agnieszka Włoka, Marta D. Woźniak, Sylwia Zimowska
Okładka książki Mierzeja 2. Ostatni przypływ Wojtek Miłoszewski, Zygmunt Miłoszewski
Ocena 6,5
Mierzeja 2. Ostatni przypływ Wojtek Miłoszewski, Zygmunt Miłoszewski
Okładka książki Utopay. Przyszłość wystawia rachunek Wojciech Chamier-Gliszczyński, Wojciech Chmielarz, Anna Cieplak, Jacek Dukaj, Paulina Hendel, Miłosz Horodyski, Grzegorz Kasdepke, Rafał Kosik, Wojciech Kuczok, Wojtek Miłoszewski, Zygmunt Miłoszewski, Daniel Odija, Łukasz Orbitowski, Mateusz Pakuła, Andrzej Pilipiuk, Grażyna Plebanek, Michał Protasiuk, Radek Rak, Anna Rozenberg, Barbara Sadurska, Magdalena Salik, Dominika Słowik, Bartosz Szczygielski, Wit Szostak, Cezary Zbierzchowski, Jakub Żulczyk
Ocena 6,3
Utopay. Przyszłość wystawia rachunek Wojciech Chamier-Gliszczyński, Wojciech Chmielarz, Anna Cieplak, Jacek Dukaj, Paulina Hendel, Miłosz Horodyski, Grzegorz Kasdepke, Rafał Kosik, Wojciech Kuczok, Wojtek Miłoszewski, Zygmunt Miłoszewski, Daniel Odija, Łukasz Orbitowski, Mateusz Pakuła, Andrzej Pilipiuk, Grażyna Plebanek, Michał Protasiuk, Radek Rak, Anna Rozenberg, Barbara Sadurska, Magdalena Salik, Dominika Słowik, Bartosz Szczygielski, Wit Szostak, Cezary Zbierzchowski, Jakub Żulczyk
Okładka książki Mierzeja Wojtek Miłoszewski, Zygmunt Miłoszewski
Ocena 5,9
Mierzeja Wojtek Miłoszewski, Zygmunt Miłoszewski
Zygmunt Miłoszewski
Zygmunt Miłoszewski
Zygmunt Miłoszewski (ur. 8 maja 1976 r. w Warszawie) – pisarz polski. Od połowy lat 90. pracuje jako dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, gdzie specjalizował się w relacjonowaniu procesów sądowych, przez kilka lat był stałym felietonistą „Metropolu”, od roku 2003 związał się z „Newsweekiem”. Debiutował w 2005 roku powieścią utrzymaną w konwencji horroru „Domofon”, po której krytycy nazwali go „polskim Stephenem Kingiem”. Niemiecki i holenderski przekład przygotowywane są na drugą połowę 2007 roku. Trwają też prace nad ekranizacją książki przez Juliusza Machulskiego. W 2006 roku wydał baśń przygodową dla dzieci „Góry Żmijowe”. Jego druga powieść „Uwikłanie” ukazała się w 2007 roku. Entuzjastyczną recenzję poświęcił jej Jerzy Pilch [1]. Miłoszewski porzucił tu horrorowy sztafaż, tworząc pełnokrwistą powieść kryminalną z bogato odmalowanym współczesnym tłem obyczajowym i błyskotliwie poprowadzoną intrygą.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Orkiestra klubu pomocnych serc, czyli monolog-wodospad Jurka Owsiaka. Rozmawia Bartłomiej Dobroczyński Bartłomiej Dobroczyński
Orkiestra klubu pomocnych serc, czyli monolog-wodospad Jurka Owsiaka. Rozmawia Bartłomiej Dobroczyński
Bartłomiej Dobroczyński
Owsiaka albo się lubi albo nie, świadomie tu nie pisze nienawidzi, bo zakładam, że nienawiść jako niezwykle silna ale negatywna emocja, nie powinna być udziałem człowieka dojrzałego i odpowiedzialnego, nie lubienie ma mniej silną konotację i powinno być do zaakceptowania dla ewentualnych adwersarzy. Wszystko, co robi Owsiak bardzo intensywnie przebija się do mediów, które nie da się ukryć, bardzo go lubią, hołdują i starają się prezentować bardzo świetlany i pełen blasku obraz, nawet jeśli czasem rzucą mimochodem jakąś krytyczną uwagę, to tylko bardziej, by mieć w ręku argument, że przecież cały czas nie chwalą. Ale rzeczywiście czynią to i wcale tego nie ukrywają. Wizja świata zaproponowana przez Owsiaka jest bowiem spójna z przekazem jaki jest głoszony w mainstremowych mediach. Stał się Jurek postacią iście na wzór średniowiecznych świętych: nietykalną i z nie podważalnym autorytetem dla kolejnych młodych pokoleń, które co roku z ogromnym entuzjazmem i wielkim poświeceniem angażują się w akcje Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy a potem uczestniczą w Przystanku Woodstock. Wszelkie glosy krytyczne względem jednej czy drugiej akcji są momentalnie wyciszane i nie dopuszcza się ich do publicznej debaty, postać twórcy Wielkiej Orkiestry musi być poza wszelkimi zastrzeżeniami nie można podważać jego działań. Jaki jednak naprawdę jest Owsiak, czy mamy do czynienia z oszołomem, wariatem, który ostatnie dwadzieścia lat swego życia poświęcił na stworzeniu w Polsce ruchu społecznego, dzięki któremu tysiące dzieci i dorosłych poprzez zakupy dokonane ze zbiórek mogło liczyć na szansę przeżycia i ratunek w szpitalach, które niedofinansowane lub na skraju bankructwa nie były w stanie w odpowiednim czasie zatroszczyć się o pacjentów, czy mamy do czynienia z niezwykle sprytnym hochsztaplerem, który bazując na ludzkiej naiwności, uczuciach i emocjach skonstruował machinę, która z jednej strony - medialnie jest przykładem akcji pełnej oddania i poświecenia, a z drugiej dała mu i jego znajomym intratne miejsce pracy, dzięki którym świetnie się w życiu urządzili zjadając profity z popularności akcji, która z założenia w intencji miała być charytatywną i w całości służyć potrzebującym. Któż lepiej odpowie na te pytania i zarzuty jak nie sam Jerzy. I tak oto dostajemy utrzymaną, w nawiązaniu do znanej piosenki The Beatlesów o sierżancie Pieprzu, będącą przeplataną nielicznymi pytaniami opowieść-monolog Jerzego, który w bardzo osobisty i szczery sposób opowiada o sobie i swoim życiu, o swoje drodze życiowej, porażkach, sukcesach. Nie ucieka przed żadnymi kłopotliwymi kwestiami, odpowiada więc na sugestie o zarabianiu na fundacji, o malwersacjach lub oszustwach, odsłania kulisy działań związanych z pracą licznych firm audytorskich sprawdzających jego działania, podkreśla, że punktem wyjścia jest zawsze z jego strony postawa zaufania do człowieka i tego zawsze sie trzymał mając w świadomości to, że mogą znaleźć się tacy, co będą chcieli go oszukać. Przyznaje się do swoich eksperymentów z narkotykami i o decyzji odrzucenia ich ze swego życia, o piciu alkoholu. Opowiada o swoich rozterkach w wierze, o spotkanych księżach, i o tym jacy się przed nim jawili, jak ich zachowanie i postawa powodowała, że jego drogi z Kościołem tak radykalnie się rozeszły. Wspomina o swoich początkach w telewizji, o programie Rób ta, co chce ta, i wymyślonym na jego potrzeby haśle, które do dzisiaj odbija mu się czkawką i ciągnie się za nim wzbudzając tak liczne negatywne oceny a jego sytuując jako propagatora nihilizmu i lewaka. Mówi o swoich podróżach po świecie, by promować Orkiestrę, ale i zdobywać potrzebne doświadczenie, o swojej fascynacji witrażami, muzyką i koncertami, które miały być dla młodych ludzi okazją do wspólnej zabawy i rozrywki. Nie ucieka również przed przyznaniem się do kontaktów z Hare Krisznowcami i do ich obecności na Przystanku, tłumacząc to nie jakimiś antykościelnymi działaniami a zwykłą formą współpracy osób, które chciały pozytywnymi hasłami wzmacniać i pokazywać bogactwo świata. I choć wywiad sięga do wielu przestrzeni i postać naszego bohatera jawi się nam w całkiem innym świetle, bo poznajemy człowieka z krwi i kości, nie wstydzącego się swoich błędów i słabości, to nie możemy zapomnieć, że to zawsze tylko jedna strona przekazu, i że w pełnej ocenie człowieka nie wystarczą jego intencje, nawet najlepsze, ale również skutki i konsekwencje jego działań. Niemniej jednak na bilans przyjdzie nam jeszcze poczekać, co nie zmienia faktu, że warto do tej lektury sięgnąć.
Antoni Leśniak - awatar Antoni Leśniak
ocenił na710 lat temu
Alan Turing. Enigma Andrew Hodges
Alan Turing. Enigma
Andrew Hodges
Książkę polecam czytelnikom zainteresowanym życiem Alana oraz faktami dotyczącymi II wojny światowej i rozpracowaniem maszyny Enigma. Tym zainteresowanym głównie biografią mówię, jak poprzednicy, że przeczytanie bardzo grubej książki, wydanej drobną czcionką z wieloma przypisami, pełnej fachowych terminów może być trudne. Historia zaczyna się krótkim rozdziałem na temat rodziców Alana Turinga, wyborów szkoły z internatem. Z okresu wczesnych lat szkolnych możemy dowiedzieć się dużo na temat prac szkolnych, które sprawiały Alanowi trudności. Już na tym etapie jego nauczyciel matematyki zauważył, że ma w klasie geniusza matematycznego. Wszystko jest wzbogacone autentycznymi notatkami nauczycieli i wychowawców w internacie. Dowiadujemy się z nich, że obawy wzbudzały antyspołeczne nastawienie Alana do rówieśników i sztuki życia. Czytelnicy, którzy obejrzeli ekranizację książki, odnajdą tutaj opis przyjaźni i fragmenty listów Alana i jego najlepszego przyjaciela Chrisa. Rozdział kończy się wyjaśnieniem jego śmierci , którego Alan do końca swojego życia będzie wspominał. Stracił swojego przyjaciela, ale zyskał serdeczną przyjaciółkę w osobie matki Chrisa. Lata studiów to nowy pokój w akademiku, nowi znajomi i nowa miłość. Osoby, które widziały film, poznają kilka ciekawostek o jego dalszym prywatnym życiu. Alan będąc młodym studentem czyta książki matematyków i poprawia swoją kondycję biegając i ćwicząc wioślarstwo. Wraz z osiągnięciem pełnoletności staje się bardziej samodzielny i niezależny. Szuka autorytetów, swojej grupy, podobnych ludzi, ale dla niektórych on sam jest zbyt zwyczajny. Poszerza swoje zainteresowania naukowe o fizykę. W nauce szuka głoszenia prawdy i samodzielnego myślenia. W kolejnych miesiącach jesteśmy świadkami pierwszych sukcesów bohatera na temat teorii prawdopodobieństwa i statystyki. Alan staje się bardziej dowcipny, pogodny i towarzyski. W jego pokoju, obok zdjęcia Christophera znajdują się czasopisma eksponujące męską urodę. Temat jego orientacji seksualnej, ostrożne próby zainicjowania kontaktów z mężczyznami zajmuje w książce dużo miejsca. Wkrótce Alan wraca do Europy i tworzy maszynę do mnożenia. Niebezpieczeństwo wybuchu wojny jest już pewne. Alan zostaje zatrudniony jako jeden z krypto analityków.
Krystian - awatar Krystian
ocenił na710 miesięcy temu
Uszczelka Andrzej Zbych
Uszczelka
Andrzej Zbych
Książka ukazała się w roku 1975. Zawiera dwa opowiadania autorstwa Andrzeja Zbycha. Pierwsze nosi tytuł "Uszczelka", a drugie "Gra". Zamieszczone w książce opowiadania są adaptacją literacką dwu scenariuszy telewizyjnych z serii filmów "Najważniejszy dzień życia", która prezentowana była na ekranach po raz pierwszy w 1974 roku. Czy udane są te opowiadania, adaptacje? W moim odczuciu i mniemaniu bardzo udane. Pierwsze ukazuje nam życie Aleksandra Sochackiego. Główny bohater zajmuje kierownicze stanowisko w jednym z dużych zakładów przemysłowych. Jego życie to praca, praca i jeszcze raz praca. Zatraca się w niej i dla niej zaniedbuje rodzinę, przyjaciół i rujnuje własne zdrowie. Opowiadanie pokazuje grozę pracoholizmu i ukazuje sposób prowadzenia państwowej firmy w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku. Dotrzymanie terminów i zrealizowanie wygórowanych planów jest okupione wieloma działaniami na granicy prawa, zdrowego rozsądku i przyzwoitości. Nasz bohater jest w takich działaniach specjalistą. Takie załatwianie spraw i rozwiązywanie w ten sposób problemów w końcu doprowadzi do wielu negatywnych skutków. W drugim opowiadaniu główną bohaterką jest starsza kobieta Melania Kicała. Postanawia wziąć udział w bardzo trudnym telewizyjnym teleturnieju "Wielka gra". Potajemnie i w ukryciu przed rodziną czyta, uczy się, zbiera informacje dotyczące mitologii greckiej i rzymskiej. Rodzina uważa babcię Melanię za osobę miłą, pomocną, uczynną lecz bez większych zdolności intelektualnych. Seniorka rodu udowadnia, że są w błędzie. Opowiadanie może motywować do działania, mówi, że nie ocenia się ludzi po pozorach i przekonuje że osoby starsze też mogą wiele mimo wszystko osiągnąć. Opowiadania oceniam bardzo dobrze i taką też ocenę wystawiam. Zasługują na nią bezwzględnie, są ciekawe i dobrze napisane. Polecam z całą pewnością i z całą mocą.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na78 lat temu
Strawiński. Geniusz muzyki i mistrz wizerunku Charles M. Joseph
Strawiński. Geniusz muzyki i mistrz wizerunku
Charles M. Joseph
Książka autorstwa Charlesa M. Josepha nie jest typową biografią Igora Strawińskiego. To raczej studium zachowań kompozytora w relacjach z otoczeniem, opinią publiczną, współpracownikami i partnerami biznesowymi, jakimi dla twórcy byli wszyscy ci, którzy zamawiali u niego kompozycje. „Strawiński. Geniusz muzyki i mistrz wizerunku” odkrywa przed czytelnikami tę ciemniejszą stronę artysty – człowieka, dla którego sława była orężem, kiedy chciał się na kimś zemścić (s. 29),zmienność poglądów na tematy religii nie stanowiła żadnego problemu (s. 129),a warunkiem wykorzystania wizerunku była tylko odpowiednia cena (s. 269). Szczególnie ciekawy wydaje się rozdział poświęcony związkom Strawińskiego z Hollywood. Kompozytor z całych sił pragnął zagościć w świadomości odbiorcy właśnie poprzez filmowy nośnik sygnowany logiem Fabryki Snów. Na drodze do bogactwa stanął jednak charakter twórcy, który nie dał narzucić sobie amerykańskiej komercyjnej wizji i za wszelką cenę forsował własne pomysły na muzykę oraz proces jej tworzenia. Nie podobało się to producentom, którzy woleli stawiać na Coplanda, Gershwina i Bernsteina, a więc osoby bardziej elastyczne i podatne na sugestie tych, którzy za ich prace płacili. Jak wywnioskować można z narracji prowadzonej przez autora, który przywołuje cytat z Nadii Boulanger, „osobowość Strawińskiego jest tak silna, że gdy coś podniesie, nie widać przedmiotu lecz rękę, która go trzyma” (s. 24). Joseph w swojej książce w dużym stopniu opiera się na archiwaliach zgromadzonych w Bazylei. Zbiór, który na mocy postanowienia nowojorskiego sądu trafił do Paula Sachera Stiftunga, jest tym, co pozostało po Strawińskim. Sądowa batalia trwała ponad dziesięć lat, jednak ostatecznie całość materiałów (księgozbiór, rękopisy, korespondencja, notatki itp.) trafiła w ręce dyrygenta i filantropa, prywatnie przyjaciela Strawińskiego. Do tego wszystkiego dołożyć należy zapiski z rozmów przeprowadzonych z synem muzyka, Sulimą (autor poznał profesora Sulimę w czasie studiów w katedrze fortepianu na University of Illinois, później pozostawał z nim w bliższym kontakcie przez około dwie dekady),z który z kolei możemy poznać Strawińskiego jako ojca i męża. Bogaty materiał źródłowy niewątpliwie pomógł w stworzeniu ciekawej książki, z kart której składamy element po elemencie portret psychologiczny Igora Strawińskiego – pełnego sprzeczności, niedopowiedzeń i niekiedy chaosu, a więc cech, które pozbawione są jego muzyczne dzieła. Być może najlepszym podsumowaniem życia i zachowania Strawińskiego będą słowa Gustava Flauberta, który powiedział: „Uważam, że życie człowieka powinno dzielić się na dwie części – powinien żyć jak mieszczanin, a myśleć jak półbóg” (s. 35). Owo filisterskie zakłamanie widoczne jest w postępowaniu twórcy i jego relacjach z otoczeniem. Półboska część ujawnia się natomiast w muzyce. (tekst z mojego blogu axunarts.wordpress.com)
Mateusz - awatar Mateusz
ocenił na610 lat temu
Kaczor po pekińsku Jacek Pałasiński
Kaczor po pekińsku
Jacek Pałasiński
Autor mimo że za Horacym uważa iż "Niebo, nie duszę zmieniają ci, co po morzach pływają" rusza w podróż po "azjatyckich tygrysach", krajach, które ostatnio rozwijają się gospodarczo w bardzo dużym tempie. Opisuje to w kilku relacjach: -W szponach dobrobytu (o Singapurze) -Piętno (o Wietnamie) -Świat bez nas (o Chinach) -Pobojowisko (o Indiach) OPIS "POBOJOWISKA" (O INDIACH) Motto: "Jednemu Allah daje pożywienie, innemu apetyt" (Mahomet) Autor pisze o skoku w rozwoju Indii, o Bangalore, które staje się jednym z światowych centrów informatycznych, opisuje swoje wrażenia z Delhi, piekła Mumbaju (jak pisze),czy Goa. J.P. rozbija mit pomnika miłości Tadź Mahal wspominając o Szachdżahanie jako erotomanie, wspomina jego relacje z synem, który go uwięził, z Aurangzebem. W książce przedstawiono trochę informacji na temat hinduizmu, podziału życia na 4 fazy i odpowiadające im cele życia (artha, kama,dharma i moksza). Autor pisze też o pojęciu karmy i ahimsy. Czytałam tę książkę w Szczawnicy. Wokół mnie biel śniegu, który (jak pisze Dostojewski) przykrywa wszystek brud świata, a tu upał, pył, pot i smród. Nieraz czytałam o Indiach atakujących ostrymi zapachami nasze nosy, ale Pałasiński czuje ten smród i brud szczególnie dotkliwie. I oddaje to w swoim reportażu powtarzając za Gandhim: "Trzeba dbać o siebie, bo upał, wilgoć i kurz chcą nas pożreć". W jego reportażu uderzyło mnie też odbrązawianie mitu. J.P. łączy tu podziw dla piękna Taj Mahal, hymn pochwalny miłości do kobiety po stracie której ktoś osiwiał i przez 20 lat obciążał budżet kraju budując dla jej rozłożonego już ciała grobowiec. Jednocześnie jednak zażywając rozkoszy z innymi kobietami. Z radością też czytałam jako indofanka o przyszłości Indii, którym przepowiada się w najbliższym czasie miejsce trzeciego mocarstwa w świecie, o prących do przodu młodych (50% z ponad miliarda ludzi ma mniej niż 20 lat),spragnionych wykształcenia, szalejących w informatyce. Przyjemność mi sprawiały częste cytaty (też lubię cytować mądrzejszych od siebie) , np. z Platona to prowokacyjnego: "Dobrzy to ci, którzy zadowalają się marzeniem o tym, co źli naprawdę robią", to bliskiego mi duchem "Lepiej być krzywdzonym niż krzywdzić". Dziwiły pomyłki typu - niedotykalni nazywani przez Gandhiego dziećmi słońca (wg mnie haridżanie to dzieci Boga); dziś się używa częściej słowa dalici (tj. uciśnieni). Zastanowiło zadane przez autora pytanie: czy my, Zachód możemy swoją butą "białych" zrazić Indie i resztę Azji podobnie, jak udało nam się doprowadzić do wojny cywilizacji między Zachodem a światem arabskim? Oczywiście, ta książka to relacja z podróży po kilku azjatyckich krajach. Te sobie doczytajcie, bo ja zdążyłam się zanurzyć tylko w rozdziale o Indiach. Kopiuję tu moją opinię z blogu Zahry valley-of-dance i z mojej strony nietylkoindie.pl
Tamanna - awatar Tamanna
oceniła na612 lat temu
Czas Piotr Ibrahim Kalwas
Czas
Piotr Ibrahim Kalwas
Mocna krytyka Kościoła katolickiego. Apologia islamu, ale tego, który nie ma nic wspólnego z fanatycznym fundamentalizmem. A jest taki? - ktoś zapyta. Odpowiem: - A jak wyglądałaby historia katolicyzmu opisująca wyłącznie: krucjaty, nienawiść do innowierców i „braci odłączonych” antysemityzm, sojusz z każdą władzą, także zaborczą, służący analfabetyzmowi zakaz samodzielnego czytania Biblii, sprzeciw wobec przeszczepów, nakaz „przyjmowania bólu dla Jezusa” narzucony przez zaburzoną świętą, sprzęgniecie religii z nacjonalizmem, obsesję na tle seksualności, księży-donosicieli UB i księży pedofilów, pazerność na mamonę towarzyszącą ostentacyjnej wystawności, nienawiść do osób kochających inaczej oraz do UE, wspólne ideały z czarcim patriarchą Cyrylem, całkowity zakaz aborcji, a to wszystko pod znakiem wrogości do tego „co nie nasze”, podlane sosem z Torunia rodem… Warto zatem choćby od Kalwasa dowiedzieć się o złotym wieku islamu w czasach al-Andaluz, gdy najwięksi mędrcy chrześcijaństwa jeździli po nauki do arabskich akademii w dzisiejszej Hiszpanii; ze normalny islam zawsze szanował „wyznawców Księgi”- czyli żydów i chrześcijan, bynajmniej ich nie prześladując, tak jak niedouczki uważają; że nasza cywilizacja ma źródła także na ternach dzisiejszej Etiopii, gdzie powstało państwo chrześcijańskie, a gdzie dziś wspaniałe klasztory sprzed setek lat, które Autor odwiedza… I tak można by długo. Pytanie tylko po co, skoro nikt jeszcze nie przekonał (i nie przekona) do czegokolwiek kogokolwiek nieprzekonanego. Ale i przeciwnie: nie zraził do czegoś zawołanego tego czegoś stronnika. I tak samo Kalwas: nie zamierza nikogo do niczego przekonywać. Po prostu spisuje to co przeżył, co widział, czego się dowiedział..
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na64 lata temu

Cytaty z książki Warszawiacy jak leci. Czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Warszawie ale boicie się zapytać