Z PUDŁA WYGRZEBANE, CZ XXII
Dzis po 12 latach od jego wydania sięgam po komiks, którego ukazanie sie na naszym rynku niezmiernie mnie swego czasu cieszyło. "Lobo: Śmierć i podatki", bo o nim mowa, to dzieło, które w kręgach fanów szalonego rzeźnika od zawsze cieszyło się popularnością i kultowością. Jak przeszło próbę czasu?
Lobo po raz kolejny wikła sie w problemy. Oto jego przyjaciółka Ramona, u której ma zaciągnięty dług wdzięcznści, potrzebuje jego pomocy. Jej kochanek bowiem uciekł z ponad 6 milionami kredytek a u niej zjawił się fiskus z żądaniem zapłaty 2 milionwó podatków. Jesli tego nie zrobi, zostanie uśmiercona, jej ciało sprzedane a dług rozłożony na najbliższych. Lobo wyrusza więc odnaleźć jej byłego, a za nim rusza agent Międzygwiezdnego Kartelu Skarbowego, którego moca jest to, ze nikt nie może go dotknąć, a także pracownik drogówki, który chce odzyskać należność za niezapłacone mandaty...
Tylko jakie sznse na zwycięzstwo ma nasz Lobo skoro Skarbówka, jesli nawet Ramona by spłaciła dług, nie zamierza darowac jej życia?
Po scenariuszu Keitha Giffena, twórcy Lobo, spodziewałem się wiele, ale kiedy zacząłem lekturę byłęm rozczarowany. Owszem humor, akcja, krwe, wszytsko było na swoim miejscu, ale brakowało tego czegoś ponad. Tej satyry, z której Giffen zasłynął. Czasem trafiały sie przebłyski inwencji, ale na krótko. Dopóki komiks nie wszedł w decydującą fazę, czyli 4 część. Wszytsko nagle nabrało tempa, cynizmu, satyry, czrnego humoru i nawet tego czegoś, za co Lobo sie ceni na tle innych historii obrazkowych. I gdyby nie ona, byłoby tylko 5 gwiazdek (choć ta 6 jest tu nieco naciągana).
Nieźle prezentują sie równiez rysunki Horleya, człowiek, który zachwyci nas później planszami do "Lobo: Wyzwolony", a który na razie tworząc komiks bez włsnych kolorów, nie wybija się ponad resztę rzemieślników z DC.
Konkluzja jest przewidywalna. Pomimo kultowości, Śmierc i podatki nie powalają na kolna, ale też i nie rozczarowują tak zupełnie, więc czemu się z nimi nie zapoznać? Szczególnie, że TM-Semic, co żadkie, dorzucił na końcu galerię okładek i pełnoformatowe rysunki wielu znanych z Lobo twórców.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Batman/Judge Dredd: Sąd nad Gotham
W Gotham zjawia się Judge Death, gdzie natychmiast zaczyna zabijać każdego, kto się napatoczy. Powstrzymuje go Batman i przypadkiem przenosi się do Mega-City I. Tam wdaje się w bójkę z Sędzią Dreddem a następnie wraz telepatką Judge Anderson wraca do Gotham. W jego mieście tymczasem Judge Death znalazł sobie nowe ciało i nawiązał współpracę z mistrzem strachu Scarecrow. Ścigając zarówno Judge Death jak i Batmana do Gotham przybywa także Judge Dredd.
Każdy z bohaterów jest mniej lub bardziej odmóżdżony i działa tylko dla zasady. Judge Death zabija jak leci, Paskudna Maszyna uderza każdego z główki, Judge Dredd chce każdego aresztować. Ich wypowiedzi są równie prymitywne jak zachowania. Opowieść niczym nie zaskakuje i trudno się przy niej dobrze bawić, jeśli ma się choćby najmniejsze wymagania.
Zupełnie inaczej prezentuje się warstwa ilustracyjna, która podnosi wartość komiksu o kilka poziomów. Bisley to artysta oryginalny i jest tutaj w dobrej formie (choć nie każdemu jego styl może się podobać). Eksperymentuje z bryłą i konturem nadając postaciom wyrazisty efekt przestrzenny. Niestety oprócz szczegółów, które wyglądają genialnie są też takie, które się nie sprawdzają. Kobiety nie wypadają zbyt urodziwie, w zasadzie brak drugiego planu a jeśli pojawia się Gotham to nie da się go rozpoznać (a nawet odróżnić od futurystycznego Mega-City I).
Dzieło zasłynęło również z tego powodu iż to chyba jedyny komiks wydany przez TM-SEMIC tak elegancko na grubym śliskim papierze.
W Gotham zjawia się Judge Death, gdzie natychmiast zaczyna zabijać każdego, kto się napatoczy. Powstrzymuje go Batman i przypadkiem przenosi się do Mega-City I. Tam wdaje się w bójkę z Sędzią Dreddem a następnie wraz telepatką Judge Anderson wraca do Gotham. W jego mieście tymczasem Judge Death znalazł sobie nowe ciało i nawiązał współpracę z mistrzem strachu Scarecrow....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie byłam pewna, co powinnam sądzić po pierwszym spojrzeniu na ten komiks, ale okazał się być całkiem dobry. Mogę powiedzieć, że nawet bardzo dobry.
Osobiście lubię trochę psychiczne rzeczy, tematy, refleksje... takie, które zostawiają dużo do własnej interpretacji.
Rysunki w tym dziele różnią się całkowicie od tych, które znam z innych komiksów, ale nie oznacza to, że są gorsze. Podoba mi się sposób, w jakim zostały przedstawione poszczególne postacie.
Czytałam komiks po angielsku, znalazłam taki w swojej bibliotece i muszę przyznać, że było trochę ciężko, ponieważ autorzy zastosowali tu mnóstwo skrótów i slangu.
Ogólnie bardzo mi się podobał i mogę spokojnie polecić.
Nie byłam pewna, co powinnam sądzić po pierwszym spojrzeniu na ten komiks, ale okazał się być całkiem dobry. Mogę powiedzieć, że nawet bardzo dobry.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsobiście lubię trochę psychiczne rzeczy, tematy, refleksje... takie, które zostawiają dużo do własnej interpretacji.
Rysunki w tym dziele różnią się całkowicie od tych, które znam z innych komiksów, ale nie oznacza to, że są...
W Gtoham zjawia się dziwaczny JudgeDeath. Piekielna istota wymierzająca własną, chora sprawiedliwość. Gdy w wyniku starcia z Batmanem traci ciało, wraca do swego wymiaru. Batman przypadkiem trafia tam za nią. Na jego drodze staje Sędzia Dredd, obrońca Mega City I, i zunając go za wroga, zamyka w więzieniu. Uratowany przez pomocnicę Dredda Batman staje do walki z Deathem i Scarecrrowem, która ma miejsce w Gotham…
I znów oceniam dzieło z listy 10 najlepszych wydanych w Polsce Batmanów. Tym razem dzieło z miejsca 3, przez wielu uznawane za najlepszy TM-Semicowy komiks z nietoperzem. I choć do scenariusza mam spore zastrzeżenia, to grafika po prostu mnie urzekła.
Fabuła w tym komiksie to coś, co zasługuje na ocenę ledwie 5 gwizdek. Scenariusz to sztampowy crossover, w którym nie dzieje się nic zaskakującego, emocjonującego czy ciekawego. Ot kolejna seria walk aż do przewidywalnego do bólu finału, w którym dobro, jak wiadomo od pierwszej strony, zwycięża. Nie wiem, czy twórca chciał zrobić historię tą na poważnie, czy raczej jako pastisz, nie mniej nie wyszło mu ani to ani to.
Inną sprawą są za to rewelacyjne rysunki Bisleya. Perełka, która bije na głowę jego dokonania znane z Lobo. Szczegółowe, realistyczne, ale i komiksowe, miejscami proste… Urzekające to odpowiedni na nie przymiotnik. Zupełnie jakbym oglądał malowidła, a nie grafikę komiksową.
Tak więc wniosek jest prosty: komiksu czytać raczej nie warto, ale obejrzeć, to już inna sprawa.
W Gtoham zjawia się dziwaczny JudgeDeath. Piekielna istota wymierzająca własną, chora sprawiedliwość. Gdy w wyniku starcia z Batmanem traci ciało, wraca do swego wymiaru. Batman przypadkiem trafia tam za nią. Na jego drodze staje Sędzia Dredd, obrońca Mega City I, i zunając go za wroga, zamyka w więzieniu. Uratowany przez pomocnicę Dredda Batman staje do walki z Deathem i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAbsolutnie genialna oprawa graficzna wg mnie czyni z tego komiksu arcydzieło. Simon Bisley znakomicie łączy tutaj różne techniki malarskie. Pomimo tego, że fabuła jest dość banalna i głupkowata, może rozśmieszyć, a dzięki niesamowitym ilustracjom Bisleya wykreowany świat może wciągnąć czytelnika. Komiks celowo zrobiony jest w takiej konwencji i pod tym względem należy traktować go z przymrużeniem oka. Poza tym jest to najlepiej wydany komiks w historii wydawnictwa TM-Semic.
Absolutnie genialna oprawa graficzna wg mnie czyni z tego komiksu arcydzieło. Simon Bisley znakomicie łączy tutaj różne techniki malarskie. Pomimo tego, że fabuła jest dość banalna i głupkowata, może rozśmieszyć, a dzięki niesamowitym ilustracjom Bisleya wykreowany świat może wciągnąć czytelnika. Komiks celowo zrobiony jest w takiej konwencji i pod tym względem należy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHa! Bisley Batman, sędziowie - akcja, akcja i jeszcze raz akcja, humor, genialne grafiki wprost do powieszenia na ścianie i nawet całkiem niezłe polskie wydanie.
Ha! Bisley Batman, sędziowie - akcja, akcja i jeszcze raz akcja, humor, genialne grafiki wprost do powieszenia na ścianie i nawet całkiem niezłe polskie wydanie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to