-
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać7 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać445 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Cytaty z tagiem "tsunami" [12]
Kataklizm, który dotyczy nas z bliska, Luca nazywa laboratorium serca. Bo pokazuje, co w życiu jest naprawdę ważne. Nie pamiętasz dnia, w którym tsunami pogrążyło Japonię, ale pamiętasz, co robiłeś, kiedy powódź zalała ci podwórko.
Wszystkie serca pękły i wszystkie lustra rozbiły się tego dnia, kiedy Elsa się urodziła. Rozbiły się z taką siłą, ze ich fragmenty rozproszyły się po całym świecie. Nieprawdopodobne katastrofy wyzwalają w ludziach najbardziej nieprawdopodobne rzeczy - nieprawdopodobny smutek i nieprawdopodobną odwagę. Więcej śmierci niż jakikolwiek ludzki mózg może ogarnąć. Dwóch chłopców, którzy wynoszą swoją mamę w bezpieczne miejsce i wracają po tatę. Wracają do fali. Bo żadna rodzina nie zostawi swojego członka samego. I potem właśnie to zrobili. Zostawili ją samą.
Wszystkie lustra rozbiły się tego dnia i wszystkie serca tego dnia pękły. Pękły tak, że było to słychać z odległości wielu tysięcy kilometrów.
Mieszkaliśmy w Wałbrzychu na Podzamczu w gigantycznym, długim bloku, który kiedyś niczego mi nie przypominał, po prostu wchodziłam, wychodziłam, żyłam. Ale kiedy po latach zobaczyłam w telewizji falę tsunami, zaczął mi si kojarzyć z morderczo spiętrzoną wodą. Mieszkaliśmy w skamieniałym tsunami. Biedne, małe małże.
- Przestań ją wkurzać - syknęła Łupkowi do ucha Tsunami, kiedy szli za Nieboskrzydłą.
- Ja? - spytał szczerze zdumiony. - A co ja takiego zrobiłem?
- Ech, ty przystojny tumanie - westchnęła czule. - Później ci wytłumaczę.
- O czym my mówimy? - spytał Łupek.
- O tobie, gigantyczny pacanie - powiedziała Tsunami, szturchając go łapą.
- Glorio! - zawołał Łupek. - Ty nie śpisz!
- Oczywiście, że nie! - Zapłonęła gniewem, szarpiąc za łańcuchy Tsunami. - Nie zorientowałeś się, że udaję? Czekałam na właściwy moment, żeby coś zrobić. Naprawdę myślałeś, że przez cały ten czas spałam?
- Ehm...
- Wyglądałaś całkiem przekonująco - wtrąciła Tsunami.
- Och, pięknie. Po raz pierwszy w życiu udaję leniwą, bo za takich uważa się wszystkich Deszczoskrzydłych, a wy w to wierzycie. Cieszę się, że przyjaciele tak we mnie wierzą.
Niech coś się stanie, spadnie na nas samolot, uderzy fala tsunami, ziemia pęknie i pochłonie dwoje bezwartościowych ludzi. Albo niech ktoś nam wreszcie pomoże.
Świat nigdy nie wiedział tak dużo o sobie samym i o swojej naturze, ale cała ta wiedza do niczego mu nie służy. Zawsze zdarzało się tsunami. (…) Człowiek używa zasłon dymnych i eufemizmów, żeby zaprzeczyć istnieniu prawa natury. I zanegować charakterystyczną dla siebie podłość. A każde przebudzenie kosztuje go dwieście ludzkich istnień w spadającym samolocie, albo dwieście tysięcy zabitych wskutek tsunami, albo milion – w wojnie domowej.
Na miejscu czekał już stos ciał, z początku patolodzy musieli codziennie zająć się 500 z nich. Pracowali na sali gimnastycznej za parawanem, na zsuniętych stołach do ping-ponga. Na ścianie wisiały schematy ze szkieletami człowieka i psa, by mogli je porównać w razie wątpliwości. Brakowało prądu i wody - czerpali ją z basenu obok. Szybko skończyły się specjalne czarne worki na ciała, używali więc zwykłych, czasem za krótkich; kończyny wystawały na zewnątrz”.
Tsunami uwielbiała Łupka, kiedy tak się gorączkował. Uwielbiała też to, że potrzebował całego dnia, żeby dotarło do niego, że Królestwo Morza znajduje się pod wodą.