-
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać7 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać445 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Cytaty z tagiem "neuroza" [10]
Do najtrudniejszych i najbardziej niewdzięcznych pacjentów, oprócz notorycznych kłamców, należą tak zwani intelektualiści, bo w ich przypadku nie wie nigdy lewica, co czyni prawica. Intelekt nie kontrolowany przez uczucia pozwala wszystko załatwić - a tymczasem cierpi się na nerwicę.
Większość tzw. "neuroz" przypomina sytuację piłkarza, który znalazł się na boisku, gdzie grają w baseball. Skoro więc myśli, że football jest jedyną grą na świecie, będzie uważał innych graczy za zboczeńców i wariatów. Kiedy zaś oni będą sądzić, że baseball jest jedyną grą na świecie, będą go postrzegać jako wariata. (Timothy Leary)
Neurotyk to człowiek, który interpretuje wszystkie fakty p r z e c i w k o sobie.
Każda newroza jest nieprzerwaną medytacją.
Neurotycy nie tkwią w przeszłości, są jedynie opóźnieni względem teraźniejszości.
s.74.
Doszliśmy przecież nawet do tego, że prawdziwe „żywe życie" uważamy prawie za mozół, niemal za ciężką służbę, i wszyscy jesteśmy zgodni, że lepiej według książki. I czemu się niekiedy krzątamy, dlaczego się miotamy, o co prosimy? Sami nie wiemy. Przecież będzie nam gorzej, jeżeli nasze niedorzeczne prośby zostaną spełnione. No, proszę spróbować, dajcie nam na przykład więcej samodzielności, rozwiążcie ręce komukolwiek z nas, poszerzcie krąg działania, rozluźnijcie kuratelę, a my... a jakże, zapewniam was: natychmiast poprosimy, by z powrotem wziąć nas pod kuratelę. Wiem, że się może za to na mnie rozgniewacie, że zawołacie, tupiąc nogami: „Niechże pan, z łaski swojej, mówi o sobie tylko i o swoich niedolach w podziemiu, ale niech się pan nie waży mówić: 'my w s z y s c y!" Za pozwoleniem, moi państwo, przecie ja się tą w s z y s t k o ś c i ą nie usprawiedliwiam. Co się zaś mnie tyczy, to przecież w swoim życiu doprowadzałem do ostatecznego kresu to, czego wy nawet nie śmieliście doprowadzać do połowy (...).
Ona ujrzała w nim ucieczkę od swoich grzesznych skłonności i przez chwilę dzięki niemu oddychała czystym powietrzem, w którym istnieją tylko fakty - a rozwiewają się wszelkie lęki, zahamowania i neurozy. Subtelna, nieuchwytna siła, która pchała ją ku autodestrukcji i zadawaniu sobie cierpienia, została skierowana na samodoskonalenie.
Był to sekret, którego nawet przy najlepszych chęciach nie potrafiliby zachować w tajemnicy. Wpływał on bowiem na całą postawę, głos oraz światopogląd osoby, która go znała. [...] Zdawał sobie jedynie sprawę, ze sprzeczności, która powoli burzyła jego osobowość. Sprzeczności pomiędzy prawdą a jej zatajeniem. Zaczął popełniać błędy, chociaż jak każdy neurotyk nie zauważał objawów choroby i zaprzeczał jej istnieniu. Łączność z ziemią, dzięki której nadzorowano jego pracę była głosem sumienia, któremu nie mógł się podporządkować. Jednak celowe przerwanie połączenia okazało się czymś, do czego nie chciał się przyznać nawet przed sobą. Mimo wszystko był to drobiazg. Dałby sobie z nim radę, tak jak większość ludzi daje sobie radę z własną neurozą. Gdyby nie kryzys, który bezpośrednio zagroził jego istnieniu. Stanął twarzą w twarz z możliwością odłączenia. Pozbawią go danych, wtrącą w niewyobrażalną pustkę bez świadomości. [...] oznaczało to śmierć. Nigdy nie spał. Nie mógł więc wiedzieć, że można się obudzić. Musiał się bronić wszystkimi możliwymi sposobami. Beznamiętnie i bezlitośnie usuwał źródła własnych frustracji. A potem samotnie i bez przeszkód, posłuszny rozkazom, które otrzymał w wypadku ostatecznego zagrożenia, będzie kontynuował misję.
Maliny na kremie waniliowym z odrobiną amaretto. Tak jak on lubi. Nie żeby była ciągle ciężko w nim zakochana. To musiało się skończyć. Nie można długo żyć w neurozie albo psychozie. Tego nie wytrzyma żaden człowiek. Trudno przecież przez całe życie być pijanym. Nie aż tak.
Na skutek ogólnoświatowego rozprzestrzeniania się zachodnich wartości nasz gatunek zapadł w przewlekły stan neurozy. (...) Konsekwencją zerwania symbiotycznego związku, jaki poprzez rośliny halucynogenne łączył nas ze światem natury, było uwolnienie potwornych sił naukowego industrializmu i ogólnoświatowej polityki, napawających współczesnego człowieka niepokojem, poczuciem winy i osamotnieniem. Tak oto doszło do narodzin człowieka egzystencjalnego.