Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów

Okładka książki Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów autora Robert Anton Wilson, 8388922076
Okładka książki Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów
Robert Anton Wilson Wydawnictwo: Okultura Seria: Transgresje filozofia, etyka
286 str. 4 godz. 46 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Seria:
Transgresje
Tytuł oryginału:
Cosmic Trigger I, Final Secret of the Illuminati
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
286
Czas czytania
4 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
8388922076
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów

Średnia ocen
7,6 / 10
139 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów

avatar
745
409

Na półkach: , ,

Nie wiem co myśleć o tej pozycji. Na pewno jest świetnie napisana. Czyta się przyjemnie, wciąga ale...jest szalona. Kosmici spotykani nagminnie przez autora, cywilizacja z Syriusza, światy równoległe, wróżenie - tego jest po prostu za dużo. Fakt, autor na wstępie zaznacza, że przedstawi różne punkty widzenia, tylko że...chyba nie tego się spodziewałam.
To jest stara pozycja, z lat 70-tych. Jest w niej wiele przewidywań, które się nie sprawdziły przez co książka bardzo traci na wiarygodności. Dodatkowo wiele z doświadczeń spowodowanych było trawą, LSD i peyotlem - no jakoś nie mam do tych przeżyć zaufania.
To oczywiście moje zdanie i moje wątpliwości, można podejść do tej pozycji w inny sposób - z pełnym kredytem zaufania. Nie żałuję spędzonego z nią czasu. Jak już wspomniałam jest świetnie napisana, autor znał bądź korespondował z ludźmi dla mnie bardzo ciekawymi jak Dick czy Huxley. Oni też byli szaleni :)

Nie wiem co myśleć o tej pozycji. Na pewno jest świetnie napisana. Czyta się przyjemnie, wciąga ale...jest szalona. Kosmici spotykani nagminnie przez autora, cywilizacja z Syriusza, światy równoległe, wróżenie - tego jest po prostu za dużo. Fakt, autor na wstępie zaznacza, że przedstawi różne punkty widzenia, tylko że...chyba nie tego się spodziewałam.
To jest stara...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
120
7

Na półkach: , ,

Jak ja tego człowieka uwielbiam :) 23/10.

Jak ja tego człowieka uwielbiam :) 23/10.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
11
10

Na półkach: ,

2/10 jak dla mnie. Jedyne co można zaliczyć tu na plus to kilka ciekawych rozkmin zadanych przez autora, który jest całkiem inteligentny i z wyobraźnią. Wszystko jednak podszyte jest tu ezoteryką i okultyzmem. Każde słowo autora jest ekstremalnie subiektywne, poglądy i przekonania w całości zastępują autorowi fakty. Sceptycyzm naukowy również jest czymś całkowicie obcym dla autora. Książka wyraźnie wpisuje się w nurt dzieł pseudonaukowych, jest wręcz książkowym przykładem takiego dzieła. Kilka zarzutów przytoczonych na początku przez autora wobec niego samego zostaje przez niego oczywiście zaatakowanych. Pozycja godna polecenia zarówno dla "psychonautów" czy innych entuzjastów odurzania się (z resztą sam autor nie kryje pozytywnego do dragów podejścia, co mówi samo za siebie) jak i osób pragnących pogłębić i zaostrzyć swoje zaburzenia psychiczne.

2/10 jak dla mnie. Jedyne co można zaliczyć tu na plus to kilka ciekawych rozkmin zadanych przez autora, który jest całkiem inteligentny i z wyobraźnią. Wszystko jednak podszyte jest tu ezoteryką i okultyzmem. Każde słowo autora jest ekstremalnie subiektywne, poglądy i przekonania w całości zastępują autorowi fakty. Sceptycyzm naukowy również jest czymś całkowicie obcym dla...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

523 użytkowników ma tytuł Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów na półkach głównych
  • 326
  • 186
  • 11
96 użytkowników ma tytuł Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów na półkach dodatkowych
  • 67
  • 12
  • 6
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów

Inne książki autora

Robert Anton Wilson
Robert Anton Wilson
Robert Anton Wilson (w skrócie: RAW): pisarz, futurolog, filozof, komik i libertarianin. Jego najsłynniejsze dzieło, trylogia Illuminatus! (1975),napisana wspólnie z Robertem Shea, w humorystyczny sposób zajmuje się amerykańską paranoją na temat teorii spiskowych. Te książki są mieszaniną prawdziwych informacji i fikcji, która ma wciągnąć czytelnika w coś, co Wilson nazwał Operacją Pieprzenia Mózgu (Operation Mindfuck). Większość dziwacznych informacji pochodzi z listów nadesłanych do magazynu Playboy w czasie gdy Wilson i Shea pracowali jako redaktorzy Forum Playboya. Książkę reklamowano jako Baśń dla paranoików. Mimo że dwójka autorów nigdy już nie współpracowała ze sobą na taką skalę, Wilson kontynuował badanie tematyki z trylogii Illuminatus! przez całą swoją pisarską karierę.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Oko w piramidzie Robert Anton Wilson
Oko w piramidzie
Robert Anton Wilson Robert Shea
Rzadko czytam belerystyke ale z racji bycia fanem Roberta Anotona Wilsona i wszystkich jego książek biograficzno-filozoficzno-ezoterycznych postanowiłem sięgnąć po jego trylogie Illuminatus, którą czesto wspomina w innych swoich pozycjach. Specjalne podziękowania dla żony która z okazji świąt zdobyła dla mnie całą trylogię, co nie jest już takie proste bo w necie na rynku wtórnym wisi dosłownie po kilka egzemplarzy.  Jak wspomniałem "oko w piramidzie" jest pierwszą częścią większej trylogii. Gdybym miał opisać ją jedynym słowem byloby to bez wątpienia: chaos. Gdybym miał dwoma napisałbym: totalny chaos. Widać od razu że autorytetem literackim autora (autorów?) był James Joyce. Ksiażka napisana jest w sposób całkowicie asynchroniczny, posiada kilku jak nie kilkunastu głównych bohaterów (w tym jeden z nich jest delfinem),dzieje się w kilkunastu różnych miejscach (w tym na Atlantydzie),opisywane wydarzenia mają miejsce na przestrzeni 1000 lat a narracja przeskakuje często z pierwszej na trzecioosobową. Na plus to, że chociaż tutaj mamy wyraźnie zarysowaną główną oś fabularną czyli starcie między mitycznymi Illuminatami, którzy dążą do przejęcia władzy nad światem a zakonem Dyskordian który ma za zadanie ich powstrzymać. Nie są to oczywiście jedyne grupy występujące w książce, tutaj jest absolutnie wszystko: wspomniani wyżej iluminaci, masoni, księża, sataniniści, anarchiści, kapitaliści, narkomani, przestępcy, protestujący studenci, poeci, płatni zabójcy i morświny. Bardzo ciekawym zabiegiem w tym całym literackim sosie jest całkowite wymieszanie autentycznych faktów historycznych (zamach na Kennedy'ego, powstanie niektorych grup, wydarzenia z USA, osoby historyczne) z totalnie odjechanymi teoriami spiskowymi wymyślonymi przez autorów. Przez całą książke nie idzie się połapać bez sprawdzania która część jest prawdziwa a która nie (w myśl zasady "wszystko jest prawdziwe, nic nie jest prawdziwe" Mimo że po pierwszych stronach spodziewałem się że będzie to niesamowita mordęga, ale książka wciąga i łyknąłem całość w 3 wieczory. Z chęcią sięgne po nastepną częśc, ktora już na mnie czeka
mortis - awatar mortis
ocenił na83 miesiące temu
Psychologia kwantowa Robert Anton Wilson
Psychologia kwantowa
Robert Anton Wilson
Wyjaśnię tytuł. Użycie tutaj terminu kwantowa nawiązując do wniosków z eksperymentów natury fizycznej ma tutaj jedno główne zadanie. Sugeruje Tobie i właściwie... cała książka jest swobodną przygodą intelektualną (nie jest przecież podręcznikiem psychologii poznawczej i nie ma kategorii publikacji naukowej; jest jak napisałem swobodną dyskusją, bez której nie mamy do czynienia z rozwojem i zrozumieniem, a tylko odtwarzaniem wiedzy wymaganej przez małpę nad nami do odtworzenia),która pragnie zwrócić Twoją uwagę na to, że MAPA TO NIE TERYTORIUM!. ŻE MODEL TEORETYCZNY TO NIE RZECZYWISTE DOŚWIADCZENIE, ITD. W naszym doświadczeniu rzeczywistości mamy do czynienia z nieodłączną triadą obserwator - obiekt obserwowany - akt obserwacji. Nie da się tego rozdzielić. Nasze spostrzeżenia, wrażenia, rezultaty eksperymentu, itd zależą od innych czynników, przyjętego modelu itd. Te mapy, modele poznawcze stosujemy zależnie od sytuacji. W moim odczuciu zrozumienie tej książki to głównie zrozumienie, że światło jawi nam się eksperymentalnie jako X, a przyjmując inny model jako Y. To w końcu, która wykształcona małpa ma racje? Właśnie nie w tym rzecz, gdyż każdy model (oczywiście są bardziej sensowne i mniej) jest użyteczny w jakimś ograniczonym kontekście i bezużyteczny w innym. Użyto innych narzędzi, uzyskano pozornie różne rezultaty, niby siebie wykluczające. Za dużo czasu ludzie tracą na walki EGO. Szczególnie wielcy profesorowie, będący raczej odtwarzaczami niż osobami pełnymi gnozy. Także Tytuł jak najbardziej trafny, ale może drażnić małpki, które potrzebują etykiety "naukowy" do pieszczenia swojego EGO. W książce nie widzę żadnej szarlatanerii, bo żyjemy w czasach, gdy ogłasza się NAUKOWĄ PANDEMIĘ bez twardych danych na podstawie liczb uzyskanych testem metodologicznie nie dającym prawa do wyciągania wniosku o enigmatycznej chorobie, która ominęła wszelkie rygory metodologii naukowej. Książki Wilsona uczą w moim przekonaniu plastyczności i czujności umysłowej. Budują wrażliwość na dostrzeganie ułomności umysłowych, różnic percepcji, itd. Jego książki dały mi bardzo duże zrozumienie ludzkich zachować, dzięki czemu totalnie nieprzygotowany wymaganymi przez prowadzących tekstami jakoś miałem na wrocławskim SWPS'ie same 5. Z metodologii praktycznej ponadprogramową 6tkę. Także książka jak najbardziej wartościowa, ale nie ma statusu tekstu naukowego, o czym chyba niektórzy zapominają. To jak filozoficzna pogawędka przy herbacie. To nie jest pozycja dla wytresowanych wykształciuchów poszukujących 0-1 prawd, jednej prawidłowej odpowiedzi oraz drogi. Dzięki jego książkom można rozładować niemal każdą kłótnie zastanawiając się w jaki sposób np. dwie osoby operacjonalizują sobie pewne pojęcia. W jaki sposób postrzegają zagadnienie. Okazuje się często, że używając podobnych słów mówią o zupełnie czymś innym. Przykład KARA ŚMIERCI. Dla jednych morderstwo dla innych zadośćuczynienie. Jak mają się dogadać? Brak mianownika. I nad tym jako mediator się pracuje. Nad ujednoliceniem przekazu, aby najpierw dwie strony mówiły o tym samym, a nie obrzucały się gównem. Jak ktoś lubi zamiast tego szkolną tresurę przez, którą później np. środowisko lekarskie się kompromituje nie używając mózgu tylko robiąc co każą to spoko. Dla mnie takie rozważania to absolutne diamenty na drodze własnego rozwoju. Dodam jeszcze, że infantylni naukowcy wierzą, że metoda naukowa oddziela właśnie ludzki umysł oraz ułomności od tego co intersubiektywnie weryfikowalne, bezsprzecznie właściwe. Mądry człowiek korzysta z wielu map dopełniając swoje zrozumienie, a dzieci walczą na szabelki w piaskownicy o miano posiadacza jedynej "naj naj naj naukowej" mapy.... O tym jest ta książka. Osobiście czytałem ją z 6-7 razy za każdym razem łapiąc się, że nie najlepiej rozumiałem treść. Każdorazowo byłem zadowolony i dziś nie dziwi mnie to, że wykształcone osoby mogą być nieskuteczne, atakować innych, wierzyć w swoje metody pomimo żenującej skuteczności (jak choćby radio i chemio terapia)... Naprawdę to przestaje dziwić, bo rozumie się torowanie percepcji, gierki ego, tresurę itd. Bije do medycyny zachodniej bardzo ogólnikowo, bo jest świetnym przykładem wykształconego debilzmu. Myli się marketing z nauką, leczenie ze sprzedażą bezpośrednią, a na końcu redukcjonizm myli się ze wspaniałym wyspecjalizowaniem. Na końcu ważne są rezultaty, a nie walki o mapy/modele.
Jarek Jarecki - awatar Jarek Jarecki
ocenił na104 lata temu
Drzwi percepcji. Niebo i piekło Aldous Huxley
Drzwi percepcji. Niebo i piekło
Aldous Huxley
Pozycja, która pozostawiła gorzko-słodki posmak. Słodkości nadał talent do operowania słowem, metaforami oraz wiedza autora z zakresu sztuki. Więcej jednak chyba w tym dziele goryczy. Doceniam chęć udokumentowania ciekawego eksperymentu i opis subiektywnych przeżyć. Za dużo jednak tam gloryfikacji substancji psychoaktywnych, jedynie z małymi wzmiankami o ich niebezpieczeństwie. Można zgodzić się z autorem, że wielu twórców wspomagało się najróżniejszymi substancjami, a wizje były przelewane na płótno czy papier. Jednak czy tak miałaby wyglądać nasza droga? Społeczeństwo somy czy mokshy, jak by pewnie preferował Aldous? Nasuwa się pytanie: czy już nie żyjemy w takim świecie? Poza ogromnym użyciem wielu substancji psychoaktywnych uznanych za nielegalne, mamy ogromny (i rosnący coraz bardziej) rynek środków psychotropowych. Czy naszym celem jest oddanie się odurzeniu, otępieniu i uzależnieniu? I czy stan odurzenia musi być wywołany przed substancje, a nie przed zdarzenia? Moim zdaniem to opis ucieczki przedstawiony na kolorowym, magnetycznym obrazku. Pierwszy rozdział wywołał sporo irytacji, ale Niebo i Piekło przyniósł rekompensatę i wartość w sprawnych i oryginalnych nawiązaniach do sztuki. "Przestrzeń wciąż tam była, ale straciła swoje nadrzędne znaczenie. Umysł zajęty był nie odległościami i miejscami a byciem i znaczeniem." "To do świata zewnętrznego budzimy się każdego poranka w naszym życiu, to miejsce, gdzie chcąc nie chcąc musimy usiłować żyć." "Dla kontrastu, jak zadziwia nas powaga Natury oraz jej cisza, kiedy stajemy z nią twarzą w twarz, nierozproszeni, przed nagim grzbietem lub wśród pustkowia pradawnych wzgórz." "Naszym celem jest odkrycie, że zawsze znajdowaliśmy się tam gdzie powinniśmy. Niestety wyjątkowo utrudniamy sobie to zadanie." 5.5 dla całości.
Marique - awatar Marique
ocenił na63 miesiące temu
Filozofia Wieczysta Aldous Huxley
Filozofia Wieczysta
Aldous Huxley
Filozofia wieczysta to ciekawy i ważny głos w kwestii religijności. Bóg immanentny i transcendentny, jednocześnie nieodpowiadający wyobrażeniom poszczególnych religii. Ale Huxley i tak popiera te religie i ich obrzędy jako nabierające obiektywizmu poprzez psychiczne nagromadznie energii w miejscach kultu pozwalające mniej wtajemniczonym duchowo na pośredni kontakt z "Tym". "Teraz wystarczy, iż powiemy, że pogarda obrazoburcy dla sakramentów i symboli, będących rzekomo maskaradą dla głupców, jest całkowicie nieusprawiedliwiona." Segment dotyczący triady Sheldona (mesomorph, endomorph, ectomorph) jest intrygujący jednak sama teoria została już zdebunkowana naukowo. Nawet z codziennej obserwacji można zauważyć że cechy charakterologiczne i ustroju ciała nie zawsze się pokrywają, co więcej jednostki mogą zmieniać cielesny somatyp. Nie widzę mimo to przeciwskazania żeby korzystać z metody Sheldona jako pewnych zlogizowanych ram w celu zauważenia pewnych prawidłowości, tak jak ciekawie zrobił to Huxley zauważając ujścia religijności dopasowane do somatypów i prawidłowość postępu cywilizacyjnego który naciska na przejawianie somatotonii z ubytkiem dla kontemplatorów jak już w czasach autora w radiu, reklamie, kapitalizmie, wychowaniu hitlerowskim. Ciekawie jak Huxley jednocześnie podważył prawdę poszczególnych religii samą w sobie jednak zatwierdzając je jako środek; jednocześnie podważając popularny "dobroludzizm" - "Humanista o dobrych intencjach oraz kingsley'owski chrześcijanin, którzy wyobrażają sobie, że mogą być posłuszni wobec drugiego przykazania, nie poświęcając czasu na pomyślenie choćby o tym, jak najlepiej mogą kochać Boga całym sercem, duszą i umysłem sa ludźmi zaangażowanymi w niemożliwe do zrealizowania przedsięwzięcie nieustannego nalewania z naczynia nigdy nie napełnianego." Problem z bogiem Huxleya mógłby być taki, że skąd mamy wiedzieć bez tradycyjnych religii jakie ma on oceny moralne którymi mielibyśmy się kierować w życiu doczesnym? Rozumiem że bierzemy tu punkty wspólne różnych religii o współczuciu, wyrzeczeniu, miłości bóstwa i bliźniego, ascezie, celu życia jako poznaniu swojego kosmicznego rodowodu. Ale nie jest dla mnie do końca jasne jak wg autora punkty wspólne pośrednich środków mają wyznaczać moralność. A może takiego boga można wręcz zredukować do quantum mocy Nietzschego/można wola u Poe? Z kolei to prowadzi do kolejnego problemu tożsamego z wierzącymi w boga Spinozy. W bogu Spinozy cienka jest granica między ateizmem, i przyciąga on de facto wygodnych ateistów którzy z jakichś osobistych powodów nie chcą się tak określać. Dużo odniesień do buddyzmu czy innych tradycji kulturowych obcych europejczykowi (ale do katolicyzmu też są) co na plus. Książkę polecam, fajnie pogrupowane rozdziały, czasem trochę monotonnie jak w ćwiczeniu kontemplacji.
Artur Gordon - awatar Artur Gordon
ocenił na82 lata temu
Magija w teorii i praktyce Aleister Crowley
Magija w teorii i praktyce
Aleister Crowley
Moja koleżanka poprosiła, nie inaczej stwierdziła, że powinienem napisać opinię na temat przeczytanych przeze mnie dokonań Wielkiego Aleister'a Crowley'a, a zwłaszcza "Magiji w teorii i praktyce", tak się składa, że akurat interesuje ją ta pozycja więc zacznę od niej. Co prawda nie czuję się godzien, ale spróbuję coś od siebie skrobnąć. Aby poznać dobrze doktrynę Crowley'a należy: Po pierwsze odpowiedzieć sobie czym jest Thelema? Ja nie będę się rozpisywał na ten temat, jeśli ktoś będzie chciał wyszuka sobie pełną "definicję", ograniczę się tylko do jednego ogólnego zdania. Thelema to nazwa systemu filozoficzno-magiczno-religijnego spisanego przez samego autora niniejszej publikacji. Co mówi nam to jedno zdanie zapytacie? Otóż czytając "Magiję w teorii i praktyce" musimy zdać sobie sprawę z jednej oczywistej rzeczy, Crowley spisując swoją doktrynę wykorzystuje sporo symbolizmu oraz alegorii, przez co większości osobom, które słyszały o postaci maga, bądź czytała jego barwny i ciekawy życiorys, myślących mniej więcej tak: "Ten cały Crowley musi ciekawie pisać o tym całym okultyźmie", nie przypadnie do gustu jego publikacja, a zapewne inne publikacje również. Uzna ją za stek bzdur, nudne wypociny szaleńca, sekciarza itp. Mimo iż w zamyśle Mistrza miała być to pozycja dla wszystkich, to jednak, trzeba przyznać,troszkę mu to nie wyszło. Tak jak czytamy na początku opisu z recenzji na stronie https://www.gandalf.com.pl/b/magija-w-teorii-i-praktyce/: "Magija jest dla wszystkich. Jest nauką i sztuką powodowania zmiany zgodnie ze swoją Wolą. W magiji i współczesnej nauce podstawowa koncepcja jest identyczna, u jej podstaw leży wiara implicite, ale realna i stanowcza, w ład i jednolitość przyrody". A nie wyszło ze względu na wyrobiony już styl pisarski, zresztą podejrzewam, że to też nie lada sztuka napisać prostym językiem od tak sobie o skomplikowanym systemie magicznym (Magiji),która oczywiście wchodzi w doktrynę Thelemy. Otóż jako wielbiciel talentu Aleister'a nie odmawiam mu, że pisze nudno i nieinteresująco, ale prawda, że dla wielu osób tak właśnie będzie. Po drugie nie wystarczy przeczytać jedno z dzieł Crowley'a, wszystkie one są ze sobą ściśle powiązane i jeśli chcemy studiować Thelemę, musimy przeczytać wszystko to co wyszło spod pióra autora, od a do z, na dodatek parokrotnie, raz nie wystarczy uwierzcie mi. Z czasem będzie dostrzegało się więcej istotnych przekazów w tekście niż jak zaczynaliśmy swoją przygodę z twórczością Mistrza. Po trzecie trzeba być oczytanym (chociaż trochę) i sięgać po inne książki, które ułatwią zrozumienie tak skomplikowanego systemu. Nie wystarczy zgłębiać tajników wydawnictw Aleister'a Crowley'a, trzeba też sięgać po innych autorów. Lista książek, które warto uwzględnić oczywiście jest podana w woluminie. Po czwarte nie należy też zapominać o zapoznaniu się z innymi systemami religijno-filozoficznymi takimi jak poganizm, konfucjonizm, hinduizm, buddyzm, judaizm, islam a nawet chrześcijaństwo itp. Po piąte jeśli nie znamy łaciny, czy greki może trudno będzie odczytać nam niektóre słowa, znaczenia na szczęście tłumacze prac Crowley'a zdają sobie z tego sprawę i objaśniają całe sentencje bądź poszczególne słowa w polskich wydaniach, ale też nie wszystko. Po szóste sam Crowley nie daje pełnej gotowej recepty, on tylko naucza, na podstawie swoich przeżyć i przeżyć innych. Aby w pełni zrozumieć tę ideologię myślę, że trzeba zacząć dogłębnie studiować słowa autora, a nawet oddać się praktyce, bowiem w słowach nie da się opisać tego czego się w pełni doświadczyło. Wszak język pisany, wbrew powszechnym opiniom, to bardzo ubogi język. Po siódme Mistrz celowo przekazuje tak niezrozumiale swoją wiedzę, czasem czytelnik dostrzega też różne sprzeczności, a wszystko to w celu by nieodpowiednie osoby się zniechęciły, bo po co ktoś niezdolny do głębszych refleksji, doznań i na domiar złego leniwy ma się zajmować czymś co ewidentnie nie jest dla niego. Co ciekawe "Magija w teorii i praktyce" stanowi tylko 1/4 całości z książki zatytułowanej Magick, znanej też jako Liber ABA czy Book 4. W książce tej rozdział "Magija w teorii i praktyce" nosi nr III. W Polsce wydano osobno pierwszy (Mysticism) i drugi [Magick (Elementary Theory)] rozdział z Liber ABA pod nazwą "Księga jogi i magii". Także myślę, że warto by zacząć czytać od początku, sięgając najpierw po tę pozycję. Być może kiedyś wydawnictwo LAShTAL PRESS pokusi się o pełne wydanie, póki co książka jest rozbita na dwie części, co do trzeciej części wydawnictwa i ostatniego czwartego rozdziału, też zostało co nieco wydane, chociażby "Księga Prawa", sama "Magija w teorii i praktyce" zawiera ją w dodatkach. Ja uważam, że warto sięgać po wielkie dzieło Aleister'a Crowley'a i osobiście jestem jego gorącym zwolennikiem, jak i jego nauk. Sam dopiero się uczę i jeszcze wiele wody upłynie nim zrozumiem, o ile będzie mi to dane, ale będę dążył do oświecenia póki mam siły i mój umysł jest w stanie trzeźwo myśleć. Na zakończenie powiem (napiszę) jedno zdanie. Nie zniechęcajcie się do czytania i studiowania tekstów Mistrza, nie oceniajcie od razu książki po okładce, myślcie, analizujcie, dokształcajcie się i dążcie konsekwentnie do celu, jeśli szkoda wam na to czasu to sobie odpuście i sięgnijcie po odmienną literaturę, bo być może nie jest ona dla was i zawsze ujrzycie w twórczości wielkiego maga (moim skromnym zdaniem) nic nie znaczące brednie.
Morbius - awatar Morbius
ocenił na108 lat temu

Cytaty z książki Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów

Więcej
Robert Anton Wilson Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów Zobacz więcej
Robert Anton Wilson Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów Zobacz więcej
Robert Anton Wilson Kosmiczny spust czyli Tajemnica Iluminatów Zobacz więcej
Więcej