-
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać10 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać120 -
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2
Cytaty z tagiem "mysli" [842]
Dziesięć minut przed zaśnięciem i dziesięć minut po przebudzeniu są niezwykle ważne dla podświadomości. W tym czasie mózg powinno się programować na odbiór tylko najbardziej pozytywnych i spokojnych myśli.
Rządząc myślami, rządzisz umysłem. Rządząc umysłem, rządzisz życiem. A kiedy osiągniesz poziom całkowitej kontroli nad własnym życiem, staniesz się mistrzem swego przeznaczenia.
Jej łzy zalewają mu mózg, zatapiają każdą myśl, zanim dopłynie do końca.
A więc dobrze, znajdź go. Wytrop porywacza. Niechaj twoja nieugięta logika mknie po pustkowiu niczym stado mroźnych wilków. Niechaj twój wielki umysł wrzuci najwyższy bieg. Niechaj rozgrzaną do czerwoności koniugację mejotyczną chromosomów twojego potężnego mózgu ochłodzi wiatr, niechaj twe myśli ułożą się w piękny, jednoznaczny i nieuchronny wniosek. Naprzód! Do boju!
Człowiek przesypia większą część życia, nawet na jawie. Mamy tak mało czasu, a jednak go marnujemy. Na gniew, frustrację, nic nie znaczące bzdury. Dlaczego szuflada biurka się nie domyka? Jakie karty ma mój przeciwnik i ile pieniędzy mogę od niego wygrać? Szkoda, że nie jestem wyższy.
-Czubkiem buta Shenkt odepchnął zmasakrowane zwłoki.- Dopiero w takiej chwili odrywamy wzrok od błota i wnosimy go ku niebu, skupiamy się na teraźniejszości. Teraz rozumiesz, jak cenna jest każda chwila. To mój dar dla ciebie.
Czasem jednak nie potrafię zatrzymać myśli, które podążają własnymi ścieżkami. I wtedy zaczynają się problemy
Ale myśl nie ma powiek, żeby je zamknąć, ani uszu, żeby je zatkać,...
Myślimy, że będziemy mieli czas, a potem okazuje się, że go nie ma.
Jedną z większych przyjemności, jakie ma człowiek zdrowy psychicznie (bez względu na to, co by to miało oznaczać), jest to, że spędza on znacznie mniej czasu na rozmyślaniu o sobie samym.
Znajdowałem się gdzieś z dala od wszystkiego, włącznie z moimi myślami. Tysiące ulotnych wrażeń przelatywało przez moją głowę, żadne z nich jednak nie zagrzało dłużej miejsca, nie zakorzeniło się i nie rozwinęło w coś sensownego. Ot, suche liście, miotane przez wiatr.
Oniemiałem i ogłuchłem; żyję jak za murami pustelni. Wszystko, o czym mi się donosi, opisuje, wszystko, czego się ode mnie chce, kwituję obojętnością. Znałem dotychczas obojętność zblazowanych, tych, których już nic nie może zaskoczyć. Nie znałem czegoś w rodzaju obojętności, której teraz doświadczam, obojętności człowieka, który doznał szoku, obojętności tego, kto został zbyt gwałtownie zaskoczony i kto nie chciałby być zaskoczony powtórnie. Świat wydaje mi się niebezpieczny, nowy, nieprzewidywalny i wolę się z niego wycofać. Wyobraź sobie dziecko, które po opuszczeniu brzucha matki, gdzie mu było tak dobrze, krzyczy z zimna, dusi się, bo trzeba oddychać, spostrzega wokół siebie całą tę krew, strupy, rozerwane tkanki, ból i smród, przechwytuje zdumione spojrzenie ojca, wyczerpane spojrzenie matki, przerażone swoich braci, badawcze ze strony położnej, chwyta z tego wszystkiego pępowinę i owija się nią ze słowami: „Zostawcie mnie, wracam, skąd przyszedłem”. To ja jestem tym noworodkiem, zszokowanym, zupełnie nowym, a jednak tęskniącym za światem, który znałem wcześniej.