-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać277 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać5
Cytaty z tagiem "algieria" [15]
Janeczka obejrzała koronkową dekorację jasnokremowego meczetu i równy, piękny chodnik przed nim, Pawełek popatrzył na dwa lwy, niegdyś złocone, strzegące wjazdu do ogrodu merostwa. Przyjrzeli się następnie małym sklepikom i małym drzewkom, którymi ulica była wysadzona. Janeczka doznała uczucia miłej błogości na widok jakiegoś wejścia do czegoś, obramowanego niebiesko–złotą mozaiką, oraz licznych, większych i mniejszych, arabskich napisów.
Tu [w Algierii] właściwie wszystko można kupić zawsze i wszędzie. To handlowy naród.
W Mahdii poznałam Sasiego. Był to młody Arab, który kochał Polskę i Polaków, przemyśliwał nawet nad znalezieniem sobie polskiej żony, ale udało mu się wytłumaczyć, że żadna polska dziewczyna nie przywyknie do gotowania obiadów w pozycji klęczącej. Telewizor u nich stał na pół ściany, a ogień twardo na poziomie podłogi. Mamusia Sasiego, dama postępowa, pokazywała mi, jak się maluje oczy henną w proszku, czyniła to jednym gestem bez lustra, a po francusku mówiła na pewno lepiej ode mnie.
Znalazł się na suku i wdał w pogawędkę z Arabem, prawdziwym tubylczym, w burnusie i turbanie.
– Vous-etez Russe? – spytał Arab.
– Non, et vous? – odparł Robert grzecznie i bez namysłu.
(…) na kawałku gazety, z której jeden z moich współwięźniów skręcał papierosa, znaleźliśmy krótką wzmiankę o zamieszkach w algierskim więzieniu, gdzie skazani na znak protestu przeciwko czemuś spalili materace. Nasza cela zareagowała: Kurczę, materace! Co za szczęściarze!
Można przeczytać dziesięć grubych tomów o historii islamu od samych jego początków i nic nie zrozumie się z tego, co się teraz dzieje w Algierii. Wystarczy przeczytać trzydzieści stron na temat kolonizacji i dekolonizacji - i wszystko stanie się jasne.
Ostatnio pokazałam im zdjęcie mężczyzny, który podciera sobie tyłek flagą Francji. Byli w szoku. - Ktoś to naprawdę zrobił?! - nie mogli uwierzyć.
- A co wam to przeszkadza, to tylko kawałek materiału - wzruszyłam ramionami.
-Nie, nie, to jest flaga!
- Co was obchodzi flaga Francji? - okazywałam obojętność.
-Tak nie można! - byli coraz bardziej oburzeni.
-Czyli jednak wam to przeszkadza? A gdyby to była flaga Algierii?
-Ooooo! To już byłoby przegięcie! - zaczęli krzyczeć jeden przez drugiego.
-To samo powinniście czuć wobec flagi Francji, bo to wasz kraj.
(…) nagle wpadł jej w oko wyprzedzany samochód. Kierowca (…) miał biały turban na głowie i chałat z szerokimi rękawami, z tyłu zaś siedziały dwie kobiety, całkowicie okutane białymi zasłonami. (…) Na drogowskazie ujrzała napisy (…). Pod europejskimi literami widniały arabskie robaczki. Wzdłuż jezdni rosły olbrzymie agawy, dzikie, zaniedbane i zakurzone. Znów uświadomiła sobie, że jest w Afryce, w Algierii, i błogość spłynęła na jej duszę. Pomyślała, że właściwie nie ma znaczenia, co i kiedy będzie oglądać, bo wszystko tu jest cudowne, egzotyczne i godne poznawania.
Przywykli do osobliwości i przestali się oglądać za każdym Arabem w burnusie i każdą Arabką owiniętą białym chaikiem, tak że widać jej było tylko jedno oko. Uwierzyli na słowo, że żadna z tych szczelnie odzianych osób nie pada trupem z gorąca natychmiast po zniknięciu im z oczu.
Suk w Mahdii był targowiskiem po prostu przecudownym. Na porozkładanych na ziemi płachtach piętrzyły się stosy owoców i jarzyn mniej więcej znajomych, obok nich zaś leżały jakieś tajemnicze przyprawy, korzenie i jakby kawałki kory, kompletnie obce, nigdy w życiu nie widziane. (…) Część przemysłową targowiska reprezentowały przeróżne wyroby z wełny, sznurka i trzciny oraz stragany zaopatrzone w nieprzebrane bogactwo najrozmaitszych ciuchów, przeważnie bardzo lśniących i złocistych.