cytaty z książki "Derwisz i śmierć"
katalog cytatów
Zrozumiałem, jak umiera człowiek, i przekonałem się, że to nie jest ciężkie. Ani lekkie. Żyje się tylko po prostu coraz mniej, coraz mniej się jest, coraz mniej się myśli i czuje, i wie, bujne soki życia wysychają i zostaje cieniutka nić niepewnej świadomości, coraz uboższa, coraz mniej znacząca. A potem nie stanie się nic, nic nie będzie, będzie nicość. Nicość, obojętność.
Mam czterdzieści lat, paskudny wiek: człowiek jest jeszcze dość młody, by mieć pragnienia, a już za stary, żeby je realizować.
Podobnie jak księżyc, ziemia nie nadaje się do zamieszkania, a my sami siebie oszukujemy, że jest to nasz prawdziwy dom, bo nie mamy się gdzie podziać. Ziemia jest dobra dla istot nierozumnych lub niewrażliwych. Może wyjściem dla człowieka będzie cofnięcie się, aby stał się tylko siłą.
Nie zdobywamy ziemi, tylko jej piędź pod swoje stopy, nie zdobywamy gór, tylko ich obraz utrwalony w naszym oku, ani morza nie zdobywamy, tylko jego ruchomy przestwór i lśnienie jego powierzchni. Nic nie jest naszym udziałem prócz kłamstwa, dlatego tak mocno się go trzymamy.
... ludzie, im lepiej ich poznajemy, tym bardziej stają się nieprzejrzani.
- Życie jest bogatsze niż wszelkie przepisy. Moralność jest ideą, a życie życiem. Jakże je wtłoczyć w ideę, by go nie uszkodzić? Większą krzywdę wyrządzono życiu przez zapobieganie grzechowi niż ta krzywda, którą wyrządzał grzech.
Przyjaźni się nie wybiera, ona się zjawia jak miłość, nikt nie wie skąd i kiedy.
Żywi nic nie wiedzą. Pouczcie mnie, martwi, jak umierać bez strachu. Albowiem śmierć to bezsens, podobnie jak życie.
Jesteśmy nic nie znaczącą drobiną we wszechświecie, nierówni temu co jest wokół nas. Rozwój człowieka powinien zmierzać do utraty świadomości o sobie.
Kobieta jest zawsze bardziej interesująca, kiedy kocha, jest wtedy mądrzejsza, bardziej zdecydowana, powabniejsza niż kiedykolwiek. Mężczyzna szaleje, staje się brutalny albo nierozsądny, albo ckliwy i czuły.
Na początku każdy pyta: czy to wszystko?.Potem już nie pyta.
Zdążyłem już bowiem zapomnieć, że przeczucie jest pierwszym zwiastunem nieszczęścia.
Większą krzywdę wyrządzono życiu poprzez zapobieganie grzechowi niż ta krzywda, którą wyrządził grzech.
-Trudno porozumieć się ludziom inaczej myślącym.
- Łatwo porozumieć się dwóm ludziom myślącym.
Nowa idea (…) jest dobra aż do chwili, gdy zacznie się ją realizować. Nie jest dobre to, co jest, lecz to, czego się pragnie. Gdy ludzie wynajdą nową ideę, powinni chować ją pod szkłem, aby się nie zbrukała.
- A więc nie ma żadnych możliwości urządzenia tego świata? I wszystko jest tylko nieporozumieniem i wieczną próbą? (…)
- Taki jest świat. My jesteśmy na dnie. Urządzić go – znaczy uczynić go jeszcze gorszym.
Człowiek powinien się wyrzec wszystkiego, co mógłby pokochać, gdyż strata i rozczarowanie są nieuniknione. Musimy wyrzec się miłości, by jej nie stracić. Musimy zniszczyć swą miłość, aby nie zniszczyli jej inni. Musimy wyrzec się wszelkiego przywiązania, aby uniknąć rozpaczy.
30 lat to młodość, tak sadzę teraz, gdy oddaliłem się od niej bezpowrotnie, młodość, która nie lęka się niczego, nawet siebie.
Nie będę człowiekiem, jakiego obraz sobie wymarzyłem, będę tym, czym mi być sądzono – szmatą.
Myślałem o tym, jak straszne jest położenie każdego, kto prosi: staje się mały i nędzny, deptany cudzym butem, winny i poniżony, łaknie okrucha dobrej woli, uległy cudzej władzy, nic od niego nie zależy, nawet własny strach i nienawiść, które mogą go zniszczyć.
Przyroda i kipiące w niej życie przywracają człowiekowi spokój, może właśnie dlatego, że są wobec niego obojętne.
Dla grzechu nie ma ustalonej godziny, ale jego naturalna pora jest noc (śpią teraz małe, rozsądne i duże, tępe dzieci i ci, którzy zdążyli popełnić zło za dnia).
Należałoby zabijać przeszłość wraz ze zmierzchem każdego dnia. Zatrzeć ją, aby nie bolała. Łatwiej byłoby znosić dzień, który trwa, nie byłby odmierzany tym, co już nie istnieje. A tak mieszają się widma i życie i nie ma ani czystej pamięci, ani czystego życia. Wzajemnie się zabijają i przeczą sobie nieustannie.
Zrozumiałem, jak umiera człowiek, i przekonałem sią, że to nie jest ciężkie. Ani lekkie. Żyje się tylko po prostu coraz mniej, coraz mniej się jest, coraz mniej się myśli i czuje i wie, bujne soki życia wysychają i zostaje cieniutka nić niepewnej świadomości, coraz uboższa, coraz mniej znacząca. A potem nie stanie się nic, nic nie będzie, będzie nicość. Nicość, obojętność.
Tego dnia powiemy piekłu: azali jesteś już pełne? A piekło odpowie: czy są jeszcze grzesznicy?
Słowo też zobowiązuje, ono też jest czynem, obowiązuje wobec drugich i wobec siebie samego.
Ziemia nie jest nam przychylna. (...) To jest obce gniazdo, ziemia może być przystanią tylko dla potworów umiejących borykać się z niedolą i zsyłanymi obficie przez ziemię troskami. Albo dla nikogo. A więc i nie dla nas.
Sprawiedliwość jest jak zdrowie, myślisz o niej, kiedy jej nie ma, i naprawdę jest nieokreślona, ale chyba przede wszystkim jest pragnieniem zduszenia niesprawiedliwości, a to pragnienie jest bardzo określone. Wszelka krzywda jest jednakowa, a człowiekowi wydaje się, że największą jemu wyrządzono. A skoro mu się tak wydaje, to tak jest, bo nie można myśleć cudzą głową.
Dzbanem nie zaczerpniesz całego morza, ale to, co zaczerpniesz, jest morzem.
Czy władza pochodzi od Boga? Jeżeli nie, skąd ma prawo nas osądzać? Jeżeli tak, jak może się mylić? Jeżeli nie, obalmy ją, jeżeli tak, bądźmy jej posłuszni.