cytaty z książek autora "Mariusz Zielke"
Łatwo być szydercą, jednak dużo trudniej o konstruktywne rozwiązanie problemu.
Prawo jest jak ogrodzenie - gad zawsze się prześlizgnie, lew przeskoczy, a bydło pozostanie tam, gdzie jego miejsce.
Dla wielu ludzi prawda nie ma znaczenia. Lepsze są pozory.
Demokracja jest wtedy, gdy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad. A wolność, gdy dobrze uzbrojona owca kwestionuje wynik głosowania.
Kapitan zawsze wiec, co robić - nawet gdy nie wie. Inaczej załoga traci wiarę w zwycięstwo, a to zawsze oznacza koniec.
My Polacy, uwielbiamy narzekać bez względu na to, czy mamy powód, czy też nie. Zawsze jakiś się znajdzie. Krytykować wszystko, szkalować, niszczyć, Najlepiej sąsiada. Po co szukać wroga daleko, gdy mamy go za rogiem.
Czy ten idiota zastanawiał się kiedyś, dlaczego spółki bankrutują? Pewnie powiedziałby, że przez kryzysy albo braki finansowania? Tymczasem to Kameelenarschgeruch, wielbłądzia dupa. Gówno prawda. Ludzie!!! Nie kryzysy, nie problemy finansowe, nie brak kapitału. Tylko ludzie. To oni są problemem. W managemencie spółek często są prawdziwi szkodnicy. Jeżeli jest ich więcej niż ludzi porządnie wiosłujących – łódź tonie. Trzeba ten stan rzeczy zmienić, a zwalnianym niezbyt się to podoba. Nie ma wyboru, jeżeli chcemy, żeby łódź z resztą załogi na pokładzie nie utonęła.
Demony czekają tylko na okazję, by z nas zakpić. By ośmieszyć nadzieje na lepsze jutro.
Wszędzie na wierzchu pływają śmiecie i są ludzie, którzy muszą je zbierać, którzy udają, że ich nie widzą, i tacy, którym zwyczajnie nie przeszkadzają.
A cóż to byłby za świat, gdyby nie było wieczności. Gdyby to wszystko działo się tylko tu i teraz, gdyby nie było przeszłości i przyszłości, gdyby nie można było podróżować w czasie. Świat byłby ponury, gdyby ludzie tylko jedli, pili i wypróżniali się. Gdyby zamiast miłości czynili tylko prokreację. Gdyby zamiast w Boga, wierzyli w wodę mineralną. Cóż to byłby za podły... padołek doczesności, gdyby świat obracał się tylko wokół słońca i gdyby nie było chmur, na których odpoczywają dusze zabranych za wcześnie do nieba dzieci.
Nigdy nie daj się wciągnąć przeciwnikowi w pułapkę. Nie reaguj impulsywnie, emocjonalnie. Przemyśl decyzję, a dopiero potem rozważnie zaatakuj. Najpierw przeprowadź zwiad, potem wyślij najmniej ważną formację, by wybadać przeciwnika, poznać jego mocne strony i dopiero na koniec uderz pełną siłą. W najsłabszy punkt. I nigdy nie ciesz się ze zwycięstwa, dopóki nie będziesz pewien, że trup wroga spłoną doszczętnie.
Jak zawsze rzeczywistość nie wytrzymywała konfrontacji z marzeniami.
Życie już takie jest, nie zostawia niespłaconych rachunków w całkowitym zapomnieniu.
... co by jej dała rozpacz? Trzeba było się wziąć do roboty ...
Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy!-mam ochotę zakrzyknąć za towarzyszem Wiesławem".
Przecież nic nigdy nie jest czarno-białe. Łatwo kogoś skazać, oczernić, zmieszać z błotem.
Luksus i bogactwo bywają narzędziami pracy. Jak nie masz pieniędzy , nie chcą z tobą robić interesów.
Luksus psuje. Bogactwo zniewala. Sprawia, że człowiek przestaje dostrzegać granice, zatraca poczucie przyzwoitości, jeśli w ogóle o niej pamięta.
Słyszałeś to powiedzenie, że polityka można zabić gazetą ...
Mądrzy ludzie nie przejadają pierwszych zarobionych pieniędzy, tylko wkładają w biznes, żeby je pomnożyć.
Prawda jest tylko jedna. Trzeba ją szanować i czasem zachować dla siebie.
- Wiesz jednego się nauczyłem. Nie można oglądać się na szczęście innych. Trzeba zadbać o własne. Wtedy świat będzie lepszy, bo zamiast frustracji dołożymy jeszcze jedną dobrą cegiełkę.
Nie ma niewinnych, są tacy, na których jeszcze niczego nie znaleźliśmy.
Ciekawość jest dobra [...] Powoduje ... napięcie. Potem spełnienie jest znacznie bardziej satysfakcjonujące.
Holender westchnął ciężko.
Chcę, by na biurku wszystkich zaangażowanych w tę sprawę po stronie urzędów trafiły pisma z opisem działania KDI – polecił pracownikom. – Krótkie, rzeczowe i jasne. Jeden problem, jedno pismo. Z ogólnym przesłaniem, że to nie my łamiemy tu prawo. Do każdego pisma ma też być dołączona informacja, kto jeszcze je otrzymuje.
Mamy opisywać każde ich naruszenie? – skrzywił się główny analityk. – Będzie tego dużo. Uznają nas za pieniaczy i szaleńców.
Nieprawda. Walczymy ich własną bronią. Biurokracją. My każdym ich pismem możemy podetrzeć sobie tyłek, bo dla nas nie mają już one żadnego znaczenia. Doszło do piramidalnego nieporozumienia, przez które musimy walczyć z urzędem. To chore, ale nic na to nie poradzimy. Skoro nas do tego zmusili, walczymy najlepiej, jak potrafimy.
A jeśli po prostu przestaną je czytać?
Wątpię. Urzędnik przynajmniej w teorii musi reagować na nieprawidłowości. Więc brak reakcji pociąga za sobą ryzyko. Wprawdzie KDI i jego przyjaciele z urzędu zbyt dużo o sobie nawzajem wiedzą, więc na tych ostatnich raczej nie mamy co liczyć, ale inni urzędnicy, rynek, ludzie z wymiaru sprawiedliwości z czasem zaczną nabierać podejrzeń. Nie ma przecież dymu bez ognia.
Mężczyźni wiecznie dojrzewają. To kobiety się starzeją.
Nie uzasadniał. Nie wyjaśniał. Nie wchodził w niepotrzebne dysputy. Po prostu potraktował negocjatorów jako powietrze.
Nieświeże powietrze.
Tak to jest, że dobre rady mają zerową wartość i doceniamy je dopiero, jak się sami na czymś sparzymy.
To dziennikarz jest od weryfikacji danych. Nie może winić informatorów za nieprawdę, pod którą się podpisał. Prasa nie powinna służyć załatwianiu interesów lokalnych kacyków czy urzędników. Nawet informacje od samego premiera powinno się weryfikować, a nie bezgranicznie im ufać.
Jeśli chcesz coś robić, żeby tylko zrobić, to nie ma najmniejszego sensu. Masz patrzeć przez pryzmat celu i efektu. I działać zgodnie z założonym planem.