cytaty z książki "Literatura na świecie nr 10/1986 (183)"
katalog cytatów
A Mary Metcalf mówi: – Pokażcie, pokażcie. – (Rytualne słowa w rytualnej konfrontacji, dzięki którym wypukłości pod wełnianym przykryciem stają się jeszcze trochę bardziej wypukłe.) A Freddie Parr mówi: – Najpierw wy musicie...
(...) A whisky, należy nadmienić, jest autentycznie szkocka, ukradziona przy zastosowaniu najrozmaitszych wybiegów, przez Freddiego ojcu. Bo dni czarnego rynku i nielegalnego importu z Ameryki mają dopiero nadejść.
– Po pierwsze – mówi Freddie – musicie zdjąć sandały i skarpetki.
Do czego Mary, a nawet Shirley Alford mogą się spokojnie zastosować. Wystudiowana pauza, podczas której oczy Mary nie odrywają się od naszych obrzmień, a oczy Shirley strzelają do nieba. – A teraz musicie zdjąć – ale czy to pod wpływem ojcowskiej whisky, czy też po prostu z niecierpliwości, Freddie rezygnuje ze zwyczajowego wyliczania, dzięki któremu gra może nigdy nie dojść do końca, i mówi z wyraźnie obleśnym uśmieszkiem – wszystko. (...)
Mary – a za jej przykładem, choć z oporami Shirley – zaczyna zdejmować bluzkę i spódnicę. Należy jednak zaznaczyć, że robiąc to patrzy nie na Freddiego, Petera Baine'a, Terry'ego Coe czy mnie, ani nie na nasze zdradziecki kąpielówki, ale na Dicka, który z podciągniętymi kolanami siedzi w miejscu, gdzie brzeg jest najwyższy i obserwuje, niby jakiś niemy sędzia. Zrzucenie spódnicy i bluzki stawia Shirley w niekorzystnej sytuacji. Gdy bowiem rozwijająca się anatomia Mary każe jej nosić najbardziej skąpy ze staników, Shirley nie nosi niczego podobnego.
Naród gnębiony przez długie lata pod obcą okupacją powstał do walki w XIX wieku; ogólnonarodową insurekcją dowodził książę Bohumil Wstydliwy, zaś sławił ją poeta Hrovdat, zabity na koniu w roku 1848, kiedy podczas bitwy deklamował epickie strofy. Najwcześniejszą próbkę języka odnajdujemy w psałterzu z wieku XI, lecz obecnie w kraju istnieje około siedemnastu różnych regionalnych dialektów. (...) Język może się wydać trudny, gdyż jego gramatyka stanowi przedmiot sporów i chyba nie sposób znaleźć dwóch mieszkańców Slaki posługujących się nim tak samo; jednakże poręczne książeczki – „rozmówki” – pomagają w prostych transakcjach, większość zaś młodych Slakańczyków posiada dziś pewną znajomość angielskiego, nawet jeśli są to wyłącznie teksty piosenek zespołu Pink Floyd.
– Moja matka – wyjaśniłem – żyła w wieku bardziej niewinnym niż nasz. Wędrowny cyrk, w którym występowała, popadł w tarapaty, została więc prostytutką w Konstantynopolu, a w owym czasie były tam tylko grube kurwy. Otyłość była uważana za warunek sine qua non, bez którego niepodobna było zrobić kariery. To znaczy, aż do momentu pojawienia się mojej matki. Dzięki swemu akrobatycznemu przygotowaniu, bez konieczności nabierania ciała mogła zaspokajać szczególne, lekceważone dotąd upodobania. Jak można sobie łatwo wyobrazić, zaczęła nieźle prosperować. Ja sam jestem słabowitym rezultatem jednego ze stosunków w tym wczesnym okresie. Nie mam pojęcia, kim był mój ojciec, a raczej spłodziciel, by użyć stosowniejszego w tym wypadku określenia. Nie wiem, jakiej był narodowści, ani też skąd pochodził.