Ludzie przeważnie nie są źli. Po prostu czasem dają się porwać jakiejś idei. Wtedy przebierają się w mundury i strzelają do siebie. Albo zakładają białe habity, białe kaptury z wycięciem na oczy, zapalają krzyż i idą kogoś zlinczować.
W ostatecznym rozrachunku istnieje przecież wolność ponoszenia konsekwencji.
Drogi wcale nie muszą dokądś prowadzić. Muszą tylko gdzieś się zaczynać.
Nigdy nie buduj lochu, z którego nie mógłbyś wyjść.
Kiedy się jest bogiem, kłopot polega na tym, że nie ma się do kogo modlić.
- Pan się nie zaśmiał, panie Black!
- Owszem, Wasza Wysokość. Zakazuje się nam śmiać z tego, co mówią królowie, w przeciwnym wypadku zrywalibyśmy boki przez cały dzień.
Logika to wspaniała rzecz,ale nie zawsze przewyższa prawdziwe myślenie.
Niekiedy patrząc na spełnianie się w życiu boskich planów, pozostaje tylko mieć nadzieję, że jednak ktoś to wszystko przemyślał.
Majstrowanie przy losie jednej osoby może zniszczyć cały świat.
Błąd, drogi panie, jest gorszy od grzechu, a to dlatego, że grzech bywa często kwestią opinii, punktu widzenia czy nawet właściwej chwili, natomiast błąd to fakt, który krzyczy o poprawienie.
Dobry plan to nie taki, gdzie ktoś wygrywa, ale taki, gdzie nikt nie uważa, że stracił.
Prawdziwa głupota zawsze pokona sztuczną inteligencję.
- Mogę udowodnić, że żaden Europejczyk przede mną nie zajrzał do tej jaskini (...) Widzisz złoto na figurach i wielkich wrotach?
- Oczywiście (...) Trudno nie zauważyć.
- Właśnie - powiedziała Daphne, podnosząc lampę. - Wciąż tu jest!
- Kupiłem go w sklepie. - usprawiedliwił się Dwukwiat. - Powiedziałem, że szukam podróżnego kufra.
- I taki własnie ci się dostał - mruknął Rincewind.
- Jest wyjątkowo lojalny.
- Tak. Jeśli właśnie lojalności oczekujesz od walizki...
Śmierc Dysku był tradycjonalistą. Miał prawo do dumy z jakości świadczonych przez siebie usług, a przez większość czasu chodził ponury, gdyż nikt go nie doceniał. Przypominał, że nikt nie lęka się samej śmierci, ale bólu, rozdzielenia i zapomnienia.
-Ta gwiazda, przyjacielu - odparł. - Nie zauważyliście jej na niebie?
- Trudno nie zauważyć.
- Podobno zderzy się z nami w Noc Strzeżenia Wiedźm. Morza się zagotują, krainy Dysku pękną, królowie runą w proch, a miasta będą niczym jeziora szkła. Uciekam w góry.
- Czy to pomoże? - powątpiewał Rincewind.
- Nie, ale stamtąd będzie lepszy widok.
Najlepiej martwić się drobnymi sprawami. Sprawami, którym martwienie się może pomóc.
Ludzie nie zmieniają historii, tak jak ptaki nie zmieniają nieba.
W końcu cała sztuka w życzeniowym interesie, polegała na tym, żeby klient otrzymał dokładnie to, o co prosił, i dokładnie to, czego naprawdę wcale nie chciał.
Zobaczyć bowiem, wbrew powszechnym przekonaniom, wcale nie znaczy uwierzyć. Wtedy właśnie wiara się kończy, ponieważ nie jest już potrzebna.
I do tego właśnie prowadzi myślenie, pomyślał. Prowadzi do kłopotów. Nawet kiedy wiesz, że inni potrafią myśleć za siebie, ty zaczynasz myśleć za nich też.
Mówią, że perspektywa powieszenia o świcie wybitnie sprzyja koncentracji umysłu. Niestety, umysł wówczas nieodmiennie się koncentruje na fakcie, że znajduje się w ciele, które o świcie zostanie powieszone.
- Czy mogę w czymś pomóc? - zapytał uprzejmie głos.
- Nie jesteś drzewem, prawda? - Rincewind wciąż patrzył prosto przed siebie.
- Nie żartuj. Drzewa nie potrafią mówić.
- Przepraszam. Ostatnio miałem pewne kłopoty z drzewami...
Wiesz jak to jest.
- Nie bardzo. Jestem kamieniem.
- Posiadam niezwykłą i nadzwyczajną moc - ostrzegł Rincewind.
Faktycznie, pomyślał. Całkowita niezdolność do opanowania jakiejkolwiek formy magii to rzecz u maga niezwyczajna.
Mówiono kiedyś o angielskim polityku, że jeśli kopniesz go w tyłek, nawet mięsień nie drgnie mu na twarzy, dopóki nie zdecyduje, jak ma zareagować.
Na następne urodziny poprosiła o teleskop. Wtedy jeszcze żyła matka i zaproponowała kucyka, ale ojciec tylko się zaśmiał (...) Kto by chciał mieć kucyka, kiedy można mieć cały wszechświat? Jest dużo ciekawszy i nie trzeba było raz na tydzień czyścić stajni z gnoju.
Trzeba się urodzić człowiekiem, żeby osiągnąć prawdziwą głupotę.
Tylko we śnie jesteśmy wolni. Na jawie musimy się śpieszyć
- A brat Ixolite to prawdopodobnie jedyny banshee na świecie mający problemy z wymową. Dlatego zamiast siedzieć na dachu i wrzeszczeć, kiedy ktoś w domu ma umrzeć, pisze im liściki i wsuwa pod drzwi.
Cały problem z niewyobrażalnymi potworami polega na tym, że aż nazbyt łatwo je sobie wyobrazić.