- Nie mogłam przestać na ciebie patrzeć. Nie wierzyliśmy, że jesteśmy rodzicami chłopca, wcześniej zawsze postrzegaliśmy siebie jako rodziców dziewczynki, więc to był dla nas zupełnie nowy świat.
- Przykro mi, że nie wyrosłem na prawdziwego chłopaka - mówię.
Tata okręca się na krześle i patrzy mi prosto w oczy.
- Chyba sobie żartujesz!
Chyba nie cierpię tego całego pomysłu, że ktoś "potrzebuje przestrzeni". Tak naprawdę znaczy tyle, że ten ktoś jest na ciebie zły, nienawidzi cię albo ma cię w dupie. Tylko nie chce się do tego przyznać.
- Czy ty właśnie zagięłaś róg Harry'ego Pottera?
- O rany. - (...) - Powinnam była się domyślić, że jesteś jedną z tych osób.
- Jedną z tych osób? (...) - Dobra, to zatrzęsie twoim światopoglądem, ale czy słyszałaś kiedyś o...
- Zakładkach. Tak. Wiem.
Widzę po jej minie, że szykuje się poważna rozmowa. Zapewne dziwna i niezręczna, na temat podstawowych zasad, które mnie obowiązują. Zrobi z tego coś wielkiego.
Bo może to właśnie jest coś wielkiego. Może to coś cholernie i niesamowicie ogromnego.
Może chcę, żeby tak właśnie było.
Myślę, że to byłoby wyjątkowo żałosne, gdyby największy powód do dumy miał miejsce w gimnazjum. Nie wyobrażasz sobie, jak bardzo nienawidziłem tego etapu edukacji. Pamiętasz, jak wszyscy patrzyli na ciebie tępo i rzucali "Eeee, okeeeeeej", kiedy skończyłeś mówić? Każdy dawał ci do zrozumienia, że cokolwiek myślisz albo czujesz, jesteś w tym zupełnie sam. A najgorsze, że ja postępowałam identycznie w rozmowie z innymi. Na samo wspomnienie robi mi się niedobrze.
Czy to nie zabawne, że dzieci mają obsesję na punkcie niezdrowego jedzenia? To taka trwająca potrzeba. No, ale o czymś trzeba fantazjować zanim pozna się seks, prawda?
Jest nawet lista par na bal, uzupełniana na bieżąco. Istnieje chyba po to, by oszczędzić ludziom takiego zażenowania, jakie czuł Harry, zapraszając Cho.
-A co myślicie o Danielu F.? -pyta Nora(...)
-No, dobra Daniel jest najseksowniejszy- mówi Alice(...)
-Chyba sobie żartujecie!- protestuje tata.-Ten Gej?
-Daniel nie jest gejem- oburza się Nora.
-Dziecko, ten facet to jednoosobowa parada miłości. Wieczny płomień.
Cały tężeje. Lea powiedziała kiedyś, że woli, by ludzie mówili jej prosto w oczy, że jest gruba, niż gdy musi siedzieć i słuchać jak pierniczą o wadze jakiejś innej dziewczyn. Chyba się z nią zgadzam. Nie ma nic gorszego niż upokorzenie okrężną drogą.
Mam wrażenie, że jesteśmy ostatnimi osobami, które przeżyły apokalipsę zombiaków. Wonder Woman i homoseksualny Dementor. To kiepsko rokuje, jeśli chodzi o przetrwanie naszego gatunku.
W domu bardziej niż przestrzeń liczy się to, jak ją wypełniamy...
- Wiem, o co chodzi - mówi mój tat. - Niech zgadnę. Jesteś gejem. Twoja dziewczyna jest w ciąży. Ty jesteś w ciąży.
- Tato, przestań. - odzywa się Alice.
- Zamykam oczy.
- Jestem w ciąży.
- Wiedziałem - mówi tata. - Cały promieniejesz.
I'm on the toilet at the 9:30 Club and I'm wondering how mermaids pee.
White shouldn't be the default any more than straight should be the default. There shouldn't even be a default.
Nie cierpię, kiedy dupki mają talent. Chcę żyć na świecie, gdzie dobrzy ludzie są we wszystkim najlepsi, a źli we wszystkim najgorsi.
Zupełnie jakby moje usta i mózg nie wiedziały o swoim istnieniu. Chyba nawet nie znajdują się w tej samej rzeczywistości. Moje usta to ten koleś w horrorze, który trzyma dłoń na gałce drzwi. A mózg to ten, który siedzi na kanapie i krzyczy do telewizora: „NIE OTWIERAJ”.
Zabierasz mnie do biura? Podejrzliwe emoji.
Wysyła mi GIF-a z Aladynem. Ufasz mi?
Emoji przewracające oczami. Emoji z sercami zamiast oczu.
Dostaję SMS'a. To od Lei: Czekam pod drzwiami. Lea ma jakiś lęk przed pukaniem, chyba krępuje się rodziców.
Ludzie nie ostrzegają, że złamane serce to choroba chroniczna. Może z czasem objawy ulegają złagodzeniu albo udaje ci się je zagłuszyć odległością, lecz ten ból nigdy do końca nie przechodzi. Cały czas czai się gdzieś w tle, gotowy zapłonąć na nowo, gdy tylko opuścisz gardę.
W każdym razie jestem ciągle przyklejony do mojego iPoda, ale nigdy nie widziałem żadnych występów na żywo i uważam, że wkładanie koszulki z zespołem, kiedy sie nie było na jego koncercie, to jak oszustwo. Czy to w ogóle ma sens? Na samą myśl, że miałbym zamawiać tiszerty w Internecie, czuję sie dziwnie zażenowany. Jakbym sądził, że muzykom sie to nie spodoba. Sam nie wiem.
Mam już dosyć przejmowania się tym. Jestem zmęczony staraniem się.
Popełniłem błąd i spojrzałem w niebo, tylko na chwilę, a teraz nie mogę oderwać od niego wzroku.
Mam tak, że kiedy komuś się spodobam, czuję, jakbym go oszukał. Jakby to nie było naprawdę.
Sometimes it seems like everyone knows who I am except me.
To nie ty decydujesz, czy to coś wielkiego, czy nie. Bo to cholernie wielka rzecz. To ja powinienem podjąć decyzję, kiedy, gdzie i komu powiem oraz w jaki sposób to zrobię.
Nie mogłem uwierzyć ile tego jest- do wyboru, do koloru: Harry Potter i Draco Malfoy oraz ich zbliżenia w każdej możliwej formie, w każdej możliwej komórce na miotły w Hogwarcie. Tego samego lata nauczyłem się prać w rękach. Nie wszystkie skarpetki nadają się do tego żeby prała je mama.
- W skali smutku, jak się dzisiaj czujesz? – pyta Dylan. – Początek Odlotu? Czy śmierć matki Nemo?
- Ej, no weź. Zdecydowanie nie początek Odlotu. To gówno mnie zniszczyło. Chyba jestem gdzieś pomiędzy, trochę jak ostatnie pięć minut Toy story 3. Potrzebuję po prostu czasu, żeby dojść do siebie.
- Nie wątpię. Dobra, muszę ci coś powiedzieć.
- Zrywasz ze mną? – pytam. – Bo to nie jest fajne.
Lea powiedziała kiedyś, że woli, by ludzie mówili jej prosto w oczy, że jest gruba, niż gdy musi siedzieć i słuchać, jak pierniczą o wadze jakieś innej dziewczyny. Chyba się z nią zgadzam. Nie ma nic gorszego, niż upokorzenie okrężną drogą.
Permanentne spojrzenie spode łba. Wyglądałoby super razem z moim wiecznie suczym wyrazem twarzy.
-Nie ma czapeczki nie ma tortu- Morgan i Anna obwieszczają zasadę wszystkim przybyłym. Parę osób robi stożki z papieru, a jeden gość zakłada sobie na glowę torebkę śniadaniową z szarego papieru, niczym czapke kucharską. Gdy w grę wchodzi ciasto, ludzie tracą poczucie wstydu. Cudownie jest to obserwować.
W sumie, kiedy o tym pomyśleć, to beznadziejne, ale nauczycielom się wydaje, że mogą dyrygować tym, o czym mamy myśleć. Jakby nie wystarczyło, że siedzimy cicho i pozwalamy im uczyć. Chyba sądzą, że mają prawo kontrolować nasze umysły.