Kiedy nakrył jej usta swoimi, w jego pocałunku była delikatność. Słodycz. Dobroć. A przede wszystkim - czułość.
Dwójkę osób dosięgną kule.
Jedna przeżyje.
Druga zginie.
To może być koniec pięknego początku.
Była ubrana dokładnie tak, jak przystało na pannę młodą, z jednym wyjątkiem... Jej suknia była równie czarna jak jej oczy, a welon równie mroczny jak jej przeszłość.
To był manifest, niemal protest. Oprócz ślubu miał dziś mieć miejsce pogrzeb, ostatnie pożegnanie z życiem, jakie dotąd wiodła.
Suknia była dla niej stworzona. Sprawiała, że jej blada skóra lśniła, podobnie jak jasnoróżowe padma skryte pod koronką. Ciemny cień do powiek tylko potęgował efekt, nadając jej królewski wygląd gotyckiej monarchini.
Prawdziwa miłość nie powinna dla nich istnieć, tak jak nie istniała dla pechowców takich jak Kat, ale Lucca i Chloe na przekór wszystkiemu odnaleźli uczucie, które było nawet czymś więcej. Mogliby umrzeć tysiąckrotnie i za każdym razem odnaleźć się na nowo w kolejnym wcieleniu. Taka miłość nie miała nazwy, była na to zbyt potężna.
Jeszcze zanim ich wargi się zetknęły, już rozchyliła dla niego usta, ale choć miała wielką ochotę odwzajemnić pocałunek, nie zrobiła tego. Chciała, żeby to on ją całował, aby mogła przekonać się, jak mocno tak naprawdę jej pragnął.
Gniewne spojrzenie jej zielonych oczu złagodniało, gdy w końcu to dostrzegła. Wydawał się wściekły i smutny zarazem, zbyt poważny, ale też załamany, jakby cierpiał. Było w nim naraz tyle bólu i złosci.
Pozostała jeszcze tylko jedna blizna, która nie zaczęła się goić, jedna niedokończona sprawa, i miała nadzieję, że już niebawem on będzie gotów się z nią zobaczyć.
Ludzie często błędnie zakładają, że spokojni, milczący ludzie są słabi, podczas gdy w rzeczywistości są tacy ci, którzy zachowują się najgłośniej i wyglądają na najbardziej zadowolonych z życia, a tak naprawdę nadrabiają miną.
Przez dłuższą chwilę czas zdawał się płynąć w zwolnionym tempie, gdy wstrzymując oddech, czekał, aż weźmie go za rękę albo go odtrąci. Potrzebował tylko, aby ujęła jego palce, a nigdy już by jej nie puścił.
Nie czujesz chłodu, kiedy twoje serce jest zimne i martwe.
Everyone suffers from one bad day.
Others suffer for months on end.
Just know that the sun will rise tomorrow,
And then the wind can blow in your hair again.
Giving up is easy,
But living life is well worth the reward.
So wake up tomorrow.
It’s another day closer, another step forward to feel the wind. It’s worth waking up tomorrow to see your suffering end.
-Śniłem o tobie tygodniami...
Zamknęła oczy, gdy w końcu zbliżył usta do jej ust. Nie czekałaby, gdyby nie trzymał dłonią jej twarzy w miejscu, chcąc - była tego pewna - zamęczyć ją na śmierć, gdy wyszeptał tak cicho, że niemal nie poczuła na wargach jego oddechu:
-A ty nawet nie dałaś mi szansy, bym pokazał ci, czym moglibyśmy być. - Jego usta znów przysunęły się bliżej. - A teraz... - Nie wiedziała, że był to ostatni raz, bo właśnie się odsunął, robiąc krok wstecz - Nigdy się nie dowiesz.
Jako jedna z tych, którzy nie mieli szczęścia, nigdy nie myślała o dziewictwie jako o czymś, co należy chronić albo cenić, z obawy, że zostanie jej skradzione, puzostawiając na jej duszy kolejną niezaleczoną bliznę.
Czuła się, jakby była głodna i nie wiedziała, jak zaspokoić pragnienie powoli prowadzące ją w głąb tunelu wiodącego w nieznane.
Widziała już takie spojrzenie oczu patrzącego na nią mężczyzny setki razy, spojrzenie pełne czystej nienawiści. Za każdym razem bolało tak samo. To było coś, co rozumiał tylko jeden z jej braci, a właśnie jego tutaj nie było.
Niewiele rzeczy zdoła utrzymać mnie z dala od ciebie,
Nawet twoje nienawistne słowa,
Nawet znamię na mojej twarzy,
Nawet przelane przeze mnie łzy.
Mam tak wiele powodów, aby trzymać się z dala od ciebie,
Ale moje usta milczą,
Stopy stoją w miejscu,
Aż przyjdzie dla mnie czas,
Żeby odejść od
Ciebie.
Odeszła, boleśnie ugodzona imieniem, które jej podał. Kiedy je usłyszała, poczuła się, jakby jej dusza stanęła w płomieniach. Sprawił to sposób, w jaki je wymówił, w jaki złożył litery tego pięknego imienia, to jak zabrzmiało, przechodząc mu przez usta, i to, co ujrzała wtedy w jego oczach. To było coś, co tylko kobieta potrafiła odczytać, słysząc, jak mężczyzna, w którym się zakochała, wypowiada imię innej.
Wspomnienia wiążące się z tym miejscem spopieliły ściany ogniem rodem z piekła, którym kiedyś było. Diabeł odszedł, ale spalone ściany pozostały.
Diabeł może i umarł, ale inny demon wciąż przemierzał ulice tego miasta, i nawet gdyby ukryła się tak, jak powinna była to zrobić, wiedziała, że on - kimkolwiek do cholery był - i tak by ją znalazł.
Płomienie w jego oczach podkreślały czerwień drzemiącą w ich głębi.
Dziewczyna staje przed ołtarzem po raz pierwszy tylko raz. Musisz mieć suknię od projektanta.(...)
– Czy dobrze słyszałam, że powiedziałaś „po raz
pierwszy tylko raz”?
Dalej ciągnąc ją za sobą, Maria odpowiedziała bez wahania:
– Myślę, że mój trzeci mąż, po tym, jak dwóch pierwszych zginie w tajemniczych okolicznościach, to będzie akurat ten właściwy.
– Dobrze wiedzieć – mruknął Dominic pod nosem.
Bóg okazuje gniew w formie grzmotów, ale człowieka mogą dotknąć dopiero łzy aniołów krążących cichutko wokół niego.
Choć z zewnątrz wydawał się groźny i oschły, ten jeden gest czułości wobec jej kota pokazał jej, co naprawdę kryło się w jego sercu.
Wpatrywała się w drzwi, przez które przed chwilą wyszedł sprężystym krokiem, i z uśmiechem na ustach, czując, jak ogarnia ją zimna furia, jakiej nie doświadczyła jeszcze nigdy w życiu. A potem, w nagłym przebłysku olśnienia, uświadomiła sobie swój nowy życiowy cel. Wiedziała już, kim zostanie....
Czarną wdową.
There isn’t much that could keep me from you,
Not even the hateful words you spew.
Not even the mark on my face
Not even the tears I shed.
There is so much that should keep me from you,
But my mouth stays quiet
My feet stand still
Until I am ready
To part from
You.
Spojrzała mu w oczy, które powiedziały jej, że tkwią w tym razem. Że on, tak samo jak ona, niekoniecznie życzył sobie takiego obrotu spraw, ale nie miał wyboru. Na jej nieszczęście, to ją wybrał, czyniąc ją przypadkową ofiarą tej śmiertelnej partii szachów.
There’s always a moment one faces in life,
A moment one could never forget.
And in this moment, you would swear time stood still.
After that moment, the tears begin to burn your cheeks.
Your soul feels as if it were touched by darkness.
And even if you never believed in God,
your knees begin to bleed from praying so much.
I faced that moment,
A moment I will never forget.
And in that moment, time did stand still.
But my cheeks healed with time.
My soul fought the darkness with light.
And my knees, now calloused and scarred,
are stronger than ever
for the next moment when time stutters.
Nie mieli wątpliwości, że mafijna księżniczka była kompletną psychopatką, tak samo jak jej brat, ale iistniała między nimi różnica... Ona urodziła się jako kobieta. Zdawała sobie sprawę aż za dobrze, że nigdy nie będą traktowane identycznie jak ich bracia. Nieważne, jak silne czy inteligentne by nie były, w oczach swoich ojców, i w opinii całego mafijnego świata, córki nigdy nie dorównają synom.
Kiedy stanęła obok niego, poczuła się, jakby widziała go poraz pierwszy. Na krótką chwilę dzieląca ich bariera opadła, pozwalając jej dostrzec.... ból.
- Wiesz, że on umiera bez ciebie.... Matthias nie jest taki jak reszta z nas, wiesz? My jesteśmy potworami, a on, w przeciwieństwie do ciebie, jest aniołem. Tylko, że Lucyfer połamał mu pieprzone skrzydła.