Najnowsze artykuły
Artykuły„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1
ArtykułyNowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać43
ArtykułyWielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2
ArtykułyNie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać48
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Simon Spence

Pisze książki: muzyka
Simon Spence autor książki Depeche Mode. Narodziny ikony w kategorii muzyka.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
6,2/10średnia ocena książek autora
75 przeczytało książki autora
57 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Depeche Mode. Narodziny ikony Simon Spence 
6,2

Pewnie wielu fanów uzna książkę za fantastyczną, jednak dla mnie była dość słaba.
Widać, że książka była pisana w pośpiechu i autor nie do końca wiedział co ma zawierać i o czym ma być.
Najpierw mamy długi i nudny wstęp o Basildon. Potem robi się ciekawiej - jest o płytach, okładkach i występach.
Między tym niepotrzebnie zostały wplecione głupie tematy ( na przykład relacje Martina z Ann, lub kwestie dotyczące jego ubioru ). Przez to książka przypomina momentami magazyny plotkarskie, które muszą coś gdzieś skrytykować.
Kurcze, skoro tytuł dzieła wskazuje, że będzie o twórczości Depeche Mode, to niech skupi się tylko na tym, a nie opisuje jakieś głupie elementy, które nie powinny mieć znaczenia w ich działalności.
Zawiodłam się też na tym, że w książce jest mało wypowiedzi grupy.
Cały czas historia jest opowiadana przyjaciółmi, innymi zespołami, a członkowie nie mieli za dużo do powiedzenia.
Jedyne co naprawdę mi się podobało to barwne opisanie lat 80. Aż chciało się przenieść do tamtych czasów.
Depeche Mode. Narodziny ikony Simon Spence 
6,2

Moją uwagę do tej książki przyciągnęła okładka i duża ilość zdjęć, przyznaję się. Kiedy w końcu ją sobie kupiłam, cieszyłam się, że będę miała dobrą lekturę na wakacjach.
Książka zaczyna się od długiego opisu miasta Basildon. Naprawdę długiego. Mimo wszystko postanowiłam dać tej książce szansę. Im dalej się w nią zagłębiałam, tym mniej z niej rozumiałam. Zaczęłam się zastanawiać, czy coś jest nie tak z moim przyswajaniem informacji, czy może jednak ta książka jest tak chaotyczna. Ilość osób, które się tam wypowiadają może i nie jest duża, ale sposób wprowadzania ich wypowiedzi jest dla mnie niesamowicie denerwująca. Po jakimś czasie nie miałam pojęcia kto i o czym mówi. Autor chyba wymaga od czytelnika ponadelementarnej znajomości historii zespołu i zakłada, że osoby wypowiadające się w książce są czytelnikowi w mniejszym czy większym stopniu znane.
Przez taki sposób prowadzenia narracji kompletnie pogubiłam się w książce i rzuciłam ją w kąt po doczytaniu jej do połowy.
Inną sprawą jest juz wczesniej wspominane koszmarne tłumaczenie. Błędy interpunkcyjne, składniowe czy literówki są praktycznie co 2-3 stronę.
























