Najnowsze artykuły
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać10
ArtykułyUmrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać34
ArtykułyDlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska168
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Lech Kościelak

Pisze książki: historia
Lech Kościelak autor książki Historia Słowacji w kategorii historia.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
5,9/10średnia ocena książek autora
8 przeczytało książki autora
43 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Historia Słowacji Lech Kościelak 
6,8

Ostatnia pozycja Ossolineum której przypadło zamknąć historię państw sąsiadujących z Polską. Najdłużej Słowacji przyszło czekać na swoją pozycję. Pozycję która świetnie ilustruje problemy, przed jakimi stają autorzy próbujących opisać historię państw i narodów które przez wieki były integralną częścią sąsiadów, a swoich dziejów, jako osobne byty, nie miały. W związku z powyższym, pomijając starożytność i wczesne średniowiecze, praca prezentuje nam w znacznej mierze historię Węgier, od średniowiecza po rok 1918, z odpowiednim czasowo dodatkiem historii Austrii oraz Czechosłowacji. Mimo skomplikowanej historii regionu, autor starał się by rej wodziły wydarzenia bezpośrednio rozgrywające się na terenie dzisiejszej Słowacji, czyli na ówczesnych Górnych Węgrach.
Praca choć wartościowa i ważna, nie ustrzegła się pewnych mankamentów. Autor bardzo dużo miejsca poświęcił dziejom starożytnym ziem współczesnej Słowacji, nawet za bardzo. Wystarczyło bardziej skrótowo i zwięźle przedstawić ten okres nie mający, od chwili przybycia Słowian, następstw w następnych epokach. Należało dodać dodatkowe akapity z podstawowymi informacjami o głównych słowackich postaciach historycznych takich jak: Ľudovít Štúr, Andrej Hlinka, Josef Tiso czy inni. Niestety, czytelnik dowiaduje się o nich znienacka i tak samo znikają z łam pracy, po wypełnieniu swej roli w danym momencie historii. Słabo też są opisane dzieje Słowacji w międzywojniu, jako części składowej Czechosłowacji, czy I Republiki Słowackiej i jej udziału w II wojnie światowej. Skupienie się na polityce wewnętrznej bez informacji o udziale w działaniach zbrojnych (casus Polski gdzie mamy mapę zasięgu działań sił słowackich podczas niemieckiej agresji, a w tekście brak jakichkolwiek wzmianek) pozostawia wielki niedosyt i to w odniesieniu do okresu gdy . Słowacja staje się podmiotem, a nie przedmiotem historii. Zresztą ciężar pracy skupia się na historii politycznej, a sprawy społeczne, światopoglądowe i ich przemiany na przestrzeni lat pozostają na uboczu lub informuje się o nich mimochodem. Również brak osobnych rozdziałów poświęconych pozycji kościoła katolickiego, oraz protestantyzmowi - który miał nieocenione zasługi na polu tworzenia się narodu, w kraju w którym przywódcą największej partii międzywojnia i również pierwszym prezydentem był ksiądz, zakrawa na kuriozum.
Podsumowując: praca jest ważna i dobrze, że powstała, ale zbytnie skupienie się na historii politycznej nie przysłużyło się jej.
Migracje. Podróże w dziejach. Starożytność i średniowiecze Agnieszka Teterycz-Puzio 
5,0

Wstyd.
Książkę dedykowano profesorowi Benonowi Miśkiewiczowi, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zrobiono ją na odwal się. A może uprzedziłem się, bo kupiłem ją na szybko w księgarni internetowej, gdzie jej tytuł brzmiał "Migracje. Podróże w dziejach. Starożytność i średniowiecze": po tytule od razu się podjarałem, bo właśnie czegoś takiego szukałem, więc bah, do koszyka!. Wyobraźcie sobie moją minę, gdy po otwarciu paczki zobaczyłem napisany mniejszą czcionką tytuł "Studia nad dziejami wybrzeży Morza Bałtyckiego".
Fuuuuuuuuuuuuck.
Ale nic, kupiłem, przeczytam, ocenię.
I wiecie co? Panowie i panie historycy nie potrafili się nawet dostosować do tematu, mam wrażenie że dali teksty zrobione na odwal, zadedykowali świętej pamięci profesorowi i tyle. No bo mamy tu:
Pierwszy tekst jest po rosyjsku. Nie znasz? To nie poczytasz, hehe.
Drugi opowiada o archiwach cyfrowych, wypełniony jest fotami stron internetowych, żadna z nich nie ma związku z Bałtykiem, starożytnością, czy średniowieczem.
"Literackie podróże wojenne w powieściach Marcina Krzywickiego i Marcina Mortki" - brzmi ciekawie? Yep, tylko brzmi. Autorka wzięła po jednej scenie z jednej książki i streściła je nam.
O, albo tekst o Sasach w świetle kroniki Windukinda. Dwa tekst są o Bizancjum: jeden o Waregach, drugi o rywalizacji z Rusią o hegemonie na Morzu Czarnym.
Jeśli już jakiś tekst zahacza o Bałtyk, to robi to stojąc na palcach i wyciągając maksymalnie ręce: np. czy drużyna konna w służbie pierwszy Piastów to fakt czy mit. O samych podróżach czy migracjach jest tu naprawdę niewiele.



























