Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać68
ArtykułyZa nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1
ArtykułyOd królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2
ArtykułyCrime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać2
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Bodo Kirchhoff

Pisze książki: literatura piękna
Urodzony: 01.01.1948
Niemiecki pisarz i scenarzysta filmowy, autor bestsellerowych powieści. Urodził się w roku 1948. Studiował pedagogikę. Prowadzi kursy kreatywnego pisania. Mieszka z rodziną w Hamburgu i we Włoszech nad jeziorem Garda. http://www.bodokirchhoff.de/
5,7/10średnia ocena książek autora
54 przeczytało książki autora
55 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Mała Garbo Bodo Kirchhoff 
5,4

"Prawdę ocala niewiadoma"
Nad starannie przemyślanym, dopracowanym i zaplanowanym scenariuszem rzeczywistość ma zdecydowaną, niezbywalną i niezastępowalną przewagę: niepewność, niewiadomą, chaotyczność.
Tajemnica, zaskoczenie, nieprzewidywalność. Nie wiadomo, co się zdarzy: za godzinę, minutę, sekundę. Dobry film też powinien być nieprzewidywalny. Taka jest właśnie „Mała Garbo” - jak dobry film.
Giacomo Hoederer, mężczyzna po życiowych niepowodzeniach, zbyt desperacko obmyśla swoje dalsze kroki. Chce po prostu napaść na bank, nie planuje wcale nikogo zabijać (poza sobą) ani uprowadzać dla okupu - a tym bardziej małej dziewczynki będącej wielką filmową gwiazdą, która akurat jechała zagrać w ostatniej, kluczowej scenie. Na ratunek Małej oprócz służb specjalnych do akcji ratunkowej wkraczają również media.
Bo przyznać trzeba, że nagle zrobiło się bardzo filmowo: historia jest świetnym materiałem na megahit, a megahit to także megapieniądze. Wystarczy nieco bardziej udramatyzować akcję: podkolorować i wyolbrzymić, gdzie potrzeba. „Bo na dobrą sprawę, czyż życie innych ludzi nie jest tylko rodzajem scenariusza, w którym można co nieco zmienić?”[s. 44]*.
Tymczasem w nieszczęsnym samochodzie spotyka się Giacomo i Mała. On – nieszczęśliwy, przegrany człowiek, pechowiec, pragnący ze sobą skończyć. Ona – urodzona pod szczęśliwą gwiazdą, bogata, mająca urocze życie i jasną przyszłość. Jednak czy naprawdę tak bardzo się różnią?
"Mała Garbo" opowiada o tym, jak wiele może w nas zmienić przypadkowo spotkany człowiek. O różnicach, co bardziej zbliżają, niż dzielą. O niemożności uniknięcia osamotnienia, zagubienia i zawodu. O granicach przekroczonych przez media, które zamiast naśladować i odwzorowywać rzeczywistość, zamiast z niej czerpać – stwarzają ją i kreują. Pasożytują na ludzkim życiu, okrutnie je deformując.
Jednak nade wszystko to przejmująca historia, ukazująca bolesną nieprzewidywalność człowieczego losu. Lecz właśnie owa niemożność zaplanowania przyszłości, kontrolowania życia, układania go po swojej myśli, ta chaotyczność i zamęt, owe „nie wiadomo” wciąż i wciąż powtarzane przez Małą, ten dotkliwy brak odpowiedzi na nasze pytania; nieznajomość siebie i innych ludzi – są autentyczną, prawdziwą wartością. To one demaskują pozorność, sztuczność, fałsz. Ocalają prawdę...
Odbiór tej książki jest specyficzny: niefortunna przypadkowość losu bohaterów jest komiczna i tragiczna jednocześnie. Powaga dramatu nie przytłacza jak zwykle, ale i śmiech nie jest zbyt łatwy. Nie przystają do siebie te dwie tonacje, nie ułatwiają czytelnikowi życia – wprawiają w zakłopotanie, nie pozwalają przybrać jednej, wygodnej perspektywy. Co najwyżej – proponują niepewność. Co więcej: bawi się Kirchhoff naszą wrażliwością, wciąż poddaje ją próbie – uwierzymy w tę historię czy zwątpimy...? Będziemy ufni czy podejrzliwi...? Uda nam się dostrzec dramat w tej, jakże sensacyjnej, nieprawdopodobnej oprawie?
Jak dla mnie – przednia lektura.
A czy Wam się spodoba?
- Nie wiadomo – jak powiedziałaby Mała.
Bodo Kirchhoff, Mała Garbo, tłum. Anna Taraska-Pietrzak, wyd. słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2011.
*cytaty pochodzą z książki (jw.),numery w nawiasach kwadratowych odsyłają do jej stron.
Mała Garbo Bodo Kirchhoff 
5,4

W dzisiejszych czasach, gdzie telewizja, radio i wszelkie środki masowego przekazu kształtują nasz światopogląd, wyznaczają trendy, co tu dużo mówić, mają niezwykle duży wpływ na nasze życie, wiele rzeczy zasługuje na przemyślenie. Czy w naszym zekranizowanym życiu istnieją jeszcze jakieś wartości? Czu uczucia innych są jeszcze dla nas ważne? Czym tak naprawdę dla nas jest ludzkie życie?
“Bo na dobrą sprawę, czyż życie innych ludzi nie jest tylko rodzajem scenariusza, w którym można co nieco zmienić?”
Na tak ogromnie trudne pytania w swojej powieści, pod przykrywką dobrej i wciągającej fabuły, próbuje odpowiedzieć niemiecki pisarz i scenarzysta filmowy zarazem. Pan Kirchhoff przedstawia dwie historie- życiowego nieudacznika Giacamo Hoederera oraz młodej, zdolnej szczęściary, gwiazdy filmowej, Malu- na samym początku powieści, tyle tylko wiemy o bohaterach. Nie znamy żadnych szczegółów- nie wiemy o nic więcej, tylko tyle, ile oni nawzajem o sobie, czyli nic.
I jak tu połączyć te dwa różne życiorysy, jak sprawić, żeby ich scenariusze się połączyły?Nic bardziej prostszego! Wystarczy tylko napaść na bank, zupełnie przypadkowo postrzelić staruszkę, przez drugi przypadek zabić kierowcę limuzyny, którą również przez zrządzenie losu należy ukraść. Trzeba jednak pamiętać, aby sprawdzić, czy w samochodzie nie znajduje się przypadkiem młoda, rozchwytywana gwiazda filmowa- oczywiście jeśli nie chemy zostać znienawidzeni przez połowę świata, co tam! Przez cały świat. I tak właśnie zaczyna się niezapomniane przeżycie dla dwójki naprawdę nietuzinkowych bohaterów, podczas którego przeanalizują oni swoje życie oraz uporządkują hierarchię wartości. Przy okazji, oczywiście, pokazując nam jak to powinno wyglądać. I choć przedstawiłam całą powieść jako bardzo moralizującą, to w rzeczywistości czytelnik sobie tego nie uświadamia. Bohaterowie nie plotą banałów, a cała akcja następuje bardzo szybko i zgrabnie. Odskocznią są dialogi pomiędzy Malu a Hoederara'em. Te, dla mnie, były bardzo ciekawe i czytałam je z nieskrywaną przyjemnością. Podczas tych rozmów, na które mają oni niecałą noc, poznają siebie nawzajem, swoje słabości jak i zdolności. Słuchają muzyki, rozprawiają o kinie, poznają sposób życia drugiego- tak bardzo odmienny. A podczas tych czasem zabawych, a czasem wręcz przerażających rozmów poznają oni siebie samych i powoli odkrywają swoje priorytety.
To co bardzo spodobało mi się w tej lekturze, to właśnie ukazanie procesu poznawania się bohaterów. Tak nawzajem, jak i siebie samych. Zmiany, które w nich zachodziły nie były gwałtowne, a następowały powoli. Nie było jakiejś sztucznej granicy, było czuć wątpliwości i powolne przekonywanie do zmiany swojego życia. Ta granica się zacierała, ni zniknęła jak za przyłożeniem czarodziejskiej różdżki. Przyjaźń, która rodziła się między bohaterami nie była sztuczna, mnie zauroczyła. A koniec powieści był naprawdę nie lada zaskoczeniem.
Choć sama fabuła mnie nie porwała i nie wyczekiwałam następnych zdarzeń z rumieńcami na twarzy, a od wielkich zwrotów akcji wolałam powoli snute dialogi, powieść było bardzo przejemną przygodą, która na dodatek, poza mile spędzonym czasem, pozostawiła po sobie coś w głowie. Nie zaliczę jej do wielkich literackich odkryć i nie pozostanie w moim sercu na zawsze, jednak polecam ją Wam, drodzy czytelnicy, wierząc, że odkrywanie drugiego człowieka i obserwowanie zmian, które w nim zachodzą Was zainteresuje jako, przypuszczam, humanistów.




























