RzeczpostApokaliptyczna Polska Adam Magdoń 6,6

ocenił(a) na 34 lata temu Historia Zbirów Drwala, oddziału specjalnego wykonującego automatyczne wyroki śmierci w postapokaliptycznej Rzeczypospolitej jest pełna brutalnych opisów, wartkiej akcji, pięknych kobiet, a nawet całego kobiecego gangu. Lektura obszerna, bo sięgająca blisko tysiąca stron, ale przy tym serwująca zupełnie coś innego niż to, czego można spodziewać się po tytule. Słysząc hasło "Rzeczpostapokaliptyczna Polska" mocno liczyłam na historię w klimacie "Metra 2033" lub "Apokalipsy Z" osadzonej w polskich realiach. Finalnie otrzymaliśmy stado mutantów, polską wersje robocopa, gierki polityczne i kobiety. Całe mnóstwo zabijających, pokrzywdzonych, gwałconych kobiet. Historia skupia się wokół wspomnianych już Zbirów Drwala, ich nowej koleżanki - Rookie i kobiecego gangu chcącego wybić populację w ramach vendetty za dawne cierpienia. Koncepcja jest interesująca, ale sposób przedstawienia... Przez większość lektury miałam wrażenie, że czytam spisane fantazje dorastającego chłopaka. Przewidywalne i do bólu podobne postacie oraz brak jakiegokolwiek indywidualizmu językowego sprawiał, że wypowiedzi jednego bohatera stylem i sposobem składni przypominały pięć innych postaci. Kobiecy gang, opisy gwałtów i mnóstwo kobiet wciśniętych w każdy możliwy wątek oraz ordynarne opisywanie ich wdzięków budziły we mnie niesmak. Choć zastanawia mnie czy był to celowy zabieg autora. Był to jedyny wątek, który zapadł mi w pamięć - walka między jedną, a drugą stroną sceny politycznej miała najprawdopodobniej stanowić główny wątek powieści, który niestety został potraktowany bardzo powierzchownie i wręcz po macoszemu. Spektakularne walki najsławniejszego oddziału Katów były tak naprawdę jedynym pozytywnym aspektem, dzięki któremu w ogóle skończyłam lekturę. Wychodzę z założenia, że nie ma złych książek, dlatego niesamowicie boli mnie to, co napiszę. "Rzeczpostapokaliptyczna Polska" jest skierowana do młodzieży, więc sposób narracji ukierunkowany na tę grupę wiekową jest zupełnie zrozumiały, ale książka jest po prostu niedopracowana. Papierowe postacie, wręcz fanatyczne ukierunkowanie na kobiecą fizyczność i wykorzystywanie jej kompletnie psują odbiór historii, która ma potencjał. Wątek samych mutantów i walki z nimi jest tak naprawdę ledwo tknięty.
Do pewnego momentu miałam nadzieję, że po prostu podeszłam do książki ze zbyt wygórowanymi oczekiwaniami, ale fragment opisujący przyczynę straszliwego aktu zemsty na kraju rozbił resztkę tlącej się nadziei. Ciężko napisać mi coś więcej, bo pomimo swojej objętości niewiele kwestii zostało w niej poruszonych. Na pewno nie jest to lektura, po którą kiedykolwiek sięgnę drugi raz. Polecić jej również nie mogę, bo uważam, że są książki o wiele lepsze w tym gatunku, skupiające się na czymś więcej niż piękny biust przywódczyni gangu i walki gołych więźniarek mianowanych "gladiatorkami". Sam koniec również był mocno rozczarowujący. Przez blisko tysiąc stron non-stop antagonistka chce śmierci Zbirów, a finalnie kiedy ma szanse dobić rannych członków załogi - nie robi tego. Dziwna, jakby na siłę wciśnięta, relacja między szefową gangu, a Rookie była co najmniej niesmaczna, a mówienie o miłości po tym jak Księżniczka porwała Rooki i chwilę z nią porozmawiała jest już według mnie szkodliwe. Z bliżej nieznanego mi powodu wszystkie postacie, które dostąpiły głosu były tak samo wulgarne i narwane, a za jedyne rozwiązanie problemów uważały kulkę między oczy. Naprawdę historia sama w sobie ma potencjał - mutanty, państwo skażone promieniowaniem i wyniszczone wojnami i przepaść społeczna zapowiadały parę ładnych godzin przyjemnej lektury. Jednak sposób kreowania bohaterów, a raczej kopiowania ich, zupełnie tą przyjemność zniwelował sprawiając, że lektura bywała momentami nużąca, męcząca i zwyczajnie nudna.