Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać388
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać13
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Krzysztof Świdrak

Krzysztof Świdrak autor książki Ucho na świat w kategorii publicystyka literacka, eseje.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora. http://
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora. http://
6,0/10średnia ocena książek autora
127 przeczytało książki autora
101 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
13 wspomnień ze stanu wojennego
Katarzyna Świdrak, Krzysztof Świdrak
6,8 z 9 ocen
22 czytelników 1 opinia
2011
Najnowsze opinie o książkach autora
Ucho na świat Katarzyna Świdrak 
5,6

Książkę tworzą wywiady z 16 -stoma znanymi osobami o dźwiękach, muzyce miast, burzy, deszczu dudniącym o parapet, burzy, ciszy Taigi, jeziora Bajkał itd. Pomysł ciekawy, jednak treść raczej przeciętna. Pytania trochę toporne jak na rozmowę o indywidualizmie postrzegania świata. Zachwyciła mnie wypowiedź Bogusława Kaczyńskiego o ciszy. Ps. W tekst wstawione naukowe komentarze: fizyka i antropologa kultury- ciekawe.
Świat w zasięgu nosa Krzysztof Świdrak 
5,7

2009 (wiele zdjęć ze wszystkich kontynentów i portrety podróżników, z którymi wywiady na temat zapachów z różnych miejsc świata przeprowadzają Katarzyna Skawska i Krzysztof Świdrak.
- Urszula Dudziak (o zapachach USA)
- Beata Pawlikowska (o zapachach Afryki)
- Martyna Wojciechowska (o Azji)
- Wiktor Bater (o Rosji)
- Wojciech Cejrowski (o Ameryce Południowej)
- Marek Kamiński o biegunach)
- Jarosław Kreft (o Madagaskarze)
- Mateusz Kusznierewicz (o morzach i oceanach)
- Robert Makłowicz (o Europie)
- Artur Orzech
Książka zaciekawiła mnie, bo nie ma jak rozmowa, w dodatku o tym, co ktoś przeżył. Mogę dzięki słowom tych ludzi podróżować po całym świecie poznając jego szczególny wymiar: zapach. Niełatwo go opisać, a jednak to on wyznacza z mocą siłę naszego doświadczenia, budzi wspomnienie, zabarwia je uczuciem błogości, bądź obrzydzenia. W tej książce mowa o zapachach śniegu, morza, miast, ja jednak zgodnie z tematem blogu chcę się skupić tylko na zapachu Azji, a ściśle Indii.
Martyna Wojciechowska wspomina zapach świata z wysokości Mont Everestu, próbuje nam opowiedzieć, jak pachnie tlen, czy śnieg, ale i pierożki momo w Nepalu. Zachwyca się przesyconą zapachami barwnością Azji, w które zapachy nakładają się na siebie, jak w muzyce granej przez orkiestrę tworząc kompozycję całości, z której wyodrębnić może zaledwie zapach dymu, kwiatów, czy przypraw. Symbolem Indii jest lotos. Rosnący na bagnach kwiat swoim zapachem próbuje zagłuszać zapach błota. Wg Wojciechowskiej to symboliczne przesłanie o zwycięstwie zapachu kwiatu nad zapachem gnicia i topieli. Ale Indie to też zapach ludzi. I dominujący nad wszystkim zapach religii. Azja to bardzo religijny kontynent, Indie to szczególnie wierzący w Boga i bogów subkontynent. Zapach kadzideł przesyca odwiedzających świątynie wiernych. Przenoszą go dalej na ulice. Z buddyjskich świątyń zapach płonącego w lampkach masła.
Do tego dochodzi najbardziej dramatyczny z zapachów – zapach palonych zwłok zmieszany z zapachem kwiatów, kadzideł i płonącego drewna.M.W. doświadczyła go w Katmandu, ale mówiąc o Indiach większość kojarzy go z Benaresem (VARANASI). Wg MW Indie pachną mistycyzmem, tajemnicą. Zapach ten płynie on często z wszechobecnych ołtarzyków, nawet przy kierowcy w autobusie mogą płonąć kadzidełka przed obrazem Boga.
MW mówi o największym na świecie nagromadzeniu zapachów na metr kwadratowy. Szafran, curry, kurkuma dodawane do potraw, góry przypraw na targu.
Wszystko to współtworzy obraz Indii. Ale Indie pachną też biedą – moczem i strachem. MW uważa, że nie potrzebujemy podziałów na brzydkie i piękne zapachy.
Powinniśmy raczej przyjmować je jako prawdę o otaczającym nas świecie. One o czymś nam mówią. Indie żyją na ulicy. Spostrzegamy je jako nagromadzenie nieszczęść. Takim jest DHARAVI – bombajska dzielnica slumsów Temat zapachu (pomijając film "Pachnidło") dopadł mnie u Piotra Kłodkowskiego. Intrygująco pisze on i nim w "Doskonałym smaku Orientu".
Odliczam dni do wyjazdu do Indii - pisane w styczniu 2011, miesiąc przed pierwszym wyjazdem (kopiowane w kwietniu 2014, przed podróżą w lipcu.
Bardzo jestem ciekawa. Także ich zapachu. Trochę obawiając się. Straszona tekstami typu: "Przed wyjazdem powinnaś na tydzień rozbić namiot na wysypisku śmieci. Przyzwyczaić nos do tamtej codzienności".
Ale jeszcze bardziej ciekawa jestem słysząc, że to właśnie za zapachem Indii potem się tęskni.
Kiedyś nie byłam w stanie zjeść pewnego chińskiego dania. Jego zapach był tak obcy, że budził we mnie wstręt.
Pewnie jest w nas (w każdym inna) granica tego, kiedy to, co nowe jest tak bardzo daleko od naszych doświadczeń, że aż nie chcemy tego poznawać. Wzdrygając się. Zamykając oczy, zatykając uszy. Chwyciwszy się nos odcinając się od zapachu innego świata. Czy Indie porwą mnie za miesiąc swoimi zapachami?
Czy będę kręcić na nie pełnym uprzedzenia nosem? Oby nie!!!
- Oczywiście, że nie. Przyjęłam zapach Indii jako coś oczywistego, a teraz nie mogąc go odtworzyć w pamięci, jadę stęskniona tam kolejny raz.
Kopiuję mój post blogu valley-of-dance.blog.onet.pl i strony nietylkoindie.pl (tam z ilustracjami)





























