Szczecinowierca Paweł Jakubowski 7,8

ocenił(a) na 926 tyg. temu “ Szczecinowierca” Przemysław Budziński, Agata Cieszyńska, Michał dłużak, Anna Gąsiorowska, Agnieszka Gładzik, Norbert Góra, Paweł Jakubowski, Jarosław Kociuba.
49/80
“Ech, te legendy… Możecie w nie wierzyć lub nie, ale musicie je poznać, aby naprawdę zrozumieć miejsce, w którym przyszło wam żyć.”
Co otrzymamy z połączenia historii ze słuszną szczyptą grozy? Na pewno coś niebywałego! Zachęcam was do sięgnięcia po “Szczecinowiercę”. Ta niezwykła antologia opowiadań (dokładnie 20) przeniesie was do Szczecina, ale to nie będzie taka zwyczajna podróż, bo okazuje się, że tak naprawdę wcale nie znacie tego miasta. Wierzcie mi. A jeśli nawet, to na pewno nie od takiej strony 🙂Jeżeli jednak jakimś cudem najdzie was ochota aby Szczecin i jego zakamarki odwiedzić, uważajcie czy gdzieś w mroku nie czai się pewien bardzo inteligentny wampir…
Asmodeusz zwany też Mateuszem jest głównym bohaterem tego zbioru opowiadań. Pełni rolę samozwańczego patrona Szczecina. Towarzyszy nam w czasie odkrywania losów tego miejsca już od 1243 roku, kiedy to Szczecin otrzymał prawa miejskie, aż po 1677 rok, kiedy wygasła dynastia Gryfitów i wybuchła wojna. Szczecin znalazł się wtedy pod okupacją szwedzką, a następnie francuską.
Postać wampira skradła moje serce już na samym początku. Cieszy mnie że, Asmodi znacznie różni się od klasycznego wzoru współczesnego upiora jaki znamy choćby z sagi “Zmierzch czy serii “Wampiry z Morganville” (tym wampirom akurat mówię konkretne “ nie, dziękuję”. To nie mój klimat 🫣) Zdecydowanie bliżej mu do postaci Draculi wykreowanej przez Brama Stokera czy Barlowa od Stephena Kinga. Ta mroczna lekko gotycka i tajemnicza kreacja postaci to jest to! Mateusz jest upiorem żądnym świeżej krwi, jednocześnie jednak posiada własny kodeks moralny i zasady do których stara się stosować. Przede wszystkim atakuje tylko jednostki w których drzemie prawdziwe zło. Jako patron chroni swoje miasto przed niebezpieczeństwem ze strony potworów, często również tych w ludzkiej skórze.
“ Odpowiadając na twoje pytanie: dobrych ludzi można chronić wyłącznie wtedy, gdy usunie się z ich przestrzeni tych złych.”
Na kartach “Szczecinowiercy” poznamy wiele ciekawych i mrożących krew w żyłach przygód Asmodeusza. Przede wszystkim jednak jest on swego rodzaju oryginalnym przewodnikiem, który fragment po fragmencie odkrywa przed nami - czytelnikami, kolejne ciekawostki i legendy związane z tym co przez lata działo się ze Szczecinem.
“Będziesz żebrem tego miasta, Szczecinowiercą! Pierwszym i ostatnim patronem Stetinum!”
W wędrówce po ciemnych ulicach miasta Amadeuszowi towarzyszy jego jedyna przyjaciółka - zbuntowana panna z dobrego domu - Brygida.
Kobieta zdecydowanie sprzeciwia się narzuconym jej przez bogatą rodzinę kupiecką normom społecznym i zamiast szukać męża, wybiera zwiedzanie miasta oraz tropienie nadprzyrodzonych istot.
Obecność Brygidy sprawia, że każda kolejna przygoda jest nie tylko ciekawa, ale momentami też zabawna. Żeby jednak nie było tak łatwo i pięknie - Mateusz zmaga się z przekleństwem nieśmiertelności, a na ogonie siedzi mu tajemnicza Sydonia - inkwizytorka z Wielkiej Kapituły Księstwa Pruskiego. Nasz Wampir tropi potwory. Sydonia tropi Wampira. Jak się zakończy ta opowieść? Nie chcę zdradzać szczegółów, więc napiszę tylko: będzie się działo!
“ Gnany podmuchem listopadowego wiatru przeszywane aleje tego miasta jak galeon odległe wody,wciąż z tym samym, niegasnącym pragnieniem krwi, przechodzącym w zasłoniętą kurzem niepamięć wieków, tak długo że czas odwrócił ode mnie swe bezlitosne oblicze, dobrze wiedząc że żaden zegar nie robi na mnie wrażenia.”
To na co szczególnie warto zwrócić uwagę w tej książce to forma w jakiej jest ona napisana. Mamy kilku doskonałych autorów i każdy z nich opisuje swoją część historii, ale jednak wszystkie opowiadania tworzą jedną całość i są ze sobą spójne. Dzięki temu niesamowitym zabiegowi literackiemu “Szczecinowiercę” czyta się jak kompletną powieść, a nie zbiór opowiadań. Narracja po prostu płynie, tak jak legenda powtarzana z ust do ust, do której każdy dopowiada coś od siebie. Zachwycił mnie ten lekki, gawędziarski styl. Nie mogłam się wprost oderwać.
Co warto zaznaczyć ✴️“Szczecinowierca” pierwotnie ukazał się w formie audio serialu i jest dostępny za darmo na You Tube. Drukowana wersja jednak wzbogacona jest o dodatkowe treści - po pierwsze - wiersz Norberta Góry , po drugie - dwa dodatkowe opowiadania. Osobiście zdecydowanie wolę książkę, ale audio serial jest dobrą alternatywą dla osób którym z czytaniem nie po drodze, lub dla tych którzy pragną urozmaicić sobie lekturę i wczuć się jeszcze bardziej w ten klimat.
✴️Ta antologia ma przede wszystkim za zadanie promować Szczecin oraz jego okolice. Powstała po to by wzbudzić w czytelnikach zainteresowanie bogatą historią tego miejsca. Na każdej stronie czuć, że autorzy chcą pokazać nam miejscowość w nieco odmienny sposób, od tego, który do tej pory był nam znany. Nie trudno się domyśleć, że sami twórcy są wyjątkowo mocno związani ze Szczecinem. Widać, że włożyli w ten projekt dużo serca. Dzięki nim miasto nie jest już tylko niemym świadkiem rozgrywających się w książce wydarzeń. Stało się jednym z jej głównych bohaterów.
Nie wiem jak wy, ale ja zawsze lubię czytać i bardzo doceniam publikacje promujące dany region. To świetna szansa na poszerzenie wiedzy o kolejne interesujące ciekawostki, ale też na spojrzenie z zupełnie innej perspektywy na to co już znamy bądź dopiero planujemy poznać. Osobiście uwielbiam czytać o Szczecinie. Do tej pory trafiałam na książki, które doskonale oddają klimat tego miejsca i “Szczecinowierca” na pewno się do nich zalicza. Nie da się ukryć, że po lekturze nabrałam ochoty by ponownie odwiedzić to miasto i podążyć śladami bohaterów. Zamarzyło mi się trafić pod wieżę Bismarcką (bo tam akurat jeszcze nie byłam),przespacerować się ulicą Podgórną, lub zagubić się w podz✴️iemnych zakamarkach Szczecina. Może w pogrążonych w ciemnościach piwnicach pod Wałami Chrobrego odnalazłabym Asmodeusza. Jak myślicie?
“Szczecinowierca” to doskonały przykład tego jak fikcja literacka świetnie komponuje się na tle prawdziwych wydarzeń, miejsc oraz detali historycznych.
✴️Na koniec jeszcze trochę o klasyfikacji gatunkowej tego zbioru opowiadań. Według mnie “Szczecinowierca” to mieszanka dark fantasy, grozy, obyczajówki i odrobiny humoru. Mroczne elementy budują fajny nastrój przepełniony niepokojem i niepewnością. To coś dla wielbicieli strasznych historii z dreszczykiem, pełnych niecodziennych stworzeń: gargulców, wapierzy, wiedźm, martwców i wilkołaków. A jeśli jeszcze wam mało to na dokładkę szalony naukowiec, czy zmutowany, przerośnięty pawian też się znajdzie 🙂
Szczerze polecam wam tę antologię. Ja bawiłam się genialnie i życzę sobie aby więcej pojawiało się na rynku takich pozycji, które rzucają zupełnie nowe światło na lokalne legendy. Chętnie wyruszyłabym w kolejną podróż po Szczecinie wspólnie z Asmodim. Kto wie jakie przygody jeszcze tam na nas czekają…
I na koniec jeden mały detal, z którym mi nie po drodze, a mianowicie grafika okładkowa. Według mnie mogłoby być lepiej w tej kwestii. Okładka nie oddaje dobrze charakteru i klimatu tej książki. Ale to już oczywiście kwestia gustu.