cytaty z książek autora "Katarzyna Barlińska P.S. Herytiera"
Dziś jesteśmy inni, niż wczoraj.
Jutro będziemy inni, niż dziś.
Ale i tak skończymy w piekle,
bo piekło na nas czeka.
Kim byliśmy? Prawda była taka, że byliśmy po prostu ludźmi z dużą ilością błędów na koncie i miejscem zarezerwowanym w samym środku piekła.
- Złego diabli nie biorą.
- W tobie to sam szatan miałby konkurencję.
- Papierosy są szkodliwe. Przetworzone jedzenie jest szkodliwe. Spaliny są szkodliwe. Alkohol jest szkodliwy - wymieniał, patrząc mi w oczy. - I zrezygnujesz z tego wszystkiego? [...] Wszystko jest szkodliwe, Clark - powiedział dużo ciszej. - Życie również.
Nie potrafiłam już normalnie oddychać, ponieważ oddychałam nim.
Pozostaje nam tylko wierzyć, że kiedyś wszystko będzie dobrze, a jeżeli nie to po prostu "to kiedyś" nie jest jeszcze odpowiednią porą.
Nadzieja. Znów ona. To ona raniła najbardziej, bo karmiła nas kłamstwem. To zawsze była ona. Zawsze wszystko działo się przez nią.
Żeby kogoś pokochać, trzeba go poznać i zrozumieć. Aby poznać człowieka, potrzeba czasu i wspólnie spędzonych chwil. Miłość... ona jest wtedy, kiedy widzisz człowieka nagiego, ale nie w aspekcie cielesnym. W tym emocjonalnym. Kiedy ktoś zburzy dla ciebie każdy swój mur. I gdy ta osoba jest całkowicie bezbronna, szczera i gotowa, by zrobić dla ciebie wszystko, tak jak ty zrobisz wszystko dla niej... to jest miłość. To jest najcelniejsza definicja miłości - Victoria Clark, ETH, runda 5.
— Mam prośbę.
Opowiesz nam bajkę? Wiesz, że kochamy twoje bajki… — wyszeptała drżącym głosem.
(...)
— Dobrze, opowiem wam bajkę — wychrypiał prawie niesłyszalnie. — To bajka długa, zawiła, pełna strasznych momentów, ale i wielkiej radości.
(...)
Theodor ostatni raz odetchnął.
— Opowiem wam bajkę o tym, jak krzyk zakochał się w ciszy.
- Czytałaś kiedyś Fausta Goethego? (...)
— Nie — odburknęłam zgodnie z prawdą, na co uniósł złowieszczo kącik ust, a ja ponownie poczułam ciarki na całym ciele.
— W tej książce Faust podpisuje cyrograf z diabłem. To wyrok — niemal wyszeptał, a jego głos był jak oko cyklonu. Dookoła szalał huragan, panował chaos i nieład. A w środku było cicho i pusto. Jego głos taki był. Cichy i pusty pośrodku bezładu. — Właśnie to zrobiłaś, Victoria.
- Dziewczyno, kto ci dał prawo jazdy?
- Ta sama instytucja, która już kilkakrotnie nie dała tobie.
To psychopata, ale jestem tego pewna, że gdybyś już była jego, a on byłby twój, to podpaliłby nawet piekło, byś była szczęśliwa.
-Bo tylko ja pokażę ci świat, który chcesz widzieć.
(...) ciocia wódka i wujek wino ci pomogą.
- O mój Boże, czy ty chcesz mnie tu zabić? - zapytałam śmiertelnie poważnie.
- Tak - odpowiedział spokojnym tonem. - To mój magazyn na zwłoki.
— A więc mnie kochasz? (...) — A ty? — zapytałam jak gdyby nigdy nic i wydmuchnęłam dym.
— Pierwszy zadałem pytanie — zaznaczył jak dziecko. (...)
— A jeśli powiem, że nie? — postanowiłam obrać inną taktykę.
Nate uniósł brew i uśmiechnął się nieco inaczej, bardziej psotnie. — W to nie uwierzę — odpowiedział bez wahania. Serce uderzyło mi trochę mocniej. — A jeśli powiem, że kocham cię najbardziej na świecie? — wyszeptałam. (...)
Chłopak cmoknął, wyraźnie niezadowolony. — W to również nie. — Pokręcił głową. Uniosłam brwi. — Niby dlaczego?
— Bo nie ma na świecie osoby, która kochałaby kogoś bardziej, niż ja kocham ciebie.
Kurwa, przysięgam, że chcę cię teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
- Jak myślisz, było warto? [...] Ta cała nasza znajomość. Wszystko, co przeszliśmy, żeby teraz tak to skończyć.
[...]
- Warta była każda sekunda, Clark.
Bo jeśli przekroczymy granicę raz, przekroczymy ją także po raz drugi. Tylko że czasem w momencie jej przekraczania jeszcze o tym nie wiemy.
— Mówi, że jesteś krzykiem — odpowiedział niezrażony Enzo, a
następnie spojrzał na mnie. — A ty ciszą.
(...)
— Prababcia mówi, że krzyk i cisza zdarzają się rzadko — tłumaczył Enzo, chyba też nie do końca rozumiejąc paplaninę staruszki. Ta, nie przejmując się naszymi minami, dalej coś mamrotała. — Bardzo rzadko, bo krzyk pasuje do krzyku, a cisza do ciszy. Raczej się nie zdarza, aby krzyk i cisza połączyły się i nie wybuchły. Są razem zbyt potężne, aby trwać przy sobie w harmonii. Dla niej jesteście niesamowitym zjawiskiem.
Dziś jesteśmy inni niż wczoraj, jutro będziemy inni niż dziś.
Ale i tak skończymy w piekle. Bo piekło na nas czeka”.
- Będę się wpierdalać w coś, co i mnie w jakiś sposób dotyczy! Na co liczyłeś, co? Dlaczego to zrobiłeś?
- Bo chciałem z tobą być! - wydarł się tak silnym i mocnym głosem, którego nie słyszałam u niego nigdy wcześniej. Spojrzał na mnie z ogniem w czarnych oczach i ten ogień mógł palić miasta. Byłam pewna, że gdyby tylko chciał, świat mógłby stanąć w płomieniach. - Chciałem, żeby ta ostatnia noc była z tobą!
Wiem, że mnie nie kochał. Że byłam tylko narzędziem w jego rękach. Ale gdyby stanął teraz obok mnie i powiedział, że mam spalić to miejsce razem z wami wszystkimi, bez zastanowienia wyciągnęłabym zapalniczkę.
Nie byłam złą, niewdzięczną córką. Po prostu chciałam żyć po swojemu.
I chociaż cholernie nie chcę być wyjechała, wiem, że to jest dla ciebie najlepsze. A ty zasługujesz na wszystko co najlepsze. [...] Zasługujesz na cały świat Victoria.
— Bo to nie jest miłość — kontynuował, jeszcze mocniej zaciskając palce na moim karku — miłość nie sprowadza się do tego, że człowiek jest gotów oddać swoje życie, byleby być z ukochaną osobą. Miłość jest wtedy, gdy robi się wszystko, aby tej osobie nie stała się krzywda. Tak jak podczas twoich złych dni i górek. Nie będę wyciągał cię z różnych mrocznych
miejsc, bo nigdy nie pozwolę ci tam trafić. Bo chcę, abyś była bezpieczna. Miłość to zapewnianie bezpieczeństwa, Clark. Dlatego cię zasłoniłem. Bo miałaś być bezpieczna. I dlatego zdecydowałem się na ten cały plan. W tym wszystkim zawsze chodziło o twoje bezpieczeństwo. Tak przejawia się moja miłość. A twoją miłość czuję, bo ci ufam. Chcę ci okazywać miłość, w każdej odsłonie, w każdym tego słowa znaczeniu. Chcę, byś była bezpieczna tak bardzo, jak bardzo ja zdecydowałem się tobie zaufać. Chcę po prostu cię kochać.
Myślałam, że po wielu ciężkich i burzliwych chwilach wszystko znów wróci na swoje miejsce. Niestety tak się nie stało. Nie wiem, dlaczego akurat nam się to przydarzyło. Przecież zasługiwaliśmy na szczęście. Każdy na nie zasługuje, więc dlaczego nie my?
Od zawsze lubiłam podejmować decyzje. [...] Dla mnie w decydowaniu było coś oczyszczającego. Lubiłam dokonywać wyborów, bo wtedy dochodziło do mnie, że to ja miałam władzę nad swoim życiem. Nikt inny. Tylko ja.
Czasami musimy coś poczuć, by to zrozumieć.