Najnowsze artykuły
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać8
ArtykułyUmrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać24
ArtykułyDlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska127
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Michał Zawadzki

Pisze książki: rozrywka
Michał Zawadzki autor książki Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL w kategorii rozrywka.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
5,2/10średnia ocena książek autora
65 przeczytało książki autora
32 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL
Michał Zawadzki
5,2 z 56 ocen
98 czytelników 14 opinii
2016
Najnowsze opinie o książkach autora
Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL Michał Zawadzki 
5,2

Nie interesuje mnie czy Zawadzki (ur.1982) opublikował materiały zbierane do swojej pracy magisterskiej czy doktorskiej. Interesuje mnie oddanie atmosfery w "najzabawniejszym baraku obozu krajów demokracji ludowej". A tego NIE MA. Oczywiście z czego innego śmiała się inteligencja, a z czego innego masy, z czego innego Warszawa, a z czego innego Kraków (a jeszcze z czego innego Polska "B") i wreszcie z czego innego pokolenie urodzone przed II w. św., z czego innego - moje - wojenne, a z czego innego pokolenie moich dzieci i wnuków, i dlatego odpowiedź na tytułowe pytanie jest złożona i trudna, a na pewno niemożliwa w powierzchownym przeglądzie kabaretów, filmów i seriali telewizyjnych, a tym właśnie ta książka jest.
Bo telewizji nie było (do 1956, a w masowym odbiorze do 1960),a w PRL się śmiano, i to niezależnie od produkcji filmowych czy estradowych. Śmiała się np warszawska ulica spędzając większość czasu w kolejkach; w kolejkach po wszystko - począwszy od mięsa, cukru czy mebli poprzez bilety do kina, po wódę czy "Ekspres Wieczorny". I ten śmiech obejmował ubeków notujących skrzętnie, kto i z czego się śmieje. Młodzi tego nie znają, że na każdym dancingu, a było ich sporo, gdy cała sala się bawiła, zawsze, przy jednym stoliku siedziało dwóch smutnych ubeków pijących przez całą noc jedną kawę. Ile przytyków oni dostali, ile zaczepek ze strony podpitych konsumentów ?!
Przechodząc do wydarzeń kulturalnych "mój PRL" śmiał się z felietonów Urbana, Passenta, Fikusa, Kisielewskiego, Słojewskiego – "Hamiltona" i innych, z kabaretów Dobrowolskiego "Koń" i "Owca", z kabaretów studenckich, w tym "Radosnej gęby stabilizacji" Wojtka Młynarskiego, z STS-u, z filmów Munka "Zezowate szczęście" (najgenialniejszy film jaki w życiu widziałem !!!) i "Eroika", oczywiście z "Rejsu" Piwowskiego itd itp.
Tego wszystkiego nie ma, a jeśli to pobieżnie, w formie zdawkowej wzmianki.
A gdzie wg Gomułki, wróg publiczny nr 1 - Szpotański ???
Młody autor nie przyswaja, nie wyczuwa epoki, a atmosferę stara się stworzyć na subiektywnych podpowiedziach Zofii Czerwińskiej.
Jeszcze jeden brak: brak wpływu wydarzeń tak w ZSRR, jak i na świecie, na humor polski. Jako przykład niech służy obowiązkowa lektura Bobińskiej „Soso” (o dzieciństwie Stalina),którą po upadku kultu jednostki miano zmienić na „Komu Soso zrobił kuku?”
Takie przedstawienie tematu jest bardzo powierzchowne i dezinformujące, i dlatego PAŁA !
Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL Michał Zawadzki 
5,2

Michał Zawadzki udostępnił swoją pracę magisterską na rynku literackim, chcąc pokazać czytelnikom, jak bronili się Polacy śmiechem przez komunistycznym kagańcem. Na przykładzie znanych filmów, seriali i kabaretów obrazuje pomysłowość naszych tekściarzy i artystów estrady, którzy wchodzili nieraz na Himalaje pomysłowości, byle tylko obejść lub oszukać cenzurę. Opisuje najczęściej rzeczy powszechnie znane, Alternatywy 4 czy Miś nie są jakąś większą niespodzianką, mało w tej książce jest przykładów nieoczywistych. Owszem, materiał jest bogaty, autor przeprowadził kilka rozmów, obejrzał pewnie wszystkie filmy i seriale, zapoznał się z twórczością wszystkich kabaretów, ale zabrakło w tej pracy jakiegoś ducha. Czytelnik jest zarzucany cytatami i nazwiskami (zaskakuje to, że wielu uczestników życia estradowego przewinęło się przez większość teatrów i grup),seria faktów goni następną, dostajemy kilka anegdot, ale wszystko to jakoś tak na sucho. Korekta też chwilami prosi o poprawki. Książka byłaby naprawdę wspaniałą lekturą, gdyby jeszcze nad nią popracować, gdyby nie sprawiała wrażenia pisanej na szybko, bo termin goni.
























