Klub Masztalskiego. 1000 dowcipów

Okładka książki Klub Masztalskiego. 1000 dowcipów autora Aleksander Trzaska, 8303024027
Okładka książki Klub Masztalskiego. 1000 dowcipów
Aleksander Trzaska Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza rozrywka
250 str. 4 godz. 10 min.
Kategoria:
rozrywka
Format:
papier
Data wydania:
1989-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1989-01-01
Liczba stron:
250
Czas czytania
4 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
8303024027
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Klub Masztalskiego. 1000 dowcipów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Klub Masztalskiego. 1000 dowcipów

Średnia ocen
6,7 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Klub Masztalskiego. 1000 dowcipów

avatar
2120
2120

Na półkach:

" Masztalski spotyka kolegę ubranego w mundur strażacki.
- Skąd masz ten mundur ?
- To prezent od żony, jak przyszedłem z pracy leżał na krześle obok łóżka ".

" - Jak tam twój nowy samochód ?
- Zachowuje się jak pies.
- Nie rozumiem.
- Przy każdej latarni staje ".

" Karlik sie pyto Zeflika.
- Ty,co to jest bez dzień szczeko w nocy pływo.
- Nie wiem.
- Zemby od teściowej ", itd. itp.

Czy ktoś jeszcze pamięta ?
Popularne w latach 80. i 90.
Humor w najlepszym wydaniu, bazujący na spisanych gwarą śląskich anegdotach w formie skeczy i dialogów.
POLECAM !!!

" Masztalski spotyka kolegę ubranego w mundur strażacki.
- Skąd masz ten mundur ?
- To prezent od żony, jak przyszedłem z pracy leżał na krześle obok łóżka ".

" - Jak tam twój nowy samochód ?
- Zachowuje się jak pies.
- Nie rozumiem.
- Przy każdej latarni staje ".

" Karlik sie pyto Zeflika.
- Ty,co to jest bez dzień szczeko w nocy pływo.
- Nie wiem.
- Zemby od teściowej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
416
316

Na półkach: , ,

Zbiór kawałów w śląskich klimatach. Klasyka PRL i jedna z perełek mojego dzieciństwa do której już nie wracam od lat. Nie wiem czy dzisiaj by mnie to śmieszyło natomiast wtedy było wyborne. Wolę zachować to miłe wspomnienie niż się rozczarować. 6/10.

Zbiór kawałów w śląskich klimatach. Klasyka PRL i jedna z perełek mojego dzieciństwa do której już nie wracam od lat. Nie wiem czy dzisiaj by mnie to śmieszyło natomiast wtedy było wyborne. Wolę zachować to miłe wspomnienie niż się rozczarować. 6/10.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
80
80

Na półkach: , , ,

Legendarny zbiór dowcipów ze Śląska i nie tylko. Kumpel Masztalskiego - Ecik, a także żona i teściowa Masztalskiego - bohaterki wielu żartów przechodzą do historii polskiego humoru.
Najbardziej podobał mi się dowcip o Leninach, panu Pytliku i Leningradzie (gdy miałam 8 lat to go nie rozumiałam).
Uwaga: można się rozpłakać... Ze śmiechu! Haszek jest ino jeden, ale Masztalski idzie w te klimaty!
Polecam starszym i młodszym - na poprawę humoru.

Legendarny zbiór dowcipów ze Śląska i nie tylko. Kumpel Masztalskiego - Ecik, a także żona i teściowa Masztalskiego - bohaterki wielu żartów przechodzą do historii polskiego humoru.
Najbardziej podobał mi się dowcip o Leninach, panu Pytliku i Leningradzie (gdy miałam 8 lat to go nie rozumiałam).
Uwaga: można się rozpłakać... Ze śmiechu! Haszek jest ino jeden, ale Masztalski...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

119 użytkowników ma tytuł Klub Masztalskiego. 1000 dowcipów na półkach głównych
  • 94
  • 25
37 użytkowników ma tytuł Klub Masztalskiego. 1000 dowcipów na półkach dodatkowych
  • 27
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Klub Masztalskiego. 1000 dowcipów

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bery i bojki śląskie Stanisław Ligoń
Bery i bojki śląskie
Stanisław Ligoń
Książka "Bery i bojki śląskie" to zbiór dowcipów i anegdot Ligonia, którymi "czarował" radiowych słuchaczy podczas radiowych audycji i którymi co tu dużo mówić zauroczył również mnie :) Jeżeli uważacie, że książki poruszające tematykę tradycji, kultury różnych regionów naszego kraju Was nie kręcą, to chciałabym zaznaczyć, że akurat tej pozycji nie musicie czytać od deski do deski - po prostu zajrzyjcie do spisu treści i wybierzcie kilka interesujących Was tekstów :) Kiedy zabierałam się za czytanie "Berów..." miałam pewne wątpliwości co do tego, czy zdołam przeczytać ze zrozumieniem utwory zapisane spolszczoną gwarą śląską, ale już po kilku stronach przekonałam się, że nie taki diabeł straszny jak go malują :) Po pierwsze z tyłu (przynajmniej tego konkretnego wydania) znajdziecie słowniczek wyjaśniający kłopotliwe słowa, a po drugie - i to chyba będzie istotne - podczas czytania tekstów profesora Ligonia do słowniczka zajrzałam tylko kilka razy, ponieważ utwory czytało się bardzo szybko i przyjemnie - podczas niektórych opisanych historii uśmiech nie schodził mi z twarzy :) Żałuję tylko, że nie mogę posłuchać audycji Ligonia, bo zawarte w zbiorze teksty są właśnie zapisem tych, które mogli usłyszeć przedwojenni mieszkańcy śląska. Bery ukazują polskość nie szlachecką, ale robotniczą, która zostaje "ozdobiona" rozmaitymi typami ludzkimi oraz dowcipnym nazewnictwem. Książka wypełniona została tłumem ludzi noszących tzw. nazwy mówiące: Bijok, Gnojek, Mizerok... "Ligoń... podbijał serca słuchaczy jemu tylko właściwym, specyficznym wdziękiem... intonacją głosu. Był niezrównanym, wprost znakomitym aktorem-samoukiem, który z równym powodzeniem potrafił wywołać uśmiech na twarzach swoich słuchaczy, jak i wyraz ludzkiego rozrzewnienia." Jeżeli nie jesteście pewni, czy skusicie się na tą pozycję, obok załączam fragment jednego z zamieszczonych w zbiorze utworów :)
EsaCzyta - awatar EsaCzyta
oceniła na812 lat temu
Śladami Stasia i Nel, Z Panem Biegankiem w Abisynii Marian Brandys
Śladami Stasia i Nel, Z Panem Biegankiem w Abisynii
Marian Brandys
Cóż za sympatyczna książka! Otrzymana z okazji ukończenia przedszkola jakieś pięć dekad temu, przeleżała na półce, by teraz stać się miłą niespodzianką. Sięgnęłam po nią bez specjalnego zapału gdyż od zawsze budziła moją nieufność ze względu na czas, w którym została napisana - lata 60-te, pełny PRL. A tu spotkało mnie prawdziwe zaskoczenie! Marian Brandys i jego afrykańska przygoda okazali się lekturą przyjemną, ciekawą, dowcipną i pouczającą. Jego reporterskie przygody w Egipcie, Sudanie i Abisynii, w których towarzyszyli mu: apodyktyczny handlowiec (a zarazem dawny, szkolny kolega) - Paweł oraz wiecznie marudzący, nieznośny i nietaktowny referent ambasady polskiej – komiczny pan Bieganek – to lektura, którą czyta się z uśmiechem na ustach, mimo, że pośród zabawnych i ciekawych perypetii autor poruszył tutaj też tematy bardziej bolesne i poważne jak na przykład angielskie bestialstwa w Sudanie w okresie kolonizacji. Co czyni książkę dla współczesnego czytelnika jeszcze ciekawszą to fakt, że podróż autora miała miejsce dawno temu, gdy realia życia w tamtych krajach wyglądały zupełnie inaczej niż obecnie. Sam sposób podróżowania oraz zwiedzania również – wspomnę tu choćby o rzeczy zupełnie dziś nie do pomyślenia - turysta mógł sobie pościągać ze ściany i poprzymierzać eksponaty w muzeum...:). Jedyną wadą książki jest fakt, że zamieszczone w niej zdjęcia są tragicznej jakości – niestety, w PRL, w latach 70-tych było to zupełnie normalne, co widać również w wydawanych wtedy książkach Arkadego Fidlera. Warto też zaznaczyć, że książka jest całkowicie pozbawiona socjalistycznego bełkotu, w owych czasach wszechobecnego. To po prostu naprawdę świetna lektura! Przewidziana w zasadzie dla młodzieży, według mnie będzie świetna dla czytelnika w każdym wieku – kto znajdzie w bibliotece lub antykwariacie, niech się nie waha:).
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na75 miesięcy temu
Opowieści biblijne Zenon Kosidowski
Opowieści biblijne
Zenon Kosidowski
Takie opowieści…. Ta recenzja będzie miała charakter historyczny. Odwołamy się do dawnych czasów i spróbujemy skonfrontować je z dzisiejszymi. Dziś o „Opowieściach biblijnych” Zenona Kosidowskiego…. Do tej książki wróciłam po…. blisko pół wieku. Jako nastolatka, wraz z innymi wówczas spragnionymi wiedzy, wchłanialiśmy jak przysłowiowa gąbka, wszystko, co napisał Kosidowski. Ach, szalone lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte… Książka ukazała się po raz pierwszy w 1963 roku i od razu zrobiła furorę. We wszystkich kręgach. Zwolennicy rozczytywali się w wyjaśnianiu plag egipskich. Przeciwnicy krytykowali za … krytykę Biblii. Bo Biblia jest nie do czytania, nie do szukania taniej sensacji, ale do wierzenia w nią, w to, co zawiera. Jako że też kiedyś młoda byłam, wiem, że to, co zakazane jest najlepsze. Jeśli więc ksiądz na lekcji religii, (nie, to wówczas nie były jeszcze lekcje, to była katecheza w salkach przy kościołach) grzmiał, że Kosidowski kala wiarę, to młody człowiek, nawet nie znający Kartezjusza1, szukał odpowiedzi na liczne nurtujące go pytania. Bo młody człowiek bunt ma w naturze. (kolejna taka afera w moim otoczeniu wybuchła po serii „antyreligijnych” książek Dana Browna, ksiądz uczący w szkole zakazał czytania „herezji”). Po roku 1980 i paru innych, nieżyjący już Kosidowski idealnie wpisał się w schemat pisarza komunistycznego. Po pierwsze występował przeciwko nauce Kościoła Katolickiego. Po drugie pisał o Biblii w czasach, kiedy panował socjalizm. Mało tego, pozwolono mu drukować książki na tematy religijne. Po trzecie – jego utwory przetłumaczono na język rosyjski i wydano w ZSRR! No tak, ostatni argument przeważa. Kto miał kontakt z ZSRR – wrogiem wszystkiego. Maryla Rodowicz też. W związku z tym, że w osobie pisarza odkryto wroga klasowego, zapomniano o nim. Dopiero po wielu latach zaczęto przyglądać się jego pisarstwu. Zauważono, że utwory nie powstały w wyniku prowadzenia własnych badań np. archeologicznych. Pisarz po prostu zbierał wieści ze świata, czytał innych i tworzył oparte na tekstach źródłowych opowieści. Bibliografię zawsze starannie podawał. Czy miał rację? Nie wiem. Jedni twierdzą, że tak. Inni – nie. Ci drudzy nadal uważają go za antykościelnego komunistę niszczącego prestiż Biblii. W każdym razie jego książki do dziś nie doczekały się osobnych artykułów w Wikipedii. A szkoda, bo w pamięci czytelników w wieku senioralnym, te książki nadal są obecne. „Opowieści biblijne”, czytane po wielu, wielu latach ciągle są przyjemne. Proste, czytelne streszczenia biblijnych ksiąg i napisane równie prosty językiem komentarze sprawiły, iż czytałam ponownie tę książkę z przyjemnością. Nie wywołała u mnie emocji, jak przed laty, bo już ją znałam. Czy dzisiejszy młody czytelnik da się ponieść owym emocjom? Postanowiłam swój egzemplarz przekazać właśnie zaczytanemu nastolatkowi …. Pożyjemy, zobaczymy….
gks - awatar gks
ocenił na810 miesięcy temu
Piórka Jan Izydor Sztaudynger
Piórka
Jan Izydor Sztaudynger
Miły czytelniku, upraszam cię wielce, Nie pij fraszek haustem – sącz je po kropelce. Wbrew prośbie autora połknąłem jego fraszki na raz, ekspresowo i trochę nieuważnie. Nie przeszkodziło mi to w docenieniu ich uroku. Te literackie drobiazgi wpisały się już na stałe w krajobraz polskiej literatury. Pierwsze nasze skojarzenie z fraszkami to oczywiście Jan Kochanowski, ale już drugie to właśnie Sztaudynger (notabene też Jan). Poeta, satyryk i tłumacz (urodzony i zmarły w Krakowie, ale związany również z Łodzią czy Zakopanem) zasłynął oczywiście z wydanych w 1954 r. "Piórek". Niniejszy wybór (dokonany przez córkę autora Annę) został poszerzony o teksty z późniejszych lat (pochodzące m.in. z "Kropel lirycznych", "Krakowskich piórek", "Piórek z gór"). Co wyróżnia epigramaty Sztaudyngera? Błyskotliwość, lekki dowcip i przenikliwa znajomość natury ludzkiej. Mają one wymiar uniwersalny, ale stanowią też trafny komentarz do polskiej rzeczywistości z pierwszych dekad po wojnie (zwłaszcza w aspekcie obyczajowym). Z obszernego zbioru wypisałem 40 fraszek, które szczególnie chciałbym zapamiętać. Część dotyczy stosunków damsko-męskich (w tych autor celował),inne mają charakter bardziej refleksyjny i dotykają tematu przemijania. Zabawne, oryginalne, mądre. Oparte na grze słów i pomysłowych skojarzeniach. Wciąż aktualne i warte cytowania – Fraszki Jana Sztaudyngera Piekło Piekło na człowieka W jego sercu czeka. Złe słowo Zastąpić umie bombę atomową. Rześki staruszek Na stare lata – Na młode lata… Bajka o cyniku Mistyk wystygł. Wynik: cynik! Rzadko Rzadko pełnia Marzenia spełnia. Marzenie i zdarzenie Kiedyż was pożenię?! Dojrzewanie i dojrzałość Trzeba dojrzeć Aby dojrzeć… Poezja Łapanie tęczy Do sieci pajęczej. Natura ludzka Więcej się stłucze niż sklei Za pomocą idei. Memento mori Memento mori między osłami Brzmi: Salami! Pierwsze pytanie Kiedy stworzył Bóg Adama, On zapytał się – A dama? Po zjedzeniu jabłka Adam ujrzawszy, że Ewa jest naga, Innego raju już się nie domaga. Rajska depesza Jabłek nie jadam. Zmądrzałem. Adam. Trudności z ocaleniem Jak ocalić takie jagnię, Które samo wilka pragnie? Męska stałość On był stały – Tylko one się zmieniały. Obwieszczenie Na buzi plakat – Że w sercu vacat. Plażowa rewelacja Najlepiej to widać na plaży, Że kobieta nie ma twarzy. Zmajoryzowany Gdzie rządzą żądze, Tam ja nie rządzę. O czterech szczeblach Jej drabina do kariery Ma cztery litery. Agnes Twoim imieniem się pieszczę, Gdyby tak tobą jeszcze? Nie z tobą Nie z tobą się żenię, Poślubiam me marzenie... Alea iacta est Rzekł ktoś rzucając chudą żonę: – Kości zostały rzucone! Dobra żona Żona mi odpowiada, Bo mi nie odpowiada. Sukcesy Nigdy mi nie odmówiły Te, które mi się śniły. Oda o młodości Młodość jest wyborną rzeczą, Tylko młodzi temu przeczą. Granice świata Zakreślany własnym nosem Mikrokosmos jest kosmosem. Rada Nie narzucaj światu Swojego formatu. Niczym Niczym się ludzie tak nie nudzą Jak szczęściem własnym i niedolą cudzą. Wynalazek Bóg mowę nam wymyślił Dla ukrywania myśli. Pozwól Pozwól nie tęsknić mi, Boże, Do tego, co być nie może. Dni Dni mnie oszukały, Znienacka w lata się zmieniały. Obliczanie lat Źle się oblicza wiek człowieka, Człowiek ma tyle lat, wiele go jeszcze czeka. Wzajemność My zabijamy czas, A on zabija nas. Czas Czas krok po kroku nam zmienia Gorycz pamięci – w słodycz zapomnienia. Spodziewana niespodzianka Nie zbudzę się pewnego ranka, Ot, spodziewana niespodzianka. Tranzyt Nie boję się nie niebytu, Boję się chwili tranzytu. Każdy ma Każdy ma całą śmierć, Choćby miał życia tylko ćwierć. Wieczność Wieczność przed nami i wieczność za nami, A dla nas chwila między wiecznościami. Trema Śmierci nie ma – Jest tylko przed nią trema. Testament mój Żyłem z wami, kochałem i cierpiałem z wami, Teraz żyjcie, kochajcie, cierpcie sobie sami.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Klub Masztalskiego. 1000 dowcipów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Klub Masztalskiego. 1000 dowcipów