Najnowsze artykuły
ArtykułyOd królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać1
ArtykułyCrime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać2
ArtykułyWielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać4
ArtykułyWielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Andrew Robinson

Źródło: http://andrew-robinson.org/home.html
Urodzony: 1957 (data przybliżona)
Jest absolwentem Oxford University i londyńskiej School of Oriental and African Studies. Wykłada w Wolfson College w Cambridge. Jest również autorem kilkudziesięciu książek, m.in. poświęconych historii pisma i zaginionym językom. http://andrew-robinson.org/home.html
6,9/10średnia ocena książek autora
28 przeczytało książki autora
50 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Szyfr Egiptu. Jean-François Champollion i hieroglify
Andrew Robinson
7,0 z 17 ocen
63 czytelników 3 opinie
2016
Najnowsze opinie o książkach autora
PROJEKT STANDSTILL Lee Loughridge 
5,8

Są takie komiksy, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak coś zupełnie nie dla mnie. Na przykład taki “Projekt Standstill” - rozrywkowy, sensacyjny komiks z nutką s-f. Opowiada o gościu z bransoletką zatrzymującą czas, który zostaje mścicielem-mordercą, oraz o twórcy rzeczonej bransoletki, który próbuje go powstrzymać.
Budzi to niepokojące skojarzenia z wydanym też w tym roku “Błędnym kołem” - też pozbawionym ambicji akcyjniakiem o pojedynku dwóch samców, z czasowymi modyfikacjami w tle.
Ale czasem nie słucham się tego instynktu. Wbrew niemu decyduję się na konfrontację.
I wiecie co?
Żałuję.
O ile wizualnie pierwsza połowa komiksu jest naprawdę w porządku (gdzieś pomiędzy typowym superhero a Seanem Murphym),tak w drugiej połowie jest mocno poniżej przeciętnej.
A poza tym - niewiele komiks ma do zaoferowania. To staromodny w duchu akcyjniak, bez większego twistu czy tożsamości. Brakuje też napięcia, narracja z początku obiecująca, z biegiem historii robi się dość bałaganiarska, brakuje tu dobrze osadzonych akcentów i ciężaru. Do tego dostajemy nieciekawe walki, nieciekawe pościgi i sekwencję saneczkarską (?).
Motywacje postaci istnieją, brzmią poważnie, nie są ani trochę wiarygodne, brakuje im spójności. Naiwne to, nieciekawe, patetyczne i nudne.
No tym razem niestety pudło.
Za egzemplarz dziękuję ślicznie Wydawnictwu!
Po więcej opinii zapraszam na Instagram: @traczytanko
Szyfr Egiptu. Jean-François Champollion i hieroglify Andrew Robinson 
7,0

Po wszelką literaturę popularnonaukową związaną ze starożytnym Egiptem sięgam z nieskrywanym entuzjazmem. Książka, która tym razem wpadła mi w ręce, opowiada historię jednego z najważniejszych odkryć na drodze do zrozumienia do dziś nie do końca pojętej kultury egipskiej, czyli odczytania hieroglifów.
„Szyfr Egiptu” to lektura niewątpliwie ważna dla każdego, kto interesuje się historią i kulturą państwa faraonów, ale nie można jej traktować wyłącznie w kategoriach kroniki ważnego odkrycia. To przede wszystkim opowieść o człowieku, który, chociaż w młodości wiązał swoją przyszłość z innymi zainteresowaniami, ostatecznie poświęcił swoje życie zagadce hieroglifów. Champollion od najmłodszych lat wykazywał się niezwykłymi zdolnościami lingwistycznymi, nie powinien więc dziwić fakt, że to właśnie on podołał zadaniu odczytaniu starożytnego pisma egipskiego. Myli się jednak ten, kto sądzi, że dla tak uzdolnionego człowieka jak Champollion, był to działanie proste – wręcz przeciwnie, Andrew Robinson nie szczędzi czytelnikom opowieści o trudach badawczych Francuza. Kolejne nietrafione teorie nie tylko nie pomagały Champollionowi zbliżyć się do prawdy, ale także narażały go na pośmiewisko w środowisku egiptologów, bardzo łasym na sukcesy, żądnym nowych odkryć, sławy, uznania na arenie międzynarodowej.
Książka Robinsona jest wspaniałą panoramą egiptologicznego środowiska naukowego Francji pierwszych dziesięcioleci XIX wieku. Atmosferę, jaka wówczas panowała, autor słusznie nazywa egiptomanią. Opracowanie Robinsona zostało oparte na bogatym materiale źródłowym, potwierdzającym tę nazwę. Starożytny Egipt, badania nad nim, ciągła rywalizacja o prawo do odkryć, znajdują swoje odzwierciedlenie w listach i pamiętnikach, nie tylko pisanych przez Champolliona, ale również przez pomagających mu badaczy, a także tych, którzy z nim rywalizowali.
Książka, chociaż bogata w interesującą wiedzę, podpartą niezliczoną liczbą źródeł, do których dotarcie musiało się wiązać ze znacznym wysiłkiem, potrafi chwilami przytłoczyć. Nie polecę jej więc komuś, kto szuka lekkiej, przygodowej rozrywki w stylu Indiany Jonesa. „Szyfr Egiptu” to zupełnie inny typ opowieści, stateczny, niezbyt dynamiczny, zasypujący czytelnika setkami dat, nazwisk, nazw miejscowych, a wszystko po to, by utwierdzić czytelnika w przekonaniu, że do wielkich odkryć nie dochodzi się przypadkiem, ale ciężką pracą.
Przyjemnym urozmaiceniem tej bardziej naukowej niż popularnej książki są liczne ilustracje, zarówno te przedstawiające samego Champolliona, jak i sceny w egipskiego życia czy też hieroglify.




























